Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Sas Zubrzycki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Sas Zubrzycki. Pokaż wszystkie posty

Święta Maria Magdalena 11 XI 2025 / Skarby przedchrześcijańskich Lehitów cz. 2

 

Niepublikowany jeszcze przekaz z 11 listopada. Był od księdza Popiełuszki  dzień przed i dobrze było go dać po ostatnim wpisie o świętym, a potem  Matki Bożej Ostrobramskiej, który też najlepiej było dać aby był na Święto - dlatego poczekał.


11 listopada


:)


Mówi święta Maria Magdalena.


Zły znów przeszkadza, ale też uważa, że ma podstawy.

Dostałeś drobny prezent i tym się masz uspokoić.

To, że się leczysz i jesteś z tego powodu zniechęcony oraz źle i niepewnie funkcjonujesz nie znaczy, że masz szukać więcej.

Dostałeś pozwolenie a dodatkowo dzisiaj prezent. Ponadto jest Święto i czas modlitw za Ojczyznę. Twoja modlitwa zawsze dla Ojczyzny wyprasza dodatkową łaskę.

Zanurzaj się ciągle w Duchu Świętym, nie odpuszczaj, nie wschodź w marazm nawet jak źle się czujesz i zwłaszcza leczysz się.

< Nieczytelnie zapisane dłuższe zdanie C.P. >

Modlić się zawsze masz jeśli tylko dolegliwość nie jest zbyt bolesna.

< Nieczytelny początek zdania C.P.> .. ale módl się nawet kiedy Ci niesporo.


Całuję Cię w usta, w czoło, włosy, tulę do siebie.

Pozwoliłam Ci odczuć swój zapach jak żywej niewiasty i miły chłód moich włosów.

:)

Całuję Cię jeszcze raz w usta.

:)

- Dziękuję Moja Przyjaciółko.

- Bądź godny być przyjacielem świętej Marii Magdaleny.


Kładzie mi rękę na ramieniu.

Odchodzi.

- Dziękuję święta Mario Magdaleno.


Otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)

 

..................

Tutaj macie ostatni nagrany przekaz

https://www.youtube.com/watch?v=xLrzxvakAew

  

///////////////////////////////////////////////////////////// 

Skarby przedchrześcijańskich Lehitów cz. 2


Pisałem w pierwszej części iż wydaje mi się, że na wzgórzu Lecha w Gnieźnie, czyli tam gdzie teraz jest katedra i od początku oficjalnego chrześcijaństwa w Polsce kościół, budowany jak zawsze w miejscu dawnego, istotnego, kultu, nie było kopuły.

Zablokowałem sobie jednak tutaj poczucie, odczucie, bo pasowało to do całości iż tylko kopuła /bania była we wschodnio – centralnej części Polski. Dodatkowo skoro nie było jej na Ślęży/ Sobótce to i nie było jej wyżej na mapie. Jednak nie. Z tego co mam wewnętrznie kopuła bania była i na świątyni na wzgórzu Lecha. Z tego co widać nawet dzisiaj kopuła, ta złota bania mogła być widoczna ze wszystkich stron.

O wzgórzu Leha są badania archeologiczne i materiał na kanale arheo – film https://www.youtube.com/watch?v=Vb1bqB5CYjY&t=19s, który można uznać za względny i da się obejrzeć. Będąc dość niedawno obszedłem całe wzgórze dookoła, ale żadnych upamiętnionych śladów tych badań archeologicznych nie dostrzegłem, co oczywiście przyjąłem z dużym rozczarowaniem. A może ktoś ma tu jakieś informacje?


Zatem i tam była złota (pozłacana) bania.

Nie było jej jednak na Ślęży. Czy dlatego, że nie było tam świątyni? O tym, że nie było tam świątyni, w tym jednym z trzech najważniejszych miejsc kultu na terenie dzisiejszej Polski/ Lehii świadczy to, że nie zbudowano tam kościoła.

Dlaczego? Z tego co pamiętam wierzchołek na szczycie jest dość wąski. Byłem jednak dawno. Wiemy też że zostały artefakty co jest bardzo rzadkie, bodaj jedyne, że ich nie zniszczono, rzeźba niedźwiedzia i jeszcze inne.

Jako miejsce związane z przedchrześcijańskim kultem, silne tradycją jeszcze za czasów Kochanowskiego, (vide jego „Pieśń świętojańska o Sobótce) już zaprawioną elementami chrześcijańskimi, winno być pod szczególną pieczą Kościoła i potraktowane jak wzgórze Lecha czy Łysa Góra/ Błyszczogóra. Tak jednak się nie stało.

Trzeba też zwrócić uwagę na fakt innych losów tego jednego z trzech najważniejszych przedchrześcijańskich miejsc kultu Ariów Lechitów. Śląsk został zagarnięty przez Teutonów. Zwłaszcza Dolny Śląsk. Jeszcze za czasów Kochanowskiego, czy może ściślej jego dzieciństwa miało miejsce odnotowane zdarzenie, że niemiecki już wójt aby porozumieć się z mieszkańcami podwrocławskich wiosek musiał mieć tłumacza bo nikt z nich nie umiał po niemiecku. Wszyscy mówili po polsku.

Zatem Śląsk utraciła Polska już za czasów Długosza, jeszcze bardziej za czasów Kochanowskiego. Być może dlatego też napisał „Pieśń świętojańską o Sobótce” aby podkreślać polskość tych ziem.

Zatem góra Ślęża już 400. nawet nie 500 lat po wprowadzeniu chrześcijaństwa łacińskiego przez Mieczysława/ Mieszka ( na miejsce chrześcijaństwa szerzonego przez Cyryla i Metodego i ich wysłanników, którzy wszyscy mieli na to pieczęć Rzymu) była w rękach niemieckich.


W każdym razie nie mamy tam kościoła, prawie na pewno nie było tam świątyni. Były trzy pasy murów kamiennych ( i też zdaje się nie tylko to poniżej wierzchołka góry, co być może jest jeszcze do dzisiaj) które rozwalono i walają się po wysokościach góry od wierzchołka do podłożu, granitowe kamienie częściowo tylko porośnięte zielenią a niektóre zupełnie na zewnątrz. Nazywane chyba także gołoborzem.....


Oczywiście kopuły/ banie nie świadczą o skarbach, bo o tych traktować ma głównie ten artykuł. Jest to rzecz jasna złoto, ale pozłacanie to proces w którym można bardzo rozwałkować złoto. W średniowieczu późnym czy renesansie potrafiono rozcieńić złoto tysiąckrotnie. Czyli powiedzmy mamy sztabkę złota wielkości dzisiejszego smartfonu, z tych grubszych. Potrafiono złotem pokryć powierzchnię tysiąckrotnie większą. Dzisiaj potrafią to zrobić jeszcze bardziej, pokryć większą powierzchnię.


Miałem wewnętrznie podane, że na kopułę/ banię na Łysej Górze (Błyszczogórze) użyto piętnaście kilo złota, na Jasnej Górze pięć kilo. Chyba tu były nawet celowe proporcje. Nie było to poddane przypadkowi. Na Błyszczogórze trzy razy tyle złota co na Jasnej Górze. Proporcje co do ważności miejsca.


Wedle tego, że kilogram złota pozwalał na pozłocenie powierzchni tysiąckrotnie większej niż objętość takiej sztabki, powtórzmy dla obrazowości wielkości dzisiejszego dużego smartfonu z tych grubszych można policzyć ile powierzchni można było nią powlec. To zostawiam innym.

Albo też inaczej wiedząc jaką ilością złota można powlec powierzchnię, opierając się tylko na możliwościach późnośredniowiecznych i renesansowych.


Nie była to chyba kopuła olbrzymia, ale była duża, zapewne podwyższona, aby było ją dobrze zawsze widać. Może była na wieży? I diabelskie działanie kontra to z wiedzy diabła, który przecież dobrze wie co było a co nie było na Błyszczogórze i kiedy kazał tę dającą złą energię wieżę i profanującą miejsce postawić w latach sześćdziesiątych. Może także liczył na to, nie mogąc wprost wskazać, że zostaną odkryte przy okazji budowy groty królów i będzie je można sprofanować, zniszczyć częściowo.


Śmierdziało mi i śmierdzi od tego czasu rosyjskimi służbami tutaj w tym miejscu i do dzisiaj. Także Emitel do dzisiaj „instytucja” ? Która dopuszcza sygnał telewizyjny i radiowy i może go w każdej chwili wyłączyć i opóźnić. Śmierdzi mi tu po prostu GRU, który jak sam Dugin wnuk generała GRU, szef masonerii rosyjskiej, przyznał, jest zakonem okultystycznym.

Ktoś, pod bodaj filmem, z eksploracji krypt przez śp. Adolfa Kudlińskiego dał kiedyś komentarz, że wtedy w latach sześćdziesiątych gdy budowano wieżę i odkryto przypadkiem krypty ruscy sprowadzili tu swoich naukowców do badań tego a może także do promieniowania i energii, które są w tym miejscu.


Przejdźmy jednak do skarbów.


Głównym miejscem skarbów na terenie dzisiejszej Polski ( i nie tylko) były zdaje się główne ośrodki przedchrześcijańskiego kultu, wydzielone części świątyń gdzie przechowywano kosztowności, złoto, srebro, w takiej czy innej postaci, kosztowne tkaniny.

Były to chyba głównie cenne rzeczy (skarby) zdobyte w trakcie działań wojennych i te w trakcie wojny i zapewne otrzymane w wyniku traktatów pokojowych a także inne kosztowne podarki, które otrzymywali królowie, książęta, może wodzowie w trakcie pokoju z innych krajów.

Oczywiście nie całość tych skarbów tylko jakaś ich część.


Gdy idzie o skarby z przedchrześcijańskich świątyń, z terenu dzisiaj dzisiejszej Polski to niestety nie ma tutaj żadnych chyba jawnych danych. Informacja jest za to ze świątyni w Arkonie, czyli na wyspie Rugii, gdzie panował wojowniczy lud Redarów. Pisze o tym Jan Sas Zubrzycki, że skarby tam, łupy zdobyte na wojnach były tak duże, że dzień i noc pilnowało ich trzystu zbrojnych.

Oddawano tam z łupów wojennych dziesięć procent do świątyni. Widać z tego, że dziesięcina na miejsce święte nie jest dopiero pomysłem Kościoła. Jeśli tam była dziesięcina to i na dzisiejszych ziemiach, mateczniku Lehii musiało być tak samo.

Jan Sas Zubrzycki pisze, że jeszcze w siedemnastym wieku niemieccy spece z tego pazernego na cudze ludu dobrali się do części skarbów z Arkony ukrytych w zboczach góry. Nasi bracia z tamtych ziem widząc co się dzieje ukryli w ten sposób część skarbów. Niestety. Jeszcze po siedmiu wiekach pazerni Niemcy dobrali się do skarbów.


Chyba u nas skarbce świątynne były nieco mniejsze niż ten ze świątyni a Arkonie, ale i tak musiały być duże. Pomnijmy na to, że skarby tam mogły być już składowane więcej niż trzy tysiące lat przed Mieczysławem/ Mieszkiem i Chrobrym.


Co się z nimi stało?


Mam pewne nawet może przeświadczenie co do części skarbów z jednego miejsca, ale to zachowam dla siebie do odpowiedniego czasu. Jednak to, że skarby w części zostały przejęte przez przedstawicieli Kościoła w miejscach przedchrześcijańskiego kultu nie znaczy, że są one w takiej formie do dzisiaj. Niestety, zostały prawie zawsze przetopione, szczególnie złoto.


Stoimy tu przed zagadką.

Skąd nasi władcy, pierwsi władcy chrześcijańscy z Krzywoustym włącznie mieli pieniądze na wojny. Nie było z tym problemu i z wyposażeniem wojska oraz długimi kampaniami. Dopiero król Kazimierz nazwany Wielkim musiał zapożyczać się u żydów. Jak donosi historia, co pamiętam jeszcze z podstawówki bodaj: Bankierem Kazimierza Wielkiego był żyd Lewko. Król Kazimierz Wielki miał kochankę, żydówkę Esterę. Oni tak lubią. Czy dlatego jako jedyny król zasłużył na przydomek Wielki?


Dodatkowo jak mówi nam oficjalna historia przecież, Bolesław Chrobry zadziwiał cesarza majestatem, bogactwem na zjeździe w Gnieźnie. Bogactwo jego i dworu i bogactwo kraju.


Stawiam tutaj tezę, że nasi pierwsi władcy, Mieczysław po chrzcie rzymskim, Chrobry i inni do Krzywoustego czyli do rozbicia dzielnicowego korzystali z bogactw świątyń, które uległy likwidacji – nazwijmy tak.

Nie wyobrażam sobie aby pozwolili biskupom, zakonom, księżom na miejscach budowanych świątyń przejąć skarbce świątynne z bogactwem od trzech tysięcy lat. Za pewnymi wyjątkami, może za jednym wyjątkiem.


Zatem wydaje mi się, że i na prawdopodobnie niezwykle potężne wojsko Bolesława Chrobrego i sprawy państwa, jak i jego ojca i potem do Krzywoustego pieniądze w znacznej części szły ze świątynnych skarbców, skarbców świątyń, których już nie było, aż do fundamentów.


Jedno miejsce które pozwolono przejąć Kościołowi, ale nie było to główne miejsce było tam bogactw w złocie pięćdziesiąt kilogramów, które przejęli ludzie Kościoła. Dostałem to wewnętrznie. Nie wiedziałem czy władcy Polscy coś stamtąd zabrali, ale w trakcie pisania dostałem że tak. Aby zjednać sobie przychylność miejscowego, tzn lokalnego z ziem polskich Kościoła zostawili złota pięćdziesiąt kilogramów. Oczywiście to były złote skarby, nie złote sztabki, cenne artefakty, także i złote monety. Wszystko jednak zostało przetopione, użyte na liturgiczne rzeczy i nie tylko.

Mówię wszystko bo to prawie wszystko, mam jednak wewnętrznie, że w masie 3,4 kilogramy zostały z jednego miejsca z tych 50 kilogramów złota i te cenne artefakty do dzisiaj są i nie są one w zbiorach muzeów.


Jan Sas Zubrzycki, gorliwy katolik, pisze, że wraz ze śmiercią Chrobrego skończył się złoty wiek Polski.


Koniec


P.S. Być może będzie aneks. Jak coś przyjdzie do głowy i będzie potrzeba.


..............


Nowy film z księdzem Romanem Piwowarczykiem. Ksiądz dr dopiero teraz, w czwartej wyprawie był we wnętrzu Arki jak sam opowiada w programie. Dwie z wypraw zakończyły się fiaskiem bo góra była objęta zakazem wojskowym lub tylko ta część która należy do Turcji. Trzecia nie udała się dwoje uczestników przeziębiło się tak mocno, że groziło to ich śmiercią i musieli wrócić z góry.

Udało się dopiero teraz w czwartej wyprawie.


Trochę jestem rozczarowany bo z tego co zobaczyłem to ksiądz nie był w wyraźnej drewnianej przegrodzie, były belki owszem i nie mam wątpliwości, że to z Arki, ale spodziewałem się zobaczyć tutaj coś więcej.

Może źle jednak zobaczyłem na ekranie, sprawdźcie sami.

Trzeba uzupełnić dla tych 99 procent, którzy książki nie czytali... że Arka jest przełamana na 3 części i znajduje się w trzech lokalizacjach. Ksiądz był w jednej z tych trzech lokalizacji. Oczywiście te trzy części nie są kompletne, choć też nie zostało to jeszcze chyba dokładnie zbadane, bo nie wszędzie da się wejść z tego co jest podawane, no i to drewno które było ciągle narażone na wodę w wielu miejscach spróchniało.


Film nie będzie od rzeczy wspomniany pod tym materiałem bowiem ks. Piwowarczyk pokazuje atlasomapę gdzie jest mowa o Sarmacji i o naszych dziejach przed Mieczysławem/ Mieszkiem. Nie jest jasne jak to się znalazło w atlasie autora amerykańskiego, chyba, że to jest polski dodatek.


Ksiądz Roman Piwowarczyk jest dla nas cenny nie tylko z powodu Arki Noego.

Jak jeden procent chyba czytelników moich Orędzi mogło się przekonać czytając książkę księdza „Arka Noego odnaleziona”  pisze także o przedchrześcijańskiej historii Polski i jest to jedyny polski ksiądz obecnie który o tym pisze.

https://www.youtube.com/watch?v=JVkpoQUQbS8












6 XI 2024 Pouczenia Pana Jezusa dla duszy/ Jan Sas Zubrzycki (..) to wielki Polak, większy nawet niż Korfanty/ [ Matka Boska] Była Sarmatką z pochodzenia, tak jak była Lehitką, jak Ja z waszego rodu jestem Sarmatą i Lehitą.

 

+JMJ

Przypominam iż rozstrzelony druk w przekazie jest podany z Nieba wraz z przekazem.

C.P.


6 XI 2024


Mówi Jezus Chrystus


:)

Moje dziecko, jesteś wybrany do Wielkiego zadania.

Na tym etapie nie przerasta Cię mentalnie samo zadanie, ale przerasta Cię bycie w dobrej do niego dyspozycji.

Powiedziane było, że będziesz Gniewem Boga Ojca cokolwiek zrobisz (lub czego nie zrobisz) za wyjątkiem Twej świadomej rezygnacji. Jednakże jest oczywiste, aby się do tego przygotować, jeszcze przed Oświeceniem Sumień, musisz być w odpowiedniej dyspozycji.

Owszem, teraz dałem Ci zwiększenie stałej choroby i dodatkowo jeszcze bardziej nie możesz się wyrobić z czasem. Pamiętasz, że jest ona ofiarowana Mi na początku 2017 roku, do wyłącznej Mej dyspozycji, tak jak zechcę ją zachować i do jakich celów.


Chorobę znosisz dobrze, w tym sensie, że się nie skarżysz i uwielbiasz Boga, lecz ten wzrastający dyskomfort próbujesz rekompensować sobie czym innym.

To co u Ciebie akceptowalne jednorazowo to podtrzymuję. Nie będę miał do Ciebie dużych pretensji jeślibyś popełnił akt płciowy z dziewczyną w wieku świętej Filomeny, także z podobającymi Ci się kobietami < W sensie jednej kobiety z podobających się C.P.>. Jednak pamiętaj, że gdy będzie w okresie gdy może zajść w ciążę, to znaczy w takim wieku, może się to stać i tego nie zatrzymam. Nie stanie się to gdyby to był wiek świętej Filomeny, o to zadbam, jednak gdyby to była starsza młoda kobieta – w ciążę może zajść.

Zatem nie będę miał do Ciebie wielkich pretensji gdy będzie to rzecz jednorazowa, a tak by się stało gdybyś nie był zakochany. W przypadku osoby dorosłej byłoby to owe „trzy albo cztery dni”.

Niejednokrotnie o tym mówiłem. Jesteś zwolniony z winy.

- Ale też było powiedziane, nie pamiętam czy Ty, Panie, o tym mówiłeś, czy też inna Osoba, Twój święty lub święta, że w tym życiu, to znaczy w tym ciele, nie zgrzeszę już stosunkiem płciowym z kobietą.

Ja to wiem. Lecz mówię, że możesz. Możesz, to znaczy prędzej możesz niż wiesz co.

Nie pragniesz aktu płciowego z dziewczyną w wieku św. Filomeny bo na nie patrzysz czysto, ni Julii Capuletti, ni starszych. Oczywiście i ciało domaga się naturalnych potrzeb i pokusy są. Jednak nie dążysz do tego.

Ale mówię: lepsze byłoby to niż to co u Ciebie jest.

I tak jak mówiłem: gdybyś był zdrowy i nie miał stałej choroby to tego problemu nie byłoby, lub prawie nie byłoby.


Dostajesz drobne prezenty w tej sferze od Ducha Świętego gdy masz lepszą dyspozycję. Wychodzi naprzeciw Twoim potrzebom, zresztą tak było i jeszcze przed przekazami, choć przypisywałeś to bardziej Mnie.

Rozwiązanie dla Ciebie to spędzanie większej ilości czasu w towarzystwie dziewcząt w wieku Ci przypisanym w przyszłości, do narzeczeństwa. Ponieważ spotykanie się, spacery itd. nie są możliwe, musisz korzystać z imprez sportowych i podobnych, dostępnych dla wszystkich rzeczy.


Baseny niestety Ci zamknęliśmy. Mówiłem też byś korzystał z basenów bo niedługo nie będzie to możliwe. Jest jeszcze możliwe dla wszystkich, ale niestety, Ty masz na piersiach liczne czyrakowate wyrzuty i na kryty basen bez dużego dyskomfortu iść nie możesz, a zaczynają się one jak jest już zimno.

Zatem odpada to miejsce jako miejsce „spotkań” z osobami w wieku Twej narzeczonej. Są inne możliwości, możliwości publiczne dla wszystkich. Pilnuj tego.

 

Nie przejmuj się tym, że ostatnio w podróży taka jedna i druga z grupy popatrzyła na Ciebie wzrokiem zimnym a może i była nutka wzgardy. Patrzyłeś czysto a to jest ważne.

Dojrzałość też w tym wieku jest bardzo różna. I to też trudny wiek u chłopców, ale i u dziewcząt.

Niestety często są one zepsute, choćby były absolutnymi dziewicami. Za Twoich czasów z tym wiekiem było inaczej, choć też nie tak jak być powinno.

:)


Odsłuchałeś teraz na kanale przypomnienie przekazu z 2015 roku. Było tam o trzech godzinach, które straciłeś, czego żałowałeś.

Nadal masz komfort finansowy, a to, że nie jesteś pewien co do ważnej decyzji, a czas Cię goni, nie jest powodem by szukać ulg w rzeczach, które nie budują Twej dobrej dyspozycji.

Myślisz o ziemskim towarzystwie płci przeciwnej, osobie, którą lubiłbyś i z którą chciałbyś porozmawiać i spędzić trochę czasu.

N i e   ma takiej osoby. Być przyjaciółką Gniewu Boga Ojca, być atrakcyjną, lecz być zanurzoną w duchu i ducha proroka wzmacniać, nie każda kobieta to potrafi.

Owszem taka podtrzymywała by Cię na duchu, lecz inna nie. Dlatego umieć by to mogła rozwinięta dziewczyna w wieku świętej Filomeny która dobrze ukształtowana od dzieciństwa miałaby zwłaszcza takie potrzeby.

Dojrzałe kobiety, samodzielne i utrzymujące się ze swego zawodu mają z tym problem. PRL – przerwał to co było jeszcze w XX- leciu.

Znalazłbyś kandydatki na dobrą żonę, nawet dojrzałe wiekowo, w wieku Twoim lub młodsze, lecz o udaną przyjaciółkę znacznie teraz trudniej.

Masz mało czasu a pogłębiająca się choroba jeszcze go skraca, lecz musisz znaleźć czas na miejsce gdzie może przyjść każdy a gdzie będą dziewczęta w wieku Twej przyszłej narzeczonej. Przypadkowe spotkania to za mało.

:)


- Cieszysz się dziecko, że jesteś Gniewem Boga Ojca?

- Tak Panie Jezu, bardzo się cieszę, ale mam przykrość.

- Bo Ci nie dostaje?

- Właśnie.

- Bóg nie oczekuje nigdy od człowieka więcej niż ten dać mu może. Możesz dać więcej, wiesz o tym.

- Wiem Panie Jezu.

:)


- Jeśli chodzi o Twój dyskomfort, że nie byłeś 31 i 1- 3 , w jednym dniu choć. Miałeś też inne zadanie. A nie byłeś nawet na grobie pradziadka Franciszka, pierwszy raz od siedmiu lat i grób jest opuszczony, jak był przed Twoim przybyciem, od blisko 20 lat nikogo z rodziny na nim nie było.

Skoro więc nie byłeś na grobach, bo i na grobie prababci w Przeworsku i cioci ( siostry Tadeusza Michałowskiego) w Dynowie i nie byłeś do dziś, to możesz się usprawiedliwić, że nie byłeś 31, 1,2,3 tam gdzie spodziewałeś się, że będziesz.

N i e   d o s t a ł e ś     w e z w a n i a    inaczej <Nieczytelnie zapisane słowo C.P.> byś pojechał.

:)

 

- Czaromatka. Tak, możesz tak mówić o Mojej Mamie. Dla siebie, bo przecież napotka to na niezrozumienie. Była Sarmatką z pochodzenia, tak jak była Lehitką, jak Ja z waszego rodu jestem Sarmatą i Lehitą.

Jan Sas Zubrzycki zawsze był miły naszemu sercu. To wielki Polak, jeden z największych Polaków ubiegłego wieku. Większy niż Piłsudski czy Paderewski, większy nawet niż Korfanty. Ci dwaj pierwsi. Piłsudski – wiecie iż nie był tym za kogo jest powszechnie uważany. Paderewski był dobrym Polakiem, lecz był miękki w stosunkach z ludźmi Zachodu. Artyści nie zawsze mają cywilną odwagę i raczej rzadszą.

Korfanty był dobrym mężem stanu, ale Jan Sas Zubrzycki był większym Polakiem od niego.


:)


- Na początku roku święty Andrzej Bobola i teraz Ty, Panie Jezu, dużo poświęcone dziewczynom w wieku świętej Filomeny, pod moim kątem.

- Tak musi być gdyż powiedziane było, że muszą ci się tylko podobać w tym wieku ( poza podobaniem się czysto estetycznym, jakbyś

patrzył na siostrę) inaczej nie pokochasz swej narzeczonej.

Dodatkowo to najlepszy dla Ciebie sposób na czystość czyli połączenie przyjemnego z pożytecznym.


Błogosławię tym, którzy zapewniają Ci to co u Ciebie bardzo ważne, oraz tym Ci życzliwym, którzy stale i często o Tobie pamiętają.

Błogosławię Namaszczonemu i jego współpracownikom, zwłaszcza Tomkowi.

:)


Kocham Cię dziecko.

Któż jak Bóg


Pan Jezus odchodzi.


- Dziękuję Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.


Otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)


......................................................


Przypomnienie wspomnianego przez Pana Jezusa przekazu było bardzo niedawno, jak i kilku innych z 2016 roku.


https://youtu.be/lDO0iVaTg-E?si=6rWX8cJv6fGdPY65


https://youtu.be/_4VA4JtopzQ?si=4_szDTu0bCxYSL8H


https://youtu.be/HUD0fCQ0hS4?si=gAmQKTDe2A5gSYKc


https://youtu.be/jlt7DeVml5U?si=I0ptjZnhlf8Tz5LD


A także z 2019 roku

https://youtu.be/vw4jCr_z6e4?si=BIIakuDrRKpn0D7Q


Wszystkie umieszczane były w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

Za popularyzację i przypomnienie Bóg zapłać.



Przypomnienie o zaproszeniu Namaszczonego na 31 X i 1-3 XI// Pociąg zagłady - mój sen z początku lata/ Nowa książka Janusza Bieszka, ale nie tylko z tego powodu we wpisie/ Chrobry i rok 2025

 

O Zaproszeniu, dwóch Zaproszeniach, w poprzednim wpisie.

https://cyprianpolakwiaradodatki.blogspot.com/2024/10/zaproszenie-przez-namaszczonego-do.html

Pod tym wpisem można też komentować na temat treści znajdujących się w poprzednim.

.........................................................

Mój sen

Sen był z początku lata.

Śniło mi się iż byłem w jakimś pociągu. W pociągu tym było dużo młodych ludzi a innych tam nie widziałem. Młodzi, ale nie bardzo młodzi, wszyscy których widziałem mieli od 25 do 35 lat. Wydawało się, że wszyscy są po studiach, czyli świeżo lub kilka lat. (Tak jakby „młodzi, wykształceni z wielkich miast”. ). Przeważały młode kobiety, a przynajmniej je więcej widziałem.

Było dla mnie jasne, że dzieje się to w jakiejś, bliskiej już, przyszłości. A ja byłem taki jaki mam być w przyszłości.

Wiadomo mi było, że Ci wszyscy młodzi ludzie w tym pociągu są w dużym zagrożeniu a nawet pędzą w tym jadącym bez zatrzymania się pociągu – ku zagładzie. I oni mieli taką świadomość.

Rozmawialiśmy. - „ Co mamy robić, co robić?!” - pytają mnie.

- Mówię – trzeba się modlić. Przede wszystkim różaniec. Modlitwa a zwłaszcza różaniec, może zmienić bieg wydarzeń, odwrócić nieszczęście a przynajmniej je złagodzić.

Młode kobiety patrzą po sobie. - Modlić się? Nie!

Żal mi było ich jednak zostawić mimo tego w tym pociągu pędzącym ku zagładzie. Postanowiłem towarzyszyć im część drogi, tyle ile mogłem. Miałem informację, że może to być cztery i pół godziny. Nie wiem jakiego czasu ta symbolika dotyczy, wydawało mi się jednak, że to mniej więcej jedna trzecia ich drogi ku zagładzie.

Nie mogłem być jednak razem z nimi, zapewne wobec ich: „ Modlić się? Nie!”. Musiałem być od nich oddzielony, choć miałem im towarzyszyć na tym pociągu to jednak na zewnątrz niego podczas gdy oni byli w środku.

Na zewnątrz, na krawędzi pociągu było coś co przypominać mogło barierkę, nie była to jednak barierka i nie było za co się chwycić. Było to jakieś metalowe ustrojstwo z którego zrobiłem naprędce prowizoryczną barierkę, czy raczej uchwyt dla jednej ręki. Zabierając się za to (będąc na zewnątrz pędzącego pociągu) zobaczyłem swoje ręce. Byłem w spodniach i podkoszulku, być może było lato, Ci młodzi ludzie też byli raczej lekko ubrani, choć nie wiem czy pora ma tu znaczenie. Ten podkoszulek miał jednak znaczenie bo zobaczyć mogłem swoje, jak piszę ręce. Ręce silne, mięśnie zawęźlone, znamionujące wielką siłę, równocześnie bardzo symetryczne nie tak sztuczne jak u kulturystów, kształty przyjemne. I nie tak widoczne jak u nich, jak ćwiczą na rzeźbę, gdzie wyglądają dzięki specjalnej diecie do pokazów jak obdarci ze skóry. Z kolei jak kulturysta ćwiczy na masę to ma tego tłuszczu więcej niż umięśniony człowiek na co dzień. Ja nie miałem ani jak na masę ani jak na rzeźbę. Idealna proporcja. Węzły mięśni nie wyglądały troglodycko ani topornie. Właściwie to nie widziałem kogoś kto by tak wyglądał. Wyglądały naturalnie, choć były potężne i widać, że twarde, nie kupa „miękkich” mięśni.

Metal, z którego zrobiłem prowizoryczny uchwyt, ręce, a właściwie jedna ręka, bo drugą trzymałem się będąc na zewnątrz pędzącego pociągu, traktowała jak metalową blaszkę, albo jak papier. Z łatwością go powyginałem i przysposobiłem bez żadnego wysiłku a było to grube przynajmniej jak podkowy.

Te 4,5 godziny było też dlatego, że oceniłem, miałem wewnętrzne zrozumienie, że tyle czasu dam radę utrzymać się na pędzącym pociągu jedną ręką, do tego pokonującym dzikie zakręty i będzie mną rzucało. Dam radę utrzymać się z wysiłkiem, ale nie ekstremalnym, a od momentu gdyby miał już być ekstremalny dla mnie to wtedy odskoczę i oderwę się od pociągu. Też to oceniłem, miałem podane. Nie było tak, że pofrunę jak anioł czy ptak i mogłem to sobie zupełnie lekceważyć. Było to po prostu rozsądne ryzyko, tak jak może dzisiejszy jeżdżący na wyczynowym rowerze i skaczący po skałach. Więc wiedziałem, że mogę skoczyć ( przy szybkości na oko te 150 km na godzinę) i nic mi się nie stanie, ale oceniałem to i analizowałem i musiałem przy tym uważać, być skupiony itd.

 

Były sny gdzie się śniłem ludziom w przyszłości, ale i były osoby, które miały o tym widzenia. O jednym takim widzeniu może następnym razem.


//////////////////////////////////////////////////


Już trochę minęło jak natrafiłem na nowy program z Januszem Bieszkiem, rozmowę przeprowadzoną przez wydawnictwo „Armoryka”. Może dwa miesiące, bo chyba było to pod koniec moich wakacji nad morzem. Przy okazji nadmienię jak na taki program natrafiam. Nie wiem czy też tak robicie, od czasu do czasu, te kilka razy do roku sprawdzacie czy jest coś nowego na temat wielokrotnie poruszany przez Niebo w Orędziach, które czytacie, czy na inny ważny temat związany z Orędziami i treściami, które nas interesują, także recepcji tych Orędzi. Zatem po prostu otworzyłem youtube, wpisałem „Janusz Bieszk” , wszedłem w filtry i ustawiłem „ostatni rok”, czy „ten rok”, jak tam jest napisane i pojawił się najnowszy program.

Trochę smutne, że nie ma informacji, nie ma obiegu informacji, bo pokazywał nową książkę o której nic nie wiedziałem jak i zapowiadaną kolejną, która jest w wydawnictwie i miała ukazać się w drugiej połowie tego roku, czyli można spodziewać się, że już wyszła, oraz publikacji „Wed aryjsko – sławiańskich” znajdujących się w wydawnictwie, w tłumaczeniu współpracownika p. Bieszka, które też już może się ukazały.

Ariowie, Słowianie, Lehia i Wenedonia w starożytności oraz wczesnym średniowieczu - Janusz Bieszk

https://youtu.be/KfuNmu0eAl4?feature=shared

Jednak nie daję tego we wpisie tylko z tego powodu, że pojawił się nowy program i nawet, że są nowe pozycje książkowe. Myślałem zresztą, że ich nie będzie, bo Janusz Bieszk mówił, że nie będzie pisał nowych książek. Cieszymy się więc, że są.

Ci, którzy czytali, a przynajmniej mieli w rękach książki Janusza Bieszka, mogli zauważyć dedykację dla zmarłego syna.

Sądziłem wtedy, że Pan Bóg go dotknął aby nie będąc osobą, która kocha kościół katolicki i zapewne będąc niepraktykującym zbliżył się do Boga, gdyż ma zasługi dla Polski i dla prawdy.

Słuchając jednak tej audycji można zobaczyć, że p. Bieszk jest bardzo schorowany. Może też i przemęczony tą pracą, ale przede wszystkim schorowany. I coś mnie tknęło. Dodatkowo dlatego, że podczas tej audycji jest pogłos i i źle się jej słucha. Przy tym pogłos nie jest jednakowy cały czas. Dla mnie wygląda to jakby ktoś utrudniał. Jakby ktoś powiedział, że mogliby w takim razie utrudnić tak, że nic by z tego nie było to powiem, że właśnie nie. Bo wtedy nagrano by drugi raz, albo osoba z wydawnictwa przyjechałaby do Janusza Bieszka i byłoby poprawnie. Dlatego najlepiej utrudniać, pogorszyć a nie całkowicie zablokować.

Jeśli jednak rzecz tak wygląda, że była taka ingerencja w ten program, na bieżąco podłączenie się pod ten program i psucie jego jakości to zaniepokoiła mnie choroba p. Bieszka. A może i sprawa jego syna. P. Bieszk nic o takich rzeczach nie mówił, ale mógł nie mówić. Mógł też nie wiedzieć, nie zrozumieć. Ale też nawet jak miał podejrzenia mógł uznać, że mówić o tym nie ma sensu. Coś mnie tknęło i coś mi zaśmierdziało.

Jest tak z moją intuicją, że włącza się ona na świeżo i za pierwszym razem.

Jan Sas Zubrzycki pisał, że pisanie o starożytności Polski, o prawdzie o Sławianach jest rzeczą niebezpieczną. Tak właśnie napisał – niebezpieczną.

Czy sam nie pisałem już dawniej, że nie mam wątpliwości że za śmierć badacza kopca (kurchanu) Krakusa z XX - lecia międzywojennego, który nagle zmarł przerywając swoje prace, odpowiedzialne są niemieckie służby specjalne?

Nawet gdyby tak nie było w przypadku Janusza Bieszka a sądzę, że jego choroba nie jest naturalna a przynajmniej jest „wspomożona”, to polecam go waszemu wetchnieniu modlitewnemu.

///////////////////////////////////////

Mamy rok 2025. Wiemy, że jest to rok oficjalnej koronacji Bolesława Chrobrego ( powinno być Wolesław. Bo cóż to znaczy, że bolała go sława, uwierała. Wolesław, lub Wolisław a właściwie Wolęsław, bo woli sławę zgodnie z odwiecznym toposem sławiańskim a zwłaszcza lechickim – sława i mir o których tyle pisze największy chyba badacz polskiej i sławiańskiej starożytności schyłku zaborów, XX – lecia międzywojennego, PRL i oczywiście i do naszych czasów -  Jan Sas Zubrzycki). Koronacji wedle historyków.

Wspominał o Chrobrym Brat Andrzej. I o rocznicy w przyszłym roku i o tym, że będzie to specjalny czas dla Polski

Przejrzałem Jego słowo wpisane w komentarzach z marca, aby to znaleźć ale jest gdzie indziej. Cóż, ufam, że wrócę z tym, bo chcę dać wpis teraz, więc musi być na razie tyle.

Ten rok 2025 to, że będzie coś dobrego dla Polski, to tak czuję, że dopiero od wiosny. Nie znaczy, że potem nie będzie trudno, ale do wiosny nic dobrego dla Polski raczej się nie wydarzy.

Nasz król, a właściwie cesarz, Chrobry, jest ważny. Myślę, że nie przez przypadek, nie jako ciekawostka, jako tylko jeden chyba z władców chrześcijańskich Polski pokazał się wizjonerce Podlasiance.

Licheńskie proroctwo. Zapłoną serca radością jakiej nie było od tysiąca lat. O tym też wspominał Brat Andrzej. Licheńskie proroctwo musi się wypełnić.

5 IX 2024 Święta Maria Magdalena. Krótkie pouczenia osobiste i słowo Św Magdaleny o zmianach językowych dotyczących zanikania słów " "Sława" i Pokój".

 

5 września


:) Mówi święta Maria Magdalena.


- Śmiejesz się Mario Magdaleno, że nie mogę obejść się bez swojej mentorki w codziennych sprawach i dotyczących przemyśleń.

- Wrzesień jest dla Ciebie napięty, lecz przecież przeszkadza zdrowie. Jesteś tak słaby jak jeszcze nie byłeś. Ponadto dobry dla Ciebie byłby miesiąc urlopu, oderwania się. Teraz jednak jak podjąłeś pewną potrzebną decyzję, odwlekaną, to musisz być przygotowany i dlatego po tym nie mogłeś kontynuować pobytu nad morzem, choć pogoda sprzyja jeszcze do końca tego tygodnia.


Zły przeszkadza, bo potrzebna osoba zachorowała < nieczytelnie zapisane słowo C.P.> ropne gardło, a jak wiecie od Hildegardy Bingen, zapalenie gardła, anginę, wywołuje często diabeł.

Niemniej musisz być przygotowany i zrobić sam cokolwiek i znaleźć szybko zastępstwo. Wyjazd na kąpielisko to około 20 kilometrów. <nieczytelnie zapisane słowo C.P.> prawie cały dzień z dojazdem. Nie opłaca się na 2,3 godziny, zatem musisz brać to pod uwagę, że będzie to na inne rzeczy dzień stracony. Natomiast gdyby byłby upał 30 stopni, to tak, bo w mieszkaniu mimo klimatyzatora trudno Ci funkcjonować ze względu na drugą osobę, bo w Twoim pokoju jest wtedy zbyt zimno i jest hałas, który nie jest uciążliwy w innych pomieszczeniach, lecz nie masz wtedy swego pokoju a drugi zajęty.

Co do Lehii, zmian językowych. Trzeba tu roztropności i konkretnych badań. Nie można też oprzeć się na wniosku iż zmiany są wyłącznie naturalne (językowe) w wyniku których zanikają słowa „pokój” i „sława”, czyli mir” i „mirz”. I nie można też lekceważyć samoistnych językowych zmian. Tak, łatwiej wymówić Sławęcin niż Sławęczyn, a jeszcze mniej wygodnie Sławęczyń.

Z tym was zostawiam.

W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.


- Dziękuję święta Mario Magdaleno.

:)


Otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)

Święta Maria Magdalena 3 IX 2024/ Krótki komentarz dotyczący spraw Polski przedchrześcijańskiej.

3 IX 2024


Mówi święta Maria Magdalena


Zły atakuje i przeszkadza.

Wczoraj spodziewałeś się przekazu od Boga Ojca a nie było i jakieś wewnętrzne, pewne ataki.

Teraz rano bolał Cię brzuch, jak od uderzenia, co robi on też.

:)

Masz mnie, Twoją mentorkę, jak sam mówisz i choć nie czujesz do mnie mięty, jak dawniej, a Twój stosunek jest bardziej, do mnie, duchowy, to nie zmienia to faktu iż ze świętych jestem Twoją pierwszą pomocą, bo najbardziej potrzebujesz kobiecej przyjaciółki.

- Nie wygląda za dobrze ten wrzesień. < to znaczy u mnie. C.P.>

- Cóż, wypocząłeś, choć przede wszystkim zmieniłeś powietrze. Szesnaście dni bez przejazdów to dość dobry wynik.

Dwa dni upału, a w tym mieszkaniu, przy takiej temperaturze niewiele możesz zrobić.

Kocham Cię, pamiętaj o tym i najbardziej ze wszystkich swoich podopiecznych mężczyzn:).

Nie mogę się doczekać, waszym ziemskim językiem < nieczytelnie zapisane słowo, ale w sensie „mówiąc” C.P.> kiedy będziesz przemieniony.

Teraz zaś musisz znosić ucisk wewnętrzny i trudności przy zapewnionej finansowej stabilności i zapewnieniu wszystkich potrzeb.


Błogosławię Cię

W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen.


- Dziękuję moja przyjaciółko i mentorko.

:) Słodki, bardzo miły uśmiech.


Otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)


................................................


Jak widzimy najważniejsza jest nasza prywatna relacja z Bogiem, z Matką Bożą i ze świętymi jeśli ją mamy.

A to co się będzie działo? Wiemy już wystarczająco dużo, a jeśli Bóg zechce to będzie nam podawał, czy przez Proroków czy nawet bezpośrednio.


U Fulli Horak taką przewodniczką po Niebie i zaświatach, po sprawach świętych, była święta Zofia Magdalena Barrault, którą Fulla Horak nazwała „piękną panią” i też taki tytuł nosi jedna z jej książek.

.......................................................

Z innej beczki choć i związanej ze świętą Marią Magdaleną jako mającą przodkinię w naszym narodzie, Amazonkę pochodzącą z Biłgoraja.


Nazwy miejscowości i imiona. Zainspirował mnie do tego profesor Jan Sas Zubrzycki ( doktor, a profesor uczelni lwowskiej, żyjący i działający za zaborów i w XX - leciu międzywojennym) swoją głównie pracą „ Bogoznawstwo Sławian” . Było to zalecane przy okazji filmu na kanale „Duch Święty mówi do Polaków” .

https://www.youtube.com/watch?v=FG9rh5AfkW0

-- Przy okazji tego filmu. Youtube dało tu wyjątkowo dużo reklam, bo uznało widać iż film zainteresuje ludzi spoza stałego kręgu widzów tego kanału, więc tym samym chciało promować ten film. Niestety jednak. Od was to też zależy. Oczywiście byli inni znacznie wcześniej gdy idzie o filmy o starożytnej Lehii, ale myślę, że gdy idzie o długość do 15 minut i jeden materiał jest najlepszym jaki powstał na ten temat. Podawajcie go więc jako wartościowe mini kompendium na ten temat, zwłaszcza osobom praktykującym. --

Wspominałem już o tym, więc nie Kazimierz, bo on nic nie nie mierzy, ale Kazimir lub Kazimirz, czyli słowo „ mir” - pokój, zapisywane albo „ mir” albo „”mirz””.

Podobnie na przykład Sandomierz pochodzący zresztą od króla Sędomira. Więc winno Sandomirz, albo Sandomir. ( Lub "sen" ) A zrobiono kretyństwo kojarzące się z mierzeniem poziomu wody, czy szerokości rzeki Wisły w tym miejscu i do tego z rzeką San, gdzie jest Wisła. Podobnie i inne nazwy.

Jeśli i w łacińskiej wersji imienia „Kazimierz” „ Casimirus” , co na przykład pamiętać możemy i z „Potopu” Henryka Sienkiewicza „Casimirus Rex”, mamy nie żadne mierzenie, tylko słowo” mir” to jak to się stać mogło? A jednak, jak widzimy. Zacieranie pradawnych nazw słowiańskich, lehickich, ich sensu i ducha narodowego miłującego pokój i sławę. ( Pamiętacie słowa do mnie ?: Szybuj jak orzeł.)

A tu moje nowe, małe, odkrycie na końcu. Jest miejscowość: Sławęcin. Zobaczyłem, że to po prostu Sławęczyń, czyli czyń sławę. A zrobiono, jakieś „cin” nic nie mówiąca końcówka i zmieniająca sens. Podobnie i w innych miejscowościach.

Jak widać krecia robota udawała się w Polsce nie od dziś, pytanie tylko jak było z miejscowościami z pierwszej Rzeczpospolitej. Czy taki Sławęcin, na przykład, był jeszcze Sławęczynem czy już Sławęcinem.


Kołobrzeg, jedno z trzech pierwszych biskupstw na początku chrześcijańskiego państwa Polskiego. Kraków, Gniezno, i Kołobrzeg. Tylko iż za Słowian przed chrztem nie było żadnego Kołobrzegu. Badania archeologiczne pokazały iż gród dawny był przy Parsęcie, głębiej i w jej widłach, bo teraz jest kanał i chyba dawniej też była też odnoga rzeki tam gdzie kanał, więc jakiś kilometr od brzegu i głębiej. Po co budować nad samym morzem niemal, gdzie są wiatry i uprawy się mniej udają. Na pewno pięknie osłonięty był od morza gród naturalnymi lasami z wyrąbanymi tylko do morza i ścieżkami i traktem dla wozów, bardziej osłonięty niż to jest dzisiaj.

Jest też podana nazwa grodu ze Sławiańskich czasów, ale w tej chwili jej nie pamiętam. Nie wiem czy nie było tam członu „Sław” Była to typowa słowiańska nazwa. Kołobrzeg. Wiele miejscowości jest przy morzu, więc że ta akurat jest przy morzu, przy brzegu, podkreślanie tego jest po prostu głupie. I taką nazwę nadano chyba w roku tysięcznym, jeśli mamy potwierdzenie tego na starych pieczęciach. Zwłaszcza jeśli było tam „Sław”. To „Sław” widać bolało na tle pozostałych dwóch miast i chyba wtedy to zmieniono.





 

Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Poniedziałek Wielkanocny (2021)

  Poniedziałek Zmartwychwstania Pańskiego (2021) Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Około 9.30 - Oto jestem, Krzy...