Forum
o Broni od 17 lipca
Forum
o broni tworzę też dlatego, że jest dużo komentarzy o broni pod
ostatnim przekazem i jeszcze wcześniejszym, jednak także z innego
powodu.
Nim
pojawił się pierwszy komentarz o procy, zadziwiające, że w
przeddzień właśnie kupiłem procę. Kupiłem ją do zabawy,
dla wyrobienia refleksu, choć w tym zakresie i zręczności, nie dla
obrony, bo jak wiecie obronę mam mieć nadzwyczajną, gdyby nie to
na pewno miałbym nawet dwa pistolety czarnoprochowe, każdy colt z
magazynkiem 6 naboi, czyli razem byłoby dwanaście strzałów do
oddania razem bez wymieniania magazynka, do tego jeszcze dwa albo
nawet trzy magazynki już gotowe. Chodziłbym na strzelnicę itd. I
niepotrzebne byłby mi zabawy z procą.
Tak
w ogóle to zawsze uważałem, jeszcze w latach 90- tych, że
mężczyzna, który ma rodzinę powinien mieć w domu broń dla jej
obrony. Uważałem, że najlepszy do tego na warunki domowe i
okołodomowe będzie kałach obrzyn, czyli kałasznikow z obciętą
lufą. Kałasznikowa można było w roku 1994 kupić na słynnym
Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie bez problemu za czterysta
złotych, do tego dostawało się wiadro naboi. Dosłownie, we
wiadrze i z wiadrem z nabojami do domu. Oczywiście przywozili to i
sprzedawali przybysze ze wschodu. Nie pamiętam jaka była wartość
nabywcza wtedy 400 złotych (liczę też może nowymi pieniędzmi,
wydaje mi się, że w 1994 roku były jeszcze stare), ale pensja
najmniejsza była wtedy chyba 500 zł więc tak jakby liczyć pod dwa
tysiące dzisiaj, czy może 1600.
Kolega
był także z Warszawy i miał mi wskazać miejsce. Wtedy będąc na
studiach dziennych i pracując dorywczo mogłem kupić za własne
pieniądze, ale miało to być na ćwiczenia korporacji akademickiej
do której należałem, na wzór przedwojennej. Ponieważ koledzy nie
wykazali zainteresowania, dołożenia się finansowego, a przecież
ćwiczyć mieliśmy wspólnie i byłaby to nasza wspólna własność,
odpuściłem sobie.
Gdyby
jednak wchodziła w grę obrona rodziny taką czy inną broń palną
miałbym na pewno. Dziwię się, więc bardzo że mężczyźni nie
mieli takiego poczucia i nie mają i bez Orędzi. Ja sam zachęcałem
nie raz dawniej krewnych do dyskretnego posiadania broni.
Co
do broni rejestrowanej sprawa jest prosta. Gdyby większość Polaków
miało taką broń w domu to sprawa wyglądałaby cokolwiek inaczej.
Gdy mają jednostki, odebranie jej w wypadku konfliktów zbrojnych
czy innych konfliktów jest oczywiste.
Oczywiście
broń rejestrowaną można mieć, ale oprócz niej trzeba mieć inne,
nierejestrowane zabezpieczenie. Z drugiej strony jest się na jakimś
celowniku i też mogą nas chcieć razem z tą bronią rejestrowaną
wykorzystać do swoich celów jako państwo czy jego atrapa. Więc
trzeba i to rozważyć.
Tutaj
proca jaką kupiłem. To był zresztą przypadek bo po prostu
przechodziłem koło sklepu z militariami i wstąpiłem.
To
włoska proca stil crin z podpórką na rękę. Ja mam taką jak tu
jest
Jaka
jest jaj siła? Wypróbowałem ja póki co w domu, czego nie polecam,
ale ja w dzieciństwie i będąc już de facto nastolatkiem 13 - 15
lat dość dużo ją z nią obcowałem i wiem czego się po niej
spodziewać. Przestrzeliłem z niej na wylot torbę papierową,
nadszczerbiwszy mocno opakowanie z ziołami, które było w środku.
Razem
z procą zakupiłem kulki 7 mm w cenie 10 zł a proca kosztowała
mnie powyżej 50, nie pamiętam dokładnie chyba 58 lub 59. (Przez
internet jest zawsze taniej).
Ważne
jednak aby naciąg był jak najsilniejszy.
Tutaj
jest proca z podwójnym naciągiem. Nie miałem jej w rękach, ale
oczywiście im naciąg silniejszy tym lepiej.
Pamiętam
w ósmej klasie kolega, który teraz jest myśliwym zrobił raz tak
mocną procę, że nakrętka od śruby z której strzelał wbijała
się do połowy w jego drewniany, nieheblowany płot.
Gumy
były bardzo szerokie i składały się na pół. Było ją o wiele
trudniej naciągnąć niż tą którą kupiłem. Sądzę, że była
istotnie mocniejsza niż ta z podwójnymi gumami. Ale i ta którą
mam czy jej podobne jak sądzę swoją siłę ma i nie jest zła.
Ja
tu nie zalecam procy jak remedium, ale piszę o niej bo trochę się
z dawnych czasów znam:)
Wada
każdej tego typu broni jak i wiatrówki na sprężynę, która jest
najsilniejszą wiatrówką bez rejestracji (prędkość około 330
metrów na sekundę – oczywiście dobry egzemplarz bo są i słabsze
na sprężynę) jest to, że jest jednorazowa, jednorazowego
ładowania jak i łuku.
Dobre
łuki bloczkowe też wydają się tu być dobrym rozwiązaniem bo są
i wśród nich bardzo silne, ale cena tych najsilniejszych jest
wysoka.
Doświadczony
procarz szybciej będzie strzelał z procy niż z wiatrówki
sprężynowej na jeden śrut. Śrut też nie ma właściwości
ogłuszającej. Co do ich szybkości pono najlepsze są rocket i
hornet ( po angielsku) . Są też śruty teflonowe, pono bardzo
szybkie bo się ślizgają w lufie. Warto je wypróbować, mają być
jednak bardzo drogie.
To
wszystko jest jednak jeden strzał. Bierzemy pod uwagę stres i brak
wprawy. Proca może ogłuszyć napastnika jak dostanie w głowę. W
stresie i braku wprawy nawet z bliskiej odległości możemy
przestrzelić a strzelenie w tułów aczkolwiek może zaboleć nie
wystarczy. Dodatkowo napastnicy mogą mieć choćby kamizelki
nożoodporne,
które można kupić w sklepie z militariami za 300 zł a które na
pewno osłabią strzał czy także cios jeśli bronią sieczną.
Dlatego
nie rezygnując z procy jeśli ktoś ma tylko maczetę wydaje się
oczywiste, że broń którą mamy, ze względu na mniejszą
siłę rażenia niż broń palna powinna to nadrabiać ilością
strzałów.
Jest
zatem kwestia broni bez zezwolenia na kule gumowe, pieprzowe i gumowo
- stalowe. Są to na przykład pistolety siedmiostrzałowe na CO2
niektóre z hukiem imitującym strzał, niektóre bez czy też ze
zbyt cichym.
Ale
tu jest problem, bo nie wiem jaka jest ich skuteczność.
Popularny
vloger reklamujący broń czarnoprochową w czambuł tę broń
potępia mówiąc, że to oszustwo sklepów to sprzedających i że
strzały z takiej broni, nawet z bliskiej odległości nie
obezwładniają przeciwnika jak to pokazują nam w internecie te
sklepy na filmach.
Oglądałem
też inne filmy, na jednym z nich dwóch młodych mężczyzn
wypróbowuje to na jednym z nich ( z celownikiem laserowym - to też
dla bezpieczeństwa aby nie trafić w głowę, choć miał okulary) i
po jednej kulce z gazem pieprzowym siada na ziemi, ma dość,
dochodzi do siebie po dłuższej chwili i pod koszulką ma plamę
krwi i całkowicie startą skórę czego nie było widać na koszulce
a to była nawet nie kulka ale rodzaj lotki do pistoletu.
I
jeszcze inny film. Nie mogę znaleźć śladów oszustwa. Nie wiem.
Być może reklamujący czarnoprochowce (niewątpliwie z tego
wszystkiego najlepsze) ma jakiś inny powód aby pokazywać broń na
kule gumowe jako oszustwo. Są pokazywane ścianki regipsowe przez
nie przebijane. I taką mi pokazywali w sklepie.
Szybkość
takiej kuli z tego pistoletu to ledwie 200 i ponad dwieście metrów
na sekundę.
Jeśli
chcemy się przekonać to pozostaje nam samemu popróbować do tych
regipsów, ale przede wszystkim do ochotnika?
Ja
brałem pod uwagę kupienie takiego pistoletu na kule gumowe za
500
zł ( niby 600 ale była promocja, powiedzmy) w sklepie aby
wypróbować to dla czytelników, jednak uważałem że istotna jest
próbowanie na ochotniku. Ponieważ takiego nie znajdę, żyję dość
samotnie, właściwie jak pustelnik, chociaż wśród ludzi.
(Pustelnik w wielkim mieście;) rozwiązaniem byłoby zapłacenie
jakiemuś zdrowemu byczkowi. Pan Jezus jednak nie zezwolił na to
abym strzelał do kogoś a ktoś znosił fizyczną niedogodność,czy
ból dlatego ,że chce, potrzebuje pieniędzy. Skoro tak to odpada wypróbowanie
tego przeze mnie, bo regipsy i dykty nie wystarczą i nie wydam na
niepełne sprawdzenie 500 złotych. tym bardziej, że uczestnicy Wolnej Elekcji będą chronieni sami z siebie jak i pod szczególną ochroną będą Darczyńcy utrzymujący te przekazy.
Oczywiście
jakbym nie płacił za taki pistolet to mogę wypróbować go na
regipsach, najwyżej ponosząc koszt naboi, ale tylko tyle.
Możecie
też próbować na golonce świńskiej.
….....................................................
Proponuję
aby wszystkie ostatnie komentarze na temat broni przeklejać na tym
forum. Można kolejne dawać i pod Orędziami ale dawajcie
równocześnie i tutaj.