Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Magdalena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Magdalena. Pokaż wszystkie posty

Maria Magdalena 10 sierpnia 2026: Pouczenia. (...) to jest uderzenie w waszą drobną działalność gospodarczą rozsianą po całym Wybrzeżu, od Świnoujścia aż do Krynicy Morskiej. Jest źle i będzie jeszcze gorzej,- coraz gorzej, dopóki Polacy się nie nawrócą i nie zaczną żyć Bogiem i dla Boga.

 

10 sierpnia 2026


:)


Mówi Maria Magdalena


10 sierpnia. Tradycyjnie gorszy u Ciebie dzień od czasu Smoleńska. 10 – ty każdego miesiąca. Nie radykalnie gorszy, ale trochę gorszy niż przeciętny dzień.

Dodatkowo poniedziałek.

Zobaczyłeś, że masz bardzo dużo rzeczy do wykonania a to poza modlitwą, Adoracją, czytaniem Pisma a i odpocząć chciałbyś przy Valtorcie.

Nie jesteś wypoczęty bo byłeś chory a i pogoda nie sprzyjała i nie sprzyja wypoczynkowi w Polsce.


Jak zauważyłeś od początku lipca nie było trzech dni następujących po sobie dobrej pogody nad morzem. Takiej sytuacji nie było od ponad 30 lat.

Tak, kochany, to nie są tylko naturalne zmiany pogodowe. To także ingerencja człowieka, ingerencja waszych wrogów. Dobrze rozpoznałeś, że to jest uderzenie w waszą drobną działalność gospodarczą rozsianą po całym Wybrzeżu, od Świnoujścia aż do Krynicy Morskiej.

Jest źle i będzie jeszcze gorzej- coraz gorzej dopóki Polacy się nie nawrócą i nie zaczną żyć Bogiem i dla Boga.


Dzisiaj ma być ciepło i następne dni znów chłodniej. Szkoda Ci tego dnia i nie wiesz co robić. Spraw masz dzisiaj dużo i telefonów. Wyjazd na dwie godziny, tutaj w Płocku, na kąpielisko Sobótka przy Wiśle wydaje ci się słabym rozwiązaniem. Na dwie godziny, na cały dzień nie masz czasu.

< Nieczytelnie zapisane dwa słowa C.P.> że możesz pojechać wieczór i zanocować, ale wtedy pogoda się skończy i do tego jesteś śpiący. Chciałeś spać dłużej by mieć odpowiednią ilość snu, obudziłeś się dwie godziny za wcześnie i już teraz, trzy godziny po wstaniu, to odczuwasz.


Tak, szkoda tego dnia.

Cóż, jedno nie masz wybrać się teraz bo jesteś śpiący, pojedziesz na to kąpielisko na dwie godziny pobytu jeśli temperatura będzie taka jak zapowiadana a wieczorem pojedziesz tam gdzie < nieczytelnie zapisane C.P.>. Potem zabierzesz się za potrzebne rzeczy. W środę masz wyjazd do dentysty i lekarza.

Zatem cześć spraw załatwisz dzisiaj część od wtorku.

- Dziękuję święta Mario Magdaleno za poradę.



Pamiętaj, ta osoba nic Ci nie da. Znajomość trwa tak długo , że w waszym przypadku, skoro nie udało się do tej pory wzbudzić głębokiej przyjaźni i miłości czysto platonicznej a jest niezrealizowany pociąg, naturalny kobiety do mężczyzny, w tej kolejności a potem mężczyzny do kobiety, który ma < Nie do końca czytelnie zapisane do końca zdania, konkluzja jest tu taka że tu chęć do zakończenia tego małżeństwem. C.P.>

Skoro więc nie udało się do tej pory to się już nie zmieni.

Zatem nie będziesz miał podpory, kobiety bliskiej jak siostra, której ducha kochasz a ona jeszcze bardziej Twego i jest Twoją pomocą.


Duch Święty chciał tego i dawane zachęty do spotkań miały temu służyć.

Nie udało się przede wszystkim ze względu na niewiastę. Nie każda potrafi a raczej niewiele, zwłaszcza w przypadku Bożego Wybrańca.

Zatem w waszym przypadku tylko pełny, spóźniony nieco romans. Lecz po tym, po rozstaniu Ty będziesz cierpiał, bo chciałbyś to nadal ciągnąć, a ona cierpiałaby jeszcze bardziej i miałaby pretensje do Jezusa bo jesteś Jego Wybrańcem.


Jednak jeśli będziesz tam gdzie ona to gdy się zobaczycie możecie się spotkać, dłużej porozmawiać, ale relacja między wami się nie zmieni. Nic tu nie da się wymyślić.


Będziesz przemieniony, masz obiecaną swoją Filomenę.

Wiem, że potrzebujesz teraz wsparcia, kogoś „normalnego”, kto choć religijny to możesz z nią, nim, porozmawiać na każdy temat.

Jeśli jednak, jak mówię, nie udało się do tej pory wzbić na właściwy poziom to się już nie zmieni.


Jestem Twoją przyjaciółką i kobietą Twego życia do przemiany.

Teraz nie ma pocałunków i „karesów” jak powiedziała Matka Boża, bo teraz masz być mniej zmysłowy.

< niezrozumiałe zdanie C.P.>


Dostałeś sen o pewnej osobie, że w tunelu była i oczy świeciły się jej jak u wilka, kota, czy ...upiora (:.

Oddaj wszystko Bogu swemu i tę dużą utajoną przykrość oraz mniejszą związaną z Twoją własnością.

- Droga Magdaleno.

- Pocałowałabym Cię tak, że by Ci dech zaparło, ale teraz nie można...:)

- Wiem Mario Magdaleno.

-:)


Żartobliwie uderzyła mnie w ramię swoim <nieczytelnie zapisane słowo C.P.> paskiem od sukienki, z tego samego materiału co sukienka.

Dotknęła moich włosów <nieczytelnie zapisane C.P.>.

Przytuliła lekko i krótko nie przytulając się całkowicie do mnie.

Pobłogosławiła znakiem krzyża, małym krzyżem trzymanym w dłoni.


Buziak w powietrzu skierowany do mnie.

- :)

< Niezrozumiale zapisany dłuższy fragment. C.P.>.

Kocham Cię jak żadnego mężczyznę po swojej śmierci. Jesteś moim < „Największym”, „najukochańszym” ? C.P.> wybrańcem przez te dwa tysiące lat i nikomu, odkąd jestem świętą, nie uczyniłam tego co Tobie wtedy.

- Święta Mario Magdaleno.

:)

Odchodzę, ale zawsze jestem przy Tobie.

:)

- Dziękuję < nieczytelnie zapisane C.P.> Mario Magdaleno. Dziękuje, że przyszłaś i za < nieczytelnie zapisane C.P.>.

-:)

- Dziękuję.

Osuchowa - Grębki. Zaproszenie na dwudniowe modlitwy, 27 i 28 czerwca 2026/ Narodziny Krzyża Nowego Jeruzalem/ Święta Maria Magdalena 14 VI 2026 Mogłeś jechać z wariatką:) pojedziesz ostatecznie ze zmarłą. Jest zatem ciekawie, tak jak lubisz./ Maria Magdalena jest jedna i drugiej takiej nie ma.

 

Dodane później.

 Osuchowa - Grębki. Zaproszenie na dwudniowe modlitwy, 27 i 28 czerwca 2026

https://www.youtube.com/watch?v=uKHhbgc08aQ

 .............................

Dodane później. 

Narodziny Krzyża Nowego Jeruzualem 

 https://www.youtube.com/watch?v=mNMjlTM-lSE

  

+JMJ

Ponieważ w przekazie jest dużo o mojej mamie, krótkie wspomnienie. Tak się złożyło, że przekaz jest opublikowany w imieniny mojej mamy, które obchodziła 24 czerwca (Janina). Dodatkowo (zmarły) ojciec też 24 czerwca, bo Jan. Przy tym wszystkim 24 czerwca był końcem roku a mama nauczycielką, więc było miłe zamieszanie tutaj. Mama odświętnie, bo koniec roku szkolnego i dodatkowo, bo imieniny i ojciec też odświętnie i koniec roku szkolnego i wakacje i moje wysiłki laurkowe:) ( chyba tylko na Dzień Ojca, 23 czerwca. Dla mamy była na Dzień  Matki.) pod sam koniec roku szkolnego:) i tak to co roku wyglądało w dzieciństwie.


14 czerwiec 2026


Mówi święta Maria Magdalena.


Trudny był dla ciebie ten czerwiec, od piątku po Bożym Ciele do dzisiaj.

Żałoba Cię cisnęła, bo została przerwana. Przerwana w tym mieszkaniu i wśród tych sprzętów, które mama użytkowała do czasu kiedy chodziła, czyli tuż przed chorobą, kiedy zaniemogła aż do śmierci. Sprzęty kuchenne, które dokupywała, głównie w Rzeszowie, ale też jeszcze w Krakowie. Rzeczy dla siebie, które dokupywała, torebki, które też kupowała w lumpexie gdy jej się spodobały. Dużo butów, zwykle tanich, najdroższe Ty jej wybrałeś. Jej pokój z którego poszła do szpitala i potem do ośrodka.

 

Przykrość sprawia Ci też, że niedługo ktoś inny zasiedli to mieszkanie. Dlatego chciałeś aby mama zmarła tam gdzie miałeś być ostatecznie. Lecz przecież Niebo ustaliło inaczej, także z tą sytuacją, która teraz wyszła, trudną.

Nie byłoby dobrze aby Twoje miejsce nie było tylko dla Ciebie wiadome i tym osobom, którym chciałeś podać. Zatem i tak winieneś je opuścić.

Dlatego, gdyby Twoja mama zmarła tam gdzie się wybierałeś i tak potem musiałbyś opuścić to miejsce a i miejscowość może.


Dzisiaj jednak żałoba puściła. Masz tak też, bo przycisnęła Cię stała choroba i Bóg nie daje nigdy nadto, a Tobie byś się czuł zbyt mocno przyciśnięty – też nie daje.


Wyszło tak, że nie pojechałeś od razu do Zakopanego. Także na przeszkodzie stało tu Twoje stałe podleczenie się zaległe od ostatniego miesiąca.

Byłeś w Toruniu, jeden dzień z noclegiem i w Trójmieście dwa noclegi.

W Toruniu chodziłeś z mamą bo potrzebowała tego. „Jest nadal w dwóch wymiarach” a do Torunia chciała z Tobą pojechać. Mieliście blisko a raz jak chciałeś to nie wybrała się. I dziwiłeś się pokazując jej okazałe i niezniszczone zabytki toruńskiej Starówki, bo powiedziałeś, że nie potrzebuje teraz tego oglądać i powiedziała Ci, że potrzebuje.

Potem spacerowaliście bulwarem nadwiślanym, lecz gdy Ty poszedłeś na statek czegoś się napić, została na bulwarze siedząc na ławce.

Podobnie na Starówce gdzie miałeś nocleg w hostelu, w samym jej środku, można rzec, odprowadziła Cię tylko do drzwi i do restauracji też z Tobą zwykle nie chodziła. Za wyjątkiem gdy ta była na otwartym powietrzu, czyli Starówka z widokiem na okolicę < Nieczytelnie zapisane słowo C.P.>

W tej sytuacji proponowałeś jej coś do picia czy jedzenia – przypominała, że jest duszą:)

Sądziłeś, że jak ogląda zabytki to i zje oraz wypije. Jednak nie.


Jeść mogłabym ja gdybym się zmaterializowała, jeść normalnie.

Zobaczyłbyś Krzysztofie co to znaczy jeśli kobieta je wykwintnie i zarazem z apetytem. Jednak jeszcze bardziej przez to zakochiwałbyś się w swej księżniczce i byłby kłopot.

-:)

Oj myśli pstre o... wielożeństwie....

:)


Potem byłeś z mamą w Trójmieście, podobnie jak do Torunia pojechałeś nieoczekiwanie, bo nie mogłeś wysiedzieć w domu. Ale także dla mamy, która w Trójmieście była wiele razy, ale ostatni raz dość dawno. To Twoje dzieciństwo, bo co roku od piątego do dziesiątego [ roku życia] wczasy były w Sopocie Wyścigi a raz w Gdańsku Wrzeszczu < Niezrozumiale zapisany fragment zdania C.P.> była mocno deszczowa pogoda i obejrzałeś wtedy w kinie „Gwiezdne wojny” i Twoja mama musiała prosić by Cię z nią puszczono, bo film był od dwunastu lat a ty miałeś dziewięć.

Był więc Gdańsk i Sopot co roku, był statek na Hel.

Niczego Ci nie brakowało i mimo opłaconych wczasów pracowniczych mama wydawała półtorej do dwóch odłożonych pensji, istotnie na Twe lody i gofry. Gdy jadłeś lody, nawet w lecie, miałeś często anginę, a nad morzem nie przeziębiałeś się, zatem było często siedem lodów dziennie i siedem gofrów a śniadania i obiadów w domu wczasowym prawie nie chciałeś, z czego mama oczywiście nie była zadowolona.


Teraz byłeś tylko półtora dnia, bo choć wyjechałeś rano, to z Płocka jest słabe połączenie do Trójmiasta, zawsze jedziesz około pięć godzin, choć to dość blisko.

Pierwszego dnia tylko Gdańsk, ul. Długa i Motława, tam gdzie wypływaliście statkiem.


Tam pierwszy preerotyczny zapach. Był tam składzik ryb, czy odpadków < Nieczytelnie zapisane słowo. CP.> , w tylnej części Motławy tam gdzie teraz płyną statki na Hel < W tylnej, tutaj, to znaczy kawałek dalej od strony mostu, który jest za bramą kończącą ulicę Długą. C.P.>.

Zapach tych psujących się ryb działał na Ciebie nęcąco i jakoś zmieszał Ci się z pierwszymi zabawami preerotycznymi w przedszkolu, których inicjatorkami były dziewczynki: Izabela z Twojego przedszkola, jedynaczka, córka nauczycielki, mała psotnica i Twoja kuzynka Monia, jak byłeś w odwiedziny u brata mamy we Wrocławiu. I połączył się do tego w nie wiadomo jaki sposób ten zapach i zaczął mieć znaczenie preerotyczne. Pamiętasz go do dzisiaj.

W każdym razie poszedłeś z mamą < Czyli mowa tu o czasie obecnym C.P.> do tego miejsca gdzie odpływały statki.


Nocowałeś u Franciszkanów na ul. św. Trójcy.

W Gdańsku ceny są wysokie ale było tam taniej niż w hostelu koło dworca, dodatkowo była tam kawa i herbata z ekspresu bez ograniczenia, a nawet sok i kompot z automatu bez ograniczenia, do tego dostępna w kuchni lodówka, więc było warto.

Tamże nocował z Tobą Namaszczony Brat (wtedy Brat) Andrzej a w kościele obok, w kaplicy, teraz nazywanej małym kościołem, zawierzaliście przy dużym ołtarzowym obrazie MB Ostrobramskiej.

Tym samy ten obraz M .B. Ostrobramskiej jest teraz najważniejszym obrazem M. B. Ostrobramskiej na Pomorzu.


Następnego dnia miała być słaba pogoda, więc zrezygnowałeś z płynięcia z mamą na Hel. Poprosiłeś ją jednak by postarała się, poprosiła o dobrą pogodę. Nie spodziewałeś się takiego efektu. Jednak jest Twoją mamą a Ty wiadomo kim jesteś. Pogoda była bardzo dobra do wieczora, wbrew prognozom. Myślałeś o tym, że ludzie nie wiedzą o tym, że zawdzięczają ją Twojej mamie. ( Oczywiście najpierw Bogu, ale gdyby nie poprosiła to byłaby taka jak zapowiadali).

Byłeś więc z mamą w Sopocie na molo i na plaży, oraz w Gdyni na Skwerze Kościuszki by przypomniała sobie Dar Pomorza i ORP Błyskawicę ( Dar Młodzieży wypłynął) i też oceanarium. Pytałeś mamy czy tam iść – byłeś niedawno. Powiedziała, że nie i że towarzystwo rozwydrzonych dzieci jej niepotrzebne:)

:)


Zastanawiałeś się czy i z kim być w Zakopanem, bo nie miałeś ochoty, pierwszy raz, jechać sam. Niebo chciało abyś zabrał ze sobą ( i zafundował jej) pewną psychicznie chorą dziewczynę. Chciała i rozmawialiście o tym. Byłeś jedynym, który z nią zaczął rozmawiać.

Niestety jej mama nie skontaktowała się z Tobą. Po ludzku można się było tego spodziewać. Wola Jezusa nie zawsze jest realizowana. Chciał tego dla tej dziewczyny z Tobą. Nigdzie nie była, jak sama mówiła, a ma już 27 lat. Jej choroba psychiczna jest silna, ale kontaktowała, rozmawiała i potrzebowała różnych rzeczy.

Cóż, oczywiście masz kłopot z głowy, to odpowiedzialność a i sprawa „ na pograniczu” nazwijmy to, bo to młoda kobieta, mimo wszystko, zgrabna i byłyby obawy o nią.

Jednak Niebo chciało abyś z nią pojechał, aby dostała to od Jezusa przez Ciebie. Mimo dodatkowego ryzyka, bo poczuła coś do Ciebie, choć jesteś starszy, co gdy zobaczyłeś to Cię skonsternowało. Myślisz teraz, że może jej mama zobaczyła, poznała, że coś do Ciebie poczuła?

W każdym razie obawa jej mamy i to że obcy facet ma jej córce finansować wakacje (kilkudniowe) sprawiły, że nie odezwała się. Celowo bowiem nie wziąłeś telefonu tej biednej dziewczyny a tylko podałeś swój i swe imię i nazwisko.


Jednak teraz pojedziesz ze zmarłą mamą:). Można rzec, że nie jest nudno. Mogłeś jechać z wariatką:) pojedziesz ostatecznie ze zmarłą. Jest zatem ciekawie, tak jak lubisz.


Mama Zakopane zna trochę i teraz nie dopominała się tam wyjazdu. Bo jeśli już to miała tam jechać z Krakowa, była też nie tak dawno z Tobą, bo raz ją zabrałeś gdy już byłeś na Bożej Drodze, była też na Kasprowym i czekaliście w ogromnej kolejce po bilety.

Pojedziesz jednak z nią i na Kasprowy też, chociaż sam nie bardzo chętnie byś się wybrał, bo bilet drogi i specjalnie Cię ta wycieczka nie pociąga.

I w inne miejsca, które znała.


Chciała też nad morze w lecie. Nie zabrałeś jej bo potrzebowałeś wypoczynku. Potem zaś i nie było czasu a i też wydałeś tak dużo nad morzem w te dwa tygodnie < Nieczytelny krótki fragment C.P.> był też Licheń, dwa noclegi, że nie było na dodatkowy wyjazd potem, choć oczywiście mogłeś uszczknąć z zapasów. Potem w październiku też byłeś krótko w Górach Świętokrzyskich i też środków nie miałeś na dłuższe eskapady.

:)


Na tym zakończymy teraz.

Odczułeś, że ten męczący etap żałoby od Twojego powrotu dzisiaj rano osłabł.

Mama była cały czas przy Tobie przez te ostatnie dziewięć lat. Była cały czas w domu a i Ty w domu spędzałeś zwykle dość dużo czasu. Nie wychodziłeś przecież do pracy o siódmej i nie wracałeś o siedemnastej.


Błogosławię Cię.


Dla Ciebie pojawiłam się w letniej sukience, mam odsłonięte ramiona dla Ciebie:) i sukienka lekko poniżej kolan i mam bose stopy w sandałkach.

:)

Przytul się do mnie i niech Cię ukoi w tym mój zapach.

:)

Poburzyła mi jeszcze żartobliwie włosy.

- Gdzie znajdę taką drugą jak Ty?

( Filuternie) Takiej samej nie znajdziesz, ale Twa Filomena to to czego najbardziej potrzebujesz. 

Rosnący biust Twej ukochanej: narzeczonej i żony to to czego potrzebuje Twa natura, mój jest stały:) śmieje się.


Całuje mnie jeszcze w policzek.

Patrzy jeszcze, po ludzku, wzrokiem akceptującym i trochę pobłażliwym, tak to można nazwać.


- Będę przy Tobie.


Całuje mnie jeszcze w czoło.


- Ech Twój zapach, Mario Magdaleno, niech żyją 28 - letnie kobiety.

- :)

- Nie dorówna Tobie nikt.

- Z piosenki wziąłeś słowa teraz, ale to nie odnosi się do mnie i nie o ziemskiej kobiecie.

Ale owszem, Maria Magdalena jest jedna i drugiej takiej nie ma.

- Superksiężniczko.

- Superrycerzu.

- :)

-:)


Amen.


Otrzymał Krzysztof Michałowski











12 III 2026 Słowa świętej Marii Magdaleny o Piotrze Mrotku wobec jego ataku na Namaszczonego

 

+JMJ

Przypominam: Obwódki kolorem fragmentów tekstu pochodzą ode mnie i są moim wyborem.

C.P. 

........................................................

 

12 III 2026


Mówi święta Maria Magdalena

 

Daję ten przekaz ze względu na Namaszczonego Ojca Andrzeja.

Boża Sprawiedliwość była, jest i będzie. Mocna jest po śmierci a czyśćcowe oczyszczanie się, dla skruszonych przecież, trwa nawet nieraz setki lat.


Piotr Mrotek przekracza wszelkie granice.

Żaden normalny katolik nie może akceptować takiego „ katolickiego” gawędziarza.

To, że tyle satanistycznych grafik zamieścił o Namaszczonym Ojcu Andrzeju, Grębkach i osobach tam się modlących świadczy dobitnie iż nie jest to człowiek od Boga. I więcej tu nie trzeba a jest przecież wiele innych rzeczy. Czyż ten człowiek nie nazywa Matki Bożej w Medjugorje zjawą, kreując się na nieomylnego?

Sam jego głos i swada z jaką mówi świadczy o jego wewnętrznej złośliwości.

Starczy jednak o tym.


Został użyty przez złe siły i jak odczułeś i powiedziałeś to nawet w rozmowie, przyjechali do Polski ważni ludzie ogarnięci złem aby go (Namaszczonego) przeklinać. Ważni to nie znaczy na świeczniku, ale mocni w czarnej magii. Odczułeś, że przyjechali z południa. Włochy są tu oczywiste.

Chcieli te przekleństwa rzucać nie ze swego kraju, ale właśnie w Polsce. Po czarnej mszy u siebie i tu w Polsce odprawionej razem z „braćmi” z Polski.


Boża Sprawiedliwość to też powołany  człowiek, Gniew Boga Ojca. Teraz nie może jeszcze karać fizycznie, ale w przyszłości bliskiej będzie mógł ukarać każdego; włącznie z prezydentem, premierem, generałem wojsk, czy pomniejszych jeśli będzie taka potrzeba.

Boża Sprawiedliwość jest też Miłosierdziem, bo ukarany przez Gniew Boga Ojca lżejszą karę poniesie po śmierci.

Nie powiem: niech się opamięta, ale równocześnie niech patrzy co robi, bo przed Bożą Sprawiedliwością, w której ręce oddał go Namaszczony, nie ucieknie.


Dodam jeszcze to o czym Ty dopiero co pomyślałeś. Czy na fałszywy „demoniczny” krzyż nieznane siły wysyłają helikopter aby tropił gdzie jest, po zrąbaniu go przy wpływie Tuchełki do rzeki Bóg, w miesiąc po postawieniu?

I czy wcześniej gdy Ojciec Andrzej, wtedy jeszcze Brat Andrzej, zawierzał wraz z Tobą na kurhanie Wandy gdzie pojawiły się trzy orły, na sektę wysyła się helikopter aby ją tropił i filmował?

Siły zła, czy siły dobra, wysyłają niejawnie helikopter?

Najpierw zawierzaliście na dziedzińcu wawelskim i w kaplicy wawelskiej, potem na rynku. Potem pojechaliście tramwajem i nie było wiadomo gdzie jedziecie. Dopiero blisko miejsca dwóch ludzi jadących z wami, którzy przychodzili na spotkania modlitewne urwało się na jakiś czas. Jeden z nich po chaszczach szukał gruszek jak wyjaśnił, będąc w garniturze. Nie okazał jednak żadnego dowodu a i Ty tam dzikich nawet grusz nie widziałeś. I potem pojawił się helikopter, który nad wami krążył.

 

Błogosławię moją ręką a moc jej nie jest mała, bo Niebo wielkie przywileje mi daje, Ojca Andrzeja i wszystkich, którzy w dobrej wierze przybywają do Grębek.

Amen.


- Dziękuję święta Mario Magdaleno, droga Przyjaciółko za ten przekaz i także dla siebie, że mnie wyręczyłaś w tej sprawie, a Twój przekaz to bezpośredni głos z Nieba a ode mnie to tylko mój głos, choćby pod natchnieniem.

- :)


Otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)

 

................................

Już po umieszczeniu tego przekazu, czyli w sprawie ataku na Namaszczonego Ojca Andrzeja dodaję komentarz spod poprzedniego przekazu. Był on czytelny dopiero w momencie gdy ukazał się ten, więc ci którzy nie wrócą do wcześniejszego wpisu nie przeczytają, a że spodobał mi się i świętej Marii Magdalenie więc go tu umieszczam dla stałych czytelników. Oryginalnie jest dostępny pod poprzednim wpisem. Ewentualne komentarze odnoszące się do kwestii, które są w nim poruszone dajcie pod poprzednim przekazem.

C.P.

.....................................

Dziękuję Ci Św Mario Magdaleno,bo to też przekaz dla mnie. Miałam duże braki w kochaniu mojego śp męża. Lecz przecież u Boga wszyscy żyją. Miałam na to wiele dowodów, też od mojego nieżyjącego na tym świecie małżonka. Może to dziwne,ale mamy ze sobą bardzo dobre relacje. Musiałam jednak dużo ,, przerobić " w swojej duszy. Niewątpliwie był on moim w pełnym znaczeniu tego słowa mężem opatrznościowym. Dziękuję Ci Święta Boża Opatrzności za tego człowieka. Bez niego nie byłoby mnie wśród wierzących w naszego Pana Jezusa Chrystusa.Dziękuje Św Mario Magdaleno, że osładzasz Prorokowi jego samotność. Sposób,w jaki to czynisz wymaga dojrzałości u czytelnika,ale gdy Bóg przyciąga do Siebie,a człowiek się nie opiera, wtedy wiele trudnych do pojęcia spraw staje się jasnymi. Czytam, a raczej słucham tych czułości z uśmiechem radości,czasem głośno się śmieję z dowcipu Świętej . Są to takie niuanse, które wychwytuje tylko wierzące i otwarte serce,a jednocześnie oczyszczane przez Pana. Dziękuję . Szczęść Boże Prorokowi, jego mamie i czytelnikom.

 

 


Ks. Popiełuszko, 25 X, rocznica śmierci/ Matkę Boża zagra Polka - uzupełnienie/ Brat Andrzej zaprasza na modlitwy przy okazji piątej rocznicy Intronizacji Świebodzińskiej 31 X, 1,2 XI i na Mszę dziękczynną za Intronizację 31 X

 

 

 + JMJ

Ukryte linki są bez mojej zgody i chęci.

Informuję, że nie chcę ich w swoich wpisach.

Cyprian Polak 


................

Ks. Popiełuszko, 25 X, rocznica śmierci.

 

Niestety nie mogę znaleźć w Internecie tych słów Jana Pawła II o Popiełuszce, którą są na jednej z trzech tablic na ziemi koło krzyża papieskiego, chodzi mi o napis z tablicy najbliżej rzeki. Są inne, ale tych nie znalazłem. Szkoda bo wydają mi się one ważne i prorocze i chciałem je dać nawet w tytule.

Zatem ostatnia cześć wpisu o ks. Popiełuszce będzie jako osobna całość już bez wzmiankowania tamy.

Podsumowując i dodając wątki o których nie wspomniałem w dwóch częściach.

Nie mam wątpliwości, że ks. Lachowicz został tak brutalnie potraktowany, ba storturowany, z powodu tych kaset i tego, że ja o tym pisałem, bo miałem napisać.

Tak po ludzku to jedyny efekt tego, że pisałem o tych kasetach to taki, niestety.

Zadziwiające i kuriozalne jest osłabianie tego storturownia ks. Lachowicza o czym napisał tylko jeden katolicki redaktor i to w sposób urwany. Zamilcza to kościół, inni katoliccy dzienikarze.

Nie ruszył tego żaden dziennikarz śledczy, pominął to. Zakładam, że pominęli przypadkiem, bo się nie przyjrzeli. Zakładam, że większość z nich pominęła przypadkiem. Większość powiadam.

Bo to nie jest tylko sekcja zwłok. W tym roku w połowie marca przecież na bieżąco pisząc o ks. Lachowiczu zobaczyłem kuriozalne rzeczy o których pisałem :Prokurator czeka na opinie lekarza, czy obrażenia, wskutek których nastąpiła śmierć księdza były zadane przez sprawcę ”. I pozostałe rzeczy o których pisałem.

Wobec którego to zdania i dziennikarze i księża i biskupi którzy tak tłumnie przybyli na pogrzeb i inni, przeszli gładko mimo.


.............

Wiemy, że powstała książka o księdzu Popiełuszce, ale nie jedna z wielu książek, tylko ksiądz Popiełuszko objawiał się i objawia widzialnie i w lokucji wewnętrznej jednej kobiecie z Włoch. I książka zawiera Orędzia, które od Niego otrzymywała i całą historię tych przekazów chyba. Piszę chyba, bo książki nie mam jeszcze, ale za kilka dni powinienem mieć.

W związku z tą książką też przyjrzałem się jeszcze dawniej rozmowie prokuratora Witkowskiego, dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego, autorki książki red. Mileny Kindziuk i drugiego autora ks. prof. Naumowicza.

Swoją drogą gdy ktoś się zastanawia dlaczego ks. Popiełuszko objawił się we Włoszech a nie ma takich (wielu przekazów dla jednej osoby i spotkań których ta osoba go widziała i widzi) w Polsce to oczywiście można powiedzieć Boży wybór a to jest zawsze tajemnica, ale też mogę zacytować to co mi ktoś napisał : ( Cytuję z pamięci, więc może nie być dosłownie) Biedny ksiądz Popiełuszko, w Polsce to by nie wypaliło, więc musiał iść do Włoch.

Na pewno gdyby te przekazy i widzenia księdza otrzymywała osoba w Polsce byłby tu większy problem. I zakładam nawet że i ten ksiądz profesor i ta redaktor nie napisaliby książki.

Odnośnie tego spotkania. Spotkania razem z red. Sumlińskim i prokuratorem Witkowskim. W pewnym momencie p. Witkowski powiedział, że może i są inne przekazy odnośnie ks. Popiełuszki z których możemy się czegoś dowiedzieć w sprawie, które rozświetlą może tajemnicę śmierci. P. Sumliński na to nie powiedził nic, co mnie uderzyło.

P. Witkowski przedstawia się jako człowiek religijny i p. Sumliński.

No, aż się prosiło po tym filmie aby p. Witkowski skoro sam się niejako dopominał dostał przekaz który ja otrzymałem. Bez względu na to czy się do tego odniesie czy nie, czy będzie jakiś tego ślad.

Wątpię jednak czy otrzymał, a ja jak rozumiecie nie mogę komuś własnych przekazów proponować.

No więc tak to wszystko wygląda. I też rozumiecie dlaczego i w związku z taką choćby rzeczą nie miałem zapału i motywacji do napisania o ks. Popiełuszce ponownie w lipcu, czy sierpniu jak pierwotnie chciałem.


Przejdźmy do postaci P. Sumlińskiego.

Jak wiemy pisze o ks. Popiełuszce książki. Korzystać ma z tego mocno co wie prokurator Witkowski ( nie wiem w jakim zakresie, ale korzysta).

P. Sumliński przedstawia się jako człowiek bardzo religijny. Wiemy jednak, że pomija sprawę masonerii we wszystkim co mówi o ks. Popiełuszce, ale w innych wszystkich sprawach w których mówi i pisze w swoicch książkach (czytałem pięć).

W pewnym momencie gdy mówił dawniej jeszcze, gdy go słuchałem coś mi zaczęło nie pasować do końca w mimice, w sposobie artykulacji, w spojrzeniu.

Byli i tacy co dawniej mówili: A Sumliński nie dobry, Braun nie dobry, nikt niedobry u Ciebie.

Pan Jezus w pewnym momencie powiedział o Sumlińskim, że dobrze iż macie dziennikarza który mówi prawdę. Tak. Jednak Ci zwłaszcza, którzy znają „Poemat Boga Człowieka” czytali cały, będą wiedzieć, że Pan Jezus ogólnie i Niebo podkreśla dobre strony człowieka i to co robi minimalizując złe i to co złego robi, oczywiście jeśli te dobre przeważają. A nawet przypadku takim jak Judasz, Pan Jezus wobec Apostołów i innych minimalizuje jego złe postępowanie i jego złe strony a kiedy może pochwalić podkreśla to i chwali.

Więc to nie znaczy, że p. Sumliński niczego nie pomija.

Musimy też patrzeć na kontekst.

Przypomnę tu iż p. Adam Nowosad, przyjaciel księdza Popiełuszki, ogólnie krytycznie ocenia pisanie i mówienie przez Sumlińskiego o księdzu Popiełuszce.

Pisałem o tym, że bardziej wierzę panu Nowosadowi.

A kontekst. Kontekstem jest to iż Wojciech Sumliński oskarżany był w wielu procesach i ze wszystkich wyszedł bez szanku, wszystkie wygrał. Mówi o tym, że Bóg mu pomaga, że to pomoc Boża tutaj. No dobrze, oczywiście, ale są i prawi ludzie, religijni i przegrywają swoje procesy polityczne nie wychodzą z nich jako wygrani do tego z wielu.

Nie mogę wykluczyć tego, że Bóg mu pomaga, ale może pomaga mu jeszcze ktoś. Może pomaga masoneria o której nic nie mówi.


Była sprawa księdza Małkowskiego. Mówię sprawa, bo byłem swego czasu u księdza Małkowskiego z kimś, jeszcze przed śmiercią jego mamy, zamawiałem między innymi u niego msze. Rzecz w tym, że zbyt łatwo można było się do księdza Małkowskiego dostać, mógł każdy.

Dopóki żyła mama księdza Małkowskiego to w domu był ktoś jeszcze a jak zmarła to był sam.

Ktoś mi podsunął, że to pogorszenie stanu zdrowia po śmierci mamy wydaje mu się mimo wszystko podejrzane, dokładniej jakieś amnezje u księdza, spowolnienie i przypuszczał, że wobec tej łatwości mógł mieć coś podstępnie podawane. Nie ma pewności, ale może tak być.

I ja tutaj nie mogę mieć pewności, ale.. Jest to tak robione. No, zmarła mama, był do niej bardzo przywiązany, więc pogorszenie stanu zdrowia i samopoczucia. Owszem, to też mogło mieć wpływ jakiś, ale nie musiało mieć całkowitego i głównego.

Szybko po tym ksiądz Małkowski zmarł.

A był przecież niewygodny. Chodziło o to aby nie mógł wypowiadać się o sprawach publicznych. Czyż więc nie mogli mu pomoc?

A W. Sumliński. Mówił: Mój przyjaciel Stasiu Małkowski, Stasiu, mój wielki przyjaciel Stasiu Małkowski.

Skoro Stasiu, to nie mógł o to zadbać, nie mógł zadbać on i inni o to aby zaraz po tym była jakaś gosposia, sprawdzona osoba, aby nie był sam? Czy nie wiedział on i zaprzyjaźniony z nim oficer służb specjalnych, który z nim pisze książki, że ksiądz Małkowski ma wrogów? Czy nie mógł on i oficer służb współautor jego książek pomyśleć, że nie jest przecież tak, że stan zdrowia księdza nie musi być tylko wynikiem jego nturalnego stanu. I niezależnie od tego, że ksiądz Małkowski nie powinien być sam?


Niedawno popatrzyłem na innego dziennikarza, osławionego „prawicowego” Warzechę, co tak i od Smoleńska chętnie jest specjalistą. Wcześniej na to nie zwróciłem uwagi, bo jest dla nas normalne, że dzieninkarze, poza wyjątkami, ci zwłaszcza nie lewicowi będą Polakami.

Patrzę i widzę, że to chazarska odmiana tupu Muminek, jak ja to nazywam. Czy taki Gmyz co ma taki a nie inny zgryz, sytuacja też raczej podobna.

I tknęło mnie odnośnie W. Sumlińskiego. Kiedyś mniej teraz bardziej takie rzeczy u nich się ujawniają. Bardziej na starość, w miarę upływu lat a czasami wcześniej, w młodości, potem jakby zanikają, są mniej widoczne, czy niewidoczne nawet, a potem bardziej widoczne w starości czy w miarę zbliżania się do niej.

I też taki wniosek. Mówi o żydach krytycznie, owszem. Ale inni też mówią o żydach i mówią źle tacy co są nimi, ale to ukrywają.

Więc widzę teraz, uważam, że jest to mieszaniec z istotnymi genami chazarskimi.

Cdn.


...........

Niestety będzie musiało być jeszcze dokończenie następnym razem, choć już niedużo zostało, bo więcej dzisiaj pisać nie mogę, a jest jeszcze tutaj pod spodem napisany drugi materiał, zatem będzie jeszcze dokończenie, bo tutaj myśl urwałem. Więc będzie we wpisie o dokończeniu czy zakończeniu.


/////////////////////////////////////////////////////////////////////

 

Matkę Bożą – zagra Polka – uzupełnienie.


Muszę to uzupełnić, choć nie bardzo mam ochotę o tym pisać i na tym zapewne zakończę i nie będę wracał do tematu.

Skoro dałem to w tytule to muszę wyjaśnić.

Jak rozumiecie dałem to w tytule nie z powodu zainteresowania filmem i sprawą, tylko z powodu tego o którym wie garstka Polaków. To nawet nie jest 100 tysięcy którzy byliby powiadomieni na jakimś popularnym vlogu, że jest takie Orędzie a wykluczyć tego nie można choćby z tego powodu, że na Bliskim Wschodzie Filistyni to byli Prasłowianie.

Jest Orędzie, które mówi, że przodek Pana Jezusa i tym samym Matki Bożej około tysiąc lat przed narodzeniem Jezusa Chrystusa wraz z drużyną udał się z terenów dzisiejszej Polski na Bliski Wschód. A nie robił tego tylko on, robili to wspomniani Filistyni i nie tylko oni.

Wreszcie wedle mistyków, od średniowiecza Matka Boża była blondynką o niebieskich oczach.

Tak jest u Katarzyny Emmerich tak jest u Marii Valtorty, tak jest ( jak pamiętam) u Marii z Agredy.

Zatem napisałem o tym bo wydało mi się, że jawi się to jako ciekawy znak. Gdyby nie było takiego Orędzia to bym o tym nie wspomniał.

Natrafilem na to świeżo przed napisaniem, zajrzałem tylko i nie analizowałem sprawy, to znaczy osoby tej Katarzyny Smutniak a nie słyszałem o niej. Może nazwisko obiło mi się gdzieś dawniej o uszy, ale nic więcej, nie wiedziałem jak wygląda.

Jak może do niektórych dotarło, bo pisał jeden czytelnik w komentarzu, więc zapewne dotarlo do więcej czytelników, sprawa nie jest tylko przyjemna, ale jest też smutna właśnie. Sprawa związana z panią Smutniak jest smutna jeśli chodzi o jej wybór.

Do mnie nim napisałem o tym wcześniej dotarło tyle, co napisałem i że Mel Gibson czyli reżyser słynnej „Pasji” jak powiedział, zauważył w niej spokój kobiety, która w życiu coś przeszła. Jej najbardziej traumatyczne zdarzenie to śmierć jej ukochanego na jej oczach, oczywiście „partnera” czyli konkubenta. Smierć, jak skakał na spadochronie, czy coś w tym rodzaju. No, tak pomyślałem, wzorowa katoliczka nie jest, ale oni wszyscy tacy. No niemniej ten konkubent nie żyje, więc grzechu stałego nie ma.

Okazuje się jednak, że jest aktywistką proaborcyjną. 5 lat temu gdy Jarosław Kaczyński aby przykryć protesty atypandemiczne rzucił w tym czasie temat: ograniczenie aborcji, wystąpiła w słowach do owego człowieka z twarzą zamalowaną napisami, z czerwoną błyskawicą na jednym palcu i wulgarnym gestem.

Taka postawa jest to promowanie zabijania ludzi, dzieci nienarodzonych, nie tylko popieranie tego prywatnie, ale głoszenie i przez swój autorytet kogoś kto jest rozpoznawalny i coś osiągnął także zagranicą i wpływanie na ludzi. Więc ciężki grzech i zaciągający dużą winę.


Dodatkowo grała w scenach rozbieranych i nie tylko rozbieranych bo łóżkowych, gdzie podobno ( bo materiałów nie widziałem) oprócz tego że jest całkowicie w stroju Ewy i wszystko można dokładnie zobaczyć, to także można ją zobaczyć jak wije się w akcie miłosnym itd.

Materiałów nie widziałem, ale na pewno można je znaleźć w necie a przy premierze filmu będzie jeszcze łatwiej. Łatwo wyobrazić sobie trywialne uwagi gdy już jako Matka Boża będzie na ekranie.

Można powiedzieć więcej postaci świata popkultury prezentuje się z czerwoną błyskawicą. Podobno pięć lat temu cała polska drużyna koszykarska czy siatkarska pod tym się podpisała, więcej występuje w rozbieranych scenacch łóżkowych.

Nie grają jednak Matki Bożej w filmie.

Faktem jest też to że sama zgłosiła się na casting, czyli to jej był wybór: wiem, że szukają kobiety do roli Matki Bożej. Decyduję się ją zagrać jak mi pozwolą.

Trzeba mieć tupet z tych dwóch powodów.

 

Wyszły z Polski głosy protestu. Czytelnik pisał, że to przeciwko wyborowi Polki to linczowanie jej i jacy to Polacy robią.

Podobno popierają jej występ i nie widzą problemu fajnokatolicy i fajnokatoliccy księża a pisali katolicy którzy zobaczyli problem. No, ale załóżmy, że piszą tacy, którzy nie chcą by Polka zagrała Matkę Bożą. Diabeł lubi mieszać w tym tyglu i założmy, że tak jest.

Niemniej problem jest i czy Polkę?

Sama określa się jako polsko – włoska aktorka. Chopin przykładowo nie określał się jako polsko – francuski, choć Polski nie było wtedy na mapie, tylko jako Polak i polski kompozytor i pianista.

Jest jeszcze inna rzecz. Jak usłyszałem, sprawdzając rzecz, że reżyser wybrał ją na pewno dlatego także, że jest po prostu podobna do grającej w „Pasji” węgierskiej żydówki Mai Morgenstern, która już zagrać roli Matki Bożej nie może, bo minęło 20 lat, a tu Matka Boża w tym samym wieku, to pomyślałem o co chodzi? Jak może być podobna do Mai Morgenstern, z wyraźnie żydowską urodą.

Popatrzyłem więc ponownie na zdjęcia, na film z wywiadem: jest podobna.

Popatrzyłem uważniej, tak ma w sobie istotną krew żydowską, myślę, że w połowie po ojcu, lub matce. I powiem, że wydaje się, że to bardziej odmiana semicka, czyli prawdziwa izraelicka niż chazarska, chociaż czystych Semitów dzisiaj nie ma.

No więc to zgadza się, bo Matka Boża jak nam podaje Valtorta po matce miała geny semickie, tylko u niej tej semickości, może poza nosem, tak jak mamy na obrazie jasnogórskim, nie było widać.

P. Smutniak jest córką generała, więc PRL- owskiego. Wychowanie religijne jakie wyniosła z domu to zapewne jego brak, jeśli nie niechęć do religii katolickiej, lub sztafaż tylko Wigilia i koszyczek na Wielkanoc.

Pytanie czy po ojcu, czy po matce żydowskie (semickie mocniej) geny. Albin Siwak, znana osoba w PRL owskich rządach i partii w latach 70- tych, Polak pochodzenia chłopskiego pisał, że powszechne było iż w PRL – u za jego czasów przychodzono do jakiegoś generała mniejszego znaczeniem i funkcją jeszcze Polaka żonatego z Polką i mówiono, że jeśli chce zrobić karierę musi rozwieźć się z żoną i ożenić z żydówką. Niektórzy to robili.

A może po ojcu.

Dodatkowy aspekt uwiarygadniający jej żydowskość, połowie zapewne ale jeśli po matce to dla żydów całkowocie legalna i pewna żydowskość.

P. Smutniak oświadczyła, w którymś z włoskich wywiadów, że kończy karierę ktorską. I chce zająć się reżyserią filmową. Ho, ho ho, jakie to proste. Ale na to pozwala się, żydom czy półżydom przynajmniej.


W każdym razie jest smutno.

Ja o do tego filmu nie wyrażałem ani jakichś swoich oczekiwań ani za nim nie tęskniłem, zainteresowało mnie tylko to, że Matkę Bożą zagra Polka, wiadomo w jakim konktekście.

Nie jest tak, jak trzeba także co do roli Chrystusa. Zagrać ma go fiński aktor. I jakkolwiek on nie wyrażał publicznie żadnych poglądów co do swej wiary i światopoglądu to można go znaleźć na jednym zdjęciu jak popiera tęczową flagę.

Więc taki wybór Mela Gibsona teraz. I Mel Gibson już nie taki. Wtedy był katolikiem bez zarzutu, wierny żonie z wieloma dziećmi. Potem się rozwiódł itd. zostawił żonę dla młodszej, potem inne jeszcze były zdaje się.

Miejsce tradycyjnokatolicko pisze, że masoneria opanowała film Gibsona. Nie wiem czy opanowała i czy jakaś tu jest rola masonerii, ale nie jest tak jak było.

Ja, jak pisałem, nie czekam na ten film także dlatego, że mówię sobie jeszcze przed wiedzą o przykrych aspektach tutaj: ale sobie wybrał czas, nie wiadomo czy ten film będzie mógł normalnie powstać i być normalnie oglądany w kinach.

Ponadto pisałem przecież w opracowaniu o świętej Marii Magdalenie, że Mel Gibson mimo że opierał się na Emmerich to przedstawił nieprawdziwie świętą Marię Magdalenę i co do urody i co do pozycji społecznej i tego kim była. I Matkę Boża z urody inaczej niż u Emmerich.

Więc ja trochę straciłem cierpliwości co do tych wygibasów i ten film, nawet gdyby nie było kwestii aktorki pochodzącej z Polski, gdyby nawet miał być sukcesem i tak jak „Pasja” podnieść wiarę wielu ludzi mnie osobiście mniej by interesował.


Coraz trudniej aby coś było czyste i by było można się tym cieszyć.

Powinniśmy się do tego przyzwyczajać, że będzie coraz trudniej co coraz bardziej czyśćcowo, ale jest nam to trudno.


No więc tak to wygląda. Może ewentualnie święta Maria Magdalena wypowie się na ten temat, bo jak wiemy mówiła i o kinie i literaturze i zobaczymy jak Niebo to widzi przez pryzmat nie certolącej się osobowości świętej Marii Magdaleny:) Może.


C.P.


..................


////////////////////////////////////////////////////////////////////


Zaproszenie na modlitwy przez Brata Andrzeja przy okazji piątej rocznicy Intronizacji Świebodzińskiej


(Trzy dni) piątek, sobota, niedziela (31 X, 1 XI i 2 XI)


W piątek, 31 X o godzinie 12.00 uroczysta Msza Święta w intencji dziękczynnej, w piątą rocznicę Intronizacji Pana Jezusa Chrystusa na Króla Polski, tak zwana Intronizacja Świebodzińska.

https://youtu.be/6m99Tw9pL7A?si=j3oLWUMhsNAdBF23

...............

 

Dla tych, którzy chcą sobie odświeżyć, czy też promować i dla tych, którzy nie znają dawniejszych, początkowych przekazów – są one regularnie nagrywane na kanale „ Duch Święty mówi do Polaków” i w takiej formie są udostępniane pierwszy raz. To ich premiera.

Ostatni przekaz umieszczony na kanale dzisiaj:

Przekaz Pana Jezusa – wszyscy proście o wiele.

https://www.youtube.com/watch?v=YkhPvrmQjYw








3 VII 2025 Duch Święty: O ukaraniu fizycznym Komendanta Straży Granicznej w Szczecinie

 

3 lipca 2025


Mówi Duch Święty.


Jak było powiedziane: ukarzesz 20 tysięcy Polaków, tzn z polskim obywatelstwem od dawna, prawie zawsze od urodzenia, łamaniem kończyn i symboliczną karą spoliczkowania, także w niektórych przypadkach. Oraz innymi wspomnianymi karami.

Wymieniamy niektórych < tzn, są i będą niektórzy tylko wymieniani spośród tych dwudziestu tysięcy. C.P.>.

Teraz powiemy o karze dotyczącej Komendanta Straży Granicznej w Szczecinie pułkownika Zbigniewa Pałki.

Kara ta wymierzona będzie tylko za jedną rzecz. Nie za jego działania, ale za jego słowa, w wypowiedzi udzielonej kanałowi Zero”

< https://www.youtube.com/watch?v=zilaAl7SAoE >.

Nie znaczy to, że nie będzie ukarany za swe działania surowszą, fizyczną, karą, ale tutaj mówimy   t y l k o   o karze za jego słowa.

Ja się nie dziwię, panie redaktorze, że społeczeństwo się dopytuje i pyta o swoje bezpieczeństwo, tak, natomiast to jest kwestia, no, jakby odczuwania.” < czyli mówi płk Zbigniew Pałka. C.P.>.

Szczecińska dzielnica Pogodno, bardzo spokojna i bardzo zielona, ale właśnie tutaj, w ostatni piątek, grupa nielegalnych imigrantów uprzykrzała życie mieszkańcom właśnie tego bloku. Filmik z tego zdarzenia zamieścił w sieci właśnie poseł Dariusz Matecki.

Uchodźcy tak mocno uprzykrzali życie mieszkańcom, że wezwali policję.”

Zacytowałeś, dziecko, słowa redaktora z tego programu, jak chciałem, a Komendant Straży Granicznej mówi, że reakcja mieszkańców to kwestia odczuwania.

Idąc tym tropem można powiedzieć, że wydłubanie oczu śrubokrętem przez Wenezuelczyka młodej kobiecie, aby nie mogła go rozpoznać, jest też kwestią odczuwania.

I niech się nikomu nie wydaje, że spoliczkowanie kogoś za słowa nie ostre to dużo, czy za dużo.

Nie jest to za dużo bo i ludzie winni a Bóg tu umieszcza we wszystkim znanym kontekście. Więc tylko na ten moment, za takie słowa dziesięciokrotnie, z obu stron, uderzysz otwartą ręką w twarz Komendanta Straży Granicznej w Szczecinie, pułkownika Zbigniewa Pałkę. Zdecydujesz o sile uderzenia, jednak nawet gdy nie będzie duże u Ciebie, twarz będzie mocno pobita.

Amen.

- Dziękuję Duchu Święty.

Chwała Tobie Chryste.


Opublikuj.


Otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)


.........................

Zastanawiałem się czy dodać od siebie komentarz uzupełnienia. Zawsze chciałbym aby czytelnicy to wiedzieli, czy znali takie przemyślenia, które ja mam i miałem. Ale nie jest to w pełni możliwe nawet gdybym się dzielił wszystkim. Nie jest to możliwe technicznie a i jest tak, że gdy coś co mamy w głowie i rozumiemy, trzeba to jeszcze ubrać w myśl, którą można precyzyjnie wyrazić słowami.

Faktem jest też, iż okres w którym miałem zakaz od świętej Marii Magdaleny pisania czegoś od siebie od Zmartwychwstania do Zesłania Ducha Świętego zaowocował materiałem o Niej, co zapewne święta przewidziała, a gdybym pisał wtedy od siebie różne rzeczy materiał, który dodatkowo ma się znaleźć w książce - zapewne by nie powstał.

Jednak spróbuję możliwe krótko podzielić się tym, sprawą tzw. nielegalnych imigrantów sytuując ją od początku.

Bowiem tak naprawdę ma to miejsce od początku lat 90 – tych. Dziwne rzeczy działy się od początku „niepodległości”? I dzieją się do teraz z nasileniem. Ze „smoleńską hecą”, jak dałem kiedyś stałe motto na blogu przed przekazami, „Smoleńsk – finał XX- lecia”, czyli finałem 20 lat „wolnej Polski” aż do teraz i zwłaszcza do teraz, choć od tego czasu, czasu Smoleńska nie było jednego tak dziwnego i spektakularnego wydarzenia.

Przy tej okazji, nim przejdę do sedna, poproszę o zdrowaśkę za Sebastiana Kurka bo mocno mi się przypomina. Być może, mam nadzieję, jest bliski Nieba po tych trzynastu niespełna latach i potrzeba mu intensywniejszego wsparcia by osiągnął Niebo. Bliski, bo został zabity będąc niewinnym, tylko dlatego, że dowiedział się od vipów panującej wtedy ekipy Tuska, że nie było żadnej katastrofy samolotu, że to jest inscenizacja i jest to szyte grubymi nićmi. O tym i o okolicznościach pisałem dokładniej już w czasie przekazów. Zaś pytał o to korzystając z okazji pobytu w czasie wakacji w luksusowym dość ośrodku (był zamożny, jakby patrzeć na lokalne środowisko) gdzie zgadał się z nimi i przy alkoholu puścili trochę pary z gęby. Pytał zaś i potrafił zapytać bo powiedziałem mu o inscenizacji i rzeczach związanych. Rozmowa była dość krótka, ale też wskazałem mu miejsca gdzie o tym może poczytać i sam pogłębił temat. Osierocił wtedy, jak pamiętam, jedenastoletniego chłopca i ośmioletnią córkę.

Sprawy z imigrantami są od początku. Z kolorowymi migrantami od początku. Kto nie pamięta głośnego przecież tematu cyganów rumuńskich nazywanych popularnie rumunami. Sami Rumuni, czyli biali, rdzenni mieszkańcy Rumunii czuli się tym urażeni, że nazywa się ich rumunami, ale czyż Polska siłą wydzierała ich z ich kraju?

Jednak nikt do tej pory nie odpowiedział na pytanie, dlaczego ich wpuszczano, jak to się działo? Po co? Polska nie była wtedy jeszcze w Unii Europejskiej nie nazywanej jeszcze wtedy Unią, tylko Wspólnotą. Jednak Rumuni czyli Cyganie rumuńscy kursowali po Polsce jak chcieli. Nie było oczywiście takich wędrówek jak teraz i po wioskach i ogródkach działkowych kolorowych ludzi, ale byli w różnych częściach Polski, w dużych ośrodkach przynajmniej gdzie, bywało, budowali jakieś niemałe koczowiska poza miastem, jak na przykład było we Wrocławiu ( rok 1995) gdzie stręczyli nawet swoje córki za niewielkie pieniądze od minimalnego wieku, kiedy tylko mogła zajść w ciążę, bo uważali, że bardziej białe dziecko z którym będzie żebrać daje lepszy zarobek.

Czy zachowywali się grzecznie? Byli z rodzinami i dziećmi więc raczej nie było słychać o atakach na tle seksualnym. Oczywiste zaś jest, że jeśli grupa młodych mężczyzn znajdzie się tutaj sama, bez dodatkowo nawiązania z nimi chęci randkowych przez białe kobiety, to takie zagrożenie będzie.

Lecz czy byli grzeczni? Wcale nie. Sam pamiętam jeden przykład z młodą dziewczyną, cyganką rumuńską, w barze mlecznym, w moim mieście studiów.

Małgorzata Musierowicz, bardzo popularna pisarka dla młodzieży, szczególnie w latach dziewięćdziesiątych (żydówka z pochodzenia) opisuje scenę w książce „Noelka” gdzie jedna z postaci kierując się odczuwaną chrześcijańską powinnością zabiera żebrzącą dwójkę rumuńskich dzieci do siebie do domu, bo jest Wigilia. Kąpią te brudne dzieci, dają im czyste rzeczy swoich dzieci a ich dają do pralki. Odnajdują je rumuńsko - cygańscy rodzice, (przychodzą tylko mężczyźni) wygrażają, żądają ich brudnych rzeczy, mimo tego, że są w praniu upierają się, dostają mokre w reklamówce i wściekli odchodzą zabierając oczywiście dzieci, które poczuły się tutaj dobrze i nawiązały dziecięcy kontakt z rówieśnikami, córkami jednej z Borejkówien.

Mieszkańcy czyli Borejkowie obawiają się, że mogli im krzywdę zrobić albo przyjdą w nocy i ich zamordują albo podpalą mówi bardziej wrażliwe z nich.

To tylko literatura powie ktoś. Owszem, ale różne obserwacje są w Jeżycjadzie dobre, lepsze niż w powieściach dla dorosłych tamtego czasu dlatego jeden z najbardziej znanych krytyków literackich tamtego czasu Tadeusz Nyczek nazwał ją, nie najlepszą pisarką w tamtym czasie dla młodzieży, ale najlepszą pisarką polską w ogóle ( choć trzeba by powiedzieć, że najlepszą pisarką piszącą po polsku).

Nie pamiętam teraz, po latach, konkretnego przykładu podobnego jak ten z literatury, dlatego go daję, ale oddaje to sytuację. Przychodzą obcy i zamiast bać się miejscowych a konkretnie za groźby choćby wyrażane w niezrozumiałym języku poparte gestykulacją przyjdzie policja i spuści im po cichu, nieoficjalnie, manto, dodatkowo weźmie pod klucz, a sąd czy inne instytucje będą jednoznacznie po stronie Polaków, to Polacy boją się.

Niech ludzie zrozumieją, że to nie jest od dziś i że coś było nie tak od początku.

W tym samym czasie od początku lat 90 - tych jest cały czas 500 tysięcy przybyszy ze Wschodu. Nazywanych ruskami w uznaniu społeczeństwa i wedle tego co sami mówią są Rosjanami ze wschodniej Ukrainy.

Dlaczego łatwo im było przyjeżdżać do Polski i handlować na bazarach, choć niby to nie było aż tak bardzo łatwe, ale jednak.

To ci których widziano jako handlujących, a niektórzy gdzieś pracujący w jakichś przedsiębiorstwach jako pracownicy fizyczni. Ale była jeszcze grupa gangsterska. Czyż nie mówiło się o tym, że gangi z Ukrainy, a nawet Łotysze i inni pozwalają sobie na różne rzeczy? Ta liczba 500 tysięcy i tak to było odczuwane, że tyle ich jest. Pozwalała na maskowanie się grupom przestępczym, ale i rosyjskiej agenturze z nimi zresztą związanej. Przykładem będą tu zeznania „Masy” w książce „To tylko mafia” w której rozmawia razem z red. Sumlińskim i T. Budzyńskim. Gdy mówi o tym, że poznał, że nad grupami przestępczymi mającymi kontakty z WSI a właściwie ich pieczę, nad WSI stali oficerowie rosyjscy opisując konkretny przykład, niedługo potem zostaje pod głupim pretekstem aresztowany, choć był świadkiem koronnym. Przy tej okazji nie będę żałować gangstera choćby byłego, ale jak pp. Sumliński i Budzyński sprowokowali go by powiedział trochę więcej prawdy i nie obronili go i przez to, nie za przestępstwo, ale za prawdę, poszedł znowu do paki (choć to głównie dla postrachu – pilnuj języka) to trochę panowie nieładnie.

Były słynne gangi: pruszkowski, wołomiński, inne. Było zabójstwo generała Papały i Leszek Miller celowo czy nie, łażący po miejscu zbrodni i zadeptujący ślady.

Powoli było to likwidowane, ale ta liczba 500 tysięcy nigdy nie zniknęła.

Ale cóż się działo. Ludzie wiedzieli, że na bazarze można było od ruskich kupić rzeczy nielegalne, w tym broń.

Zaś na Stadionie Dziesięciolecia, zamienionym w największy bazar w Europie Środkowej, można było bez problemu kupić karabin maszynowy kałasznikow a ruski dodawał do niego wiadro naboi gratis. Tak, dawali je w metalowym wiadrze. Cena nie była wygórowana, jak pamiętam to była moja opłata za cztery miesiące akademika.

Ja ktoś się postarał to nawet mógł kupić granatnik.

Dużo później mieliśmy wysyp kebabów, ale czyż za to nie odpowiadają i sami Polacy? To dłuższy temat i go tutaj pominiemy. Jak to jednak było i jest, że Polakowi się nie opłacało i nie opłaca a budkę założyć może Turek i jemu się opłaca. Jak to jest, że Polak miał problem z założeniem przedsiębiorstwa, kupę obostrzeń, przepisów zniechęcających do własnej inicjatywy gospodarczej a Turek przyjeżdża i może? Ale nie tylko Turek, Marokańczyk, inni. Nie zna języka, nie umie poruszać się w gąszczu naszych przepisów i przecież naturalnie wydaje się, że będzie siłą rzeczy traktowany gorzej niż nasi.. a łatwiej mu o biznes niż naszym, którzy są pracowici i przedsiębiorczy. Ale przecież to nie wszystko. Na przykład, w przejściu podziemnym oddalonym od kas dworcowych PKP likwiduje punkt kasowy wygodny dla klientów. W miejsce tego powstaje prywatny biznes. Państwo polskie się zwija. Ale jaki biznes. Kebab, czy coś w tym guście, zakładają przybysze z Bliskiego Wschodu, nie Turcy nawet, może Jemeńczycy, nie wiadomo. Wic jednak polega na tym iż oni wiedzą, że ten punkt kasowy będzie zamknięty, nim zostaje zamknięty. Klienci pkp o tym nie wiedzą, nie ma info o zamknięciu rychłym na punkcie, a tuż po pojawia się kartka co za miejsce nowe tutaj powstaje. Trwa jednak niedługo, pół roku. Pranie pieniędzy, czy jednak biznes nie wyszedł?

Słynna sprawa w Olsztynie gdzie Marokańczyk, jak pamiętam, zabija Polaka za rzekomą kradzież, wyjście z dwoma kebabami niezapłaconymi, za które za chwilę miał zapłacić kolega naszego rodaka. Znali się a ten co wyszedł z kebabami nie raz dokonywał tu zakupów, zresztą powiedział, że kolega przyjdzie za chwilę, zapłaci i nie spodziewał się żadnej niemiłej reakcji, nie mówiąc o tym  co się stało. Pogarda dla niewiernych i nienawiść do nich wybuchnęła, ale co drugie to brak obawy co do polskiego państwa.

Jest oczywiste, że cudzoziemiec powinien obawiać się bardziej konsekwencji prawnych w nie swoim państwie niż swoim, to po pierwsze. Po drugie, że mieszkaniec tego kraju, obywatel, zwłaszcza rdzenny obywatel, będzie zawsze miał nad nim przewagę i prawo go surowiej potraktuje za takie samo przestępstwo. Mimo, że tego nie ma w paragrafach. Ktoś kto legalnie przebywa w jakimś kraju i legalnie pracuje czy prowadzi przedsięwzięcie teoretycznie będzie tak samo karany za takie samo przestępstwo nie surowiej, ale oczywiste jest, że praktyka może być inna i zwykle powinna być inna. Oczywiście to jest w białych rękawiczkach.

Dla Polaków legalnie przecież pracujących na przykład w Holandii było zawsze oczywiste, że przypadku starcia z Holendrem, które będzie miało charakter kryminalny, zwłaszcza rodowitym, ale i nie rodowitym, Turkiem czy innym, ale obywatelem, często od urodzenia, będzie potraktowany gorzej.

I nikogo to nie dziwiło, ale też trzeba mieć w sobie normalność, którą mają Polacy, którzy choć biali, to rozumieją, że nie są Holendrami i w przypadku czegoś złego z ich strony a nawet wplątania się przypadkowego w konflikt z Holenderem będą potratowani gorzej.

I nie jest tak jak podkreśla mówiący tak dziwnie po polsku niejaki Bosak jak by na co dzień mówił w innym języku (jidysz?), że Polacy powinni być za takie same przestępstwa równie surowo karani. I po co ta mowa i asekurowanie się - durniu. Zrównywanie niejako Polaków z przybyszami, którzy często już pierwszego dnia pobytu w Polsce zaczynają się zachowywać agresywnie, z Polakami.

Po zajściach w Olsztynie, bo były protesty, wreszcie chyba obrzucenie posterunku policji w konsekwencji, wszystko wróciło do normy? Policja tam a raczej komendant wydający im polecenia stał po stronie przybyszy.

Niedawno było przypomnienie u mnie, że Polska przeżarta jest rakiem masonerii. I komendanci wojewódzcy, ale i tacy jak z Olsztyna powszechnie nie działają w interesie dobrostanu Polaków i ich ochrony. A jak się potem zachowali Polacy choćby w Olsztynie, czy konsumowanie kebabów wróciło do normy? Można sądzić, że tak.

Na co zasłużyli rodacy? Czyt jeśli chcą już żreć niepolskie, niezdrowie i niesmaczne do tego jedzenie to nie mogą tego im serwować polscy przedsiębiorcy? Gdy budkę ma polski przedsiębiorca i ma w nim nawet kebaby, oprócz hotdogów i hamburgerów czyż nie jest tak, że są one lepszej jakości? Takie są moje obserwacje, choć coraz mniej takich miejsc.

Ja nigdy nie gustowałem w tego typu jedzeniu, nawet z braku czasu, ale po zajściach w Olsztynie nabrałem awersji zupełnie i nie sięgałem po nic z ich budek. A jak obserwowałem  polskich studentów w mocno studenckim mieście, zaraz po tych zajściach i morderstwie nie wpłynęło to konsumpcję kebabów, oczywiście w niepolskich miejscach co przecież widać po mordkach.

Oto polski obecny patriotyzm i poczucie godności.

Wreszcie sprawa cyganów rumuńskich już nie koczujących jak dawniej po Polsce, ale przyjeżdżających z Rumunii zorganizowanymi mikrobusami (busami) i napadających naszych grzybiarzy w lasach i odbierających im grzyby gdzie „nasza” policja stała po stronie napastników nawet nie przebywających stale w Polsce, zakłamywała sprawę itp. i doprowadziła do tego, że śp. Adolfa Kudlińskiego, człowieka po siedemdziesiątce, skazała na bezwzględne więzienie tylko za to, że powiedział, że tych agresorów w lasach Polacy powinni potraktować dzidą słowiańską. Na których to policjantów rzuciłem klątwę Bożą, bo był to czas gdy mogłem i miałem rzucać publiczne klątwy. P. Kudliński wyroku nie doczekał bo dwaj przebierańcy w mundurach policyjnych popsikali go czymś i po dwóch tygodniach zmarł, co też komendę tamtej policji nie interesowało, jak i próba oczyszczenia własnej policji, że to na pewno nie byli ich ludzie.

Więc to wszystko jest jedna całość i trzeba to widzieć. Nie mówię tego do stałych Czytelników bo Ci rozumieją te rzeczy. Mówię to do innych Polaków. Niech widzą to Polacy i rozumieją, którzy przeciwstawiają się teraz temu co się dzieje obecnie na granicy zachodniej.

Skoro tak postąpiło państwo polskie przecież, przez swoją policję, jej zwierzchników, biorąc stronę cygańskich (Romów, przepraszam), Romów rumuńskich;) przeciw niezamożnym do tego mieszkańcom tych leśnych okolic, którzy na skutek tego jakie jest państwo polskie muszą sobie dorabiać zbieraniem grzybów, oraz innym zbierających grzyby dla siebie i rabowanym z tego z naruszaniem ich godności i nieraz pobitym, to dlaczego sądzicie, że teraz postąpi inaczej?

Mówicie o sprzedajnych politykach. O tym nawet, że są słupami już to przyswajacie często. A Komendanci straży miejskiej, a komendanci miejscy policji, jeszcze bardziej wojewódzcy, komendanci Straży Granicznej i przerzucanie łukaszenkowych turystów przez granicę ukraińską z którymi się walczyło na granicy białoruskiej i różni inni funkcjonariusze.

Nie można iść do przodu jeśli się nie oceni dotychczasowej sytuacji i nie wyciągnie wniosków. Ilu z was protestujących słusznie na granicy, filmujących to itd. za co dziękuję, głosowało jednak na POPiS i w poprzednich wyborach parlamentarnych, teraz z przypadku Trzaskowskiego w obu turach, w przypadku Nawrockiego w pierwszej turze.

Tamci to zwykle podstawieni i zadaniowani, no ale głosowanie na cokolwiek poza POPiSem to minimum normalności. Tu jej nie okazaliście. I nie łączycie kropek.

C.P.



Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Poniedziałek Wielkanocny (2021)

  Poniedziałek Zmartwychwstania Pańskiego (2021) Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Około 9.30 - Oto jestem, Krzy...