Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 14 rocznica Smoleńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 14 rocznica Smoleńska. Pokaż wszystkie posty

Refleksje na 14 rocznicę Inscenizacji na Siewierny, tragedii 10.04.2010

 

+JMJ

Materiał ten miał być wczoraj po południu. Jednak gdy pisałem go w nocy, zrobił się dziwny psikus, nie mogłem korzystać ze sprzętu a i nie miałem dostępu do tego co napisałem.

Nie wiem czy tu ręka ludzka czy tylko złego, ale widzimy po tym jak zły nie chce tych treści bo przez dobę prawie dostępu do tego nie miałem. Na szczęście się udało, poprosiłem i świętego Maksymiliana Kolbe (patron Internetu) i mego potężnego Anioła Stróża, ale też dzięki małemu natchnieniu trochę pogłówkowałem i jest. I tak to jest kochani. Troszkę musimy pogłówkować nie, że wszystko nam Niebo poda na zasadzie Deus ex machina.

W zamyśle krótko będzie wisiał ten materiał bo potrzeba jest rzeczy następnych, nie więcej niż jeden dzień. ( O ile nie zajdą nieprzewidziane przeszkody, które zdarzają się częściej jak coś zapowiadam). Ale podaję to byście wiedzieli, jeśli ktoś będzie chciał się odnieść to nie trzeciego dnia.

Czcionka, jak zawsze w zamyśle, winna być jednakowej wielkości.


Smoleńsk

Słusznie napisał czytelnik, że wobec zalewu kłamstwa tutaj i utrwalenia tego ( piszę swoimi słowami sens, jaki zapamiętałem) pozostaje milczenie.

Dlatego też nie pisałem na 10 kwietnia 2024 nic o Smoleńsku. Nie był to jedyny powód, były też inne rzeczy do umieszczenia, ale główny.

Problem polega jednak nie na na tym, że i z tamtej strony jest milczenie, bo go nie ma, ale jest utrwalanie kłamstwa. I w tą rocznicę były jak co roku kłamliwe materiały na youtube mające i 100 tysięcy wejść i więcej „wspomnieniowe” i inne, utrwalające kłamstwo.

Watahy nie rosną, ale Pan Jezus nie zmienił tu swojego stanowiska co do organizacji, która winna być powołana do badania Smoleńska.

Jakże wielka jest nędza ludzka, że ludzie nie wpadli sami na taki pomysł, dość oczywisty. Niemniej też widzimy przeszkody ze strony złego ducha i służb niejawnych znakomicie razem się uzupełniających. Wygląda na to, że wszystko pójdzie dopiero z chwilą Prześwietlenia Sumień.

Dość niedawno mieliśmy bardzo pocieszającą informację, że Gniew Boga Ojca będąc w Smoleńsku, czyli już w pełni mocy, zobaczy jasną i dokładną wizję wszystkiego co działo się na Siewierny.


...................................................

Czytelnicy doskonale to wiedzą, ale tutaj napiszę na wszelki wypadek gdyby ktoś niezależny się tu zabłąkał:

Co się stało w Smoleńsku, na Siewierny, a ściśle co się nie stało ustaliło niezależne obywatelskie śledztwo odbywające się głównie na portalu Salon 24, który wtedy na fali popularności blogerskiej po 10.04.2010, cytowany był i w mainstreamowaych mediach a niektórzy blogerzy jak 1 Maud (która akurat nie była blogerką smoleńską, ale uważaną za niezależną) zaproszeni byli nawet do telewizji.

Skupiało się śledztwo głównie wokół blogu FreeYourMind popularnego jeszcze wcześniej, który potem oficjalnie miał być doktorem Pawłem Przywarą z Rzeszowa.

Dodajmy, że wszystkie artykuły FYMa do czerwca 2012 oraz część innych mówiących o inscenizacji na Siewierny, w tym także i niektóre moje „kłuły po oczach” bo były wyróżniane przez Redakcję. A więc przez potężny kawał czasu.

Śledztwo to ustaliło iż na Siewiernym nie było katastrofy samolotu. Czyli nie rozbił się żaden samolot. Czy to przypadkowo, czy z bombą na pokładzie, czy źle naprowadzany itp.

To było zasadnicze i podstawowe ustalenie co do którego wszyscy byli zgodni. Różnice były co do tego czy jakiś samolot wleciał do Rosji, a jeśli wleciał to na pewno nie był to jeden ( z pasażerami vipami). Bowiem drugi był oficjalnie, czyli jakowlew tylko z dziennikarzami.

Jeśli tu trafiłeś przypadkowo to pomyśl jak to jest iż już 14 lat nic o tym nie wiesz, nie słyszałeś nawet może.

Rzecz jest udokumentowana. Plon jej jest istotnie w książce „Czerwona strona księżyca” napisanej przez FYMa, dostępnej za darmo w Internecie. Nie wyszła nigdy w formie książki papierowej być może ze względu na prawa autorskie co do zdjęć itd.

I w książce papierowej „Maskirowka smoleńska”.

Teza Inscenizacji na Siewierny nigdy nie była publicznie obalona przez nikogo. Nikt tego nie zrobił, jak poza prostackimi zdaniami, że to bzdury, na przykład. Lecz poza takim „naukowym podejściem” nikt tego w naukowy sposób nie zrobił. To znaczy nie obalił.

Sprawa zaś tragedii smoleńskiej to nie tylko kwestia Inscenizacji na Siewierny, ale także „tajemniczego Okęcia” i pociągu specjalnego do Smoleńska. ( i nie tylko).

Działa to wszystko na zasadzie słów Mac Luhana autora słynnnego określenia „globalna wioska” : „Tylko małe oszustwa trzymane są w zamkniętych sejfach, wielkie utrzymują się dzięki niedowierzaniu tłumów.”

Czyli uzupełniając to przypadkowemu, zabłąkanemu, czytelnikowi żyjącemu w niewiedzy przez te 14 lat, w Smoleńsku nie uległ destrukcji samolot, nawet pusty a rozłożone zostały samolotowe szczątki, rozrzucone ewentualnie potem kontrolowanymi wybuchami. Szczątki często zardzewiałe i nie pochodzące z jednego rodzaju samolotu.

Książka została podana, to jest początek dla każdego. Moim zdaniem aby wyrobić sobie zdanie i przekonać się i solidnie odrobić temat trzeba poświęcić na to ten miesiąc bitego czasu. Od poniedziałku do soboty „jechać z koksem” po te kilkanaście godzin dziennie nie zajmując się niczym innym. Bo to nie tak „ludziu” jest, że usłyszysz i powiesz: „ A po co byłaby taka rzecz” , „a jakby to się dało ukryć. to tysiące ludzi musiałoby wiedzieć”? Najpierw się upewnij, albo po solidnym przeanalizowaniu materiału odrzuć teorię Inscenizacji na Siewierny popierając ją argumentami – będziesz pierwszy, a ja również pierwszy chętnie takie odrzucenie poparte argumentami przeczytam.

No i muszę dodać jeszcze iż wszyscy blogerzy Inscenizacji na Siewierny, zwanej też maskirowką Smoleńską, lub teorią M2 zgadzali się co do tego właśnie iż na Siewierny była i n s c e n i z a c j a katastrofy samolotu.

Były też różnice. FYM i wspierająca go grupa uważała, że co najmniej dwa samoloty wleciały do Rosji (oprócz oficjalnego jaka z dziennikarzami) i wszyscy zostali w Rosji zabici, część zwykle nie skupiona wokół blogu FYM uważała, że to wszystko wielka ściema i nikt nie zginął, a najmniejsza część uważała, że zastali zabici i w Rosji i w Polsce i być może mała część z nich ocalona.

Piszący te słowa był blogerem i komentatorem, analizatorem tego i na Smoleńsk poświęcił do 2014 roku około 3 tysiące godzin. I także dlatego Pan Jezus w ramach przekazów do niego kierowanych mówił dużo o Smoleńsku i potwierdził Inscenizację na Siewierny oraz najmniej popularną wersję czyli, że Polaków z oficjalnej Delegacji zabito i w Rosji i w Polsce a niewielka ilość osób została ocalona, bo byli to agenci Rosji.

Badania obywatelskie zasadniczo zakończyły się w pierwszej połowie 2012 roku.

............................


Wracam do stałych Czytelników.

Cieszę się, że zebrane Słowa Pana Jezusa z przekazów o Smoleńsku są nadal w dziesiątce najpopularniejszych wpisów. Widziałem nie od dziś jak Pan Jezus tu czuwa bowiem wpis już był na ostatnim miejscu, ale nigdy nie wypadł poza tę dziesiątkę, zawsze jest widoczny dla każdego kto wejdzie na blog z Orędziami. Wracał na 9 miejsce, spadał na dziesiąte, znów wracał a teraz długo jest na miejscu 9. Chyba to zasługa stałych czytelników, ale może jakieś osoby wchodzą i z zewnątrz, bo czytelnicy temat dobrze już znają.

Piszę o tym żebyście widzieli jak dla Pana Jezusa jest to ważne jak i ma w sercu osoby, które materialnie wspierają to czego On chciał, choć szatan sprawił, że jest przystopowane. Jednak ma istnieć.

Nie będę pisał o tym co się stało i co się nie stało gdy idzie o 10.04.2010 bo to wiecie i dużo o tym pisałem i nie sposób się powtarzać pomijając kwestie czasowe, ale znów odniosę się do kwestii psychologicznych i socjologicznych. Jak wiecie nie skończyłem ani studiów psychologicznych ani socjologicznych a interesowało mnie to ujęcie kwestii smoleńskich. Niestety nie znalazł się czytelnik który przedstawiłby się jako socjolog i psycholog, albo jedno i drugie najlepiej razem. Trochę dziwne bo na tyle osób co jest a zwłaszcza co było to mało prawdopodobne. No cóż, a ja nie lubię wyważać otwartych drzwi.

A zatem przypomnę taką rzecz, która nurtuje mnie z socjologicznego i psychologicznego punktu widzenia. Mianowicie w październiku 2012 telewizja polska przedstawiła w głównym wydaniu „wiadomości” o 19.30 teorię inscenizacji. Było to niejako przy okazji bo mówiono o blogerze rosyjskim Gorożaninie iz Barnaua (Anton Sizych), który miał publikować u siebie makabryczne, nieznane do tej pory zdjęcia naszych ofiar TU 154 M, z kostnicy, domyślnie przez nasze media podsunięte mu przez rosyjskie służby. O tym rozpisywały się i gazety i mówiły telewizje jak Polsat. Jednak telewizja publiczna słowami swojej korespondentki z Moskwy powiedziała wtedy co ów Gorożanin iz Barnaua mówi o „katastrofie na Siewierny”, że uważa iż to była inscenizacja, nie rozbił się tam żaden samolot a podrzucane były samolotowe szczątki, że ciała ofiar były dowożone na miejsce „katastrofy”, i że w Rosji robi się podobne inscenizacje, podobne rzeczy.

Nie zaskoczyło mnie najbardziej, że to zostało powiedziane a zrelacjonowała to korespondentka z Moskwy z jak najbardziej poważną miną, tylko spodziewałem się, że zaraz zostanie wrzucony ekspert, który wytłumaczy jak spiskowe teorie ludzie wymyślają, do tego rosyjskie służby żeby zamieszać itd., a jeśli nie wrzucony ekspert lub grupa ekspertów w same„Wiadomości”, to zaraz po specjalny program, dyskusja po aby to zminimalizować, zrobić kontra do tych słów aby w głowach maluczkich nie powstały niepotrzebne dywersyjne myśli.

Okazało się, że nie musieli i to jest właśnie dla mnie zagadką i tutaj nie trzeba tropienia „katastrofy” tylko solidnego warsztatu socjologa i psychologa lub ewentualnie powiedzenia, że ten warsztat nie daje tu rady.

Dodam a właściwie przypomnę, że oglądalność tych „Wiadomości” wtedy była bardzo duża. Codzienna to było trzy i pół miliona a tego dnia? Miał się odbyć słynny mecz z Anglią, na nowo otwartym stadionie narodowym. Słynny, bo tak zwany mecz na wodzie, gdzie na oczach rozbawionej publiczności ścigano nurkującego na wodnej murawie widza. Nie wiem dokładnie ile wtedy było, ale oceniałem że 5 milionów widzów tych „Wiadomości” ze względu na późniejszy mecz. Ja sam choć nie oglądałem zwykle piłki nożnej, do tych „Wiadomości” zasiadłem z takiego właśnie powodu.

Najlepsza rzecz jednak była potem. Spodziewałem się po tym burzy w Internecie, a także tego, że inne telewizje, media, w tej sytuacji, będą musiały o tym mówić. Nie musiały. W Internecie zaś o tym co było w tych „Wiadomościach” mówili między sobą wyłącznie blogerzy i komentatorzy inscenizacji smoleńskiej.

Nie znalazłem ani jednego śladu w Internecie wtedy u innych widzów tego wydania „wiadomości”. 5 milionów, jak wyliczyłem opierając się na danych na których mogłem. A choćby tylko nawet 3,5, jak codziennie. Dodatkowo każdy który nie był pewny czy dobrze usłyszał mógł przełączyć na tvp Polonia gdzie te same „Wiadomości”, zaraz po, były powtórzone.

Możliwości: - wszyscy widzowie poszli zrobić sobie w tym momencie herbatę.

- Wszyscy rozproszyli się w tym momencie.

- Wszyscy poszli do toalety zrobić siusiu.

- Wszyscy zaczęli w tym momencie (domownicy) przed telewizorem ze sobą rozmawiać na inny temat a jak ktoś był sam to zaczął rozmawiać sam ze sobą (też na inny temat).

- Wszystko naraz.

Oczywiście pokpiwam sobie dość. Jest to absolutnie niemożliwie z punktu widzenia ludzkiego doświadczenia i zdrowego rozsądku aby jakaś istotna część tych ludzi nie odnotowała obrazoburczej teorii obojętnie jaki stosunek by miała do tego co usłyszała. Mówimy tylko o odnotowaniu.

A może po prostu nikt się tym nie podzielił w Internecie? Po prostu nikt, ale to nikt, kto wcześniej o tym nie słyszał nie podzielił się?

Jak wam kiedyś pisałem na pewnej przestrzeni czasu robiłem tu swój własny sondaż. Pytałem o to czasami pojedynczą osobę, czasami i grupę, nawet kilkanaście osób. Było to więc łącznie około sto: pojedynczych osób, po kilka osób i trochę większych grupek. Gdy idzie o łączną ilość ludzi blisko 300. Robiłem to mniej więcej na przestrzeni dwóch lat. Na początku niemal 100 procent kojarzyło co miał niegodnego robić ów Gorożanin iz Barnaua ze zdjęciami naszych ofiar, potem i zwłaszcza po dwóch latach musieli już sobie trochę przypominać, ale przypominali. Lecz tylko to co robił ze zdjęciami nie, to co mówił. Oczywiście nie wszyscy oglądali „Wiadomości”, część tylko tvn-owskie "Fakty", część nie oglądała telewizji, ale 90 procent z tych ludzi o tych zdjęciach z kostnicy dawanych przez rosyjskiego blogera słyszała. Niemniej przypomnijmy że ze względu na mecz przed telewizorami zasiadły też osoby i to dużo, które albo „Wiadomości” oglądały sporadycznie albo w ogóle.

Na początku zwłaszcza jak rozmawiałem prawie wszyscy słyszeli o rosyjskim blogerze i zdjęciach, nikt o tym co podane było w „Wiadomościach”. A przecież jest i możliwość podzielenia się z kimś kto nie słyszał. Ludzie o tym rozmawiali wtedy jeszcze, a i dzisiaj zwykle głupio jak ich podsycają kłamstwem, zwłaszcza corocznie. Ludzie mówią o wszystkim co im podsuwają media jeśli te trąbią o tym. Nawet jeśli z niechęcią, jeśli ich „trafia” jak tu podział: zwolennicy zamachu kontra błąd pilota i "trafia" tych ostatnich jak słyszą o Smoleńsku, ale się odnoszą.

A tu pustka.. ?

Zwłaszcza zwolennicy PiS - u i prowizoryczni patrioci powinni byli o tym pamiętać, choćby na zasadzie : „ Och Ci ruscy, wiadomo, że to Putin, itd.” i do tego jeszcze opowiadają takie niestworzone rzeczy ci ruscy, mieszają, że tam nie rozbił się samolot a delegację zabito gdzie indziej i dowożono zwłoki.

Wprawdzie w tej informacji nie było ściśle że Delegację zabito gdzie indziej, ale to logiczny wniosek, skoro dowożono zwłoki to znaczy, że ich tam nie było.

Choć też logiki nie wymagajmy. Nauczyciele, księża, nauczycielskie związki zawodowe, inteligencja polska, biskupi nie domagają się od 30 lat logiki i filozofii w szkole. Zgodnie w swojej marności w tym względzie a część z tych środowisk w celowym szkodnictwie.

Niemniej dla mnie jest to jedna z największych zagadek z jakimi się w życiu spotkałem i nawet chyba w przeciwieństwie do większości czytelników fascynuje mnie to bardziej niż nawet pojedyncze aspekty maskirowki smoleńskiej i mgły okęcko -warszawskiej.


Na koniec

W materiałach na które można było natrafić w 14 rocznicę nie było chyba żadnego nowego, który by wspominał o inscenizacji na Siewierny. Oczywiście może się zdarzyć, że taki materiał będzie miał te marne kilkaset wejść, albo i mniej, ale rzecz w czym innym.

Problem jest w tak zwanych niezależnych blogerach i niezależnych dziennikarzach, którzy nigdy o tym nie wspominają.

Wśród blogów które mają te kilkanaście tysięcy i więcej wejść na materiał i gdzie jest dużo ważnych i wartościowych treści ten temat się nie pojawia.

Potrafię zrozumieć, że nawet ktoś kto jest patriotą polskim nie trąbi o tym ciągle, lecz jeśli ma blisko tysiąc filmów na kanale to nie można zrozumieć dlaczego nigdy tego choć raz nie przedstawił. Przecież mu nie urwą głowy za jeden taki film na kilkaset, czy tysiąc.

Więc coś tu nie gra.

I tu jest największa przykrość bo mamy różnych ludzi w Internecie, którzy dają wiele potrzebnych treści i wnikliwie obserwują rzeczywistość, ale tutaj jest ściana.

Ba przecież nie ma przymusu przekonania się co do jakiejkolwiek teorii choćby udokumentowanej, przymusu przekonania do czegokolwiek. Chodzi tylko o przedstawienie jej. Jest tylko przymus fizjologiczny, przymus prawny co do penalizowanych zachowań społecznych. Na przykład gdy robimy grilla to wiemy że nie możemy zgrillować sąsiada, którego akurat nie lubimy. Przymus zachowywania pewnych norm. Ale już możemy wierzyć, że nie istniejemy i jesteśmy tylko symulacją komputerową. To nie jest zabronione. Przynajmniej w cywilizacji zachodniej. Oczywiście musimy się przy tym zachowywać jakby to nie była prawda, czyli wspomniany sąsiad może być dla nas symulacją komputerową, ale nie możemy się wobec niego zachować jakby nią był stosując wedle tej logiki jakieś szkodzące mu działania bo i tak jest tylko symulacją komputerową.

No, trochę żartu.

Jednak nikt ze znanych vlogerów ani dziennikarzy czy innych osób prowadzących vlogi o inscenizacji nie wspomni jak choćby Ator Woźniak przedstawiający wszelkie „teorie spiskowe” jakie sobie wymarzysz, ale tej akurat nie. Nie słyszałem też u „Suwerennego”. Ator Woźniak akurat też nie wspomni o starożytnej Lehii nigdy a i jako katolik, co ciągle podkreśla, myśli, że w Boże Ciało dzieci sypiąc kwiatki czczą w ten sposób księdza, nie Boga w Hostii, w Monstrancji. Serio, takie przekonanie wyraził niedawno. Nie przeżyłem bardzo głęboko I Komunii, jak potem Bierzmowanie, ale od wtedy zawsze wiedziałem, że kwiatki są dla Pana Jezusa niesionego w procesji. Ale to tak na marginiesie.

Ludzie służb specjalnych wypowiadający się w Internecie jako młodzi, bardziej lub mniej, emeryci, po swoim zawodzie, też są tutaj jednakowo zwarci. Ot na przykład taki były oficer służb wypowiadający się u popularnego Pińskiego, który swą azjatycką gębą i tatarskimi oczami co prezentuje po przodkach, nie wiem, też podający na pewno i ciekawe rzeczy. Oficer zaś, z tego co mówi utrwala to, że wszyscy wsiedli do tego samolotu i tam na Siewierny, czy przed, czy nad -zginęli, choć o innych sprawach mówi i jakieś wartościowe rzeczy. No i tak samo ów Piński.

Tak, że to jest właśnie smutne, że nikt z takich nie chce tu wybić okna aby wpuścić choć trochę świeżego powietrza. Bo można się udusić. Ale im nie jest duszno? Mają świetną zdolność oddychania w smrodzie?

Jak piszę, potrafię zrozumieć, że ktoś kto ma reprezentować tylko siebie (jeśli) nie chce o tym trąbić ciągle. To potrafię zrozumieć. Ale tego, że ktoś, jeśli miałby być niezależny, na kilkaset, tysiąc swoich filmów nie da choć jednego o inscenizacji w Smoleńsku, o oczywistych pytaniach które tutaj zostały  mocno postawione i to już 13 i 12 lat temu, o grubych niciach tutaj – tego nie potrafię zrozumieć. Tak samo oficerowie służb, już przecież na emeryturze.

Problem jest dodatkowy jak ktoś wspomina o 10.04.2010 i z jego słów wynika, można wywnioskować, że wszyscy wsiedli do jednego samolotu i zginęli w Smoleńsku, choćby nawet mówił o niejasnościach wielu.

Nie rób tego człowieku, czy się nazywasz Gadowski, czy inaczej. Jeśli nie chcesz mówić prawdy, to nie wspominaj w ogóle.

KM

P.S. 

Na koniec wszystkim takim dociekliwym śledczym dedykuję fragment z przesłuchania Marcina Wierzchowskiego ( jedną z tysięcy grubych nici) z Kancelarii Prezydenta przez Zespół Parlamentarny. Drugie półrocze 2010. (Transkrypcja moja).

Od około 1:42:40 do :43:16 ( Nagranie było tylko dźwiękowe).

 Ewa Kruk : To jest odległość, pan mówi, około kilometra od miejsca..

 A. Macierewicz : 800 metrów.

 (Wierzchowski mówi wcześniej: 800 metrów, kilometr)

 E. Kruk : ..oczekiwaliście. 800 metrów, kilometr gdzie oczekiwaliście, a tam gdzie rozbił się Tupolew załóżmy.. (wytłuszczenie C.P.) i pan nie słyszał nic poza świstem silników?

 M. Wierzchowski: Nie.

 (pauza, cisza)

 A. Macierewicz: Ani nie widział pan, nie wiem, kłębów dymu, czegokolwiek, błysku, nic takiego.

 M. Wierzchowski: Nic.

 E. Kruk Bo to jest odległość, którą ja jakoś se nie mogę wyobrazić, że nie słychać uderzenia samolotu o ziemię, tak?

(Krótka pauza w wypowiedzi) To już przepraszam moje takie.

 A. Macierewicz : No jest jak jest.

 M. Wierzchowski: No ja niczego nie słyszałem, no!

 (Dwie powyższe wypowiedzi nakładają się)

 A. Macierewicz ( nieco podniesionym głosem) Jest pana relacja, to ona jest tutaj najważniejsza, więc to..

 (wchodzi z pytaniem o karetki pos. Kozak)


Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Poniedziałek Wielkanocny (2021)

  Poniedziałek Zmartwychwstania Pańskiego (2021) Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Około 9.30 - Oto jestem, Krzy...