Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pouczenia Matki Bożej dla Proroka 2024. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pouczenia Matki Bożej dla Proroka 2024. Pokaż wszystkie posty

20 II 2024 Matka Boża o pewnej sprawie/ Moje świadectwo o Krzyżu Nowego Jeruzalem ( a właściwie dwa)



20 luty 2024


Zapisz dziecko

Witaj Krzysztofie

Minęło kilka miesięcy odkąd przyszłam do Ciebie by dać swe słowo a było to tylko w związku z Twoją mamą.

Teraz jestem u Ciebie w związku z sytuacją, która się wydarzyła. Skończyłeś odmawiać, drogie dziecko, różańca pierwszą część i jak przyszłam śpiesznie do Elżbiety by pomóc, tak i przychodzę śpiesznie do Ciebie aby przy Tobie być i rozmawiać o sytuacji, która miała miejsce.

Zastanawiasz się bowiem co teraz czynić a wynika to przecież teraz z Twej służby Bogu to zdarzenie, a wcześniej wynikało ze służby krajowi, choć wykonywanej przez Ciebie indywidualnie, bez współpracy z innymi, poza tylko nieformalną.


Jesteś dzielny i nie boisz się ni trucizny ni kuli. Wiesz też, że jesteś bardzo chroniony, jednak po ludzku obawa zawsze musi istnieć.

Jak widzisz Krzysztofie kwestia zawsze posprzątanego mieszkania i braku w nim bałaganu czy nawet niechlujstwa, ma i dodatkowe znaczenie w Twoim zwłaszcza przypadku.

Oto mogli wejść do Twojego mieszkania nieproszeni goście. Teraz będziesz pamiętał.

Zostawiając już tę kwestię przejdźmy do istotnego teraz problemu. Co robić w tej sytuacji.

Czy powinieneś przebywać w mieszkaniu, które zostało "skażone" przez wejście intruzów, nawet gdyby nie zdarzyło się nic poza wejściem.

Chciałbyś wiedzieć dokładnie co się stało.

:)


Nie zawsze Bóg może dać dokładną wizję. Oczywiście On zawsze może to uczynić, ale nie zawsze może ze względu na < nieczytelnie zapisane słowo C.P> nawet gdy mu służy i nie zawsze jest to słuszne.

Ty nie masz wizji jak tylko < prawdopodobnie "delikatne" C.P.> , czasami bardzo wyraźne, jak gdy oczami ducha ujrzałeś Bergoglio w sekretnej kaplicy na Watykanie gdzie oddawał cześć Behemotowi a Ty, nim oczy przyzwyczaiły się do widoku tej małej bardzo kaplicy, myślałeś, że to oczywiście Chrystus na krzyżu.

Jak i mówiłam o Twej mamie tak i powiem teraz.

Gdyby nie sytuacja, że zmuszony byłeś zamieszkać osobno ze względu na Twą mamę, o czym jest wiadomo i to nie raz było o tym mówione, nie stałoby się to. Twoja mama jest prawie cały czas w domu, tamto mieszkanie było też bardziej uświęcone. To zaś jeszcze nie.

Podejrzewałeś, że taka sytuacja może mieć miejsce i zabezpieczyłeś tak iż został ślad, zresztą zostawili go widząc zabezpieczenie.

Lecz pytanie brzmi czy masz tu nadal mieszkać gdy miejsce zamieszkania Gniewu Boga Ojca mające być świętym zostało "skażone" i czy sytuacja ta się nie powtórzy nawet mimo profesjonalnych zabezpieczeń, co znów jest kosztem.

Jednak gdybyś mieszkał nadal sam takie profesjonalne zabezpieczenie być musi. A tutaj?

Mieszkasz, dziecko, blisko Mnie, blisko ważnego kościoła i miejsce nie zostało wybrane przypadkowo. Mieszkanie też jest dość dobre i za tę cenę trudno byłoby Ci znaleźć lepsze, a raczej [ byłoby] gorsze. Jest małe, bo tak musiało być po rozdziale, ale nie bardzo małe. Okolica nie jest tak wprawdzie atrakcyjna jak w poprzednim miejscu, ale ma inne inne walory, których nie miała tamta.

Chciałabym Cię tu mieć koło Siebie.

:)

- Jak zdecydujesz Najświętsza Matko. Ty wiesz najlepiej i masz wiedzę i rozumienie największe po Bogu. A to dla mnie < nieczytelnie zapisane słowo "najlepsze"? C.P.> najbardziej mi to odpowiada aby Niebo, w tym wypadku, Ty Matko Boża, zdecydowało i ja nie muszę kombinować.

- :) Piękny uśmiech.

Właśnie.

Jednak w przyszłości będziesz musiał sam decydować w ważnych i bardzo ważnych dla kraju sprawach. Będziesz miał szczególną asystencję Ducha Świętego, lecz nie będzie tak, że dostaniesz przekaz, zapiszesz i w nim będzie zdecydowane.

- No właśnie nie wiem Najświętsza Dziewico. Przychylam się tu na jedną stronę, ale też nie chcę zdradzać i swych zamiarów jeśli to do publikacji.

- Część będzie do publikacji, a część nie, ze względu na sprawę. Dotąd wszystko jest do publikacji.

:)

...........................


Udzieliłam Memu synowi prywatnych pouczeń w tej sprawie. On teraz wie jak postąpić.

Błogosławię Was, Moje dzieci na czas Wielkiego Postu, na te 33 dni.

W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

- Dziękuję Najświętsza Dziewico. Chwała Tobie Chryste.

Otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)

............................

Nawet nie wiem kiedy zleciał miesiąc od tego przekazu – to uwaga co do biegnięcia czasu. To straszne:).

...................................................

Moje dwa świadectwa dotyczące Krzyża Nowego Jeruzalem

Niedawno, było to jakiś tydzień po moim opisywanym świadectwie o Namaszczonym podczas Komunii Świętej, miałem następującą sytuację z drzewem Krzyża Nowego Jeruzalem.

Są kawałki odrąbane siekierą z KNJ, czyli nie z drzewa które było niewykorzystane dla Krzyża, ale z samego sprofanowanego Krzyża. Miałem trzy takie zrąbane kawałki.

Jeden z nich leżał na prowizorycznym ołtarzyku ( pomijając inną możliwą kwestię o której w przekazie, miesiąc i tydzień przeziębienia łącznie, z leżeniem w łóżku sprawiło, że tak czy inaczej nie mogłem się w pełni urządzić) w nowym miejscu.

Obok leżał kawałeczek, który nie pamiętam w jakich okolicznościach się odłamał, można rzec drzazga, ale raczej szeroka, gruba i krótka, nie jak typowa drzazga. Miałem natchnienie aby go spożyć. Ten kawałeczek wielkości grubej drzazgi ( bez ostrego końca) wziąłem do ust i zacząłem przeżuwać. Trzeba było dokładnie przeżuć by dąb się rozpuścił jako drzewo naturalnie twarde, do tego mocno wyschnięte, zwłaszcza u mnie gdzie jest ciepło. Był bardzo suchy co podkreślam z powodu tego o czym dalej napiszę.

W momencie gdy wziąłem do ust i zacząłem rozgryzać poczułem w ustach chłód jak od mięty. Orzeźwiający chłód. Trwało to cały czas gdy starałem się rozetrzeć ten kawałeczek na papkę aby móc w rozsądny sposób połknąć. Trwało to długo ( jest też kwestia tego jakie ma się zęby, przede wszystkim czy nie ma problemu z rozcieraniem).

W każdym razie rozcierałem przez pół godziny nim połknąłem i cały ten czas miałem w ustach tę rzeźwość i chłód jak od mięty.

Przekazano mi iż tam gdzie rósł dąb na Krzyż rosło dużo mięty i czy to nie jest jakieś zapamiętanie przez drzewo, które nie jest zwykłym drzewem. Być może, ja jednak myślę, że to ściślej działanie Boże nadprzyrodzone i raczej jak działanie Ducha Świętego niż zapamiętanie mięty (trochę byłoby jak w opowieściach narnijskich gdzie jabłoń w naszym świecie była kołysana wiatrami gdy na około wiatru nie było i było jasne, że reaguje ona na aktualne wiatry narnijskie).

Po połknięciu, po tej pół godzinie, już zniknął chłód w ustach a pojawił się w piersiach, który trwał jakiś czas po czym ustał.

To tyle tej relacji.

Dodam jeszcze, że wyżej cenię drewno ze zrąbanego Krzyża niż krzyżyk wykonany z niewykorzystanego drewna, który oczywiście też mam. O którym to krzyżyku są świadectwa ludzi jak krew widziana na śniegu gdy upadł, czy woda pono cieknąca z niego ( to relacja z drugiej ręki, była podana w komentarzu). U Namaszczonego było pieczenie na ręku gdy miało się tak zdarzyć, że wiór z niewykorzystanego kawałka miał pójść do pieca centralnego ogrzewania.


Drugie świadectwo, tu już bardzo świeże, na dniach.

Otóż podzieliłem się kawałkiem małym, odłamanym przeze mnie z wióra jaki jest po rąbaniu siekierą z KNJ.

Czułem od początku iż nie będzie to tylko kwestia dania komuś kto otoczy relikwię szacunkiem i dla tej tylko osoby.

Po tym ta osoba mówiła mi, że odczuła iż coś się zmieniło jak ten kawałeczek dostała i dała u siebie na honorowym miejscu na ołtarzyku ( posiada też krzyżyk KNJ do którego kawałeczek ze zrąbanego KNJ przytwierdziła).

Przez dwa dni po tym bardziej źle się czułem i miałem drobniejsze uciążliwości. Od razu czułem, że to dlatego. Okazało się że też ta osoba miała raz szkodę w rzeczy świętej, potem jakąś nieoczekiwaną dolegliwość. Myślę, że ja tu bardziej dostałem przez te dwa dni jako inicjator tego. A nie chodzi tu o nią tyle osobiście, ale o rozpowszechnienie tego. Nowe miejsce, które ma cudowny kawałek z Krzyża Nowego Jeruzalem, już nie z drzewa niewykorzystanego, ale z samego krzyża.

Czułem, nim jeszcze dałem, tak mi się wydaje że jest, choć pewności nie mam, że to stworzyło trójkąt, bo kawałek drewna krzyża jest u mnie tam gdzie obecnie jest mama, a gdzie musiałem się wyprowadzić, drugi w moim nowym miejscu i teraz w trzecim. Nastąpiło "zamknięcie obwodu" i objęło spory obszar miejscowości w tym jej centrum. Dość spory a zarazem nieduży na tyle iż to może mocniej działać. Myślę, że gdyby ktoś ze Szczecina na przykład, z Jeleniej Góry, i Przemyśla to by było znacznie słabsze, taki trójkąt na pół kraju.

W każdym razie złemu to nie pasowało i dawał wyraz temu a tak jak przez te dwa dni źle się nie czułem od początku roku (pomijając okres przeziębień, ale tu jeszcze był nacisk duchowy).

C.P.

Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Poniedziałek Wielkanocny (2021)

  Poniedziałek Zmartwychwstania Pańskiego (2021) Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Około 9.30 - Oto jestem, Krzy...