Podziękowanie

 

+JMJ


Czerwiec jest u mnie miesiącem w którym zawsze dziękuję, a ściślej przełom maja i czerwca, ale tym razem podziękowanie będzie miało charakter podwójny.


Zacznę od podziękowania tym wszystkim, którzy przyszli na pogrzeb mojej mamy. Nie było wcześniej tego podziękowania.

Jak wiecie okazało się to dla mnie ważne z dodatkowego powodu, którzyście będący na pogrzebie poznali go zaraz a inni też wiedzieli potem z tego co było opublikowane.


Szczególnie tutaj chcę podziękować Ojcu Andrzejowi, że przyjechał na pogrzeb mojej mamy.

Jak powiedział dostał, że ma jechać i dziwił się temu. Potem już na miejscu bardziej wiedział dlaczego, kogo zastąpił, choć nie wiem czy to jedyna przyczyna.

W każdym razie mojej mamie jako mamie proroka została wyświadczona wielka cześć, że najważniejszy człowiek w planach Bożych na świecie był na jej pogrzebie.


(Przy tej okazji polecam waszej uwadze modlitewnej rodzica (ojca) Ojca Andrzeja. Niedawno wrócił do domu po operacji. Modlimy się o jego zdrowie. Wiemy też jaki w tym wieku operacja ma wpływ na człowieka. Zaś ojciec Ojca Andrzeja jest jeszcze starszy od mojej mamy. Sam to niedawno przeżyłem bo po operacji moja mama nie była już taka jak przedtem. Oczywiście nie zawsze tak być musi. Wszystko w Bożych Rękach).


Przyjazd osób, które były na pogrzebie był istotny także z powodu, że był zauważalny, była to jedna trzecia wszystkich osób. Dzięki temu też ilość uczestników pogrzebu była godna. Nie byłaby ona bardzo mała, gdyby nie osoby, które przybyły ze względu na mnie Bożego Sługę, jednak trochę mała.

Mama miał już 86 lat, prawie 87 ( miesiąc przed 87 urodzinami), rówieśnicy, krewni w podobnym wieku się powykruszali, lub są w zbyt podeszłym wieku a ich stan zdrowia jest zbyt zły aby udawać się w dalszą podróż.


To za co najbardziej jestem wdzięczny Bogu w związku ze śmiercią mojej mamy, obok obecności Ojca Andrzeja na pogrzebie, to wyraz jej twarzy po śmierci.

Wyraz jej twarzy, który widziałem dwanaście godzin po śmierci. Nie wiem czy się zachował taki jeszcze następnego dnia, bo zrezygnowałem z wyciągania mamy z chłodni i odwiedzin, bo trzeciego dnia były wspominane we wpisie sprzed pogrzebu modlitwy przy katafalku w domu pogrzebowym gdzie mama wyglądała, można powiedzieć, dobrze, ale już nie tak jak te 12 godzin jeszcze po śmierci i trochę jeszcze później - dokąd widziałem.


W twarzy, w naturalnie lekko przymkniętych powiekach, nie zaciśniętych, gdzie jeszcze można było zobaczyć migoczące iskierki oczu, mama wyglądała tak jakby patrzyła. Patrzyła i zobaczyła coś co ją zachwyciło i w tym zachwyceniu odeszła.

Było to zachwycenie małej dziewczynki, która dziwi się, że coś jest właśnie takie i że takie piękne i dziwi się temu jakie to jest, jakby chciała powiedzieć : Ach, to tak...


...............................................


Przełom maja i czerwca.


To kolejny już rok ( pierwszy był to rok 2017) dziewiąty, od kiedy Bóg chciał abym jako sługa Boży zajmował się wyłącznie sprawami Bożymi i wszystkim mi zlecanymi nie parając się żadną pracą zarobkową. ( Dodatkowo mam to oczywiście wobec braku takiej potrzeby - zabronione).

Było tak od pierwszych, kompletnych środków z przełomu maja i czerwca 2017 właśnie, które „przypadkiem”, co do stu złotych odpowiadały temu ile bym otrzymał w swoim zawodzie, licząc staż pracy bez godzin nadliczbowych. (Wtedy było bez potrzeby wynajmowania mieszkania. Potem zawsze i cały czas był koszt wynajmowania jednego mieszkania a nawet dwóch < dwóch gdy mieszkałem równocześnie w dwóch miastach > i koszt wynajmowania mieszkania jest stale i do teraz i na przynajmniej bliską przyszłość).


Nie było jednak od razu oczywiste, że tak będzie od początku. Pan Jezus mówił o pracy w Rzeszowie gdzie mnie chciał na początku drogi Bożej i nawet ktoś załatwiał mi pracę nauczyciela. Była też mowa o zostaniu tam na uczelni już po podjęciu tej poprzedniej pracy.


Pan Bóg tak uczynił abym nie miał tu poczucia zbytniego komfortu na początku, czy też by mnie wypróbować.

Dopiero od maja 2018 to stało się bardziej oczywiste, choć pewne dopiero od jesieni 2018, jak pamiętam.

Pan Jezus z początku okazując w ten sposób swą miłość dopominał się tu nawet pewnych rzeczy dla mnie.

Jednak od maja 2018 nie dopominał się, zostawił tu dowolność i przede wszystkim rzecz zostawił Duchowi Świętemu.

Tak, że jest tu kolejna rocznica kiedy dziękuję Panu Jezusowi, tym którzy go słuchali, ale potem i do dzisiaj Panu Jezusowi i Duchowi Świętemu jak i Ojcu, który chleb powszedni daje mi w obfitości.

Zaś szczególna wdzięczność od jesieni 2018 jest Duchowi Świętemu, który działa cicho i delikatnie. Duchowi Świętemu i wszystkim, którzy są podatni na działanie Ducha, podatni Jego delikatnym ale bardzo skutecznym natchnieniom.


Z serca Bóg zapłać !!!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Poniedziałek Wielkanocny (2021)

  Poniedziałek Zmartwychwstania Pańskiego (2021) Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Około 9.30 - Oto jestem, Krzy...