Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 13 rocznica zamachu smoleńskiego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 13 rocznica zamachu smoleńskiego. Pokaż wszystkie posty

Na trzynastą rocznicę zbrodni i oszustwa smoleńskiego trochę grubych szwów 10. 04. 2010 (część trzecia)

 

Grube nici cz 3.

Poprzednie:

Cz.1.

https://cyprianpolakwiaradodatki.blogspot.com/2023/04/na-trzynasta-rocznice-zbrodni-i.html

i cz. 2

https://cyprianpolakwiaradodatki.blogspot.com/2023/04/na-trzynasta-rocznice-zbrodni-i_26.html

Jestem dalej chory gdy piszę dalej, a więc część trzecia.

Przypominam, że piszę to z pamięci. Są i rzeczy (ogólnie). do których się nie wracało od roku 2010, 2011.


Kolejność jest niechronologiczna.

I jak widzicie i rozumiecie celowo nie odnoszę się w żadnym z punktów do tego co przekazywał w Orędziach Pan Jezus. A tylko do tego co sam zobaczyłem i nad czym pracowaliśmy w ramach obywatelskiego śledztwa smoleńskiego.


81. Jackowski: Człowiek w oknie tupolewa.

Uważam, że Jackowski to dobry Polak i wartościowy człowiek. Co do jasnowidztwa to tu nie będę się tym zajmował, faktem jest iż nikt tak jak on (przynajmniej w Polsce) nie odnajduje martwych osób co jest udokumentowane, ale nie jest to jasnowidztwo bo dotyczy przecież zdarzeń przeszłych. Przejdźmy jednak do tej smutnej historii. To nie było zaraz po Smoleńsku, to było dużo później.


Jackowski objawia się nam iż widzi w wizji nasz tupolew z Delegacją. Człowiek wygląda przez okno, bum, ogień na skrzydle, kula ognia itd. Wpisywało się to znakomicie w narrację pisowsko – macierewiczowską. Problem w tym iż pan Jackowski wyglądał jakby nie wierzył w to co mówi. Różnił się tutaj od innych swoich wystąpień. O co tutaj chodzi, o co chodziło?


Dla mnie było jasne iż jasnowidz Jackowski jako dobry Polak interesował się tym i musiał tu mieć, jak on mówi, jakieś „poczucia”, które wskazywały trop inscenizacji, nie tyle myślę kwestia samego wraku i takich rzeczy, ale ofiar. Musiał mieć „poczucia”, że jakieś ofiary nie zginęły 10.04.2010 o 8.40 tylko wcześniej a może i jakieś później. Sądzę, że dzielił się tym bardzo ostrożnie, może nawet w zaciszu domowym, ale to wystarczyło. I dostał „propozycję” lub zrobił to dla własnego bezpieczeństwa, ale sądzę że to pierwsze, choć nienachalnie ale człowiek inteligentny zrozumie.


Jak widzicie Smoleńsk jest nadal dla nich bardzo ważny i paradoksalnie, im później, tym bardziej się obawiają tutaj jakiejś wyrwy. W swoim czasie „nie ruszało” ich gdy w obywatelskim śledztwie mówiono o inscenizacji w Smoleńsku.

Natomiast niedawno gdy rozdzieliłem przekaz i na kanale youtube ukazał się w dwóch częściach o tym, że była Inscenizacja na Siewierny, pokazano mi zaraz, że to się nie podoba.

82. Inny jasnowidz. Łąka i ślady pojazdów.

Bodaj na nieistniejącym już kanale Monitor Polski ( lub gdzie indziej, ale chyba było to tam) pojawił się „pomniejszy” jasnowidz, który opowiedział o swojej wizji. Wizji otrzymanej po 10.04.2010.

Ano była ona bardzo skromna, lecz konkretna. Zielona trawa (łąka? Albo wielki trawnik?) i trzy ślady po pojazdach. Dwa kołowe bodaj a jeden gąsienicowy. Dwa ślady się rozjeżdżały a jeden biegł prosto jak pamiętam z opowieści.

I otóż opowiadał ten mediumista, że odwiedził go jakiś człowiek ze służb. Odwiedził z tego powodu iż opowiadał (chyba tylko znajomym) o tej skromnej wizji. I poprosił, jak mówi jasnowidz, bardzo grzecznie, aby nie opowiadał o tym. Jasnowidz mu to obiecał i chyba była tak, że przez dobrych kilka lat o tym nie mówił aż wreszcie opowiedział w internetowym programie.

Kupa śmiechu, prawda? Jakiś człowiek nie mający pojęcia o Smoleńsku ma jakąś wizję, która nic nie mówi nie tylko przeciętnemu zjadaczowi chleba, ale i mi na przykład po 3 tysiącach godzin na tym spędzonych do 2016 roku. I to co zobaczył jest na tyle ważne, konkretne, jak rozumiem, że przychodzi do niego na rozmowę oficer ze służb.


Ale coś mi tak mówi wewnętrznie, że to jest północ naszego kraju. Mazury, myślę.


83. W słynnym filmie operatora Wiśniewskiego ( nazywanym moonwalkerem przez FYMa) który idzie z kamerą przez pobojowisko i natyka się na czarne skrzynki nie od razu orientując się, że to „nasz samolot” kwestie, które wypowiada jeden lub więcej strażaków „dogaszających pożar” rozpoznać można jako brzmiące po polsku. Są to urywane krótkie słowa, nie długie zdania, ale tak zostało to rozpoznane.


Rosjanie nazywali Wiśniewskiego zaś (przynajmniej z początku) Śliwiński. Były watpliwości czy Wiśniewski z samego początku to ten sam Wiśniewski, który objawił się choćby tylko pół roku później na przesłuchaniu Zespołu Parlamentarnego. Co ciekawe sam na tym przesłuchaniu zasugerował to iż strażacy tam gaszący mogli to być przebierańcy, z czym się nawet zgodził wypytujący go A. Macierewicz.

Oczywiście nikt tej kwestii nie pociągnął a przesłuchania prowadzone przez Zespół Parlamentarny, przesłuchania, Sasina, Dudy (tak, obecnego prezydenta), Szczegielniaka, innych odznaczały się zupełną absencją i brakiem dziennikarzy.

Wiśniewski przyznawał też, zaraz po 10 kwietnia, iż rosyjski omowiec poklepał go po plecach i powiedział : „dobra robota” na jego filmowanie a przecież równocześnie chcieli wedle jego relacji nie dopuścić aby jego film ujrzał światło dzienne, kazali mu oddać kasetę z kamery ale on ich sprytnie oszukał i oddał fałszywą. Nie zabrali mu kamery, nie sprawdzili, takie naiwniaki, a przecież mówił, że bał się o życie, nawet miał pistolet wedle jego relacji przystawiony przez chwilę do pleców.

Dobra robota.


84. Żółte czarne skrzynki, które potem okazały się czerwone.

Przypomnę. Nazwa „czarna skrzynka” nie dotyczy ich koloru. Oczywiście chodzi o to aby je jak najłatwiej odnaleźć, zatem są w kolorze jaskrawym.

Wiśniewski od razu się na nie natknął co jest na tym filmie. Były w kolorze żółtym. Potem pokazywano nam wielokrotnie w telewizji czarne skrzynki które miały być czarnymi skrzynkami z tupolewa i były one już w kolorze czerwonym.

I z tą kpiną ( jeśli nawet fuszerka to ostatecznie okazała się kpiną) zostawili nas „nasi” wyjaśniacze przez te 13 już lat. „Nasze” patriotyczne media i „nasi” mocni patriotyczni zawodnicy - politycy, silne spokojem etosy.


85. Czarne skrzynki zostały oficjalnie odnalezione kilka godzin po tym jak natrafił na nie operator Wiśniewski. I mimo że był to tylko jeden z dwóch filmów „obrazujących katastrofę” ( drugi to film 1,24, tzw. film Koli, film ze strzałami) puszczany w telewizjach to można było spokojnie taki zabieg wykonać na społeczeństwie no i „iść dalej”. Choć z drugiej strony skoro taka straszna katastrofa się stała to czepiać się o to, że żółte skrzynki stały się czerwone i że nie można ich było odnaleźć przez kilka godzin chociaż wlazł na nie przypadkowy operator z kamerą, małostkowe by było. To też telewizje, mimo że same puszczały ten film, nie czepiały się bo to nie są ludzie małostkowi, jak jacyś blogerzy czy komentatorzy. Podobnie na poziomie okazała się nasza elita intelektualna - profesorzy uczelni. Czyż zaprotestowali chociaż w kilku (zbiorowo) że się durnia robi z nich i z Polaków. No nie. W salonie się takich rzeczy nie robi.


86. Rosyjski Raport MAK czyli „międzynarodowej” komisji do spraw badania wypadków lotniczych z generał Anodiną na czele ( „międzynarodowa”w ramach państw dawnego związku radzieckiego/ sowieckiego) dotyczący 10.04.2010 był w 90 procentach zbieżny z polskim raportem po „katastrofie” samolotu Casa. Wykazał to w punktach, w zestawieniu w tabelce konstruktor lotniczy Krzysztof Cierpisz. Były takie same zarzuty o brak znajomości języka przy komunikowaniu się z wieżą, lot w złych warunkach, wymuszane podejścia do lądowania itd. Nikt nie wykazał oczywiście błędów Krzysztofa Cierpisza pokazując że to nieprawda, że wcale raport MAK nie był podobny i to do tego aż w 90 procentach do raportu po „katastrofie” Casy, nikt tego nie podjął aby obalić.


87. Zdjęcie „katastrofy” samolotu Casa w Polsce jest takie samo jak to w Smoleńsku. Tak samo samolot wbity w polankę gdzie idealnie się wstrzelił. Tak samo widoczny statecznik z szachownicą.


88. Również w „katastrofie” samolotu Casa było złamanie przepisów i zdrowego rozsądku w nadreprezentacji ważnych osób, wojskowej elity lotniczej w jednym samolocie. Generał Błasik głównodowodzący wojsk lotniczych po „katastrofie” Casy zaostrzył przepisy. Gdyby więc wejść w ogólnie przyjętą narrację iż wsiadł do tupolewa ze wszystkimi to sam jak gówniarz złamał własne przepisy.

89. Profesor Grocholewski brat zresztą kardynała Zenona Grocholewskiego badał zapis czarnych skrzynek „katastrofy” samolotu Casa, ale na kopiach jakie mu dostarczono. Coś mu nie grało i w końcu zażądał oryginałów. Po tym czasie pożył tylko pół roku. Prof. Grocholewski był wprawdzie chory na raka, ale lekarze dawali mu minimum dwa lata życie. Kardynał Grocholewski nie zgłosił publicznie żadnych wątpliwości co do śmierci brata, nie dotarły też ze źródeł prywatnych.

90. Bratu pilota jednego z tych co zginęli w „katastrofie” Casy nie pasowało to wszystko, wyniki dochodzenia itd. zaczął prowadzić śledztwo na własną rękę. Raz gdy był na mieście ( może wychodził ze sklepu, nie pamiętam dokładnie) zajechał mu drogę samochód przyciskając niemal do trotuaru. Stanął przed nim mężczyzna który zaczął bez wstępu, w ten sposób: „ Słuchaj gnoju”. Dalej było o tym, że „panom w mundurach” nie podoba się to co on robi. Znają jego drogę do pracy, wiedzą co robi i o jakich porach itd. i żeby to zostawił. „ A jeśli nie”? zapytał brat poległego w katastrofie lotniczej a raczej podstępnie zabitego pod pozorem śmierci w wypadku lotniczym czyli sfingowanej katastrofie. „ To mama będzie opłakiwać następnego syna”.

Panowie w mundurach.


91. Przed tragedią 10.04.2010 odbyło się wielkanocne spotkanie rodzin wojskowych i wojskowych.

Na zdjęciu, które miało to prezentować, które widziałem na oficjalnej stronie wojska, nie można nikogo rozpoznać a clou tego zdjęcia jest wielka pięcioramienna gwiazda na ścianie do góry nogami czyli odwrócony pentagram. Pięcioramienna gwiazda, niby Bożonarodzeniowa, (ale do góry nogami) na Wielkanoc!

Z czym my mamy do czynienia.


92. Prokuratura wojskowa objawiła w maju 2013, że tupolew wbił się w brzozę dokładnie na wysokości 666 cm.

To jeden z niewielu w porównaniu do WTC 2001 widocznych satanistycznych aspektów 10.04.2010. Po pierwsze takie ustalenie prawdopodobieństwo, że padło to na 666 cm akurat sami sobie dopowiedzcie a po drugie nie trzeba eksperta lotniczego ani osoby nawet trochę znającej się na lotnictwie aby zobaczyć, że skrzydło samolotu nie może uderzyć dokładnie tylko na wysokości jednego centymetra w cokolwiek bo jego przednia część to nie nóż czy brzytwa tylko ma istotnie większą średnicę. Zatem jeśli już, to mogłoby by być iż skrzydło uderzyło w brzozę od wysokości 666 cm do 672 na przykład i to gdyby liczyć tylko czołową krawędź skrzydła.


93. Wpisy na rosyjskim forum podawanym pierwotnie czasem „katastrofy” ( przez dwa tygodnie) czyli 8.56 typu „Stoi samolot bez kół na lotnisku” , „to chyba polski” itd. Zdaje się, że były one zgodne z czasem „katastrofy” podawanym już dwa tygodnie potem.

Pytanie jest oczywiście bardzo istotne po co był ten pierwotny czas „katastrofy”skorygowany po dwóch tygodniach. Ja się trochę domyślam.


93. Podawane przez widzów urywki ze Smoleńska i Katynia oglądane w telewizjach ( tvn 24, polsat 24 i tvp info) co nigdy nie zostało publicznie zweryfikowane. „Płonący samolot” (lekko), inne dziwne.


94. Tym samym brak pytań w ogóle o materiały telewizyjne z Katynia i Smoleńska od pierwszych wejść na antenę. Nie pytał o nie PiS ni media katolickie, patriotyczne i inne.

Telewizje mają obowiązek ustawowego utrzymywania (miały wtedy tyle ile piszę, może teraz jest inaczej, dłużej na przykład) wszystkich swych materiałów przez 30 dni. Ni PiS ni inni nie zwrócili się do prokuratury o nakaz udostępnienia prokuraturze kompletnych materiałów od pierwszych wejść na antenę z Katynia i Smoleńska około piątej (czy szóstej) rano.


94. Oglądanie rozpoczęcia początku kampanii wyborczej Lecha Kaczyńskiego.

Jak sami przyznawali ludzie z obozu Lecha Kaczyńskiego uroczystości w Katyniu to był oficjalny początek kampanii prezydenckiej. Zatem jest oczywistym iż wybrane osoby z kancelarii prezydenta powinny nie tylko oglądać wszystko od pierwszych wejść na antenę, ale i nagyrwać. Dodatkowy aspekt to nieprzychylne media aby widzieć wszystko co jest mówione i jak pokazywane. Ale ani nie pochwailili się, że nagrywali, ani, że oglądali, ani nie odnosili się do tego co widziano czy rzekomo widziano od pierwszych wejść telewizji w Katyniu i Smoleńsku.



95. Przesuwające się w powietrzu dwa pasy przypominające liny. Oprócz strzałów i kwestii po polsku i rosyjsku co opisywałem wcześniej, na filmie 1,24 są widoczne przez krótką chwilę. Zostało to rozpoznane jako zawiesia używane przez helikopter aby coś złożyć na ziemię, lub zabrać, ewentualnie do desantu ludzi. Został nawet rozpoznany kolor jaki jest standardowo używany do tego typu zawiesi. Były osoby wsłuchujące się, które twierdziły iż słyszały warkot śmigieł helikoptera na zwolnionych obrotach. Ja też to słyszałem, ale dawno to robiłem i na słabym sprzęcie, tak, że nie byłem pewien, ale słyszałem taki dźwięk. Ten dźwięk jest bardzo słabo słyszalny dlatego się nie upierałem i nie upieram iż tam wisiał helikopter, ale uprawdopodobniają to te liny (zawiesia) przesuwające się po wierzchołkach drzew. Z nieba przecież nie zwisały.


96. Posłanka Szczypińska, która wraz z Kempą była w Katyniu mówi o samolocie, którym wracają do kraju. Oczywiście nie było oficjalnie żadnego samolotu powrotnego do kraju bo tupolew się przecież rozbił zaś do jaka wypełnionego samymi samymi dziennikarzami dosiadł się tylko Sasin. Szczypińska zaś zmarła niedawno na skutek nieudanej operacji, zdaje się dość prostej.


97. W materiale który opublikowałem w swoim czasie a który odnosił się do podobieństw scenariusza angielskiego filmu „ Golden eye” z Jamesem Bondem z roku 1995, wymieniłem blisko 30 podobieństw i aluzji, które widać było w związku z 10.04.2010 a filmem, jak wstrząs elektromagentyczny ( jedna z rozsiewanych teorii potraktowania naszego samolotu), stacja Siewierny, czy zderzenie się dwóch samolotów, które dodatkowo uderzają w trzeci.

Kojarzy nam się tu rola Anglii w inscenizacji „wypadku” lotniczego Sikorskiego gdzie prawie oficjalnie jest przecież już mówione, że nie tylko Anglicy maczali w tym palce, ale że Sikorskiego czy inne osoby zabito wcześniej i włożono potem do samolotu. Wiadomo też że dopuścili u siebie celowo do działania sowieckich funkcjonariuszy którzy prawdopodobnie to zrobili.


98. Jedną z ofiar posmoleńskich był ważny architekt z Okęcia. Zginąć miał w Hiszpanii gdzie był w awionetce. Dwie awionetki miały zderzyć się ze sobą i dodatkowo walnąć w trzecią.


99. Konferencje smoleńskie, prof. Chris Cieszewski i jego odkrycie.


Na pierwszej konferencji prof. Chris Cieszewski z USA powiedział iż po zdjęciach satelitarnych do których miał dostęp, już 5 kwietnia widać że miejsce gdzie potem były rozrzucone szczątki wraku, ale tylko te miejsce, pokrywa śnieg.

Ta rzecz bardzo dziwna nie wywołała pytań ani zainteresowania dziennikarzy ni innych uczestników konferencji smoleńskiej.

Prof. Cieszewski przybył również rok później i powiedział iż pomylił się. To nie jest śnieg, ale coś uczynionego ręką ludzką. To odkrycie jeszcze bardziej dziwne i szokujące również nie wywołało żadnego zainteresowania. Po tym zaczęły się ataki na profesora Cieszewskiego w Polsce, oskarżanie go o agenturalność PRL- owską. Obrony nie było także w środowiskach prawicowych ich mediach itd.

Znacznie później udzielił prof. Cieszewski wywiadu telewizji Republika ( która go zresztą wcześniej także nie broniła) i sugerował, że jego życie (w USA) jest zagrożone.


100. Sprawa zdjęć satelitarnych z 10.04.2010

Oczywiste jest, że takie zdjęcia mają Amerykanie i nie tylko oni. Już w latach osiemdziesiątych wojskowe satelity potraifiły dokonać takiego zbliżenia, że mogły odczytać markę papierosów na paczce, które palił obserwowany.

Polska z urzędu ma dostęp do zdjęć satelitarnych (można też tu pewne rzeczy kupić i legalnie i półlegalnie) i to wystarcza, żeby widzieć dużo, widzieć co trzeba, jeśli nawet nie wszystko, to dużo.

Były takie przecieki puszczane, że Amerykanie proponowali stronie polskiej zdjęcia podobno, strona polska nie chciała. Oczywiście Amerykanie nie są skorzy do dzielenia się tajnymi rzeczami, ale taka sytuacja powinna być jednoznacznie wyjaśniona, że Amerykanie chcieli dać jakieś zdjęcia a strona polska nie chciała. Może, jeśli to prawda, to chcieli wtedy wciągnąć nas do wojny.







Na trzynastą rocznicę zbrodni i oszustwa smoleńskiego trochę grubych szwów 10. 04. 2010 (część druga)

 

Na trzynastą rocznicę zbrodni i oszustwa smoleńskiego trochę grubych szwów 10. 04. 2010 (cz. 2)

Tutaj cz. 1

https://cyprianpolakwiaradodatki.blogspot.com/2023/04/na-trzynasta-rocznice-zbrodni-i.html


Grube nici smoleńskiej tragedii 10. 04. 2010


(Kolejność jak i wcześniej niechronologiczna)


Tak jak i wcześniej pisałem kieruję się wyłącznie pamięcią, nie sprawdzam tego także we własnych materiałach. Takie mam pozwolenie by pisać tylko z pamięci także z powodów czasowych, bo czasami sprawdzenie jednej rzeczy to kilkanaście sekund w Internecie a czasami i kilka godzin.

Z powodów czasowych na tamtych 60 punktach się zakończyło miałem pozwolenie na to w wolnym czasie, ale wolnego czasu nie ma. Wyjątkowo trochę znalazło się teraz więcej ze względu na moją chorobę, tyle ile napisałem, bo nie mogłem robić innych rzeczy. Oczywiście mógłbym więcej tylko z pamięci, kwestia jest głównie czasowa i taka, że są inne priorytetowe sprawy. Więc skromna tylko kontynuacja. Szkoda, że człowiek jest taką grubą rybą na bezrybiu tutaj.

To tyle co pozwolił mi przeznaczony na to czas. Nie jest to wiele ani temat nie został poszerzony wyczerpująco.

Jest to też u mnie dlatego, bo Niebo mi nie narzuca, że póki co trudno to znieść jak są cały czas serwowane kłamstwa na ten temat i nie ma tu odporu, nawet w Internecie.

61.

Tajemnicze śmierci różnych osób związanych ze Smoleńskiem tuż po 10 kwietnia obywateli polskich i potem w Polsce i poza Polską (piszę i poza Polską ponieważ niektórzy z nich umarli w tajemniczy sposób poza Polską) i brak tutaj prowadzenia albo jakichkolwiek albo rzetelnych śledztw nie tylko przez rząd PO ale i PiS do tej pory jak i niewytykanie tego obu rządom przez PSL, Lewicę, a także „świeżą” Konfederację. Nie stać na to ni Bosaka, ni Winnickiego ni nawet znamienitego pana Żółtka, który figuruje cały czas na zdjęciu przedstawiającym vlogerski, popularny kanał. Oczywiście nie stać też mediów ni liberalnych ni katolickich ni organizacji takich jak NSZZ „Solidarność” czy inne, ni opiniotwórczych środowisk.

Sytuacja jest kuriozalna czy raczej bezczelna dodatkowo o tyle iż PiS przez cały czas rządów PO od tragedii 10.04.2010 grzmiał o „seryjnym samobójcy” (określenie to wymyślił któryś z blogerów. Nie stać ich nawet na pomysł tutaj).Grzmiały związane i przychylne media „Gazeta Polska” , „Nasz dziennik”, „RM” inne.


62. Plan lotu tupolewa i tajemnicza śmierć eksperta lotniczego Dariusza Szpinety. Dariusz Szpineta w tvn pokazywał, że plan lotu tupolewa, którym miała odlecieć Delegacja do Smoleńska jest sfałszowany. Nie określił tak tego wprost, ale taki wniosek wynikał z tego co pokazywał. Dariusz Szpineta powiesił się będąc na wycieczce w Indiach w pokoju hotelowym (bodaj w łazience).

63. Przed 10 kwietnia, bodaj w grudniu 2009 ma wracać do Warszawy jeden z dwóch bliźniaczych tupolewów będących na wyposażeniu 36 specpułku po remoncie w Samarze (Rosja). W swoim gabinecie wiesza się na kablu od odkurzacza osoba pełniąca ważną funkcję w gabinecie rządu Tuska, której zakres obowiązków zawierał zajęcie w jakiś sposób tym samolotem po przeglądzie. ( Przypominam 36 specpułk podlegał rządowi) Nie pamiętam tutaj dokładnie, chyba był to dyrektor departamentu stanu w gabinecie Tuska (Michniewicz?). Ni PO ni PiS nie prowadziły tutaj śledztwa. PO nie „zgłaszało tutaj” i nie zgłasza żadnego problemu, PiS zgłaszał, ale tylko do czasu objęcia władzy. Od tego czasu zapewniają komfort mu tutaj, w puszczeniu tej sprawy media w tym „prawowierne” jak „nasz dziennik” oraz „patriotyczni wyborcy”.64. Śmierć uznawanego za wybitnego, archeologa profesora Marka Dulinicza w wypadku samochodowym po tym jak wrócił ze Smoleńska z ekipą po badaniach tam, co było jego inicjatywą. (Nie zależnie od tego trzeba widzieć kuriozalność faktu iż miejsce „katastrofy” tygodnie po niej mieli badać archeolodzy). Oczywiście uznane to było przez prokuraturę za „wypadek - przypadek”.

65. Śmierć byłego wiceministra Wróbla (bodaj z Rybnika i śmierć tam, w domu) uznawanego za czołowego eksperta od lotnictwa w Polsce. Wiceminister Wróbel miał w prywatnych rozmowach mówić iż części okazywane nam jako części tupolewa na pobojowisku pochodzą z dwóch, trzech samolotów. Na wiceministra Wróbla wedle oficjalnej wersji prokuratury rzucił się syn, bez powodu, do tej pory nie wykazujący żadnych oznak choroby psychicznej i poćwiartował go na kawałki piłą spalinową. Zbrodni tej miał dokonywać w ich domu (we wnętrzu). Ściany jednak nie wykazały żadnych oznak takiej zbrodni a usunięcie śladów tej rybnickiej masakry piłą mechaniczną, do tego w tak krótkim czasie, było praktycznie niemożliwe nawet dla zdrowego psychicznie człowieka a co dopiero dla szaleńca jakim miał stać się syn wiceministra Wróbla. Syn nie przyznał się do winy. Zaznaczę dla pokazania „humanizmu” sprawców. Wiceminister Wróbel nie został poćwiartowany żywcem czując to. To znaczy efekt ma być taki jakby ktoś został poćwiartowany żywcem i w trakcie ćwiartowania żyje ( oczywiście nim nie dojdzie do wystarczającego upływu krwi, czy przecięcia żywotnego organu) ale nic nie czuje. Jest taki środek, bodaj jest to pavulon. Zostało to pokazane w fabularnym filmie „Służby specjalne” gdzie pokazana jest i śmierć Leppera ( nie pod swoim nazwiskiem) a osobą, którą kroją piłą z podanym środkiem jest ktoś łatwo przypominający Giertycha określony tam w slangu służb jako „gadacz? Coś w tym rodzaju, czyli ktoś kto ma za długi język.

65. Magdalena Merta zastała raz zapytana w Radio Maryja przez O. Dariusza (swoją drogą ten był dziennikarzem z wykształcenia bowiem skończył studia dziennikarskie nim przyszedł do Radia Maryja) czy ten samolot w ogóle tam się rozbił. Magdalena Merta odpowiedziała, że uważa iż się tam samolot rozbił. Wiceminister Wróbel miał na ten temat inne zdanie i on nie żyje. O. Dariusz powiedział, że rozumie.

66. Antoni Macierewicz okazywał i naciskał na to w tym czasie aby wymieniony O. Dariusz nie przeprowadzał z nim rozmów, nie brał w nich udziału na antenie Radia Maryja, TV Trwam. I tak było przez jakiś czas. Potem O. Dariusz z takich czy innych powodów odpuścił i wszystko mogło się już toczyć spokojnym trybem. Dodam jeszcze, że O. Dariusz jest ewidentnie żydowskiego (chazarskiego) pochodzenia.

67. Inne tajemnicze śmierci, jak szyfranta Zielonki, którego zresztą znaleziono w stanie rozkładu, ale z niezniszonym, papierowym dokumentem pokazującym tożsamość ( nie pamiętam dowód osobisty, czy książeczka wojskowa, chyba to drugie).

68. Pilnowanie rodzin smoleńskich, które zabierały głos publicznie, które nie godziły się z tym, że nie ma problemu jak M. Merta i kilka innych rodzin. Pilnowanie jednak nie przez rząd PO, tylko przez narzucanych rodzinom „patriotycznych” aktywistów jak młody adwokat Kownacki oficjalnie będących za wyjaśnieniem „katastrofy” bo Putin „ukrywa” i Tusk „ukrywa”. Miało to miejsce w radio i telewizji, ale i na spotkaniach publicznych nie transmitowanych przez radio czy tv. W TV Trwam miała miejsce raz scena jak zniecierpliwiony tym prowadzący powiedział do nich, że nie wie jak się do nich zwracać: „państwo” czy inaczej. A tym „państwem” była M. Merta w średnim wieku i młody Kownacki zupełnie sobie obcy ludzie. A pani Merta wyglądała jakby się opędzała od kolesia Kownackiego. Zatem miało to posmak smutno- niezdrowy.

Kownacki awansował za aktywność nie prowadzącą do prawdziwego wyjaśniania 10.04.2010, ale i za pilnowanie może przede wszystkim ( było zwykle tak, że adwokaci mieli po kilka rodzin).

69. Niejasne śmierci osób nie związanych z 10.04.2010, ale uważanych za osoby uczciwe i takie, że można im przekazać wiedzę na temat 10. 04. 2010 jak dr Ratajczak i kilka innych przynajmniej o których wiadomo. Zwłoki dr Ratajczaka z Opola w czerwcu 2010 dojechały na parking supermarketu samochodem w stanie rozkładu czyli albo odstawiono fuszerkę albo raczej pokazano celowo : zabiliśmy go. Mimo to prokuratura uznała to za samobójstwo. Nieoficjalnie dr Ratajczak został został skrytobójczo zabity z innego powodu ze względu na książkę na tematy żydowskie i łatkę antysemity”. Dr Ratajczak uwielbiany przez studentów został wyrzucony z uczelni i wpadł w biedę. Nie mógł też znaleźć pracy innej niż palacz w kotłowni. W czasie gdy został zamordowany wyszedł już jednak z biedy, rozkręcał jakiś nie związany z zawodem ekonomiczny interes. W tym czasie polskie służby zatrzymały nawet (ale zaraz wypuściły) grasującego bezkarnie po Polsce izraelskiego „mściciela” ze służb. Jedno nie przeszkadza drugiemu. Wiedza, którą, jeśli otrzymał taką wiedzę o 10.04.2010, dodatkowo się do tego przyczyniła.

70. Problemy z czasem u tych, którzy mieli być w Smoleńsku w Katyniu. Niektórzy z nich, w tym z kancelarii Lecha Kaczyńskiego i A. Macierewicz m. innymi prowadzili na początku coś w rodzaju kina objazdowego po Polsce. Można ich było wtedy o różne rzeczy pytać. Pytań właściwych z sali nie było wiele o których dotarły relacje. Raz jednak byli zapytani obecni na spotkaniu ludzie z kancelarii LK dlaczego przez dwa tygodnie nie skorygowali podawanej godziny „katastrofy” skoro byli na miejscu. Jeden z nich najpierw chwilę próbował zyskać na czasie i powiedział, że zapomniał spojrzeć na zegarek ( domyślnie wielka tragedia się stała, kto tam myśli o spojrzeniu na zegarek) i powiedział, że gdyby drugi raz coś takiego się stało na pewno pamiętałby spojrzeć...

71. Nie udało się ustalić kto pierwszy zawiadomił czekających o tragedii w Katyniu. Nie było tak, że zawiadomili ich ludzie ze Smoleńska, Polacy czekający tam jak wspominany Wojciechowski.

Nie jest to jasne, ale wygląda iż ludzi na miejscu o tragedii czyli oficjalnie rozbiciu się samolotu z całą Delegacją (na, przy) Siewierny zawiadomiła Warszawa. Kto z Warszawy nie wiadomo.

72. Konsultacje z łącznikiem fsb  w Warszawie.

FSB czyli dawne KGB. Wywiad a właściwie tylko Putin jako były ważny oficer fsb przedstawiciel, szef tej służby w NRD w swoim czasie zresztą, bo jak zresztą słusznie mówią ze służb się nie wychodzi, oskarżany o zamach na naszą Delegację. Zatem wyszło przy okazji iż u nas jest łącznik rosyjskiego wywiadu, oficer łącznikowy. Wiadomo, że takie konsultacje się odbyły, nie wiadomo co konsultowano. Nie dociekały nie tylko media krytykujące zamach, ale i ci którzy nazywają dzisiaj ruską onucą i media „prawowierne” „Nasze dzienniki” itd. Tak w ruskich bili i biją i w Putina i fsb a tutaj brak zainteresowania tym, że w Polsce jest oficer łącznikowy fsb do kontaktów z nim ( na jakich prawach?) i co „wredny rząd Tuska” konsultował.

73. Niewyjaśnione awarie bankomatów w Warszawie tuż przed „katastrofą smoleńską, i niejasności dotyczące ruchu na ulicach.

74. Opowieści dziwnej treści zaserwowane w lutym 2011 (TV Trwam) i marcu 2011 („ Nasz dziennik”) przez A. Klarkowskiego doradcę prezydenta Lecha Kaczyńskiego i powtarzane rok potem w innych mediach, które są niepotwierdzoną nigdzie w dostępnych faktach opowieścią ponadto są opowieścią dziwną w formie i przeczącą sobie w niektórych miejscach. Iż było to nieprzekonujące okazywał to nawet rozmawiający z nim w TV Trwam dziennikarz Klaudiusz Pobudzin. Pisałem o tym w swoim czasie dokładniej w artykule „ Andrzej Klarkowski i odlot z Okęcia”.

Andrzej Klarkowski był ważną osobą czy też nawet szefem jednej z sondażowni założonej jeszcze w PRL- u schyłkowym ( rok chyba 84, 85 lub 86) przez służby specjalne.

75. Niewyjaśniona sprawa rozświetlonych okien pałacu prezydenckiego 9 kwietnia, czyli w noc poprzedzającą 10.04.2010.

Jechały na nim niektóre media i jakieś szemrane postacie, które w Internet wkładały jednakowy tekst o tym iż w pałacu odbywała się balanga, Lech Kaczyński miał zapić i się spóźnić na samolot to znaczy wylot miał być przez niego opóźniony. ( Swoją drogą to ciekawe bo para prezydencka jeśli gdzieś leciała to zawsze była razem a Maria Kaczyńska miała być punktualnie. Zostawiła męża i sama pojechała na lotnisko?) A i miała zapić też i nie polecieć jakaś kobieta nie wymieniana z nazwiska która dzięki temu miała się uratować i która pewnie wiedziała że to aluzja do niej. Ale kto i co chciał tutaj jej komunikować to nie wiemy.

Jak wiemy ludzie związani z prezydentem Lechem Kaczyńskim twierdzili iż zaszył się w Belwederze.

Podobno były jakieś gruntowne przeszukania pałacu prezydenckiego tak, że się „nie czajono” i dla ułatwienia i przyśpieszenia porozświecano cały od wewnątrz. Ani peowcy ani pisowcy nie wyjaśniali nam konkretnie tej sytuacji. Przypomnę co pisałem w jednym z poprzednich punktów – jakikolwiek publiczny udokumentowany ślad po prezydencie Kaczyńskim kończy się wraz z końcem wizyty na Litwie 8 kwietnia 2010.

Marta Kaczyńska długi czas mieszkała w pałacu, ale już w tym czasie nie mieszkała. ( to się złożyło, tak by nam coś powiedziała o tym rozświetleniu a tu nic).

76. Wizytę w Polsce a konkretnie w Warszawie składa Generał Petreus, bardzo ważna osoba z USA gdzie przybywa ze świtą około 35 osób. Co robił, po co przyjechał w tym czasie nasz sojusznik, po co USA wysłało swego przedstawiciela z niemałą ilością ludzi. Nie wiadomo.

Wizyta zaczęła się 7 kwietnia a skończyła 9 kwietnia. Dzień przed „zamachem w Smoleńsku” jaka twierdzą przecież bezkrytyczni sympatycy USA jako naszego sojusznika, chlebodawcę ( może ich) i przyjmującego korzystających z wazeliny przyjeżdża ważna delegacja z USA i wyjeżdża tuż przed „zamachem smoleńskim”. Nie ostrzegli, nie pomogli? Słabiutko. Powinni być „schlastani” przynajmniej medialnie. Ale cicho o tym.

Przypomnę w tym miejscu, albo raczej o tym napiszę bo o tym nie pisałem od siebie oprócz jednej rzeczy iż w latach osiemdziesiątych USA przejmowało agenturę w PRL. Jak na to pozwalali Ruscy?...

77. Wszyscy główni zajmujący się „katastrofą smoleńską” w Polsce i główny w Rosji premier wtedy Putin ale i prezydent Miedwiediew byli pochodzenia żydowskiego, albo żydami, albo mocnymi mieszańcami. Miedwiediew. Putin – były dostępne materiały o nim w Internecie na stronach rosyjskich włącznie z odciskami palców i zdjęciu z żydowskim kapeluszem na głowie w młodości gdzie wyglądał bardzo żydowsko gdy idzie o rysy. Putin dzisiejszy nie jest podobny do Putina z czasu przynajmniej 10 kwietnia 2010 bo wtedy ja i inni dokładniej mu się przyglądaliśmy. Ale Putin z czasu 10 kwietnia 2010 jest raczej oryginalnym Putinem to znaczy tym z młodości ze zdjęć i z odciskami palców.

Zatem dwie główne (oficjalnie osoby w Rosji). W Polsce główna ofiara Lech Kaczyński i główny „opozycyjny” przedstawiciel z rodzin smoleńskich, wyjaśniający, jego brat bliźniak z pochodzenia - żydzi z Odessy.

Główny oficjalny wyjaśniający opozycyjny to Antoni Macierewicz i podkomisja smoleńska i konferencje smoleńskie i smoleńskie raporty. Główny do bicia piany i do wieszania na nim psów przez przeciwników zamachu sugerujących jego słabe zdrowie psychiczne co znów utwierdza polskich patriotów w miłości do polskiego patrioty Antoniego Macierewicza i do kroczenia w szeregu wyznaczonym tempem i wołania „prawa”, „prawa” czyli kręcenia się w kółko”.

Antoni Macierewicz zapytany kiedyś w internetowym wywiadzie przez polonusa z Ameryki Północnej (Kanada bądź USA) o przypisywane mu żydowskie korzenie powiedział iż jest w stanie wykazać swe pochodzenie po ojcu 300 lat wstecz i nie jest żydowskie. Nie wątpię iż nie skłamał nie mówiąc prawdy. Nie wspomniał o matce a wedle żydów to pochodzenie po matce gwarantuje i wystarcza aby uznali za żyda. Macierewicz wygląda jednak jak dwóch żydów. Jak pochodzenie po matce może do tego wystarczyć? Widocznie tak bywa.

Wreszcie Donald Tusk oszust jako rodowity Kaszub. Jego rodzina osiedliła się tam z Litwy około roku 1900. A na Litwę przybyli w XVII wieku jako szkoccy żydowscy kupcy. ( Nie wiem czy jawnie czy skrytożydowscy). Te angielskie, szkockie korzenie są jak widać świadome pielęgnowane, imię angielskie: Donald a nazwisko znaczy po angielsku bodaj „kieł” jak pamiętam.

Wreszcie Lasek z komisji Laska też ewidentny mieszaniec z żydowskimi genami (chazarskimi).

Tak więc pilnowali tu wszystkiego żydzi.

78. Wedle ścinki po drzewach od przelatującego samolotu na niektórych przynajmniej zdjęciach leciałby on od przeciwnej strony niż się mówiło, czyli inaczej mówiąc podchodziłby do lądowania od przeciwnej strony. Zostawiając sobie opowieści o polskim tupolewie który ścinał te drzewa jeśli już jakiś samolot rzeczywiście ścinał gałęzie drzew a nie jest to ręką ludzką to mógł być transportowy rosyjski o którym była mowa. Rzekomo już dobrze nie widział we mgle takie były niewyjaśnione oczywiście „dociekania” i zobaczył, że „się nie da” i poleciał dalej, bo miał on wedle jednej z wersji dostarczyć samochody dla naszej Delegacji. Jak się potem okazało to że wyładowanie samochodów nie wyszło nie miało znaczenia bo Delegacja „pagibła”. Jeśli ten samolot ( czy jakiś inny ruski) ścinał rzeczywiście wierzchołki drzew to raczej celowo aby pokazać że nasz to robił a potem się rozbił. A to, że to było nie z tej strony co trzeba, kto by się przejmował. Są szczątki, są pościnane drzewa a czy szczątki prawdziwe i drzewa z tej strony co trzeba kto by się czepiał jak taka straszna tragedia się stała.

79. Putin przybywa na miejsce „katastrofy” i jeden z „rosyjskich fachowców” tłumaczy mu co się stało, pokazuje jak ten samolot leciał, jak scinał drzewa jak się zniżał i rozbił. Putin kiwa głową, że rozumie itd. ale widać, że nie wierzy rozgląda się i nie gra mu to wszystko. Po co miałby tak grać? Nie wydaje się to w tym momencie prawdopodobne. Faktem jest iż niedługo po 10 kwietnia 2010 zaczęły ginąć w Rosji osoby z GRU lub związane z GRU, ale emerytowane itd. jak jeden emerytowany generał GRU który niby utopił się ale to utopienie się jak je przedstwiano było bardzo naciągane co raczej zrobiono celowo, takie przedstawienie tego utopienia.

80. PiS od czasu 10 kwietnia 2010 i nie tylko, nic nie wspomina o masonerii a zwłaszcza o masonerii rosyjskiej, o masonerii wojskowej rosyjskiej. W roku bodaj 2008 wywiadu udzielił czasopismu „Fronda” Dugin. (tak to się robi, w takich wypadkach udziela się wywiadu czasopismu małemu ale o ugruntowanej pozycji) w którym mówił, że ( nie pamiętam czy GRU czy Rosja) chce budować Euroazję i dla Polski i Polaków jest tylko szansa istnienia jeśli zechcą porzucić katolicyzm. Mogą się jedynie zwrócić do pogańskiej Słowiańszczyzny i te tradycje kultywować. (Równocześnie mówił, że Polska jaka najbardziej mu się podoba i jaka właściwie jedyna jaka mu się podoba to kultura Polski małych miasteczek zmieszana z żydowską). To lepsza propozyja niż daje Ameryka Polsce (USA) bo USA proponuje tylko ateizm bez tożsamości słowiańskiej, oni (GRU czy Rosja) proponują zachowanie tożsamości słowiańskiej bez katolicyzmu.

Jeśli Polska nie przyjmie tej propozycji to czekają ją między innymi dywersje i zamachy.

Ciekawe, że PiS nie wysunął propozycji nigdy aby przesłuchać pana Dugina skoro ten mówił o dywersji i zamachach a niedługo potem był „zamach smoleński”, przesłuchać w ramach współpracy prokuratury polskiej i rosyjskiej w „ zdarzeniu lotniczym”, przesłuchać w Rosji oczywiście, wniosku o to.

Dugin stwierdził też (ale nie pamiętam czy uczynił to w tym wywiadzie, czy gdzie indziej, raczej gdzie indziej” iż GRU ( czyli rosyjski wywiad wojskowy) jest zakonem okultystycznym, czyli inaczej satanistycznym. Nie, nawet, że w nim masoneria odgrywa dużą rolę ale jest wprost zakonem okultystycznym i że jako taki będzie tworzy Euroazję w oparciu o Rosję. Czyli nie Rosja tworzy jako taka ale GRU. Inaczej można rzec masoneria będąca wywiadem wojskowym, tworem wojskowym a zarazem ściśle masońskim. Warto zaznaczyć, że wedle dostępnych informacji masonerię na ziemie rosyjskie przywlokło wojsko francuskie za Napoleona. Zatem znów wojskowa masoneria.

Kim jest zaś (był) Dugin. Jest synem generała GRU autorem podręczników wojskowych będących żelaznymi podręcznikami w elitarnej rosyjskiej szkole kadetów i doradcą na Kremlu czyli był czy jest doradcą i Putina.

Elżbieta Barys podała zaś w audycji Radio Maryja w listopadzie 2013 iż Dugin jest szefem masonerii rosyjskiej.


Jak pisałem na początku dopisanych jest te parę (dwadzieścia punktów) tak jak pamięć przypominała gdy siedzę przy pisaniu.

Nie ma tutaj wielu jeszcze istotnych rzeczy jak o operatorze Knyżu, głosach strażaków którzy mówią po polsku na słynnym filmie innego operatora Wiśniewskiego błąkającego się po pobojowisku, czy wreszcie analizy porównawczej dokonanej przez K. Cierpisza „katastrofy”w Mirosławcu 2008 i smoleńskiej gdzie raporty polskie (Mirosławiec) i rosyjskie dotyczące Smoleńska (MAK) są w 90 procentach takie same i innych.

Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Poniedziałek Wielkanocny (2021)

  Poniedziałek Zmartwychwstania Pańskiego (2021) Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Około 9.30 - Oto jestem, Krzy...