Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa - matka wszystkich ludzi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa - matka wszystkich ludzi. Pokaż wszystkie posty

Rozmowa ze świętą Ritą 16 III 2024/ Święty Henoch i święta pramatka Ewa - wzrost i proporcje ciała// Zaproszenie Brata Andrzeja - Namaszczonego na modlitwy przy Krzyżu Nowego Jeruzalem z figurą Pana Jezusa 6 i 7 kwietnia 2024 ( i późniejszy termin)

 

+JMJ

Miałem już umieszczać przekazy, plus to co o Henochu i Ewie, mimo że chciałem aby pewne inne rzeczy były dodane, przede wszystkim komentarze Brata Andrzeja od ostatniego razu, ale potrzeba było aby przekazy (wpis) był teraz, bo gdybym go nie umieścił teraz to byłby późno u schyłku dnia w najlepszym przypadku, lub jutro może po południu. Uznałem, że teraz z pewnego swojego powodu, ale okazało się, że nie tylko ze swojego, bo gdy już miałem umieszczać pojawiło się nowe zaproszenie Brata Andrzeja a pierwszy termin jest bliski. Które pod przekazem i pod materiałem o świętym Henochu.

To co o Henochu i naszej kochanej pramatce Ewie miałem przygotowane wcześniej. Pozostałe Słowo Brata Andrzeja przy kolejnym wpisie, ale tu zachęcam do Jego wszystkich komentarzy pod wpisem z życzeniami Wielkanocnymi. Brat Andrzej nawiązuje kolejny raz do Chrobrego i daty 1025 i w związku z tym do roku 2025.

..............

 Do czytelnika odnośnie pewnych komentarzy. Administrator nie zatwierdza komentarzy tego stworzenia co nie zna zasad ortografii ani języka polskiego. Dostałem pouczenie kto to jest, w sensie do jakich istot należy. Tych komentarzy jest więcej i nie wiem jak się znalazł jednak opublikowany. Dziękuję za czujność.

................................

( Rozmowa ze świętą Ritą i krótkie pouczenie świętej Marii Magdaleny to wszystkie wcześniejsze, nie publikowane ostatnie, przekazy).


4 marca


Mówi święta Maria Magdalena.

Witaj.

To prawda, Twoja dyspozycja jest taka, że najlepiej Ci wyjechać (blisko) gdzie możesz odetchnąć lepszym powietrzem, oderwać się też od mieszkania, które Cię męczy, bowiem od nowego roku większość czasu tu przechorowałeś. Jest jedna przeszkoda o której nie powiem choć i finanse nie są zbyt dobre. Byłyby dobre a i nawet bardzo dobre na opłacenie jednego miejsca < to znaczy jednego lokum mieszkalnego, jak było, mniej więcej, do końca roku. C.P.>, ale na dwa jest gorzej. Jednak musisz pojechać na te dwa dni z jednym noclegiem, czyli być wcześnie w dzień, pracować wieczorem czy nawet do późna w noc, rano jeszcze i potem ewentualnie w jakimś lokalu jeszcze i wrócić o zmierzchu.

- Dziękuję święta Mario Magdaleno. Chwała Tobie Chryste.

…........................................

16 marca


Mówi święta Rita

:)

- Pamiętasz o mnie czasami a teraz przywołałeś mnie obok kilku innych świętych do których się na co dzień nie zwracasz, w wezwaniu do świętych po Koronce, przychodzę więc do Ciebie.

Jak było mówione, to przywilej dla świętego lub świętej, że może z Gniewem Boga Ojca rozmawiać i wesprzeć go swoją rozmową, jego i czytelników jego Orędzi.

Świętych jest wielu, więc niewielu tylko może z Tobą rozmawiać.

Cieszę się, że jestem i ja.

- Dziękuję święta Rito. Jesteś Patronką spraw beznadziejnych i wysoko cenioną świętą. Ja wprawdzie nie mam spraw beznadziejnych, chociaż taką może być moja biologiczna mama, choć i w pewnych sprawach na Bożej drodze czuję się beznadziejny.

- Jestem Patronką od konfliktów rodzinnych bo taki był u mnie jak wiadomo. Dlatego dobrze się w tej sprawie do mnie zwracać.

:) Mocno Ci niedobrze od blisko godziny. Wziąłeś dużo mikroelementów potrzebnych zdało się rzeczy, ale jednak było trochę za dużo naraz i mikroelementy z witaminami i potas przeciw osłabieniu. Jesteś taki, że przez jakiś czas neutralnie reagujesz na lek i specyfiki a potem się uczulasz. Na przykład kąpieli w soli masz już dość, choć ledwo mijają dwa tygodnie:). Zaczyna drażnić duchowo Twój organizm.


Życie jest walką mój Krzysztofie.

Ty zaś w niej jesteś szczególnie jako Gniew Boga Ojca.

Rozumiesz, że musisz się oczyszczać przed Prześwietleniem Sumień a równocześnie chcesz odprężyć się aby dolegliwości i fizyczne i duchowe w tym osłabieniu zneutralizować.

Pan nasz daje Ci odpoczynek, dobre jedzenie teraz w Poście. Choć skromniej, ale masz zielone mrożonki oraz suszone owoce. Masz przyrodę, choć nie całkiem dziką, koło siebie, ale i dalej możesz pojechać, choć teraz na krótko.

Organizm Twój zareagował lekką gorączką na to „przedawkowanie” lecz to i skutek też tego, że od dwóch dni gorzej się czujesz. Protestujesz przeciw temu trochę. Równocześnie męczy Cię psychicznie iż tracisz na to czas.


Co do „ odprężenia, zatracenia się niejako” nie masz go i nie możesz mieć.

Nie masz żony, więc nie ma seksu z kobietą. Grzeszyć nie chcesz, zresztą wolałbyś być zakochany a jeśli zakochany to dlaczego nie ślub. Masz obiecaną ukochaną i unieszczęśliwiłbyś siebie i tę kobietę.

Alkoholu w Poście nie ma o tym < nieczytelnie zapisane słowo C.P> a poza nim. Nie upijasz się i nigdy nie upijałeś. A zresztą imprezy tylko interesowałyby Cię w mieszanym towarzystwie, czy nawet pobyt < wspólny C.P.> w lokalu.

Środków odurzających nigdy nie brałeś. Papierosów nie palisz.

Odprężałaby Cię bardziej jazda na nartach, lecz nie masz na to sił dlatego Pan Ci teraz tego nie daje. Oczywiście raz i drugi zjechać możesz, lecz to nie ma sensu, wybrać się specjalnie, płacić za nocleg i dwukrotnie zjechać w ciągu dnia. Basen też nie jest możliwy, bo jest jedna rzecz, która Cię krępuje, o której była mowa.

Zatem odprężyć się w ten sposób, żeby całkowicie się oderwać, czy zatracić – nie możesz.

Musisz to rozumieć i nie tęsknić za tym. Cóż, musisz się bez tego po prostu odejść. Nie ma innej możliwości.


Jeśli chodzi o ten sen co Cię rozdrażnił i jest tu pewien niepokój, choć nie dotyczy on bezpośrednio Ciebie, to nie obawiaj się. Miejsce jest chronione przez Twego Anioła Stróża i nie pozwoli tu na wandalizm czy naruszenie prawa.

Twój Anioł Stróż jest potężny i wiesz już od niedawna kim on jest.

:)


Nie miej pragnień oprócz Bożych spraw. Bóg daje Ci wszystko co jest w Twym stanie [potrzebne]. Gdy idzie o seks – czystość, bo jesteś stanu wolnego i żyjesz samotnie. Tu nic nie dostaniesz innego bo być nie może.

Inne rzeczy jakie są dla mężczyzny Twego stanu dostajesz: utrzymanie, potrzebną rekreację, książki, współczesne udogodnienia.

Owszem teraz nacisk szatana jest silniejszy. Ograniczenia więc są większe. Nastał już czas oczyszczenia.

Masz utrudnienia jakich nie ma przeciętny człowiek, ale i masz już przywileje jakich on nie ma.

Przywileje już teraz a jeszcze bardziej będą w przyszłości.

A trud:)

Święta Rita śmieje się.

Łatwiej Ci się zawsze rozważało mękę i skonanie Pana Jezusa na Krzyżu niż Drogę Krzyżową, bo Pan Jezus z konieczności jest na Krzyżu bierny. Bierny fizycznie, bo taki w duchu swym i duszy nie jest.


Masz naturę reżysera filmowego a to nie jest praca i trud cały czas.

Najpierw jest szukanie pomysłu. Potem pisanie scenariusza. Ty pisałbyś we współpracy, więc już nie praca samotna. Potem szukanie planów zdjęciowych (pomijamy tu ustalanie produkcji, znalezienie producenta, dotacji itd.) Potem casting aktorów.

Potem najtrudniejszy okres zdjęciowy, pełen trudu i napięcia ale i satysfakcji. Potem montaż w studiu, znów odpoczynek od ludzi, tylko Ty i montażysta.

Potem pierwsze projekcje. Spotkania z ludźmi przy ich okazji. Czasami wyjazd na jakiś festiwal filmowy, wywiady. Potem odpoczęcie od tego swego dzieła. To trochę jak narodzenie się dziecka, potem odcięcie pępowiny. Potem przez pół roku „ładowanie akumulatorów” i zbieranie chęci do pracy na nowy film, w tym czasie oczywiście jakiś wyjazd, zasadniczo możliwe atrakcyjne miejsce, nawet kilka miesięcy.


Taka jest Twoja konstrukcja. Lecz przecież Pan nie chce Cię całego przekonstruować. Pewne rzeczy w Tobie zostawia. I to, że będziesz mógł wytracać i kobiety i dzieci i to, że będzie Ci odpowiadać żona w wieku Julii Capuletti w chwili zaślubin i wiele innych rzeczy. Także Twa skłonność do gniewu i pierwotna dzikość, którą masz w sobie.

Czyż Jezus nie mówił kiedyś, że jesteś zdolny wydrzeć serce z ciała wroga i je zjeść? Jesteś do tego zdolny już teraz, byłeś zdolny jak to Jezus powiedział, kilka lat temu.


Chcesz się czuć dobrze. I nie chodzi ci nawet o to aby dobrze czuć się fizycznie, ale aby to co Cię otacza było „oswojone” abyś je w sobie oswoił. Na to zaś brakuje czasu aby spokojnie powrócić do książki, którą znasz, poprzeglądać spokojnie swoje rzeczy, wrócić do starych zeszytów, powspominać:).

Na to brakuje czasu.

Jesteś na drodze Krzyża a to nie jest droga filmowego reżysera tylko droga Krzyża.

Twe dyskomforty się też zmniejszą jeśli będzie opłacone sprzątanie i zakupy, bowiem nie będzie tak jak Ci potrzeba i chcesz ani gdy idzie o zakupy ani o sprzątanie jeśli nie będzie opłaconej osoby, która Cię wyręczy.


Za oknem jest taka pogoda, którą lubisz takie światło < nieczytelnie zapisane dwa słowa C.P.>.

Niech Cię to wprawi w lepszy nastrój.

< Nieczytelny fragment zdania w miejscach wykropkowanych w nawiasie C.P> (..) i zabierz się do potrzebnych spraw już gdy (..) zaś potem jeszcze modlitwa i wpis z przekazem czy bez jeśli zdołasz go umieścić. Lecz niech nie będzie to kosztem modlitwy.

Amen.

- Dziękuję święta Rito. Dziękuję, że do mnie przyszłaś a tym samym i do czytelników przekazów.

- Pamiętajcie: W sprawach trudnych i beznadziejnych do mnie się zwracajcie jak i w sprawach rodziny. Moja to domena, od spraw zaś trudnych i beznadziejnych jestem Patronką.

Amen.

- Dziękuję święta Rito.

Chwała Tobie Chryste.

-:)

Święta Rita odchodzi wspinając się lekko ku górze. Piękna, dojrzała, „małżeńska”, (ale dosyć młoda, tak około 30 lat) kobieta.

-:)

Otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)

...................................................................................

Powrót do świętego Henocha, przy okazji książki „Arka Noego odnaleziona”. Wzrost świętego Henocha i proporcje. ( I wzrost świętej pramatki Ewy, oraz rozmiar dłoni).

W związku z przeczytaniem książki „Arka Noego odnaleziona” przypomniał mi się święty Henoch tam wymieniany.

Chcę tutaj zastanowić się nad jedną rzeczą, a raczej próbować wyliczyć razem z wami dokładny wzrost Henocha bazując na moim śnie z roku 2003. O tym śnie było we wcześniejszych przekazach i w moich potem uwagach także. Sen ten jest święty i prawdziwy.

Ponieważ go znacie nie będę przytaczał tutaj całego snu, (który zresztą był krótki, właściwie jedna scena, ale bogaty w treść) powiem jednak jak można tu określić wzrost. Ja dam tu rys a ktoś jak będzie chciał to się tym zajmie.

Chodzi bowiem o wyliczenia które można zrobić na podstawie proporcji ciała ludzkiego, na przykładzie ciała dzisiejszego człowieka białej rasy, Zachodu i Słowian Europy Środkowej, wzrostu takiego jak mój, który muszę odnieść ze względu na porównanie które wtedy było, traktując go jako przeciętny dzisiaj gdy idzie o białych ludzi o których wyżej wspomniałem.

Henoch trzymał mnie w ramionach w powietrzu, zwisałem więc i stopy moje również zwisały, co dodało mojej długości. Świeżo próbowałem to wyliczać, ale oczekuję, że ktoś to zrobi dokładnie (czy się da, chyba tak?) biorąc pod uwagę proporcje ludzkiego ciała, dobre proporcje.

Zatem głowa moja była na środku piersi Henocha. Ktoś powie i słusznie, jak widziałeś gdzie była Twoja głowa to była linia wzroku, zatem nad linię wzroku trochę jeszcze było. Tak, owszem. Jednak ponieważ Henoch był większy niż dzisiejszy człowiek czubek mojej głowy też nie był tak wysoko jak byłby w przypadku gdyby trzymał dzisiejszy człowiek (to do wyliczenia).

Zatem moja głowa była na środku jego piersi (linia wzroku) a zwisające czubki stóp sięgały nieco poniżej połowy goleni Henocha. Jak określić to nieco poniżej. Niedużo. Przyjmijmy hipotetycznie, że noga Henocha od kolana do ziemi wynosiła jeden metr, byłoby to w tej proporcji 60 cm, czyli nie w połowie nogi od kolana - 50 cm, ale 60. Byłem w butach, lekkich letnich adidasach, nie dodawały dużo. Istotne jest to, że zwisałem bo moje stopy również zwisały, zatem były prawie wyprostowane tak jak dłoń, która nam zwisa. Oczywiście nie całkiem, ale sprawdzałem ile to centymetrów to dodaje do długości ciała w takiej pozycji, wtedy jednak miałem bardziej giętkie ciało i stopę bardziej mogłem wygiąć niż dzisiaj. Z tak zwisającą stopą długość mojego ciała wynosiła od dwóch metrów i pięciu centymetrów do dwóch metrów i dziesięciu centymetrów maksymalnie myślę, że raczej 2 metry i pięć.

Przyjmijmy dla uproszczenia, że dwa metry.

Moja głowa na środku piersi Henocha a moje nogi, czubki stóp w ponad połowie jego goleni.

Próbując wyliczyć na tej podstawie wzrost świętego Henocha oczywiście nie możemy liczyć dzisiejszego ciała, bo odległość od połowy goleni do stopy i od piersi do czubka głowy będzie większa niż u współczesnego człowieka.

Dodam, że stopy Henocha w powietrzu w przeciwieństwie do moich nie zwisały. Ja zwisałem, on nie. Nie były całkiem pod kątem 90 stopni, jak przy chodzie, pochylały się w dół, ale nieznacznie. Zatem nie dodawały tu optycznie wzrostu.

Policzmy teraz jaka będzie ilość w centymetrach od połowy goleni i od połowy piersi człowieka przeciętnego dzisiaj wzrostu ( jak wyżej) 180- 190 cm . Od połowy golenia do ziemi przy postawie stojącej jest to 30 cm. Poniżej połowy golenia przy proporcji ludzkiego ciała trzeba by tu odjąć 2,3 cm a od piersi do czubka głowy 40 cm.

Minimalny zatem wzrost Henocha to byłoby 268 centymetrów, ale jak mówię trzeba to odrzucić bo to wedle tego ile ma dzisiaj człowiek mierzący 180 – 190 cm wzrostu przy tym wzroście będzie miał te odległości czyli te 27, 28 centymetrów nieznacznie poniżej od połowy goleni i 40 od piersi do czubka głowy.

Pytanie teraz jak dodać tę wartość.

Jak mówię trzeba wedle proporcji jakie tu pokazałem to znaczy dwumetrowy człowiek (przy zwisie stóp, czy tak jakby niższy o te kilkanaście centymetrów stał na czubkach palców jak baletmistrz, w ten sposób dwa metry) sięga mu do nieco ponad połowy golenia i do połowy piersi.

Dość łatwo ustalając wzrost na przykład na 3,5 metra wedle proporcjonalnego ciała i wyliczenia dwóch metrów od piersi Henocha do ponad połowy jego goleni policzyć całkowity wzrost.

Stopa Henocha (będąca w bucie, skórzanym, sznurowanym) była proporcjonalnie do ciała większa od dzisiejszej ludzkiej, ale proporcjonalnie właśnie, nie monstrualnie.

Stopa przeciętnego mężczyzny średnio wysokiego wzrostu dzisiaj to jest 43 – 46 licząc taką numerację czyli od 27 centymetrów do 29, 5.

Wedle tego co widziałem w stosunku do swojej stopy św Henoch w bucie, który też trochę dodawał, miał stopę o ponad jedną trzecią dłuższą, czyli 40 centymetrów i chyba trochę więcej, w bucie myślę mogło to być 45. centymetrów, ale to maksymalnie. Czyli miara łokcia 45 centymetrów, ale myślę sama stopa trochę mniej.

Czyli dla uproszczenia przystawmy do człowieka dwumetrowy pręt. Sięga on od połowy piersi do nieco ponad połowy goleni. I wyliczymy, bardzo blisko, myślę jego wzrost.


Podobnie nieco wzrost Ewy. A tutaj mamy podany wzrost Adama. Równo cztery metry. Ewa na pewno jako kobieta była niższa, lecz znów różnica ta nie może być tak samo liczona jak dzisiaj. Ponieważ Adam miał dwukrotność (ponad) wzrostu dzisiejszego człowieka, więc jeśli Ewa byłaby na przykład niższa od Adama tylko o pół głowy, trzeba przyjąć pi razy oko, że to dwukrotna połowa głowy kobiety dzisiaj.

Ale biorąc pod uwagę podany wzrost Adama i proporcje (doskonałe proporcje, który ustalili starożytni Grecy) łatwo to wyliczyć.

Dziwię się trochę, że nikt z was nie próbował tego zrobić.

Wydaje mi się, że Ewa miała 330 centymetrów, ale nie mam pewności.

Zatem mając 330 centymetrów (gdyby) o ile byłaby niższa od Adama, to znaczy dokąd by sięgała głową Adamowi.

Wracając jeszcze do Henocha. Idąc od wzrostu Adamowego i licząc te 30 centymetrów od połowy golenia do ziemi i 40 od połowy piersi do czubka głowy w podwojeniu byłoby to razem 140 centymetrów. Odłączając te 6 cm na goleń ( bo poniżej. 6 cm u Henocha u zwykłego człowieka 3) czyli Henoch miałby około 3, 34 cm wzrostu, no ale zakładając, że był jednak niższy od praojca może być trochę mniej. Jednak liczę tu wzrost dzisiejszego mężczyzny 180 - 190 cm. Dwumetrowy chyba będzie miał więcej niż 30 i 40. Jeśli ktoś ma dwa metry może podać o ile zwiększą się te liczby 30 i 40 centymetrów, czyli dwukrotność będzie trochę wyższa niż 140 centymetrów które podałem. Zatem w tej proporcji wzrost byłby chyba trochę wyższy i byłoby może te 3,40 wzrostu.

Pisałem przy okazji wsparcia naszej pramatki Ewy w wyjściu na górę aby zawierzać, iż jej dłoń podpierająca mnie przez pewien czas w górnej części pleców była chyba dwukrotnie większa od mojej.

Widziałem też oczyma ducha jej dłoń, piękną, niewieścią i większą od mojej ale raczej nie aż dwukrotnie.

Zamierzyłem swoją dłoń i dodałem centymetry stosownie do tego jak mi się wydała na plecach. Nie jest to dwa razy. Zmierzyłem i przyłożyłem na piersiach, niestety nie na plecach bo sam nie mogłem sobie zmierzyć pleców.

Wychodzi mi, że z dłonią Ewy było podobnie jak ze stopą Henocha proporcjonalnie ( bo dłoni Henocha nie wiedziałem gdyż mnie trzymał). Czyli stopa mężczyzny około 190 centymetrów te 30 cm. Henocha 40 cm lub nieco ponad 40 cm.

Pytanie teraz jaką długość ma dłoń przeciętnego mężczyzny.

Nie będę szukał w internecie czy są tu jakieś dane statystyczne, zostawiam to wam.

Myślę, że dłoń naszej pramatki Ewy miała jakieś 30 cm do 33 centymetry. Oczywiście liczymy do czubka środkowego palca.

A dłoń przeciętnego mężczyzny chyba te 20, do 23 cm, zatem dłuższa o jedną trzecią.

To co widziałem oczami ducha też odpowiada tym około 30 centymetrom długości dłoni.

Jak też pisałem dłoń mimo że większa od dłoni mężczyzny wydała mi się bardzo proporcjonalna i piękna, w idealnych proporcjach, piękniejsza od dłoni pięknej nawet kobiety.

Z Panem Bogiem


///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////


Słowo Brata Andrzeja – Namaszczonego


( 2 kwietnia)


ZAPROSZENIE


SERDECZNIE ZAPRASZAM NA MODLITWY PRZY KRZYŻU NOWEGO JERUZALEM { Krzyż z Figurą Pana Jezusa } w dniach:
- 6 kwietnia b.r.- na godz 10.oo
- 7 kwietnia b.r. - na godz 10.oo - Św Miłosierdzia Bożego
- 20 kwietnia b.r. - na godz 10.oo
- 21 kwietnia b.r. - na godz 10.oo - Św Miłości Bożej
Spotkania będą na nowym miejscu, łatwo dojechać, będą one też nad Bugiem w Tuchlinie, ale ok 1 km wcześniej- jadąc od strony Brańszczyka mijamy w Tuchlinie sklep, który będzie po prawej stronie i zaraz za ok 100 m skręcamy w prawo w drogę polną. Jedziemy ok 150 m i za wałem przeciwpowodziowym skręcamy w lewo. Następnie jedziemy przy wale ok 1 km i będzie ta łąka.
Ze względu na wiadome sprawy tak postąpiłem. Łąka jest duża, więc wszyscy się pomieścimy. Ufam, że ŁASKI będą nie mniejsze niż przy Tuchełce. Pisałem o tym wcześniej, że miejsce to będzie symbolizować NASZE PEŁNE POŁĄCZENIE SIĘ Z BOGIEM PO ZAKOŃCZENIU CAŁEGO SYSTEMU RZECZY. Zaufajmy. Mistycy i widzący to zapewne potwierdzą.
Chętnych zapraszam również na 13 i 14 kwietnia { Św Bożej Sprawiedliwości}, na godz 10.oo. Miejsce to samo.
Będziemy się modlić RÓŻAŃCEM KORONNYM { Różańcem do Boga Ojca, Różańcem Zwykłym i Różańcem Drogi Krzyżowej }.
NASZE DUSZE BĘDĄ JAK W NIEBIE, BO NIEBO BĘDZIE Z NAMI, choć naszym ciałom lekko nie będzie.
Będzie to prawdziwa KRUCJATA, WALKA, I RATUNEK DLA LUDZKOŚCI - więc nie może Cię zabraknąć, zwłaszcza, że jest wiele terminów.
Msze Św w Brańszczyku w soboty są o 9,oo { tak było dotychczas }, a w niedzielę o 8,30.

….....................

Pewnie się dziwicie, skąd to zaproszenie skoro jeszcze rano nic nie wiedziałem. Otóż przed Świętami Wielkanocnymi podałem i można rzec zadeklarowałem Matce Bożej, terminy na spotkania, na Św Miłosierdzia i Miłości Bożej. Z powodu blokad nic nie wychodziło, ale dziś pojawiło się światełko na tą łąkę i dalej nic nie robiłem, bo sprawa jeszcze w toku, ale w Godz Łaski- w południe zadzwoniła pewna osoba- Siostra K i niejako w Imieniu Matki Bożej ,,upomniała" się o te spotkania, więc ja jako tylko narzędzie, nie mogę blokować a samo zaproszenie daje Matka Boża !!! Moje jest dodanie zaproszenia na Święto Bożej Sprawiedliwości - choć zapewne też NIE MOJE !!! Z Panem Bogiem i do zobaczenia.

Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Poniedziałek Wielkanocny (2021)

 

Poniedziałek Zmartwychwstania Pańskiego (2021)


Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi.


Około 9.30


- Oto jestem, Krzysztofie, o imieniu wywodzącym się od imienia mojego Pana i Boga, ja Ewa, która dałam początek rodowi ludzkiemu.

- Witaj błogosławiona Ewo.

- :) Pokuta moja i Adama sprawiła, że Kościół uznaje mnie w nieoficjalnej tradycji za błogosławioną, inaczej świętą. I tak jest, umarliśmy jako błogosławieni ( święci).

- Zwrócenie się do św. Józefa nie pomogło, gdzie indziej się zwracałem i do Ducha [ Świętego] i Pana Jezusa, nie ustępowała moja wewnętrzna pożądliwość, pokusa, zwróciłem się do Ciebie i przeszło.

- Bo jesteś moim nieodrodnym synem (niestety) podobnie jak ja pragnęłam trwać w pożądaniu gdy zaczął kusić mnie wąż tak i Ty pragniesz, choć wiesz, że gdy z całą siłą swego jestestwa zwrócisz się do Boga, on to zniweczy.

Podobnie i ja mogłam to uczynić.

- Twoje wstawiennictwo jednak nie jest słabe, ale nie jest to znane u ludzi.

- Bo nie myślą o  nas tak jak Ty myślisz. Od lat zwracałeś się do mnie i do Adama, mego męża, jeszcze w młodości. Często z pretensjami, ale i ze świadomością, że daliśmy początek rodowi ludzkiemu a więc i Ty jesteś z nas. Chciałeś kiedyś abyśmy jako rodzice wszystkich ludzi każdemu przy narodzeniu dawali dar - kostkę złota wielkości waszej kostki masła, jak było bez oszukiwania w poprzednim systemie - 25 deko, czyli tej wielkości rozmiarowo, nie idzie o wagę.

:) (Uśmiech Ewy). Wtedy złoto straciłoby swoją wartość i niewiele by to dało. Gdyby to było słuszne, by dawać każdemu z naszego rodu materialne dary przy urodzeniu, na start, jakbyście dzisiaj powiedzieli, czynilibyśmy to z Woli Bożej. Lecz nie jest słuszne i Ty to potem zrozumiałeś.

- Czy Ty mnie pogłaskałaś, Ewo?

- :) Tak, pogłaskałam Cię, choć nie mogłeś mnie zobaczyć.

- Ta Twoja ręka niewieścia, piękna, ale większa znacznie od mojej dłoni, gdybyś chciała, taką ręką łatwo byś mogła złamać moją rękę.

- Tak mogłabym za życia na Ziemi. Siła Adama ale i moja siła była wielka. To zostało nam z Raju, tężyzna, pęd życia, siła i głód życia, mimo utraty Raju.

- To siła jednak < nieczytelne słowo. W sensie pasuje „niewspółmierna” C.P.> do wagi.

- Tak, była ona większa niż wedle tego co mogły dać: większy wzrost, więcej ciała i mięśni.


- To nie przypadek, że rozmawiasz ze mną w Święto Zmartwychwstania Pańskiego ( w poniedziałek).

- Tak, to nie jest przypadek, ale znak i symbol. Coraz bliżej jesteście Zmartwychwstania Ciała. I my na to czekamy z utęsknieniem, bardziej niż wszyscy ludzie, bo my znamy Ciało, które mieliśmy w Raju. Nie było ono takie jak będzie Zmartwychwstałe, lecz było czymś przeznaczonym dla człowieka i <nieczytelne słowo. Pasuje słowo „ dające” C.P.> mu radość i siłę i poczucie panowania nad stworzeniem jak i świętości.

Byliśmy dziećmi a Ojciec był obok nas, realnie dla nas widoczny.

Byliśmy jak dzieci, radośni i beztroscy, nadzy i niepotrzebujący odzienia. Jak brat i siostra, choć wiedzieliśmy, mgliście - rzeklibyście, że mamy się ze sobą łączyć. Lecz spokojnie czekaliśmy aż Bóg powie i pokaże nam jak to uczynić.

Nasze Ciała były błogosławione, ani się nie pociliśmy ani nie męczyliśmy ni wydalaliśmy, tak jak wy to czynicie. Jedliśmy, ale nie przeżuwaliśmy:) Nasze ciała nie miały cech zwierzęcych. Nie sądźcie zatem, że nasze połączenie, które miało być, wyglądałoby tak jak dzisiejsze połączenie mężczyzny i kobiety.

Byłoby to piękniejsze i nie zwierzęce, to znaczy nie mające w sobie widocznych elementów zwierzęcych, seksualnych jak i nie mające pożądania. Gdybym nie zgrzeszyła a ze mną Adam, z mojej namowy.

Chciał dzielić mój los i tak się stać musiało, że zgrzeszył również on, choć każde miało niezależną wolę, to w Raju byliśmy jak kochający się mąż i żona, którzy wszystko chcą czynić razem.


- Trudno Ci wyobrazić sobie ciało ludzkie bez tych oznak, które są u mężczyzny i kobiety:) Nikt nie może potrafić sobie tego wyobrazić. A jednak tak było.

Nie można zobaczyć ludzkimi oczami ciała błogosławionego jakie było przed grzechem. To etap, który się zakończył i nigdy nie wróci. Lecz Ciało ludzkie po Zmartwychwstaniu dla zbawionych będzie piękniejsze i silniejsze niż ciała nasze w Raju.


- Nie wiem jak się do Ciebie zwracać matko Ewo, błogosławiona Ewo. Bo jesteś matką, ale naszą Matką jest Matka Boża.

- Jesteśmy protoplastami ludzkiego rodu. Jesteście dziećmi Maryi Niepokalanej, która została wszczepiona w ród ludzki, co wpuściło weń nowe soki.

Matka Boża jest waszą Matką przede wszystkim, jest nową, lepszą Ewą jak pisali Ojcowie Kościoła. Lecz i jesteście dziećmi Adama i moimi, z naszego rodu jesteście wszyscy, oprócz Maryi, bo jest Niepokalana, skalani grzechem pierworodnym, wszystkie nasze dzieci do ostatniego człowieka na Ziemi co zaplanował Bóg przed wiekami, liczbę ludzi co do jednego.

- Matko Ewo, błogosławiona.

- :)

- Jest tu tyle tajemnic. Starożytne artefakty. Jezus potwierdził, że była osoba nazywana tisulską księżniczką, utrzymywana przy wyglądzie po śmierci nieznaną nam technologią, zmarła milion lat temu. Tymczasem z Biblii wynika, że wasze narodzenie miało miejsce kilka tysięcy lat temu i do tego, być może, byli inni ludzie na Ziemi. Trudne to nadal wszystko.

- Jak i Jezusa mogłeś pytać o niemal wszystko tak i mnie możesz zapytać, lecz najpierw musisz sprawę przemyśleć i mieć pytanie na które nie możesz znaleźć odpowiedzi.

Tak wyglądają te przekazy, czy to były od Jezusa, czy od świętych.

Nie obwieszczę Ci, jak było, ex katedra jak mówicie, tylko jest to w rozmowie i przechodzi przez Twój umysł.


- To jeszcze zapytam o Twoją siłę błogosławiona Ewo.

-:)

- Pan Jezus mówił, że Adam rozdarłby lwa z łatwością a Ty pomniejszą panterę.

- Tak było.

- To może dla nas plastyczniej, bo my nie wiemy ile siły trzeba użyć do rozdarcia lwa wzdłuż, łapiąc go za zadnie nogi ni pantery w ten sposób, Jak ciężar zdołałabyś podnieść, kamień.

- :)

Podniosłabym głaz o wadze pół tony i rzuciłabym na odległość kilkunastu metrów.

- A Adam?

-:)

Adam podniósłby głaz trzykrotnie większy i rzuciłby na odległość trzydziestu, czterdziestu metrów.

- To jest moc.

- Cóż, ludzie grzeszyli i musieli być coraz słabsi. A gdy Bóg uznał, że człowiek nie może żyć więcej niż 120 lat było już całkiem inaczej.

- Czyli jak potrzeba było małe drzewko na opał a Adam był zajęty to, błogosławiona Ewo, ścięłaś bez problemu, wzięłaś pod pachę i przyniosłaś do domu.

- Nawet złamałam po prostu i przyniosłam.

:) (Ewa się śmieje).

- No tak.


-Ty zaś Krzysztofie jako bardziej skłonny do złego niż przeciętny Polak inteligent, jak to powiedział wielokrotnie Twój i Mój Bóg Jezus Chrystus, jesteś szczególnie moim dzieckiem nieodrodnym.

Lecz przecież jestem błogosławiona. Całe życie Adam i ja wynagradzaliśmy Bogu z miłością, żalem wielkim i oddaniem.

- A Twój ból rodzenia był silny?

- Był silny. Nie mniejszy niż dzisiejszej kobiety. Lecz ja byłam silna i na drugi dzień po urodzeniu pracowałam przy wszystkich pracach jakie wykonywałam przed porodem.

-:)

- Ty jednak musiałaś być piękna i po utracie Raju jak i Adam.

- Opis ciał masz u świętej Katarzyny Emmerich. Nasza żywotność dodawała nam urody, jakości ciała. Skóra, która była naturalnie lśniąca i aromatyczna w zapachu. A chwile szczęścia z utraconego Raju, < nieczytelne słowo C.P > odzyskiwaliśmy w zespoleniu ze sobą. To również dawało nam dużo radości. Cieszyliśmy się wszystkim, zarazem cały czas pamiętaliśmy o utracie.

Wszystko nam smakowało i wielbiliśmy za to Boga. Zaś seks był radosny i naturalny.

- Już po grzechu, Ty i Adam na Ziemi gdy idzie o twarz musielibyście być piękni.

- Tak byliśmy piękni fizycznie, były piękne nasze twarze.

- Miałaś Ewo czarne włosy a Adam był blondynem?

- Tak Adam był blondynem, ja zaś miałam ciemne włosy wydające się czarnymi, lecz nie były to włosy czarne jak mają murzyni czy Azjaci. Byłam szatynką. Włosy zaś czasem wydawały się czarne a czasem bardziej brązowe.

- A te warkocze? U Emmerich masz pięć warkoczy.

- To było przed grzechem. Zwykle nosiłam trzy warkocze. Włosy miałam nadal bardzo gęste.

- A kolor oczu?

- Niebieski.

:)


- Wszyscy, którzy trafili do Raju was zobaczyli?

- Tak i witamy w Raju każdego przychodzącego człowieka, naszego potomka i cieszymy się, że jest z nami.

Daliśmy przykład, że trzeba żałować za grzechy i wynagradzać Mu. Wtedy nikt nie trafiłby do piekła. Lecz tego bólu, choć w Raju, nam oszczędza Bóg. Tylko On cierpi i płacze nad każdą utraconą duszą w sposób dla nas niewyobrażalny, choć jest równocześnie nieskończenie szczęśliwy.


Od dwóch tysięcy lat poznajemy Boga, bo wcześniej, jak wszyscy, czekaliśmy w Otchłani, poznajemy w Raju i jesteśmy po prostu szczęśliwi i coraz bardziej Go kochamy. Zanurzamy się w Nim i temu nie będzie końca.

:)


- Tylko niewiasty ze mną rozmawiają, matko Ewo. Już myślałem, że tylko typowe niewiasty, bo Maria Magdalena, choć wspaniała kobieta, to miała silny, męski charakter, można by rzec. A Ty byłaś silna.

- Byłam słaba, dlatego uległam. Potem byłam dzielna. Siła fizyczna nie świadczy o sile ducha, choć może sprzyjać temu.

Ode mnie jest słabość waszych kobiet, które ulegają pożądliwości zmysłowej. Lecz jest to równocześnie coś co was pociąga, choć pociągać powinien prawy charakter i inne cnoty. Uroda jest mniej ważna:)

Lecz macie też cechy Adama, który uległ później i inaczej, lecz uległ.

Zatem jesteście naszymi dziećmi w cechach i naturze.

Zaś Maryja jest waszą Matką i chce was ukształtować na swoje podobieństwo abyście Bogu się podobali jak Ona, wszczepiony szlachetny szczep do dziczki wydającej owoce skarlałe i kwaśne.


- Tak, Krzysztofie mój nieodrodny synu:) (trochę smutny uśmiech Ewy).

Lecz bądź nieodrodnym dzieckiem Maryi. Ona jest potęgą i prawdziwą Ewą. Jest i przede wszystkim będzie.


Zaś prawdą jest, że gdy idzie o Twą siłę fizyczną w przyszłości, jeśli na Drodze Bożej będziesz taki, czyli <Nieczytelne słowo. Pasuje „ spełnisz”C.P.> wymagane dla Ciebie minimum, to o siłę prosiłam przede wszystkim ja. Rzucanie ognia z rąk to nie moje wstawiennictwo, ale siła tak.


Ponieważ taka jest Wola Boża wtedy nie okazuj wahania tylko łam kości siłą swoich rąk gdy będzie taka potrzeba. Nikogo nie zabijesz, Bóg to sprawi. A cierpienie i niemożność czynienia zła przez tego, któremu połamiesz ręce i nogi swoimi rękami, uratuje go od potępienia.


- Dziękuję, nasza matko Ewo.

:)

Tak, trudno mnie tytułować. (Ewa się śmieje).

Na tym kończymy:)

- Tak, Ewo. A lubiłaś się śmiać za życia?

- Oczywiście. Śmiech i radość jest w Raju < Sądzę, że Ewa mówi tu o Raju za ich życia choć pojawiło się słowo „jest”. C.P.> Zaś w naszym życiu po upadku, choć wypełnionym smutkiem, był śmiech.

- Jak Ty się śmiałaś, po upadku, musiał to być śmiech piękny i dość gromki.

- :) Nie tak jak Adama, lecz dla was ten śmiech byłby piękny i głośny, szczery. Nasza żywotność sprawiała, że był taki.


- Pobłogosław mnie, Ewo i Małą Trzódkę.


Błogosławię Cię w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.


Błogosławię jako mego potomka a Łaski, które daje Ci Pan i chce dać są mi radością w Raju. Błogosławię Małej Trzódce na świecie i w Polsce.

Polakom szczególnie, bo, można rzec, waszym językiem mówiliśmy w Raju.

- Dziękuję błogosławiona Ewo.

- Wszystko przyjdzie szybciej niż się spodziewasz. Teraz zaś znoś jeszcze choroby i trudy w swojej niedyspozycji. Staraj się dla Boga, mego i Twego Pana, bo wielkie jest Jego Imię. A nie ma nad Jego Imieniem żadnego innego.

On stworzył świat z niczego i uczynił podnóżkiem stóp swoich.

Amen.

- Amen, błogosławiona Ewo.

- :)


Słowa od błogosławionej Ewy, matki wszystkich ludzi, otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)

 


Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Poniedziałek Wielkanocny (2021)

  Poniedziałek Zmartwychwstania Pańskiego (2021) Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Około 9.30 - Oto jestem, Krzy...