Maria Magdalena 15 sierpnia 2026: O pewnej eskapadzie, pouczenia i o wizerunku Matki Bożej Ostrobramskiej w nawiązaniu do święta Matki Bożej i jednej sytuacji. / Sanktuarium Maryjne na granicy Podola i Wołynia - Matka Boska Podkamieńska. Zmarła ostatnia mieszkanka Podkamienia?/ Góra Leha czyli Gerlach

 

15 sierpnia


Maria Magdalena


- Cóż może być dla Ciebie lepszego dzisiaj, 15 sierpnia, na Święto Matki Bożej, na koniec dnia, niż słowo ode Mnie. Oczywiście lepsze byłoby tu Jej słowo, ale dostaniesz tylko:) ode mnie.

Nie udał Ci się wyjazd i nie udał 15 sierpnia.


Pierwotnie chciałeś jechać do Wrocławia na odpust do Matki Bożej Podkamieńskiej, ale zrezygnowałeś, w znacznej mierze ze względu na temperaturę, która wedle prognoz miała tu być 37 stopni.

Pojechałeś nad morze, do Sopotu. Jakiż jednak był Twój wyjazd. O tym, że będziesz jechał zdecydowałeś ostatecznie w czwartek rano. Jechałeś na wieczór i byłeś około 21- szej. Ponieważ z pociągu nie udało Ci się nic zarezerwować i w Sopocie nie było nigdzie miejsca postanowiłeś zanocować w Gdańsku ze względu na większą bazę noclegową. W trzech hotelach blisko dworca nie było nigdzie miejsca i w końcu poszedłeś do hostelu blisko dworca, gdzie było miejsce, ale tylko w pokoju wieloosobowym. W innych widziałeś „ mordy niepewne” nie polskiej nacji, które łatwo odróżnić było, bo … kolory inne.

Spać w takim pokoju z nimi gdybyś był sam...

Opatrzność jednak dba o Ciebie bo byłeś w pokoju gdzie nocowali młodzi ludzie, którzy przyjechali na festiwal filmowy, w tym pary. Przypomniały Ci się dawne czasy...

:)


Rano wyruszyłeś do Sopotu i postanowiłeś znaleźć nocleg idąc od Sopotu głównego do Sopotu Wyścigi. Wszystko: kwatery, hotele, domy wczasowe i te tańsze i te drogie były zajęte do ostatniego miejsca.

Tuż na granicy z Gdańskiem, przy plaży w Jelitkowie, zostawiłeś na szczęście walizkę u miłego ochroniarza i poszedłeś plażować.

Potem szukałeś jeszcze w pobliżu, już na terenie Gdańska przy Jelitkowie. Wszystko było pozajmowane.

Gdy wróciłeś autobusem miejskim do Sopotu i stamtąd kolejką SKM na gdański dworzec - było około 21- szej.

Poszedłeś więc znów do tego hostelu, zachodząc po drodze do jednego hotelu a do dwóch innych dzwoniąc. Znów to samo. < Dzwoniłem też jeszcze wcześniej do trzech tanich miejsc turystycznych w Gdańsku, jednak nie było wolnego miejsca, także w pokojach wieloosobowych. C.P.> W hostelu jednak czekała Cię mała niespodzianka, w w pokojach wieloosobowych nie było już ani jednego miejsca. Oprócz festiwalu filmowego i jarmarku dominikańskiego było to spowodowane przede wszystkim koncertem Andrea Bocellego, który w tym dniu miał się odbyć, czyli w piątek.

W tej sytuacji o 22.30 wsiadłeś do pociągu, który jechał przez Toruń i tam zanocowałeś w hotelu, gdzie byłeś po pierwszej w nocy.

Na szczęście miał dobę do 12.00, bo na sen udałeś się około drugiej. Wstałeś jednak przerywając sen o 10- tej bo chciałeś iść na śniadanie, a wydawało Ci się, że może tu być dobre. Było mocno przeciętne, jak na ten standard, i mogłeś spać dłużej.

Potem udałeś się na toruński dworzec. Chciałeś po drodze pojechać do sierpeckiego Sanktuarium. Jednak brak noclegu, tzn zamknęli tam dom noclegowy, a przede wszystkim brak taksówki, bo było 33 stopnie i musiałbyś z dworca tam iść (oczywiście z walizką) a w takiej temperaturze, przy niskiej zabudowie, lub otwartym terenie chodzić nie możesz [ spowodowały, że tam nie pojechałeś].

Zły naprawdę, dojechałeś do siebie.


Będąc w Sopocie, czy nawet w Gdańsku, gdybyś tam znalazł nocleg, bo spodobała Ci się plaża w Jelitkowie, której nie znałeś, byłbyś u Matki Bożej Ostrobramskiej przy ulicy Św. Trójcy, choć to nie Sanktuarium, ale koronowany obraz,   n a j w a ż n i e j s z y   wizerunek Matki Bożej Ostrobramskiej na Pomorzu.

W centralnej Polsce Skarżysko – Kamienna.

W południowej Polsce obraz Matki Bożej w Krakowie, w kaplicy przyległej do kościoła w < Nieczytelnie zapisane krótkie słowo. C.P.> p. w. Matki Bożej Ostrobramskiej, w kaplicy, która jest częściowym odtworzeniem Ostrej Bramy, bo podobnie przechodzi się pod kaplicą.

Zatem te trzy wizerunki Matki Bożej Ostrobramskiej są najważniejsze w Polsce, z czego pierwszy jest obraz w Skarżysku – Kamiennej, a przede wszystkim oryginał, czyli Matka Boża Ostrobramska z Wilna. Lecz na terenie dzisiejszej Polski te trzy.


Matka Boża <Ostrobramska C.P.> uratowała niedawno Polskę. W listopadzie ubiegłego roku i listopadzie 2022.

https://cyprianpolakwiaradodatki.blogspot.com/2025/11/matka-boza-ostrobramska-znow-uratowaa.html

Jednak Polacy nie potrafili zauważyć tego faktu ni vlogerzy katoliccy z dużą oglądalnością. Ni księża, także z Sanktuarium w Skarżysku – Kamiennej czy kościoła M. B. Ostrobramskiej w Krakowie.


Tracisz już cierpliwość wobec ludzi, wobec księży i przeciętnego Polaka.

Żałuj ich. Poleje się niedługo krew i będą biedni prawdziwie. Odpowiedzą za swoją głupotę i niefrasobliwość i leniwe serce.

- Tak Mario Magdaleno. Dlaczego jednak teraz na mnie taki dopust. Zmarnowany wyjazd. Jeden dzień na plaży a bez długiego oczekiwania na obiad to jeszcze mniej. Jeden dzień w uproszczeniu, bo to przecież nie jeden dzień. Trzy godziny łażenia z walizką szukając noclegu, zamiast od razu iść na plażę.

Dziękuję za tego ochroniarza, bo byłaby zupełna katastrofa. Tak, przynajmniej zobaczyłem coś nowego, nową plażę i zaróżowiłem się po tych kilku godzinach.

Dlaczego taki dopust.

- W tamtym roku jechałeś nad morze na drugi tydzień wczasów. Niebo jednak chciało byś się zatrzymał w Licheniu i tam spędził dwa największe dni upałów i nie było przyjemnie. Jednak Matka Boża chciała byś 15 sierpnia był u niej. Przyjazd do kościoła w Gdańsku po plażowaniu to nie to samo, dodatkowo gdzie Twoje oczy ukontentowane wiekiem, który ostatnio Ci odpowiada. I nocleg nie w tym Bożym miejscu, gdzie spółkować może para za ścianą:).

- Złakomiłem się zatem na te dwa dni pogody i trzeci trochę słabszy niedzieli a powinienem być w sobotę w Sanktuarium. Nie dostałem światła.

- Był to przypadek, bo tzw długi weekend a nie wiedziałeś, że Polacy dostają dodatkowy dzień wolny, więc zwykle piątek za państwowe święto jeśli przypada w dzień wolny od pracy.

Powinieneś wybrać inne miejsce gdzie jest Sanktuarium maryjne, najlepiej w lasach gdzie jest dobre powietrze albo nawet w górach.

- Nieczytelnie zapisana moja kwestia. C.P.>

- Tak, lecz to nie zmienia stanu rzeczy.

- Dziękuję zatem, że dzień nie jest całkiem stracony. Dziękuję też Niebu, że nie padłem podczas tej eskapady wymuszonej, z moim organizmem.

- Tak, walizka też była zbyt ciężka. Jak bierzesz mniejszą to nie może być do pełna napakowana. Bierz wtedy większą bo i odszukać Ci potem trudniej w podróży, zwłaszcza wyciągając potrzebną rzecz.


O prezydencie Nawrockim powiem następnym razem.

:) Lekko smutny uśmiech z powodu kraju i tego co się Polsce szykuje.

Pogłaskała mnie po głowie.

- Mario Magdaleno cały czas dopusty od 4 stycznia, nawet wypoczynek nie < Niezrozumiale zapisane słowo. Sens „ nie wychodzi”, „nie udał, udaje się”C.P.> Do tej pory prawie gorączka tzn do czasu wyjazdu. Kilka dni bez i nie wiadomo < Nieczytelnie zapisana dalsza część zdania C.P.> .

- Odpoczniesz przy gorszej pogodzie w lasach lub nad jeziorem (zwykle też w lasach:) nawet jak będzie gorsza trochę pogoda jednak jak < niezrozumiale zapisana reszta zdania. Sens chyba taki, że jak się częściowo spakuję i będę tym zmęczony to pojadę trochę. >. < Dodać można, że odpoczynek będzie fizyczny, ale praca na takim wyjeździe będzie. C.P.>.

Niestety < zapisane nieczytelnie słowo. C.P.> nie masz znów osoby do sprzątania, bo napisała Ci, że prawie do końca sierpnia jest niedostępna, więc pokój co wiesz, najpierw trochę sprzątniesz.

Jednak zrób tylko pobieżnie sprzątanie, odkurzysz w tym pokoju jak i przejrzysz paczki które tam masz. Nie możesz się śpieszyć bo się męczysz, ale musisz pracować powoli lecz systematycznie.

Tak, jeszcze masz wyjazd do dentysty. Niestety nie jest to w tym samym miejscu. Jest tu lepsze powietrze zatem masz też < nieczytelnie zapisane C.P. > zanocujesz, to tam.

- Dziękuję Mario Magdaleno.

Dziękuję za poradę.

- < Nieczytelnie zapisane C.P.> Jutro pojedziesz tu na 2- 3 godziny nad wodę, lub jeśli chcesz nad jezioro dalej, jednak wtedy na dużą część dnia. Ostatecznie nie będziesz przecież się pakował.

Całuję Cię delikatnie w policzek.

Głowa do góry.


Wiesz kim jesteś a przede wszystkim będziesz i nic tego nie zmieni jak tylko Twoja wola.

Amen.


Maria Magdalena błogosławi mnie jeszcze znakiem krzyża, małym krzyżem trzymanym w dłoni.

- Dziękuję droga Święta.

Pomachała mi ręką.

:)


Otrzymał Cyprian Polak

(Krzysztof Michałowski)


.............................................


Ostatni nagrany mój, dawniejszy, przekaz na kanale:

Nauka Pana Jezusa dla małżonków.

https://www.youtube.com/watch?v=_WALhpJZpq4


I ostatni napisany przeze mnie materiał, którego nie ma na blogu a jest tylko w formie nagranej. Materiał mój, ale pracę oprócz napisania dał tu Słomka. Nagranie, umieszczenie, wyszukanie i dobór zdjęcia, wklejenie go itd. Wyjątkowo nie znalazł się w dziale shorts, bo wyszedł te kilkanaście sekund dłuższy w czytaniu, tak jak czyta lektor, choć jak zauważycie tutaj czytał szybciej, ale na przyszłość musi tutaj zostać po staremu, gdy idzie o tempo czytania.

Gerlach czyli Góra Lecha.

https://www.youtube.com/watch?v=6_ybK8zE9gg


Rozumiem, że na moje materiały które znajdują się w kategorii krótkich filmów (shorts) wchodzicie tak samo jak na blog, tylko, że wyświetlenia tego nie pokazują, przynajmniej w tym wypadku.

Wyświetleń bowiem od końca lipca jest dużo więcej niż było od początku roku. Ale o tym więcej może następnym razem.

Tak jak rozumiem, że chcecie sobie przypominać dawniejsze przekazy i też wchodzicie powszechnie na nie gdy są nagrane na vlogu „Duch Święty mówi do Polaków”. I nie tylko na te nagrania tam, ale mówimy o tych.

Mam rację, czy nie mam racji, gdy piszę, że rozumiem iż powszechnie wchodzicie na vlog, kanał na youtube, aby odsłuchać dawniejsze, otrzymane przeze mnie Orędzie?

https://www.youtube.com/watch?v=6_ybK8zE9gg

...............................................................

Mam pozwolenie na godzinę dodatkowej pracy pod przekazem. Zatem tyle ile się zmieści.

.........................................................

W nawiązaniu do obrazu M. B. Podkamieńskiej, który znajduje się we Wrocławiu w kościele Dominikanów przy placu Dominikańskim, (koło rynku).

Zachęcam do odwiedzenia go. Był to wszak jeden z najważniejszych trzech obrazów Matki Bożej pierwszej ale i drugiej Rzeczpospolitej : Matka Boża Częstochowska w Koronie, Matka Boża Ostrobramska na Litwie i Matka Boża Podkamieńska, zwana inaczej Różańcową na Ukrainie. Jest w tym wyraźny symbol: Matki Bożej w Częstochowie nie udało się ruszyć, choć w ostatnich latach, od czasu Smoleńska zwłaszcza udaje się masonerii kościelnej i księżom durniom kazić to miejsce.

Nie udało się usunąć Matki Bożej Ostrobramskiej z Wilna, mimo że Litwa stała się republiką sowiecką i należała do Sowietów (Związku Radzieckiego), co jest ewenementem, ale tutaj zdecydował chyba jeden głównie cud, albo raczej osobliwie zadanie śmierci przez Matkę Bożą kapitanowi NKWD, ale o tym innym razem, bo się w tym czasie nie zmieszczę. Myślę jednak że czytelnicy powinni znać tę sprawę. Skoro Matka Boża Ostrobramska jest w moich przekazach od 10 lat wymieniana jako najważniejsza Matka Boża dla Polaków na Czasy Ostatnie, dodatkowo jako wizerunek przykuwa uwagę za każdym otwarciem blogu z Orędziami, to siłą rzeczy ten cud , o którym zresztą pisałem, powinien być wam wszystkim znany.

Matka Boża z Sanktuarium w Podkamieniu, gdzie ukraińscy banderowcy dokonali podstępnego mordu zwodząc obrońców że są kim innym, poszła najpierw w ukrycie a potem na wygnanie. Znalazła się we Wrocławiu, który był nazywany drugim Lwowem.

Moja mama jak wiecie była Podkamieniaczką z urodzenia, bo urodziła się jeszcze w wolnej Polsce, nie w czasie okupacji, ale trzy miesiące przed wybuchem wojny.

Piszę dlatego w tytule, bo chcę aby wybrzmiało, że odchodzą ostatni Kresowiacy dlatego bardziej wrogowie Polski, ludzie zadaniowani, udający Polaków mogą robić te antypolskie ukraińskie hece, zwłaszcza w Polsce, bo wymarło już prawie pokolenie Kresowiaków, środowiska kresowe bez nich już prawie nie funkcjonują. Brak jest u młodych patriotyzmu, ale też brak pieniędzy i wsparcia państwa, które na przykład jest u Niemców. Jeśli młodemu człowiekowi, który nie ma jeszcze swoich pieniędzy zafunduje się półdarmowy obóz turystyczny, no to będzie się chciał bardziej kręcić koło takiej organizacvji.

Nie wiem czy żyje jeszcze ktoś z Podkamienia. Żyje wprawdzie brat mojej mamy o trzy lata młodszy, ale on urodził się gdy Polski formalnie nie było na mapie. Chodzi mi o to czy żyje ktoś jeszcze z Podkamienia kto urodził się tam przed II wojną.

Żyją prawdopodobnie jeszcze jakieś osoby z okolicznych, wtedy polskich, wiosek, ale czy ktoś z samego Podkamienia wydaje mi się że nie, mimo że mama nie była aż tak bardzo wiekowa, 86 lat a za miesiąc skończyłaby 87. ( Dla tych którzy trafili by tu spoza stałych czytelników. Zmarła w kwietniu tego roku). Dużo Podkamieniaków przecież zginęło w czasie rzezi w klasztorze, wziętego podstępem.

.......................

O prezydencie Nawrockim powiem następnym razem mówi

nasza ukochana święta. Więc i ja następnym razem?..

W skrócie tylko. Moim zdaniem prezydent Nawrocki odbierając Order Orła Białego Zełeńskiemu wykonał zadanie. Nie zrobił tego w interesie Polski.

Teraz zaś słowa o biciu Moskala, mordowaniu go zawsze i wszędzie, a więc i cywilów i o tym, że Polska bierze udział w tej wojnie, choć nie formalnie, są niebywałe. Tak szkodzącego Polsce gestu, tak niebezpiecznego dla Polski, oraz nie licującego także z godnością głowy państwa nie odważył się wykonać żaden z prezydentów od roku 89 w Polsce, oraz obecny premier Donald Tusk.

Przejedziemy się na nim bardziej niż na Kwaśniewskim, Dudzie nawet, Komorowskim - skandalicznym typie, Wałęsie czy Kaczyńskim.

Ja wykonuję, nazwę to, tę modlitwę, czyli pierwsza tajemnica części Radosnej aby prezydent Nawrocki wypełniał Wolę Bożą, druga tajemnica w intencji pokoju, trzecia w intencji Ojczyzny z dodaniem przed Chwała Ojcu „Podnieś rączkę Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą”, ale ta pierwsza tajemnica po to teraz.... aby raczej zmnimalizować nieszczęście ze strony tego człowieka.

Było mówione: milion codziennie dziesiątek Różańca. Jest? Nie ma. Zdaje się, że większość jego wyborców to praktykujący katolicy.

Ot katolicyzm w obecnej formie, ot księża.




Maria Magdalena 10 sierpnia 2026: Pouczenia. (...) to jest uderzenie w waszą drobną działalność gospodarczą rozsianą po całym Wybrzeżu, od Świnoujścia aż do Krynicy Morskiej. Jest źle i będzie jeszcze gorzej,- coraz gorzej, dopóki Polacy się nie nawrócą i nie zaczną żyć Bogiem i dla Boga.

 

10 sierpnia 2026


:)


Mówi Maria Magdalena


10 sierpnia. Tradycyjnie gorszy u Ciebie dzień od czasu Smoleńska. 10 – ty każdego miesiąca. Nie radykalnie gorszy, ale trochę gorszy niż przeciętny dzień.

Dodatkowo poniedziałek.

Zobaczyłeś, że masz bardzo dużo rzeczy do wykonania a to poza modlitwą, Adoracją, czytaniem Pisma a i odpocząć chciałbyś przy Valtorcie.

Nie jesteś wypoczęty bo byłeś chory a i pogoda nie sprzyjała i nie sprzyja wypoczynkowi w Polsce.


Jak zauważyłeś od początku lipca nie było trzech dni następujących po sobie dobrej pogody nad morzem. Takiej sytuacji nie było od ponad 30 lat.

Tak, kochany, to nie są tylko naturalne zmiany pogodowe. To także ingerencja człowieka, ingerencja waszych wrogów. Dobrze rozpoznałeś, że to jest uderzenie w waszą drobną działalność gospodarczą rozsianą po całym Wybrzeżu, od Świnoujścia aż do Krynicy Morskiej.

Jest źle i będzie jeszcze gorzej- coraz gorzej dopóki Polacy się nie nawrócą i nie zaczną żyć Bogiem i dla Boga.


Dzisiaj ma być ciepło i następne dni znów chłodniej. Szkoda Ci tego dnia i nie wiesz co robić. Spraw masz dzisiaj dużo i telefonów. Wyjazd na dwie godziny, tutaj w Płocku, na kąpielisko Sobótka przy Wiśle wydaje ci się słabym rozwiązaniem. Na dwie godziny, na cały dzień nie masz czasu.

< Nieczytelnie zapisane dwa słowa C.P.> że możesz pojechać wieczór i zanocować, ale wtedy pogoda się skończy i do tego jesteś śpiący. Chciałeś spać dłużej by mieć odpowiednią ilość snu, obudziłeś się dwie godziny za wcześnie i już teraz, trzy godziny po wstaniu, to odczuwasz.


Tak, szkoda tego dnia.

Cóż, jedno nie masz wybrać się teraz bo jesteś śpiący, pojedziesz na to kąpielisko na dwie godziny pobytu jeśli temperatura będzie taka jak zapowiadana a wieczorem pojedziesz tam gdzie < nieczytelnie zapisane C.P.>. Potem zabierzesz się za potrzebne rzeczy. W środę masz wyjazd do dentysty i lekarza.

Zatem cześć spraw załatwisz dzisiaj część od wtorku.

- Dziękuję święta Mario Magdaleno za poradę.



Pamiętaj, ta osoba nic Ci nie da. Znajomość trwa tak długo , że w waszym przypadku, skoro nie udało się do tej pory wzbudzić głębokiej przyjaźni i miłości czysto platonicznej a jest niezrealizowany pociąg, naturalny kobiety do mężczyzny, w tej kolejności a potem mężczyzny do kobiety, który ma < Nie do końca czytelnie zapisane do końca zdania, konkluzja jest tu taka że tu chęć do zakończenia tego małżeństwem. C.P.>

Skoro więc nie udało się do tej pory to się już nie zmieni.

Zatem nie będziesz miał podpory, kobiety bliskiej jak siostra, której ducha kochasz a ona jeszcze bardziej Twego i jest Twoją pomocą.


Duch Święty chciał tego i dawane zachęty do spotkań miały temu służyć.

Nie udało się przede wszystkim ze względu na niewiastę. Nie każda potrafi a raczej niewiele, zwłaszcza w przypadku Bożego Wybrańca.

Zatem w waszym przypadku tylko pełny, spóźniony nieco romans. Lecz po tym, po rozstaniu Ty będziesz cierpiał, bo chciałbyś to nadal ciągnąć, a ona cierpiałaby jeszcze bardziej i miałaby pretensje do Jezusa bo jesteś Jego Wybrańcem.


Jednak jeśli będziesz tam gdzie ona to gdy się zobaczycie możecie się spotkać, dłużej porozmawiać, ale relacja między wami się nie zmieni. Nic tu nie da się wymyślić.


Będziesz przemieniony, masz obiecaną swoją Filomenę.

Wiem, że potrzebujesz teraz wsparcia, kogoś „normalnego”, kto choć religijny to możesz z nią, nim, porozmawiać na każdy temat.

Jeśli jednak, jak mówię, nie udało się do tej pory wzbić na właściwy poziom to się już nie zmieni.


Jestem Twoją przyjaciółką i kobietą Twego życia do przemiany.

Teraz nie ma pocałunków i „karesów” jak powiedziała Matka Boża, bo teraz masz być mniej zmysłowy.

< niezrozumiałe zdanie C.P.>


Dostałeś sen o pewnej osobie, że w tunelu była i oczy świeciły się jej jak u wilka, kota, czy ...upiora (:.

Oddaj wszystko Bogu swemu i tę dużą utajoną przykrość oraz mniejszą związaną z Twoją własnością.

- Droga Magdaleno.

- Pocałowałabym Cię tak, że by Ci dech zaparło, ale teraz nie można...:)

- Wiem Mario Magdaleno.

-:)


Żartobliwie uderzyła mnie w ramię swoim <nieczytelnie zapisane słowo C.P.> paskiem od sukienki, z tego samego materiału co sukienka.

Dotknęła moich włosów <nieczytelnie zapisane C.P.>.

Przytuliła lekko i krótko nie przytulając się całkowicie do mnie.

Pobłogosławiła znakiem krzyża, małym krzyżem trzymanym w dłoni.


Buziak w powietrzu skierowany do mnie.

- :)

< Niezrozumiale zapisany dłuższy fragment. C.P.>.

Kocham Cię jak żadnego mężczyznę po swojej śmierci. Jesteś moim < „Największym”, „najukochańszym” ? C.P.> wybrańcem przez te dwa tysiące lat i nikomu, odkąd jestem świętą, nie uczyniłam tego co Tobie wtedy.

- Święta Mario Magdaleno.

:)

Odchodzę, ale zawsze jestem przy Tobie.

:)

- Dziękuję < nieczytelnie zapisane C.P.> Mario Magdaleno. Dziękuje, że przyszłaś i za < nieczytelnie zapisane C.P.>.

-:)

- Dziękuję.

Święta Maria Magdalena 4 lipca 2026/ Dowód na Boże Wybraństwo Polski - cenzurowany/ Tekst Orędzia z Osuchowej/ Moja przygoda z żydami na cmentarzu - przypomnienie/ moja przygoda z czarownicą - przypomnienie

 


+JMJ

Nowy wpis nie miał być wcześniej niż w środę, tak miałem podane, gdyby nie było przekazu i tak byłby "dopiero" w środę. (Ostatecznie data czwartkowa, ale wcześniej niż rano).

Jest okres wakacyjny, bądź co bądź, więc jednorazowo dwie rzeczy lżejsze, choć zasadniczo tego nie oczekujecie, przypomniane. Pod przekazem.

...................................................


Wtorek, 4 sierpnia


Święta Maria Magdalena


Witaj Krzysztofie


:)


Jesteś po święcie Boga Ojca.

Bardziej zmęczony, lecz też bardziej zadowolony i także Bóg Ojciec zadbał o Twą aktualną sytuację finansową i masz na kaucję < za nowe mieszkanie C.P.> opłatę za nowe mieszkanie, oraz inne wydatki.

Jednak wróciłeś z rekordową temperaturą, jak ją zmierzyłeś w domu, wczoraj pod wieczór, o dwie kreski więcej niż największa którą zanotowałeś.

Przypuszczałeś, że możesz mieć utajone zapalenie płuc „bezobjawowe” czyli z brakiem widocznych objawów poza gorączką i osłabieniem.

Lekarka u której byłeś w środę nie wspomniała o tym, choć skierowała Cię na RTG klatki piersiowej. Wykupując leki w aptece wspomniałeś, że masz już gorączkę prawie 40 dni i młoda aptekarka powiedziała, że jej dziadek tak miał. Po przeziębieniu, które wydawało się wyleczone miał stan podgorączkowy sięgający czasami [ gorączki] 38, często 37. RTG nic nie wykazał dopiero ( Rezonans, nie pamiętasz, rezonans, czy tomograf komputerowy) wykazał to ukryte zapalenie płuc.


Ze względu na wyjazd w sobotę nie zacząłeś brać leków, także masz przepisane wziewy, bo wiedziałeś, że na wyjeździe i nie znajdziesz na to czasu, bo to nowe leki i możesz brać je w kratkę, jak i nawet swój lek, który bierzesz regularnie, na krótkich wyjazdach zdarzy Ci się go brać w kratkę.


Zatem zacząłeś dopiero od poniedziałku wieczorem. Jeśli nie przejdzie i nadal będzie podwyższona temperatura udasz się do niej dopiero w przyszłą środę. Może zechce Cię położyć do szpitala na kilka dni.

W każdym razie oprócz, naturalnych, ludzkich obaw o zdrowie, chociaż bardzo się tym nie przejmujesz, jest problem z przeprowadzką. Masz de facto 3 tygodnie, bo przecież klucze oddać chcesz nie w ostatni dzień sierpnia późnym wieczorem, ale te 3 dni wcześniej. Nawet gdyby jednak ostatniego dnia. Twoja stała choroba i osłabienie utrudnia Ci to mocno, zaś taka gorączka, czy stan podgorączkowy osłabia, co widać choćby gdy się budzisz i masz mokrą pościel w okolicy torsu i górną piżamę. Dodatkowe osłabienie uniemożliwia Ci to.


Cóż, przedłużałeś dwa razy < Tzn od maja. C.P.>

Dopust daje Niebo. Właściciele pytali Cię na początku roku nie znając Twych planów, czy przedłużasz na kolejny rok, ale gdy chciałeś ze względu na chorobę w końcu czerwca i początkach lipca sądząc, że będzie krótko i będziesz całkiem zdrowy – przedłużając do końca sierpnia – mówili, że się zastanowią bo poczynili już plany względem tego mieszkania.


Plany planami a choroba chorobą. Jesteś przecież bardzo nieszczęśliwy, że miałbyś im płacić jeszcze kolejny miesiąc, tym bardziej dwa, za to mieszkanie, niemałą kwotę.

Masz zalecenia od lekarza z lekami, wyślesz im bo mogą pomyśleć, że coś kombinujesz.

Nie znają Cię i nie szanują, w ogóle, bo Cię nie znają. Nie jesteś dla nich kimś.

:)

Zaś oczywiście, uznają, że gdybyś był bogaty, to byś kupił mieszkanie, potem je sprzedał. Masz też rację, że wynajmujący nigdy nie szanują do końca tych, którym wynajmują bo uznają, że ich nie stać na kupno takiego mieszkania, które wynajmują.

Oczywiście mogą mieć własne < nieczytelne słowo C.P. > [ mieszkanie] którego nie chcą sprzedać a potrzebują mieszkać gdzie indziej, ale szanować będą dopiero tego co ma mieszkanie i < nieczytelne krótkie słowo C.P.> i kupi drugie i trzecie oraz ma samochód za 300 tysięcy złotych.

:) Uśmiech z grymasem.

:) normalny uśmiech.


Zatem, oczywiście, powoli możesz się pakować, przeglądać rzeczy, bo jesteś zbyt zdrowy by cały czas leżeć, ale niewiele zrobisz w tej sytuacji.


Z taką temperaturą też Ci niesporo jechać na wypoczynek.

Zresztą dopiero byś to zrobił, dłużej trochę, (gdyby sprzyjała pogoda) jak będziesz miał podpisane nowe przedłużenie.

Musi być zresztą w ten sposób: nie na konkretną datę, tylko przypuszczalnie i jak lekarz stwierdzi, że jesteś całkiem zdrowy i Ty będziesz czuł się zdrowy < nieczytelnie zapisany fragment ,ale chodzi o to, że od tego czasu jak lekarz stwierdzi, że jestem całkiem zdrowy i ja się tak będę czuł. C.P.> od tego czasu miesiąc i tydzień. Tydzień na dojście do siebie, miesiąc na przeprowadzkę.

- Mario Magdaleno dlaczego taki dopust.

-:)

Całuję Cię. Co do < Nieczytelnie zapisane. Być może „ co do reszty to wiesz. C.P.>.

- W związku z tym winieneś teraz zrezygnować z tego na co Niebo Ci pozwalało.

- Tak, Mario Magdaleno.

- Oprócz „prezentów”

:)


Całuję Cię w policzek, tulę mocniej. Przytuliłaby mocniej do siebie, z dużym dekoltem < nieczytelnie zapisane słowo. C.P.> ale trzeba ograniczeń teraz Twej zmysłowości, więc nie tulę < nieczytelnie zapisane, ale chodzi o to, że nie tyli do siebie z przodu C.P.> i tulę z boku.

Wiesz, że nie żałowałabym Ci pocałunków, bo teraz jesteś biedny, ale obecnie tak trzeba.

- Dziękuję Mario Magdaleno.

- A dzisiaj.

Cóż. Po przyjeździe następny dzień winieneś być z domu. Później wybierzesz się do galerii na małe zakupy i trochę ucieszyć tam oko:).

:).

Ściskam Cię jeszcze raz, nie tulę do siebie mocno;

Całuję w policzek, muskam tylko.


Maria Magdalena jeszcze lekko zmierzwiła mi włosy na czole.

Odwraca się i odchodzi.


- Dziękuję święta Maria Magdaleno.


Otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)



////////////////////////////////////////////////////////////////////////


Dowód na Boże wybraństwo Polski – cenzurowany

https://www.youtube.com/watch?v=zyL7Y3QGxoY


Tutaj, w materiale danym na kanał wróciłem do tematu Osuchowej.

Uzupełnię też, jakby nie było do końca jasne w tekście nagranym na materiał: Na stronie internetowej jest wszystko to co pod krzyżem: oprócz tych właśnie dwóch zdań:

Tu stanie nie tylko świątynia, tu będzie również stolica Króla Polski.

Tu będzie Sąd Boski – Dolina Jozafata.


Na stronę Sanktuarium wchodziłem pierwszy raz w roku 2020 lub 2021. Wydaje mi się, i tak pamiętały też inne osoby, że wtedy te Słowa były na stronie internetowej Sanktuarium i gdy niedługo potem, za kilka miesięcy bodaj, zajrzałem ponownie, już ich nie było. Być może zbiegło się to ze zmianą kustosza. To zapewne do sprawdzenia.

Jednak poprzedni kustosz Sanktuarium choć być może nie cenzurował Matki Bożej na stronie internetowej, czyli w miejscu gdzie może zajrzeć każdy i może się to stąd rozpowszechniać (książkę z cytowanym Orędziem nie każdy znajdzie albo raczej mało kto, a taka internetowa strona Sanktuarium jest ważnym źródłem i uznawanym za wiarygodne, jakby ktoś przeczytał gdzie indziej i podejrzewał że ktoś coś pomylił albo. wprost zmyśla to wydaje się, nie lepszy od swego następcy. Mamy tutaj jego wypowiedź w programie telewizji Trwam. 

https://www.youtube.com/watch?v=oMGJU0IGV9c

Nie tylko nie wspomina o tych dwóch wyjątkowych rzeczach a szczególnie jednej, ale nie mówi o niczym prawie co jest w tych Objawieniach. Mówi, że Matka Boża zachęcała do modlitwy Różańcowej i do dobrego życia, przestrzegania przykazań. I to wszystko.

Nie stać go nawet do zacytowania tego co i dzisiaj jest na stronie Sanktuarium: parafianowaosuchowa.pl/ sanktuarium

np. „ Matka Boża wzięła w rękę wody z tego źródła i pokropiła nią złożonych niemocą i kaleki. Boże, co za widok!

Wszyscy wstali zdrowi i weseli, pełni szczęścia i wdzięcz-

ności. Tym, co rąk i nóg nie mieli, odrosły im momental-

nie. Ci, co byli złożeni paraliżem, odrzucili kule, aby cho-

dzić o własnej sile. Innym, ranami i wrzodami okrytym,

pod działaniem tej cudownej wody zagoiły się te bolesne

rany, i tak wszyscy zostali uzdrowieni (..) „ Istotne jest to, że takiej sytuacji jeszcze nie było, więc jest to przyszłość.

Tym bardziej to „Na całej kuli ziemskiej nie ma i nie będzie takiego

miejsca jak to, na którym klęczycie. Bóg Ojciec od

wieków upodobał sobie to miejsce dla chwały mojej

i swojego Syna Jednorodzonego.” Choć oczywiście ten czy inny ksiądz nie musi jeszcze uciekać od tych słów jak diabeł od święconej wody jak od informacji że w Osuchowej odbędzie się Sąd Ostateczny. ( My rozummy jednak, że będzie to wielki obszar, zatem, obejmujący raczej i Ziemię Królewską – Grębki i Wyszkowskie Wzgórze i Osuchową. Wpływ Tuchełki do rzeki Bóg. Bóg w tamtej części. Bardzo prawdopodobne, że na Wyszkowskim Wzgórzu, na Tronie, w który zmieni się w jakiś sposób Świątynia z Wyszkowskiego Wzgórza, której jeszcze nie ma, w czasie Sądu Ostatecznego będzie zasiadał Bóg Ojciec).

Czy to „Cały świat sponiewierał prawa Boże i poprzekręcano

kościelne ustawy.

Pycha tak dalece zawładnęła ludzkością, że chwałę,

jaka należy się Bogu, ludzie przywłaszczają sobie,

a wszelka umiejętność i wynalazki nowoczesnej

techniki są przyznawane ludziom.”.

No, ale nie, on nie może - ten ksiądz. Może tylko powiedzieć z całego Orędzia w osiemnastominutowym filmie, że Matka Boża mówiła żeby odmawiać Różaniec i przestrzegać przykazań. Mógłby spokojnie zdążyć przeczytać całe Orędzie, plus wizja jak to mamy przekazane.


Pod spodem cytuję całe Orędzie:


Ciekawostką” jest to, że na stronie Osuchowa.pl będącej chyba stroną gminy, czy wioski, w każdym razie stroną świecką mamy całe Orędzie bez cenzury, choć jest też obok w wersji jeszcze bardziej ocenzurowanej i nic nie mówiącej.

https://osuchowa.pl/obiekty.html


W pliku „Orędzie Matki Bożej Osuchowskiej”


ORĘDZIE MATKI BOŻEJ OSUCHOWSKIEJ


  • Jam jest Służebnica Pańska, Matka Boża Częstochowska. Przybywam do was z Częstochowy.


  • Miejsce, na którym klęczysz, przed wiekami zostało przez Boga przeznaczone i dla Mnie wybrane. Ja sobie to miejsce ulubiłam. Oczekuję was z utęsknieniem, dzieci moje.


  • Wy, którzy na to miejsce przychodzicie, znajdziecie łaskę u mojego Syna. Wielkich łask Bożych doznawać będzie każdy, ktokolwiek tu przybędzie z wiarą i miłością.


  • Cały świat sponiewierał prawa Boże i poprzekręcano kościelne ustawy. Trwajcie silnie przy świętej wierze katolickiej, bo ona tylko jest święta i prawdziwa.


  • Jezus, Syn mój ukochany, zagniewany jest na cały świat. Miecz sprawiedliwości dosięgnie grzeszący świat, bo miara Bożej sprawiedliwości już się przebrała. Pycha tak dalece owładnęła ludzkością, że chwałę, jaka należy się Bogu, ludzie przywłaszczają sobie.


  • Czyńcie pokutę i nawróćcie się szczerze do Stwórcy i Pana.


  • Przychodźcie tu licznie. Codziennie pozdrawiajcie Mnie świętym różańcem, który jest bardzo Mi miłą modlitwą.


  • Błogosławię ten strumień wody. Pragnę, aby pod moje stopy słano lniane płótno, a Ja będę je błogosławiła.

Płótno i woda mają moc leczniczą, aby wszyscy, co będą ich używać, uzyskali pomoc dla duszy i ciała.


  • Ja jestem z wami i po wszystkie wieki tu pozostanę.


................

Poniżej jednak jest całe Orędzie w pliku „Orędzie i Nowenna do Matki Bożej Osuchowskiej.”


/////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////


Daję tekst Orędzia bo może ktoś nie ma:


Jam jest Służebnica Pańska, Matka Boża Częstochowska.


Miejsce, na którym klęczysz, przed wiekami zostało

przez Boga przeznaczone i dla Mnie wybrane.

Ja sobie to miejsce ulubiłam i przybyłam do was

z Częstochowy.


Jezus, mój Syn ukochany, jest srodze zagniewany

na cały świat, wymierzona jest kara dla ludzkości.

Miecz sprawiedliwości dosięgnie grzeszący świat,

bo miara Bożej sprawiedliwości już się przebrała.

Kara Boża dosięgnie ludzkość* . Ludzie z głodu lizać

będą kamienie, a ludzkie trupy porozrzucane będą

jak snopy w żniwa.

(* W jednej z wizji Matka Boża błagała Jezusa słowami:

Synu mój, daruj im jeszcze tym razem, przepuść tę karę!”)


Cały świat sponiewierał prawa Boże i poprzekręcano

kościelne ustawy.


Pycha tak dalece zawładnęła ludzkością, że chwałę,

jaka należy się Bogu, ludzie przywłaszczają sobie,

a wszelka umiejętność i wynalazki nowoczesnej

techniki są przyznawane ludziom.


Pobożność jest rzadko spotykaną cnotą, a ci, którzy

ją praktykują, są wyśmiewani i wyszydzani.


Czyńcie pokutę i nawróćcie się szczerze do Stwórcy

i Pana, bo inaczej zginiecie.


Trwajcie silnie przy świętej wierze katolickiej, bo

tylko ona jest święta i prawdziwa.


Codziennie pozdrawiajcie Mnie świętym Różańcem,

który jest Mi bardzo miłą modlitwą.


Jeżeli czci należnej nie będziecie Mi oddawać, biada wam! Kara Boża was dosięgnie, a bez mej opieki zginiecie.


Wszyscy, którzy na to miejsce przyjdą i będą polecać

się mojej opiece, nie zginą.


Wy, którzy na to miejsce przychodzicie, znajdziecie

łaskę u mojego Syna.


Przychodźcie tu licznie.

Wielkich łask Bożych doznawać będzie każdy, ktokolwiek tu przybędzie z wiarą i miłością, i pozdrowi

Mnie modlitwą różańcową.


Miejsce to od wieków jest wybrane na chwałę moją

i Syna mojego.


Tu stanie nie tylko świątynia, tu będzie również sto-

lica Króla Polski.


Oczy całego świata będą zwrócone na to miejsce,

gdyż jak ogonek w jabłku pośrodku się znajduje,

tak to miejsce na kuli ziemskiej.

Tu będzie Sąd Boski – Dolina Jozafata.


Z miłości ku wam, dzieci moje, dam wam źródło

wody**

, a ktokolwiek z wiarą napije się jej lub dotknie

chociaż rąk, nóg lub oczu nie ma – otrzyma zaraz

nowe członki i wszelkie choroby znikną bez śladu.

Nawet zmarły skropiony tą wodą, z woli mojego

Syna powróci do życia.

A każdy, kto będzie prosił o łaski, odbierać je będzie

w obfitości.


(** Po jednej z wizji Marianna Andryszczyk złożyła następujące świadectwo: „Widziałam źródło cudowne, z którego płynęła czysta woda, przy nim stała Matka Boża,

a wokół źródła mnóstwo przeróżnych kalek i chorych.

Matka Boża wzięła w rękę wody z tego źródła i pokropiła nią złożonych niemocą i kaleki. Boże, co za widok

Wszyscy wstali zdrowi i weseli, pełni szczęścia i wdzięczności. Tym, co rąk i nóg nie mieli, odrosły im momentalnie. Ci, co byli złożeni paraliżem, odrzucili kule, aby chodzić o własnej sile. Innym, ranami i wrzodami okrytym, pod działaniem tej cudownej wody zagoiły się te bolesne

rany, i tak wszyscy zostali uzdrowieni. Ci zaś, których

diabeł trzymał w swej władzy, a nawet ci, którzy byli

opętani, zostali w jednej chwili uwolnieni. Grzesznicy

bili się w piersi a wszyscy razem chwalili Boga, że tak

wielkie rzeczy uczynił przez Maryję.”)


Błogosławię ten strumień wody, który w pobliżu

przepływa.

Pragnę, aby lniane płótno słano pod moje stopy,

a Ja będę je błogosławiła.

Płótno i woda mają moc leczniczą, aby wszyscy,

którzy będą ich używać, otrzymali pomoc dla duszy

i ciała.


Na całej kuli ziemskiej nie ma i nie będzie takiego

miejsca jak to, na którym klęczycie. Bóg Ojciec od

wieków upodobał sobie to miejsce dla chwały mojej

i swojego Syna Jednorodzonego.


Ja jestem z wami i po wszystkie wieki tu pozostanę.


Oczekuję was z utęsknieniem, dzieci moje.


***********************************************

Orędzie to było przekazywane

przez Mariannę Andryszczyk (ur. 1877 – zm. 1935)

w Nowej Osuchowej od 1910 roku.

Spisał je na podstawie relacji naocznych świadków

ks. Edmund Szuba (ur. 1913 – zm. 1959


Jest to z internetu, trzeba by jeszcze sprawdzić z książką, którą posiadam, ale dostęp do niej nie jest natychmiastowy. Wydaje mi się, że powinno być „dla chwały Swojej” dlatego trzeba sprawdzić, ale poza tym wszystko jest raczej ok.

Powstrzymajcie się więc od propagowania dopóki nie będzie to sprawdzone z książką. Może ktoś kto ma pod ręką książkę Bożego księdza z tamtych stron o Osuchowej prześle mi skan Orędzia z książki.

C.P.


////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////


Opowiem wam jeszcze inną przygodę swoją. Moje spotkanie z czarownicą


Przed laty odbywałem małą ekskursję po górach Opawskich. Po stronie polskiej. Południowy kraniec opolszczyzny.


W pewnym miejscu, na szlaku, poczułem się nieswojo. Nie wiedziałem jaka może być tego przyczyna, ale wyczułem, że to aura miejsca. Skąd się to brało nie mogłem odgadnąć, ale widziałem, że coś niedobrego jest blisko mnie. Po prostu zła aura. Ale cóż, idę, jest szlak, jest dzień. Jednakże nie pamiętałem czegoś takiego.


I oto widzę przed sobą ze wzgórza, które przecina wytyczony, szlak schodzi, zbiega: coś. Kobieta, wielka, na oko dwumetrowa, albo nawet jakie 2.20 i nie tyle schodzi ale raczej zsuwa się, zbiega. Zsuwa się sprawnie, ześlizguje się tak szybko, jak nie potrafiłby doświadczony piechur, a właściwie jak nie może zrobić człowiek.


To jeszcze byłoby pół biedy, natomiast jej twarz była nieruchoma. Uśmiech, nienaturalny od ucha do ucha, jak namalowany.  Oczy chłodny błękit, ale jakby niewidzące, wycofane w głąb.. czegoś tam.. również nieruchome. Rumieńce na policzkach. To wszystko jeszcze bym chciał może złożyć na karb tego, że źle widzę, choć widziałem wyraźnie, ale dopełniały to czarne warkocze, które nie zwisały pionowo w dół, czy też nie poruszały się pod wpływem intensywnych kroków, ale sterczały jak kije na boki, pod kątem 90 stopni od głowy i nie drgnęły ni trochę co pod wpływem tak intensywnych ruchów nie było możliwe. ( Długość ich była, gdyby zwisały normalnie - do połowy pleców). Wiek, na oko 28 lat.

Dopełniały tego zamaszyste ruchy rękami, w takt kroków, jak wahadło, nie przed siebie, ale na bok tułowia, takie aż pod pachy.

Do tego wszystkiego z tej odległości, przy moim wzroku, nie powinienem widzieć dokładnie twarzy tego czegoś, a widziałem.


Gdy to wszystko zakonotowałem zrozumiałem, że jakieś złe wali na mnie. Zwolniłem kroku, ale to zasuwa na mnie tak samo szybko jak przedtem.

Myślę, cóż robić, odwrócę się tyłem, raczej niedobrze, może jak zwierzę zacznie gonić za mną. Iść naprzeciw też niedobrze.

Myślę, zrobię tak. Zejdę na bok, znajdę lagę. Złe mam nadzieję i tak mi się wydaje, będzie zasuwać prosto przed siebie i minie mnie i pójdzie dalej.

Zszedłem na bok, znalazłem dobrą lagę. Przejdzie to przejdzie, skręci na mnie to cóż robić, zdzielę lagą i zaciskałem ją mocno w dłoniach, ale też ufałem w opiekę mego Anioła Stróża, że ten nie pozwoli aby złe wlazło na mnie, dotknęło mnie.

Trzymam już tę lagę w pogotowiu, stoję z boku, złe, dziwna „kobieta” jest już blisko, nagle  zamiast niej jest niewysoka kobiecinka, która idzie powoli i wygląda całkiem normalnie, a twarz jej niepodobna do tamtego czegoś. Wygląda jak normalna turystka na szlaku.


Puszczam lagę, podchodzę te parenaście metrów do szlaku i idę  naprzeciw kobiecinki. Spotykamy się, widzę, że wygląda trochę niepewnie. Pozdrawiamy się jak ludzie na szlaku. Po trzydziestce, dobrze ubrana, zadbana, trochę się dziwię, że idzie sama. Od słowa do słowa i ona mówi mi, że się mnie przestraszyła. Dobre sobie, to ona mnie przestraszyła i mówię jej to i pytam dlaczego się mnie przestraszyła”. „Taki wielki pan był jak schodził z tego wzgórza, zbiegał właściwie, nienormalnie wielki. I tak szybko pan szedł, zbiegał. I wymachiwał pan bardzo mocno rękami”.

Wcześniej ja też schodziłem ze wzgórza, ale było to nim ją zobaczyłem lub zobaczyłem dokładniej, może dlatego, że miała dobry wzrok, więc ona mnie wcześniej trochę zobaczyła, wielkiego, ( wielkoluda) i zbiegającego ze wzgórza, niż ja ją. Oczywiście z tego wzgórza nie tylko nie zbiegałem, ale nawet nie schodziłem szybko, a nawet już wtedy zwolniłem chyba kroku co do swej normalnej marszruty bo wyczułem tę aurę. Rękami nie wymachiwałem, nigdy tak nie robię, tym bardziej, że zacząłem iść powoli i niepewnie.


Wtedy ja jej opisałem „jej” wygląd. Popatrzyliśmy na siebie. Gdyby tylko jedno z nas coś takiego widziało to by drugie nie uwierzyło, a tak dwoje obcych ludzi. Powiedziała, że nigdy się jej coś takiego nie zdarzyło, ja mówię że mi też nie. Powiedziałem jej też jak zszedłem ze szlaku i jak to odbierałem i jak miałem zamiar zdzielić to coś lagą gdy na mnie szło mimo zejścia jej z drogi. Strapiona trochę, oceniając moją na oko pewną krzepę, powiedziała że dobrze, że tego nie zrobiłem.


Nadszedł jej mąż, rówieśnik, okazała się, że nie szła sama, ale puściła się trochę przodem. Opowiedzieliśmy mu to. Wcześniej powiedziała mi, abym mu to opowiedział, bo on jej nie uwierzy. Wysłuchał nas, widać było, że gdyby jedna osoba mu to opowiedziała, w tym własna żona, to by to zbył, ale że dwie obce sobie osoby, które dopiero się spotkały i nie mogły umówić co do takiej historii mówią to samo nie mógł zaprzeczyć. Po tym i po wymianie jeszcze kilku już potem neutralnych bardziej uwag na temat szlaku itd. każdy poszedł swoją drogą.


Okazało się, że miejsce w którym pojawiła się ta istota to było miejsce śmierci czarownicy. Czarownicy, która została zamordowana przez miejscową ludność, (czyli niemiecką i zniemczoną od pradziadów) w połowie XIX wieku. I był to ten miesiąc, w którym to się stało, a nawet dokładnie dzień i pora dnia.

Była tam tablica informująca o tym.

Zdaje się, że nic złego nikomu nie robiła. Była też zielarką i leczyła ludzi.


Jednakże, widać po tym co pokazała, kontakt ze złymi mocami niewątpliwie był. Bo to jej pokazanie się w takiej postaci nie było dobre. Nie była to prośba duszy czyśćcowej, która pokazuje się i prosi konkretnie o pomoc.


Potem też gdy przypominałem sobie to wydarzenie a miałem już orientację w starożytnej Lechii i korzeniach słowiańskich zastanawiałem się czy nie interpretować tego jako zabójstwa lechickiej wiedźmy (wiedzmy) potomkini dawnych kapłanek pogańskich, lechickich przez niemiecki żywioł.

W każdym razie mimo nieusprawiedliwionego zabójstwa nie było to prezentowane dobro ze strony jej duszy. A po wyglądzie, choć nienaturalnym, trudno było doszukiwać się cech ściśle słowiańskich. Była to raczej mieszanka niemiecko – słowiańska.

....................

Nie opisuję jednak tej historii dla samej historii, tylko jako refleksję nad Bożym działaniem i nad tym co Bóg dopuszcza.


Jej pokuta jest niewątpliwie związana z miejscem i jest taka jak opisuje to Fulla Horak, że dusza nawet nie wie jaka będzie jej przyszłość, choć nie potępiona ( jak być może jest w jej przypadku) to trwa w tym stanie nie mając świadomości czyśćca i oczyszczającego cierpienia, po prostu tego nie zaznaje.

A równocześnie Bóg pozwolił tej duszy mającej kontakty z siłami nieczystymi na taką manifestację żeby zmylić wzrokowo dwie obce sobie osoby idące naprzeciw, rzucić czar na nie - powiedzmy.


Tu mi się kojarzą te działania na które dozwala przecież zawsze Bóg jak „ tak zwana klątwa Tutenchamona” i inne podobne rzeczy. Jak wreszcie u nas zalanie terenu koło Czorsztyna gdzie miały być schowane skarby Inków, na które Ci rzucili klątwę i zalanie terenu było zdaje się zapowiedziane przez Indianina.


Jak wreszcie śmierć wszystkich przestępczych żydowskich esbeków, którzy zalali starożytne groby naszych królów w Górach Świętokrzyskich, a zostawiony przy życiu został tylko geodeta, zdaje się Polak, którzy tylko wymierzył podziemia.

Oczywiście to ostatnie możemy traktować trochę inaczej ze względu na to co Pan nam mówił o starożytnej Lechii i przede wszystkim lechickich korzeniach Pana Jezusa, ale jednak znajduje się w kręgu działań pogańskich na które pozwolił Bóg.


..................................................................................................................


J a  i  Żydzi na cmentarzu


Opowiem wam jeszcze inną przygodę swoją. Nie było to dawno, ale też nie niedawno, w każdym razie przed przekazami, jeszcze tymi pierwszymi a Smoleńsk już zaistniał. (Tak mierzę czas od 10 lat. Przed Smoleńskiem i po Smoleńsku).


Zatem ja, zakonnik, dwóch młodych, ale już nie tak najmłodszych adeptów do zakonu. Jedziemy samochodem do Częstochowy od strony Lublina. Oni dowiadują się wcześniej, że jest po drodze jakiś cmentarz żydowski wart obejrzenia. Znali moje desinteresment wobec fascynacji żydowskimi pozostałościami na ziemiach polskich i poglądy, ale cóż jedziemy. Jak już byliśmy to postanowiłem wejść. Ostatecznie od średniej szkoły zawsze lubiłem cmentarze i chętnie na nich przebywałem, lubiłem też pogrzeby wtedy na które mniej chętnie zacząłem chodzić po przekroczeniu trzydziestki.


Uderzyło mnie to miejsce bo było bardzo urokliwe. Nie same macewy, które były rzadko rozsiane, ale miejsce. Zadbane, wycięta trawa, piękne wzgórki. Miejsce mające w sobie jakiś niezwykły klimat. Oni, zainteresowani popatrzyli i poszli, ja niezainteresowany patrzę i delektuję się miejscem.


Odczułem też jakąś aurę, bo było samo południe. W terminologi ludowej, polskiej czy może i zapewne także prasłowiańskiej był to czas kiedy pojawiały się „duchy” ( wedle tego durnego trochę i nieprecyzyjnego określenia bo albo dusza ludzka i ona nie jest po to aby pokazywać się dla zabawy albo inna istota, demon czy jeszcze coś innego). Czasie między dwunastą w południe a pierwszą. Bardziej w tym czasie można było spotkać „ducha” niż między pierwszą a drugą w nocy, czyli na drugim miejscu po czasie dwunasta, pierwsza w nocy. Wedle ludowej demonologii przez pola miały chadzać południce, czyli trzy baby razem, które niosły śmierć i biada temu, który na nie natrafił na polach.


Wreszcie odczuwam przymus by się za nich modlić. Mówię sobie: to ja, mam się za was modlić?! Czy to wam pomoże w tym waszym Szeolu?.. ale,  ano dobrze.


Stanąłem przy pierwszej z brzegu macewie, najbliżej wejścia, małej, starej ale chyba powojennej furtki i modlę się, modlę się gorąco podstawowymi katolickimi modlitwami i trochę własnymi słowami.


Nagle widzę, że przy mnie znalazł się kot. Duży, rudy, czysty z białym krawacikiem. Usiadł przy macewie na tylnych łapkach i wpatruje się we mnie. Ale można było powiedzieć w taki grzeczny sposób. Poczułem się jednak trochę dziwnie nie tyle z samego faktu iż ten kot przyszedł, usiadł przy mnie i patrzy na mnie ile tym, że nie widziałem go w ogóle wcześniej. To była falista polanka, morze zieleni z rozsianymi rzadko jak wysepki macewami (prawdopodobnie tak rzadkimi bo pozostałe zostały zniszczone przez Niemców).


Zatem jakiekolwiek zwierzę, które podchodzi zauważyłbym a on nagle znalazł się przy mnie. Mam taki instynkt, zwłaszcza dotyczący zwierząt. Wracając ze studiów do domu pociągiem i będąc zaczytany w książce potrafiłem zobaczyć zająca na widnokręgu ( wtedy to jeszcze były czasy gdy taki zając często wyskakiwał) kątem oka. Równocześnie nie widząc przechodzących w wagonie ludzi, a nawet nie zauważając jak mnie ktoś potrącił. Potrafiłem i nadal potrafię zauważyć, wyczuć ruch pająka, który znajduje się z tyłu za mną, w kącie pokoju, niemal za mymi plecami tam gdzie dosięga w bardzo słaby sposób kąt oka, gdy jestem czymś zajęty. 

 

Zatem dziwiłem się, że podszedł tak niepostrzeżenie, zorientowałem się też, że minęło południe. Ale też racjonalnie poczułem pewną obawę, czy to nie wściekły kot, bo koty tak się nie zachowują wobec obcych na pustkowiu. No, ale myślę, nie rzuci się przecież na mnie a jak zacznie się łasić i chcieć o mnie ocierać to go odpędzę (miałem taką przygodę ze wściekłym kotem w dzieciństwie i nie wiedziałem że ma wściekliznę. Głaskałem go, ale jak zobaczyłem jak wykręca nienormalnie głowę i rozgląda się ciągle z niepokojem i ślini mi się po rękach, które ocierałem wreszcie zrozumiałem, że coś jest nie tak, zostawiłem go i poszedłem do domu. Zostałem wtedy bardzo skrzyczany przez rodziców. Ale nic się nie stało).

Ale patrzę na niego, popatruję nie przerywając modlitwy, kot grzecznie siedzi na tylnych łapkach, patrzy na mnie i jakby czekał. Myślę dybuk?


Wreszcie kończę modlitwy, oczywiście znak krzyża na końcu i wracam, idę do wyjścia gdzie oczekuje wzmiankowanych trzech, którzy na pewno zaczęli się niecierpliwić, bo modliłem się 10, 15 minut.


Kot od razu, jak skończyłem wstał i idzie za mną. „Kulturalnie”, w pewnej odległości, spokojnie. Odprowadza mnie do wyjścia ani chybi? Ale myślę też po ludzku - chce iść ze mną? Przyczepił się i będzie chciał mi towarzyszyć abym został jego panem. Nie wyglądał na bezpańskiego kota, no ale. No więc idę i kot idzie ze mną. Patrzę na czekających śmieją się. Prowodyrem był jeden z nich, który nie pałał do mnie sympatią, trochę kpiarz. Patrzą na mnie, idę, kot koło mnie tuż za mną z boku, dwa kroki za mną, dostosował się do mojego kroku. Wtedy zrobiło mi się jeszcze dziwniej. Oni się jednak śmieją, będą sobie żartować, zwłaszcza ten kpiarz, że jakiś kot, jak mówiła moja babcia gwarą Polaków z miast kresowych – przyznaje się do mnie. Ja też się uśmiecham, śmieję do nich, bo to jednak zabawne jest. Jestem już blisko furtki, oni jeszcze bardziej się śmieją, kot mnie dalej odprowadza. Już na kota staram się nie oglądać nawet dyskretnie bo jeszcze bardziej będą się śmiać, wreszcie przy samej furtce obejrzałem się – kota nie ma. Znów nie wiem jaki i kiedy odszedł podobnie jak nie wiedziałem jak do mnie przyszedł.


Podchodzę do swoich towarzyszy. Nie słyszę żadnych komentarzy na temat kota. Tylko, że długo tam zabawiłem. Wreszcie nie wytrzymałem i pytam – Widzieliście tego kota? - Jakiego kota?

Widzieć go musieli, przestrzeń była odkryta, cały czas na mnie patrzyli jak wracałem od macewy a kot szedł z tyłu i z boku, więc go nie zasłaniałem. Nie, nie wiedzieli żadnego kota. Myślałem, że to jeszcze żart z ich strony, ale nie wyglądało na to. Potem rozmawialiśmy o tym pytałem z osobna jednego i drugiego, pomijając kpiarza, pozostałych którzy obaj byli solidni i poważni, jeden zresztą zakonnik, kapłan po blisko 15 latach kapłaństwa. Nie, nie było kota.


Na podsumowanie można by powiedzieć: Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

Pytanie czy więcej przydała się moja modlitwa czy kicanie po cmentarzach żydowskich różnych pseudointeligenckich miłośników wszystkiego co żydowskie na ziemiach polskich? których pamiętam od początku, od czasów swoich studiów także jako kolegów i koleżanki z roku.


Na pytanie jako na retoryczne nie będę dawał odpowiedzi.



( Materiały zamieszczone w Dodatkach w 2020 i 2021 roku.)

...........................................................




Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Poniedziałek Wielkanocny (2021)

  Poniedziałek Zmartwychwstania Pańskiego (2021) Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Około 9.30 - Oto jestem, Krzy...