Pokazywanie postów oznaczonych etykietą intronizacja Chrystusa Króla w Świebodzinie 31 października 2020. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą intronizacja Chrystusa Króla w Świebodzinie 31 października 2020. Pokaż wszystkie posty

Z wizytą u Chrystusa Króla Polski w Świnoujściu

 

Z wizytą u Chrystusa Króla Polski w Świnoujściu


Jak czytelnicy pamiętają byłem w Świebodzinie w listopadzie po Intronizacji https://cyprianpolakwiaradodatki.blogspot.com/2020/12/po-intronizacji-w-swiebodzinie.html tak aby wedle życzenia Pana Jezusa zmieścić się w Oktawie od czasu podania tego do publicznej wiadomości przez Grzegorza. ( Figury jednak już wtedy wystawionej do  publicznej Adoracji nie było).

Byłem też zaproszony na Intronizację przez Pana Jezusa poprzez Grzegorza z Leszna gdzie miałem także brać pewien udział poza siedzeniem w ławce.

Ostatecznie wtedy nie byłem, co opisałem też w innym poście.

Rzecz tutaj przede wszystkim jednak w tym, że nie widziałem na żywo figury Pana Jezusa.

Pytałem w duchu czy mam jechać do Świnoujścia, ale nie miałem żeby jechać. Myślałem o tym i tego lata – też nie było.

Wreszcie odwleczony jeszcze o kilka dni wyjazd na spóźnione wakacje, przede wszystkim dla zmiany klimatu nie tylko nad morze, ale i do uzdrowiska, do Kołobrzegu, akurat tak się złożyło ze względu na opóźnienie, że od długiego weekendu. Osiem dni pobytu ( bitych), nie dwa tygodnie ( była mowa o ewentualnym podzieleniu tego czasu) bo podjąłem się pewnych spraw a i z innego jeszcze powodu musiałem wracać. 

W Kołobrzegu nienormalnie drogo. Tym bardziej, że po sezonie. Ale to uzdrowisko i kuracjusze w sanatoriach są tu cały rok, a drożyzna jest niewątpliwie ze względu na Niemców, którzy czują się tam jak ryba w wodzie. Za rybę z ziemniakami i surówką płacę dwa razy tyle ile w tamtym roku w Mielnie. Ogólnie wydaję bardzo dużo jak na polskie warunki i rozumiem teraz słowa Marii Magdaleny ile mam wydać na te dwa tygodnie. (Drogo jest również w Świnoujściu, na pewno też ze względu na Niemców).

Szokująca ilość moich rodaków, którzy przyjechali na długi weekend. Tłum na promenadzie, na molo i spacerujący plażą. Kolejki po lody i gofry przed wejściem na molo. Przekrój twarzy i odmian rodaków. Niemało także, jak to się mówi: lepszych gości, co zawsze odnotowuję z przyjemnością. Intuicyjnie wyczuwam też ludzi z Warszawy, dość dużo. Niemcy, którzy wcześniej nawoływali się radośnie, ścichli, trochę zaskoczeni, że tu jest tyle Polaków i nikną w tłumie.


Czy nasi chcieli zażyć rekreacji przed spodziewanym lockdownem czy może intuicyjnie wyczuwają wojnę? W każdym razie miejscowi mówią, że czegoś takiego w listopadzie nie było.

W związku z tym brakuje miejsc noclegowych, przynajmniej tych blisko plaży, ale znajduję coś dobrego, ostatni pokój, bo nie rezerwowałem.

Potem zmieniam nocleg jak jest już luźniej i mam rzadki widok na morze. Za ścianą z jednej i drugiej strony starsze niemieckie pary. Fuj.


Mój pobyt na wyjeździe zawsze nie jest tylko prywatnym pobytem. Zawierzam te miejsca i ludzi Bogu a teraz zwłaszcza, odkąd są koszulki Intronizacyjne, wprowadzam Chrystusa Króla Polski. Koszulkę mam na bluzie pod kurtką aby po rozpięciu jej można było łatwo poddać miejsce pod panowanie Chrystusa Króla Polski. Miejsca gdzie tu jestem, w tym także dwa kościoły: bliżej św. Marcina i dalej katedra. 

Wybrzeże jednak ma być zniszczone, zalane w tym Kołobrzeg. Nadto przetoczyć się tu ma wał wojenny. Rozumiem jednak dlaczego jest tu tyle ludzi, także dlatego abym mógł ich poddać pod panowanie Chrystusa Króla.


Dostaję też Matkę Boską Ostrobramską w katedrze. ( Byli tam Jan Paweł II i prymas Wyszyński). Zastanawiam się czy 16 listopada będę musiał jechać gdzieś poza Kołobrzeg, a tu proszę. W bocznym ołtarzu, w tryptyku: Matka Boska Częstochowska, bizantyjska i Ostrobramska. Niestety w Święto Matki Boskiej Ostrobramskiej mimo że mają Jej obraz w ołtarzu nie wspominają o Święcie. Szok i niesmak.

Przez cały czas mego pobytu nie przyjmuję Komunii bo w obu kościołach księża dają ją w maseczce. Inaczej jest dopiero w kościele Chrystusa Króla w Świnoujściu gdzie przyjmuję Komunię pierwszy raz na wyjeździe.

 

Myślę, żeby pojechać w środku swego pobytu do Świnoujścia i wrócić – też nie.

Ostatecznie jadę dziewiątego dnia już po opuszczeniu Kołobrzegu i nocuję przed powrotem do Krakowa w Świnoujściu. Zupełnie odjęło mi pamięć jaka to data gdy przyjeżdżam do Świnoujścia, wydawało by się przypadkowo. To Wigilia Święta Chrystusa Króla ( choć posoborowa) czego mam świadomość dopiero w kościele.

Po zakwaterowaniu się w centrum, blisko przeprawy promowej, wychodzę z miejsca noclegu rozglądam się. Myślę, kościół pewnie na obrzeżach, trzeba dojechać. (Na noclegu zastanawiam się czy konkretnie tu nocować, trochę mam wątpliwości, biorę go z ulicy: " Weź ten nocleg"). Patrzę, przede mną jest kościół koło miejsca mego przypadkowego noclegu. No, na pewno nie ten, choć dobrze byłoby. Wita mnie Jan Paweł II, figura przy kościele. Czytam: to kościół Chrystusa Króla.


Wchodzę dokładnie na czas rozpoczęcia Koronki o piętnastej. Przy kropielnicy figura Pana Jezusa na krzyżu wykonana przez tego samego rzeźbiarza co mam w Krakowie w mieszkaniu, ( gdzie Pan Jezus chciał abym ją kupił, gdy ją zobaczyłem a zastanawiałem się też, bo była dość droga) bardzo piękna (moja), ta oczywiście większa, więc mniej subtelna, ale to „ mój Jezus”. Co za znak, jestem wzruszony.


Figurę naszego Pana Jezusa widzę w ołtarzu. Nie widać jej dość wyraźnie. Pytam potem siostrę zakonną czy mogę podejść do figury – pozwala mi. Ne robię jednak zdjęcia bo wydaje mi się, że wyjdzie kiepskie. Potem uznaję, że jednak trzeba takie zrobić, choćby dla innych, ale nie mogę już podejść do figury bo jest Adoracja. Jednak potem...


W obrazach też znaki dla mnie: Święta Filomena, choć nie tylko ten obraz, także św. Jan Maria Vianney to także mój początek przekazów, choć potem tego świętego nie było, rzecz nie jest opisana w przekazach.


Zatem Pan, Intronizowany król Polski, chciał abym pojawił się przed nim w Wigilię Święta Chrystusa Króla, abym wtedy na żywo Go zobaczył.


Potem zaś figura jest zdjęta z Ołtarza i wystawiona przed ołtarz posoborowy czyli stół. I ja i inni mamy Pana Jezusa bardzo blisko.

Przyczyna tego jest taka, że Święto Chrystusa Króla to jest odpust w tej parafii. I w niedzielę zamierzają dokonać „podniesienia” figury Pana Jezusa, dlatego dali ją przed stół. „Podniesienia” dla parafii aby Intronizować Pana Jezusa w parafii. Nie ma mowy o procesji. Zaś Pan Jezus ze składek Polaków jest dla Świnoujścia tylko.


Mówili też o staraniach o uczynienie tego kościoła Sanktuarium Chrystusa Króla i miałem wrażenie, że chcą się opierać tutaj na figurze, czy też będzie to jakimś dodatkowym plusem aby kościół otrzymał rangę Sanktuarium.


Od trzeciej jestem do czwartej, potem idę coś zjeść, w znacznej mierze po to by się rozgrzać, bo w kościele jest zimno. Potem jestem trzy godziny jeszcze od siedemnastej do dwudziestej. Gdzie jest msza, nabożeństwo i wystawienie Przenajświętszego Sakramentu. Daję radę przez trzy godziny co u mnie nie jest możliwe o tej porze roku w Krakowie czy w Rzeszowie (jestem często łącznie około takiego czasu, ale przychodzę kilkukrotnie do kościoła) a potem Pan Jezus mówi: „Idziemy coś zjeść”:) ( takie bardzo krótkie Pouczenia od Pana Jezusa mam nadal, przeważnie składające się z trzech Słów, a czasami z dwóch albo jednego). W kościele są kaloryfery, ale zimne. To jedna z zimniejszych świątyń a nie jest bardzo duża. Wiem, ogrzewanie kosztuje, ale przecież powinno być tak aby wierni jak najdłużej mogli adorować Chrystusa Króla Polski. Skoro macie taką figurę. Ludzie z całęj Polski się złożyli dla jej ratowania na tę figurę a u was zimno. Cóż, na pewno w tej sytuacji ludzie z całej Polski dali by na ogrzewanie, skoro księża uważacie, że was nie stać na przyzwoite ogrzewanie kościoła i to aż trzeba by było szatnię założyć. A tak trochę dziadostwo.

Nie odczuwam potem żadnego podziębienia, gdzie ma znaczenie oczywiście Łaska, ale też klimat. W Kołobrzegu robię taki numer, którego u nikogo nie widzę, raz brodzę po golenie w wodzie i idę brzegiem morza aż kostnieją mi stopy. Nie łapię kataru ani przeziębienia choć przez kilka godzin po tej „krioterapii” jestem trochę „ trzepnięty” i odczuwam to obciążenie dla organizmu.

Teraz zaś, niespełna dwa tygodnie po powrocie złapało mnie kolejne przeziębienie, póki co, dziękować Bogu, nie bardzo mocne.


Ksiądz podczas mszy mówi : Jezus Chrystus Król Polski ( nie za głośno, cicho sza), ale na żółtym płótnie na którego tle jest Figura, zasłaniającym środkową część tryptyku ołtarzowego, nie ma żadnego napisu. Z tej odległości ( gdy figura jest w ołtarzu) nie dostrzeżemy napisu u stóp Pana Jezusa.

Działanie Pana Jezusa z tej figury widać w samym kościele.  Na nabożeństwie i Adoracji nieliczni w maskach. Na mszy więcej, ale też niewiele.

Zrobiłem zdjęcia telefonem. Telefon niestety zastępczy, o słabych parametrach. ( W nienaturalny sposób wysiadła mi bateria w lepszym telefonie) Więc to dla pamiątki. Nie są to dobre zdjęcia. ( Zdjęcie można powiększyć klikając na nie). Oczywiście złe oświetlenie też robi swoje.






Dodam jeszcze, że figura traci na zdjęciach, nawet dobrych, nie zawsze tak jest, ale tak jest w przypadku figury Pana Jezusa Króla Polski. Jest istotna różnica w odbiorze na żywo.

 

Bóg zapłać wszystkim dzięki którym mogłem tam być, a wcześniej w Kołobrzegu. 

 

Krzysztof Michałowski (Cyprian Polak)


Rocznica pierwszej i jedynej prawdziwej Intronizacji Jezusa Chrystusa Króla Polski w Świebodzinie 31 października 2020

 

Rocznica pierwszej i jedynej prawdziwej Intronizacji Jezusa Chrystusa Króla Polski w Świebodzinie 31 października 2020.


Wczoraj mieliśmy rocznicę pierwszej, jedynej i prawdziwej Intronizacji Jezusa Króla na Króla Polski.


Intronizacją taką nie było to co odbyło się w 2016 roku w Łagiewnikach. Intronizacja to jest wyniesienie na tron i nadanie insygniów władzy.

W Łagiewnikach tego nie było. Zamast tego dano obraz Pana Jezusa w cierniowej koronie (choć niby króla) pomijano Rozalię Celakównę, pokreślając tylko Faustynę Kowalską etc.

Przede wszystkim zaś nie nadano ni berła nie korony.


To jest zaś warunek ziemskiej Intronizacji Chrystusa na Króla. Podobnie warunkiem ukoronowania jakiegokolwiek obrazu Matki Bożej jest nałożenie na obraz korony.


Owszem Pan Jezus, Pan Bóg nie potrzebuje ziemskiej koronacji. Ale my jej potrzebujemy. Jednak Pan Bóg niczego od nas nie potrzebuje. Jest samowystarczalny. Nie potrzebuje żadnych stworzeń. My jednak potrzebujemy Jego opieki i narody potrzebują Jego opieki i uznania Go za króla swego kraju, swego narodu. Inaczej zginą. Mówił tak do Rozalii Celakówny, mówił tak i mówi przez innych mistyków.


Nawet najmniej inteligentny biskup powinien rozumieć, że wyniesienie do pewnej godności odbywa się przez nadanie stosownych insygni. Jest tak w przypadku inicjacji świeckiej, godności świeckich jak i kościelnych.

Jeśli biskup, który sam otrzymuje laskę pasterską ( o stosownym konkretnym kształcie, której sens tłumaczy błogosławiona Emmerich w swojej wizji) i pierścień na znak władzy i godności pasterskiej (biskupiej) równocześnie nie rozumie, że Intronizacja Pana Jezusa, Chrystusa Króla musi odbyć się przez nadanie Mu stosownych insygniów, tutaj władzy królewskiej czyli berła i korony to, albo gra wariata albo jest schizofrenikiem. Ma rozdwojenie jaźni. Inaczej widzi to samo, czy bardzo podobne w swoim przypadku, a inaczej w przypadku Jezusa Chrystusa. Ba, do tego dołączają korony Matki Bożej dawane przez władze kościelne na przestrzeni setek lat w całym katolickim świecie i przede wszystkim uznanie Jej za Królowę Nieba i Ziemi. Zaś Jezus Chrystus niech najlepiej będzie Królem Wszechświata, mgławic kosmicznych, galaktyk itd. Ty sobie tam Panie Jezu rządź.


Matka Boża może być Królową Polski, Jezus Chrystus Królem Polski według miażdżącej większości biskupów w Polsce już być nie może. Ostatecznie zasłaniają się tym, że Jezus Chrystus jako Bóg nie potrzebuje tej godności bo i tak jest Królem. Bóg uznał swoją Matkę za Królowę Nieba i Ziemi też bez względu na to czy to ludzie uczynili czy nie. Więc też w takim rozumowaniu tej godności nie potrzebuje. Nie potrzeba też w takim rozumowaniu jak najbardziej koronowania obrazów Matki Bożej, które zasłynęły czy zasłyną jeszcze Łaskami.


Bierze się to wszystko z wydarzenia w latach sześćdziesiątych ( bodaj rok 1966) które odbyło się równocześnie w Watykanie i w USA ( chyba w Waszyngtonie) gdzie przeprowadzono symultanicznie uroczystość satanistyczną, intronizacji Lucyfera na króla gdzie na ofarę dano sześcioletnią dziewczynkę ( zgwałconą i zamordowaną).

Zatem przez masonerię kościelną blokowana jest Intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla bo ukoronowali szatana.


W Intronizacji świebodzińskiej nałożono figurze Jezusa Chrystusa właściwie insygnia a przewodził jej arcybiskup.


Opar szatana rozchodzi się jednak coraz bardziej by blokować, manipulować, przykrywać prawdziwą Intronizację. Najpierw zablokowano procesje Intronizowanej figury Pana Jezusa zaprzepaszczając wiele Łask dla Polski. Potem biskupi zakazali księżom brać udział w procesjach, które Pan Jezus ustalił w zastępstwie zakazu procesji z figurą, dając wiernym koszulki z wizerunkiem figury w ustalonej ilości sztuk na całą Polskę. Teraz zaś przykrywa się ją obrazem tak zwanego Atamana, niby to koronowanego Pana Jezusa.

Zieleń jest kolorem trucizny. Trucizna bijąca z tego obrazu wzmacnia się coraz bardziej i ja to mistycznie odczuwam.

( Przy okazji dodam tym, że obraz ten został wcześniej usunięty z mojego blogu Cyprian Polak Wiara, ale że blog został usunięty przez Google po roku braku przecież aktywności, więc obraz ten widnieje jeszcze na nim, bo jest to starsza wersja blogu, zarchiwizowana wcześniej przez WebArchive, teraz nie do zmiany).


Wczoraj podczas modlitwy między 12.00 a 13.00 odczuwałem Łaskę i na pewno odczuwali to powszechnie modlący się wedle Woli Pana Jezusa, czy to w grupach, czy indywidualnie czy to w domu, czy to w kościele, czy przy figurze, krzyżu na wolnym powietrzu. ( U mnie było to ostatnie, przy figurze Matki Bożej w grocie, na wyjeździe).


Nie znalazło się bowiem dla Niego miejsce. Przyszedł do Swojej własności a swoi go nie przyjęli. Nie znalazło się miejsce aby zorganizować uroczystość w jakiejkolwiek parafii.


Na koniec zaapeluję do księży: Dominika Chmielewskiego i Piotra Glasa a szczególnie do ostatniego w tej sprawie.

Cenimy was bardzo, wiecie o tym, my którzy jesteśmy owcami bez pasterzy, którzy wiemy, bo pozwala wiedzieć nam to Bóg, że żyjemy w Czasach Ostatnich, w Czasie Apokalipsy, że czeka nas Golgota Kościoła a Zmartwychwstanie po bolesnym oczyszczeniu i że nie przeminie to pokolenie aż to wszystko się stanie.


Jednakże drodzy księża, a szczególnie księże Glasie. Intronizacja już była. I nie zrobiła jej jakaś grupa świeckich samozwańczo tylko dokonał tego arcybiskup. Arcybiskup Dzięga. Dokonana została prawidłowo, przez nałożenie berła i korony. I mimo tego, że zostało to niejako schowane i przykryte to powinieneś o tym wiedzieć. I mówić o tym. Tymczasem firmujesz kanał internetowy, który nazywa się telewizją i który promuje trujący obraz pomijając figurę i obraz z niej Jezusa Chrystusa Intronizowanego w Świebodzinie przez arcypasterza diecezji. Zrobił teraz ten kanał burzę w tych dniach i zaprasza kogo się da aby mówił, że potrzeba jest wielka Intronizacji, zamilczając świebodzińską.


Z procesji, które są czynione przez wiernych z wizerunkami figury w Świebodzinie w obrazach i na koszulkach szły i idą dla Polski duże Łaski. Wynika to z Łaski Bożej, ale u której podstawy jest Intronizacja dokonana przez arcybiskupa przy udziale wybranych przedstawicieli społeczeństwa polskiego. Dokonana dokładnie wedle Woli Pana Jezusa przekazywanej na bieżąco przez proroka Grzegorza Wróblewskiego ( z Leszna), także co do wyglądu figury. Którą to Wolę włącznie z dniem Intronizacji przyjął arcybiskup Dzięga w szczegółach.


Dzięki tym procesjom przede wszystkim, oraz także indywidualnemu poddawaniu miejsc przez wiernych Jezusowi Chrystusowi Królowi Polski, w pobłogosławionych przez Niebo koszulkach z wizerunkiem figury Jezusa Chrystusa Króla Polski, nie polała się w Polsce krew co mogło nastąpić już w lipcu tego roku. Jak również nie zostały wprowadzone na podstawie fałszu czy też nowego ataku biologicznego nowe obostrzenia już w sierpniu o czym przecież przebąkiwali ludzie sprawujący oficjalną władzę w Polsce. A skoro nie stało się to w Polsce nie mogło też stać się w świecie.


Zaś do tych co nazywają się telewizją i mówią, że są telewizją Chrystusa Króla, ale już nie Króla Polski apeluję o opamiętanie i mówienie o tym, że w Świebodzinie odbyła się Intronizacja przeprowadzona przez arcypasterza diecezji i podawanie swoim widzom, słuchaczom do czczenia prawnie Intronizowanego wizerunku Chrystusa Króla Polski.


Gdybym jak przez rok od marca 2020 do marca 2021 mógł rzucać klątwy Boże to bym na was rzucił klątwę Bożą. Jednak ich czas skończył się z marcem tego roku, bo klątwa Boża utrudniająca złe działania na tej ziemi jest jednak wyrazem Bożego Miłosierdzia, co jest potwierdzone m.in. Orędziami z Trevignano Romano z marca tego roku, że okres Bożego Miłosierdzia skończył się, czy można rzec inaczej przesunięte zostały akcenty w kierunku Bożej Sprawiedliwości, bo Miłosierdzie Boże jest zawsze i jest ono nawet w piekle, jednak przynajmniej świadomy katolik takiego miłosierdzia doświadczyć nie chce.

Zatem uważajcie bo jeśli nie możecie doświadczyć utrudnień w swych działaniach, co mogło być jeszcze niedawno i przez czas jednego roku, to może być tym gorzej dla was gdy idzie o Sprawiedliwość Bożą,


Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)



P.S. Uwaga dla czytelników przekazów. Włączyłem, przywróciłem póki co możliwość dawania komentarzy. Jest taka sytuacja, że zdecydowałem się na to.

Proszę używać nicków, które mieliście na pierwotnym blogu w czasie komentowania od 2017 roku do września 2020. 

Osoby nowe ewentualnie. Każdy komentarz z konta "anonimowy" musi mieć podpis. Inaczej może być usunięty. Usuwane lub niedopuszczane będą komentarze negujące Intronizację w Świebodzinie, bądź przekazy otrzymywane przez mnie. To nie jest blog dla wszystkich, to jest blog dla akceptujących przekazy z Nieba przeze mnie ( nieudanego sługę Bożego) otrzymywane, potwierdzane przez księży i innych mistyków i przez świadectwa czytelników, znaki dla nich i wzrost dla ich dusz i komentarze są po to aby ci a nie inni mogli je zostawić, jeśli chcą podzielić się swymi uwagami, być w ten sposób dodatkowo we wspólnocie. Komentarze są dla wspólnoty.

Proszę jednakże czytelników Orędzi aby nie dawali komentarzy dotyczących indywidualnych proroków, w sensie wątpliwości. Wiadomo, że zły szerzy zamieszanie, a ja nie mam upoważnienia z Nieba i nie chcę tutaj "rozeznawać" i stwierdzać kategorycznie czy oceniać. 

 






Po Intronizacji (31 października 2020) w Świebodzinie

 

Jak czytelnicy może pamiętają miałem jechać do Świebodzina tuż po podaniu informacji iż ta Intronizacja się odbyła. Miałem zmieścić się w Oktawie ( po podaniu informacji przez Grzegorza).

I tak się stało. Pojechałem tam w sobotę, 14 listopada i nocowałem. Podróż zajęła jednak cały dzień ( połtora godziny na przesiadkę w Poznaniu) i przyjazd był na nocleg. Hotelowy nocleg bez problemu, miejsce też bardzo przyjemne, śniadanie wystarczające, cena 150 zł za noc za jedynkę, pokój duży, wygodny i łazienka wyjątkowo duża jak rzadko chyba w tym standardzie (trzy gwiazdki).

Rano budzi mnie intensywne słońce. Pytam potem osobę z okolicy, która mnie wiozła w dwa miejsca, o pogodę, pierwszy raz jest taka od dwóch tygodni. Przeczytałem tuż przed przyjazdem o jeziorze Niesłysz znajdującym się około 15 kilometrów od Świebodzina o którym wcześniej nie słyszałem:) i zechciałem tam pojechać. Jedziemy więc. Warto. Intuicja mi dobrze podpowiedziała. Miejsce odpowiada moim gustom a woda jest bardzo czysta. Trochę naładowałem się przyrodą, bo tego mi brakowało, choć było krótko rzecz jasna, ale zawsze coś. Na pewno warto się tam wybrać na te trzy dni, czy na wiosnę, czy w lato już plażowo o ile i jak to będzie możliwe w przyszłym roku. Potem jedziemy do Sanktuarium.

Przed wita nas ksiądz w maseczce i mówi o limicie, patrzę na niego i mówię, że specjalnie przyjechałem z Krakowa w związku z Intronizacją, która była 31 października. On mi na to mówi, że figury nie ma i jest w Szczecinie. Wchodzimy, ja i jeszcze dwie osoby, one na modlitwę i wracają a ja zostaję oczywiście na mszy, a potem po mszy, modlę się jeszcze długo, trochę więcej niż trwała suma z długim kazaniem. To też Łaska Pańska bo ze względów zdrowotnych ( nie chodzi o gardło) zwykle nie mogę być tyle w chłodnym kościele na raz i rozkładam to na raty w Krakowie.


Czułem, że aż gęsto było tutaj od Łaski, która się wylała. Konkretniej to poczułem gdy wszedłem już w intensywną modlitwę po Mszy. Gdyby to nie było nieodpowiednie powiedzenie określiłbym, że była jak ektoplazma, aż „lepko” było od wylanej tu Łaski”, niemal można jej było fizycznie dotknąć.

Można było się modlić także przed wystawionym Przenajświętszym Sakramentem.


Modlitwę zaczęła potem grupa i niemal gdy miałem już jechać pod posąg Chrystusa Króla była Litania, którą Pan Jezus podał Grzegorzowi z dodanym wezwaniem dotyczącym Intronizacji 31 października!

Pan Jezus mówi, że już idziemy. Chce abym jechał pociągiem tym a tym. Zamawiam taryfę i jedziemy pod Świebodziński posąg. Tam z radością patrzę na swego Króla, który w tym posągu zawsze mnie pociągał, szczególnie lehickie, piastowskie rysy, modlę się (nie jestem tam długo, ale pół godziny zleciało). Kupuję też dwie mniejsze alabastrowe figurki Chrystusa Króla. Jedna pójdzie do Rzeszowa druga do Krakowa. Zaczyna się zachód słońca, szkoda, że muszę jechać gdy figura zapewne wygląda najpiękniej, ale cóż. Na dworzec i na pociąg. Potem ponad godzinne opóźnienie i w mieszkaniu w Krakowie jestem przed pierwszą w nocy.


Dostałem od Pana Jezusa pogodę, jezioro, zanurzenie się w wylanej Łasce w kościele, Litanię. I wszystko inne.

Miałem tam być. I oczywiście refleksja dlaczego nie wtedy gdy byłem zaproszony? Do tego były inne osoby zaproszone, które z kolei się wymówiły i to mistycy. Trudne do zrozumienia to czemu i ja podobnie jak oni choć z innego powodu? . Lecz Pan Jezus choć mówił do mnie na ten temat, to nie dał satysfakcjonującej nas śmiertelników odpowiedzi. Zatem jest to nadal niezrozumiałe.


W moim przypadku jednak jest jeszcze inny aspekt wizyty 15 listopada a nieobecności 31 października, bo oczywiste jest, że gdybym był 31 października to raczej 15 listopada bym nie był.


Otóż kochani 15 listopada to jest wigilia Święta Matki Bożej Ostrobramskiej, Patronki Polaków na Czasy Ostatnie, Mojej szczególnej Pani, z czym wiąże się właśnie wydarzenie, znak w moim życiu, który był właśnie 15 listopada sporo przed przekazami a kontynuacja była następnego dnia 16 listopada.

I jestem właśnie 15 listopada tam w czym dopiero zorientowałem się na miejscu.

Matka Boża, konkretnie w ostrobramskim wizerunku przyprowadziła mnie do Swego Syna, do tych przekazów i Drogi, która jest do teraz.


Przy tej okazji też Bóg zapłać wszystkim moim dobrodziejom, którzy do tej pory sprawiają, że nie tylko płacę przecież niedostępną przecież dla przeciętnego Polaka łączną kwotę wynajmu za dwa mieszkania w centrum Krakowa i Rzeszowa, (w Krakowie jeszcze bardziej w centrum), ale i takie wyjazdy jak ten odbywają się bez problemu i nie muszę martwić się o wydatki.

A na mszy akurat złożyło się, że była to niedziela, że zbierano na Sanktuarium. Taca była na to przeznaczona. W czasie mszy ( nim ogłoszono na co taca) pytam Pana Jezusa czy iść do zakrystii po mszy dać datek na Sanktuarium: „ Nie, nie będziesz szedł”. Wiedziałem, że mam dać datek, ale nie iść po mszy do zakrystii. Okazało się, że taca jest na to. I mogłem dać te 200 zł. Tyle powiedział Pan Jezus aby było z mojej strony. I ta kwota bez jakiegokolwiek dyskomfortu czy odczuwania tego jako ubytek.

Zatem Bóg zapłać za to wszystko.


KM

Dwie sprawy

 

- Dopiero co został zamieszczony rysunek satyryczny. Ktoś wykonał pracę, ale nie znalazł się ani jeden komentarz czytelników Orędzi na ten temat. Ani na Przymierzu Miłości ani na moim koncie na Twitterze. Dziwaczne to dla mnie dosyć, dziwaczny problem skomentowania satyry, pod kątem rysunku, pod kątem, treści, pod kątem wrażenia itd. tym bardziej, że był tutaj komentarz Nieba w osobie Natalii Tułasiewicz.

Ja jestem wychowany na „Karuzeli” i to zwłaszcza w czasie  gdy miałem 12- 15 lat a i potem też choć w mniejszym stopniu do kiedy istniała do roku 92.


- Nagłośnienie Intronizacji w Świebodzinie. Pisałem o tym. Nie wiedziałem aby ktoś zgłosił się z filmem itd. czy jakoś inaczej konkretnie nagłaśniał oprócz wklejenia info.


CP

Intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski w Świebodzinie 31 października 2020 roku



Z wielką radością wszyscy przyjmujemy ten fakt.

Oto pierwszy raz przez przedstawicieli władzy kościelnej i świeckiej nasz Pan Jezus Chrystus został prawdziwie, właściwie ukoronowany, (wedle życzeń zresztą jakie sam przedstawił co do insygniów władzy królewskiej).


Na ten cel była organizowana zbiórka przez Grzegorza z Leszna, która w rekordowo krótkim czasie dała potrzebne kwoty na insygnia władzy królewskiej ( w tym na przykład, jak podaje Grzegorz złota korona o koszcie blisko sto tysięcy złotych).


O tym, że taka rzecz ma się odbyć wiedziałem, z Łaski Bożej jeszcze w lecie. Było to trzymane w tajemnicy.


W klątwie na profanatorów posągu Chrystusa Króla w Świebodzinie pisałem iż diabeł wie dlaczego tam była profanacja i ja wiem. Dlatego też dodatkowo mnie to zabolało.


Byłem też proszony wcześniej o modlitwę w tej sprawie i były tu jeszcze inne rzeczy, które pominę.


Nagłaśniajmy, jak było powiedziane, ten fakt, korzystajmy z tego, że mamy jeszcze wolny Internet.


Zgłaszały się do mnie osoby gdy poprosiłem o pomoc przy filmie. Jeśli potraficie to zatem róbcie, sami z siebie tutaj materiał. Kilka zdjęć, podkład muzyczny, czy jak chcecie i potraficie. I wrzucajcie do Internetu. A konto na na najpopularniejszym kanale video w Internecie ( czy także na innych) jest raczej łatwiej założyć niż zrobić film. A linki na pewno ja i Mała Iskra umieścimy.


Wysyłajcie także info do mediów katolickich i innych prawicowych. Widziałem, że na przykład nic nie napisała Polonia Christiana. Bardzo mi się to nie podoba, ale może nie wiedzieli. I aby to wyeliminować, że nie wiemy czy wiedzieli czy nie, trzeba wysyłać i podawać gdzie się wysłało.

........................................ 

U mnie radość z Intronizacji 31 października 2020 zabarwiła nieco kropla goryczy bowiem i ja byłem zaproszony na tę uroczystość.. a nie byłem.

Byłem zaproszony po imieniu w Słowach przekazanych Grzegorzowi przez Pana Jezusa.

Byłem zdrowy, to znaczy nie przeziębiony mocno ( bo inne rzeczy w krzyżu są), a nawet wcale i nadal nie jestem i pojechać jak najbardziej mogłem, czy to prywatnie czy to skorzystać z autokaru i noclegu.

I taki oczywiście miałem zamiar.

Więc cóż się stało? Jak to się mówi nie zostałem skutecznie zawiadomiony. Mam różne telefony i z usługami których nie chcę i głuchy także czasami, więc jak ktoś dzwoni do mnie a potem widzę numer na wyświetlaczu ( bo na telefon mnie złapać raczej trudno) a ja nie wiem kto, bo nie umieszczam numerów zwykle w książce telefonicznej telefonu, to musi mi wysłać esemes i mail z prośbą o kontakt. Znany był także mój mail, sprawa esemesa oczywista, bo jak ktoś ma numer tel. to może wysłać esemes – wystarczą trzy słowa :”proszę o kontakt”.

Ja tak robię jak chcę się skontaktować a ktoś nie odbiera i większość ludzi tak robi.

Zatem miałem być zawiadomiony z tygodniowym wyprzedzeniem. Data, wprawdzie, 31 października pojawiła się, ale była to data wstępna, nie było pewne, że będzie na pewno wtedy jak mi przekazano. Skoro nie było zawiadomienia sądziłem, że została przesunięta, tym bardziej, że był to dzień przed Wszystkimi Świętymi i było uprawnione sądzenie, że zaproszone osoby, na przykład przedstawiciele świeckiej władzy zechcą innego terminu.

   Zatem o tym iż Intronizacja odbyła się dowiedziałem się wczoraj z informacji na stronie Przymierze Miłości z odnośnikiem do kanału W Posłudze.

https://przymierze-milosci.weebly.com/aktualno347ci/grzegorz-ostatni-odcinek

 Pan Jezus, gdy się dowiedziałem, powiedział, że chce abym w bliskim czasie ( czyli jeszcze w tej dziękczynnej Oktawie) pojechał do Świebodzina ( jak i potwierdził to, że nie zostałem prawidłowo zawiadomiony i związane z tym rzeczy).


KM

P.S.

Przypomniałem sobie, że w początkach przekazów, to znaczy październik - grudzień 2016 szczególnie często puszczałem tę pieśń:

Świebodziński hymn:

https://youtu.be/7zfpvL1MoUI

Była dla mnie, zwłaszcza wtedy, bardzo istotna i krzepiąca.

Minęły cztery lata. W październiku 2016 zaczęły się przekazy. 

 

 



Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Poniedziałek Wielkanocny (2021)

  Poniedziałek Zmartwychwstania Pańskiego (2021) Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Około 9.30 - Oto jestem, Krzy...