+JMJ
Ponieważ w przekazie jest dużo o mojej mamie, krótkie wspomnienie. Tak się złożyło, że przekaz jest opublikowany w imieniny mojej mamy, które obchodziła 24 czerwca (Janina). Dodatkowo (zmarły) ojciec też 24 czerwca, bo Jan. Przy tym wszystkim 24 czerwca był końcem roku a mama nauczycielką, więc było miłe zamieszanie tutaj. Mama odświętnie, bo koniec roku szkolnego i dodatkowo, bo imieniny i ojciec też odświętnie i koniec roku szkolnego i wakacje i moje wysiłki laurkowe:) ( chyba tylko na Dzień Ojca, 23 czerwca. Dla mamy była na Dzień Matki.) pod sam koniec roku szkolnego:) i tak to co roku wyglądało w dzieciństwie.
14 czerwiec 2026
Mówi święta Maria Magdalena.
Trudny był dla ciebie ten czerwiec, od piątku po Bożym Ciele do dzisiaj.
Żałoba Cię cisnęła, bo została przerwana. Przerwana w tym mieszkaniu i wśród tych sprzętów, które mama użytkowała do czasu kiedy chodziła, czyli tuż przed chorobą, kiedy zaniemogła aż do śmierci. Sprzęty kuchenne, które dokupywała, głównie w Rzeszowie, ale też jeszcze w Krakowie. Rzeczy dla siebie, które dokupywała, torebki, które też kupowała w lumpexie gdy jej się spodobały. Dużo butów, zwykle tanich, najdroższe Ty jej wybrałeś. Jej pokój z którego poszła do szpitala i potem do ośrodka.
Przykrość sprawia Ci też, że niedługo ktoś inny zasiedli to mieszkanie. Dlatego chciałeś aby mama zmarła tam gdzie miałeś być ostatecznie. Lecz przecież Niebo ustaliło inaczej, także z tą sytuacją, która teraz wyszła, trudną.
Nie byłoby dobrze aby Twoje miejsce nie było tylko dla Ciebie wiadome i tym osobom, którym chciałeś podać. Zatem i ta winieneś je opuścić.
Dlatego, gdyby Twoja mama zmarła tam gdzie się wybierałeś i tak potem musiałbyś opuścić to miejsce a i miejscowość może.
Dzisiaj jednak żałoba puściła. Masz tak też, bo przycisnęła Cię stała choroba i Bóg nie daje nigdy nadto, a Tobie byś się czuł zbyt mocno przyciśnięty – też nie daje.
Wyszło tak, że nie pojechałeś od razu do Zakopanego. Także na przeszkodzie stało tu Twoje stałe podleczenie się zaległe od ostatniego miesiąca.
Byłeś w Toruniu, jeden dzień z noclegiem i w Trójmieście dwa noclegi.
W Toruniu chodziłeś z mamą bo potrzebowała tego. „Jest nadal w dwóch wymiarach” a do Torunia chciała z Tobą pojechać. Mieliście blisko a raz jak chciałeś to nie wybrała się. I dziwiłeś się pokazując jej okazałe i niezniszczone zabytki toruńskiej Starówki, bo powiedziałeś, że nie potrzebuje teraz tego oglądać i powiedziała Ci, że potrzebuje.
Potem spacerowaliście bulwarem nadwiślanym, lecz gdy Ty poszedłeś na statek czegoś się napić, została na bulwarze siedząc na ławce.
Podobnie na Starówce gdzie miałeś nocleg w hostelu, w samym jej środku, można rzec, odprowadziła Cię tylko do drzwi i do restauracji też z Tobą zwykle nie chodziła. Za wyjątkiem gdy ta była na otwartym powietrzu, czyli Starówka z widokiem na okolicę < nieczytelnie zapisane słowo C.P.>
W tej sytuacji proponowałeś jej coś do picia czy jedzenia – przypominała, że jest duszą:)
Sądziłeś, że jak ogląda zabytki to i zje oraz wypije. Jednak nie.
Jeść mogłabym ja gdybym się zmaterializowała, jeść normalnie.
Zobaczyłbyś Krzysztofie co to znaczy jeśli kobieta je wykwintnie i zarazem z apetytem. Jednak jeszcze bardziej przez to zakochiwałbyś się w swej księżniczce i byłby kłopot.
-:)
Oj myśli pstre o... wielożeństwie....
:)
Potem byłeś z mamą w Trójmieście, podobnie jak do Torunia pojechałeś nieoczekiwanie, bo nie mogłeś wysiedzieć w domu. Ale także dla mamy, która w Trójmieście była wiele razy, ale ostatni raz dość dawno. To Twoje dzieciństwo, bo co roku od piątego do dziesiątego [ roku życia] wczasy były w Sopocie Wyścigi a raz w gdańsku Wrzeszczu < Niezrozumiale zapisany fragment zdania C.P.> była mocno deszczowa pogoda i obejrzałeś wtedy w kinie „Gwiezdne wojny” i Twoja mama musiała prosić by Cię z nią puszczono bo film był od dwunastu lat a ty miałeś dziewięć.
Był więc Gdańsk i Sopot co roku, był statek na Hel.
Niczego Ci nie brakowało i mimo opłaconych wczasów pracowniczych mama wydawała półtorej do dwóch odłożonych pensji, istotnie na Twe lody i gofry. Gdy jadłeś lody, nawet w lecie, miałeś często anginę, a nad morzem nie przeziębiałeś się, zatem było często siedem lodów dziennie i siedem gofrów a śniadania i obiadów w domu wczasowym prawie nie chciałeś, z czego mama oczywiście nie była zadowolona.
Teraz byłeś tylko półtora dnia, bo choć wyjechałeś rano, to z Płocka jest słabe połączenie do Trójmiasta, zawsze jedziesz około pięć godzin, choć to dość blisko.
Pierwszego dnia tylko Gdańsk, ul. Długa i Motława, tam gdzie wypływaliście statkiem.
Tam pierwszy preerotyczny zapach. Był tam składzik ryb, czy odpadków < Nieczytelnie zapisane słowo. CP.> , w tylnej części Motławy tam gdzie teraz płyną statki na Hel < W tylnej, tutaj, to znaczy kawałek dalej od strony mostu, który jest za bramą kończącą ulicę Długą. C.P.>.
Zapach tych psujących się ryb działał na Ciebie nęcąco i jakoś zmieszał Ci się z pierwszymi zabawami preerotycznymi w przedszkolu, których inicjatorkami były dziewczynki: Izabela z Twojego przedszkola, jedynaczka, córka nauczycielki, mała psotnica i Twoja kuzynka Monia, jak byłeś w odwiedziny u brata mamy we Wrocławiu. I połączył się do tego w nie wiadomo jaki sposób ten zapach i zaczął mieć znaczenie preerotyczne. Pamiętasz go do dzisiaj.
W każdym razie poszedłeś z mamą < Czyli mowa tu o czasie obecnym C.P.> do tego miejsca gdzie odpływały statki.
Nocowałeś u Franciszkanów na ul. św. Trójcy.
W Gdańsku ceny są wysokie ale było tam taniej niż w hostelu koło dworca, dodatkowo była tam kawa i herbata z ekspresu bez ograniczenia, a nawet sok i kompot z automatu bez ograniczenia, do tego dostępna w kuchni lodówka, więc było warto.
Tamże nocował z Tobą Namaszczony Brat (wtedy Brat) Andrzej a w kościele obok, w kaplicy, teraz nazywanej małym kościołem, zawierzaliście przy dużym ołtarzowym obrazie MB Ostrobramskiej.
Tym samy ten obraz M .B. Ostrobramskiej jest teraz najważniejszym obrazem M. B. Ostrobramskiej na Pomorzu.
Następnego dnia miała być słaba pogoda, więc zrezygnowałeś z płynięcia z mamą na Hel. Poprosiłeś ją jednak by postarała się, poprosiła o dobrą pogodę. Nie spodziewałeś się takiego efektu. Jednak jest Twoją mamą a Ty wiadomo kim jesteś. Pogoda była bardzo dobra do wieczora wbrew prognozom. Myślałeś o tym, że ludzie nie wiedzą o tym, że zawdzięczają ją Twojej mamie. ( Oczywiście najpierw Bogu, ale gdyby nie poprosiła to byłaby taka jak zapowiadali).
Byłeś więc z mamą w Sopocie na molo i na plaży, oraz w Gdyni na Skwerze Kościuszki by przypomniała sobie Dar Pomorza i ORP Błyskawicę ( Dar Młodzieży wypłynął) i też oceanarium. Pytałeś mamy czy tam iść – byłeś niedawno. Powiedziała, że nie i że towarzystwo rozwydrzonych dzieci jej niepotrzebne:)
:)
Zastanawiałeś się czy i z kim być w Zakopanem, bo nie miałeś ochoty, pierwszy raz, jechać sam. Niebo chciało abyś zabrał ze sobą ( i zafundował jej) pewną psychicznie chorą dziewczynę. Chciała i rozmawialiście o tym. Byłeś jedynym, który z nią zaczął rozmawiać.
Niestety jej mama nie skontaktowała się z Tobą. Po ludzku można się było tego spodziewać. Wola Jezusa nie zawsze jest realizowana. Chciał tego dla tej dziewczyny z Tobą. Nigdzie nie była, jak sama mówiła, a ma już 27 lat. Jej choroba psychiczna jest silna, ale kontaktowała, rozmawiała i potrzebowała różnych rzeczy.
Cóż, oczywiście masz kłopot z głowy, to odpowiedzialność a i sprawa „ na pograniczu” nazwijmy to, bo to młoda kobieta, mimo wszystko, zgrabna i byłyby obawy o nią.
Jednak Niebo chciało abyś z nią pojechał, aby dostała to od Jezusa przez Ciebie. Mimo dodatkowego ryzyka, bo poczuła coś do Ciebie, choć jesteś starszy, co gdy zobaczyłeś to Cię skonsternowało. Myślisz teraz, że może jej mama zobaczyła, poznała, że coś do Ciebie poczuła?
W każdym razie obawa jej mamy i to że obcy facet ma jej córce finansować wakacje (kilkudniowe) sprawiły, że nie odezwała się. Celowo bowiem nie wziąłeś telefonu tej biednej dziewczyny a tylko podałeś swój i swe imię i nazwisko.
Jednak teraz pojedziesz ze zmarłą mamą:). Można rzec, że nie jest nudno. Mogłeś jechać z wariatką:) pojedziesz ostatecznie ze zmarłą. Jest zatem ciekawie, tak jak lubisz.
Mama Zakopane zna trochę i teraz nie dopominała się tam wyjazdu. Bo jeśli już to miała tam jechać z Krakowa, była też nie tak dawno z Tobą, bo raz ją zabrałeś gdy już byłeś na Bożej Drodze, była też na Kasprowym i czekaliście w okropnej kolejce po bilety.
Pojedziesz jednak z nią i na Kasprowy też, chociaż sam nie bardzo chętnie byś się wybrał, bo bilet drogi i specjalnie Cię ta wycieczka nie pociąga.
I w inne miejsca, które znała.
Chciała też nad morze w lecie. Nie zabrałeś jej bo potrzebowałeś wypoczynku. Potem zaś i nie było czasu a i też wydałeś tak dużo nad morzem w te dwa tygodnie < Nieczytelny krótki fragment C.P.> był też Licheń, dwa noclegi, że nie było na dodatkowy wyjazd potem, choć oczywiście mogłeś uszczknąć z zapasów. Potem w październiku też byłeś krótko w Górach Świętokrzyskich i też środków nie miałeś na dłuższe eskapady.
:)
Na tym zakończymy teraz.
Odczułeś, że ten męczący etap żałoby od Twojego powrotu dzisiaj rano osłabł.
Mama była cały czas przy Tobie przez te ostatnie dziewięć lat. Była cały czas w domu a i Ty w domu spędzałeś zwykle dość dużo czasu. Nie wychodziłeś przecież do pracy o siódmej i nie wracałeś o siedemnastej.
Błogosławię Cię.
Dla Ciebie pojawiłam się w letniej sukience, mam odsłonięte ramiona dla Ciebie:) i sukienka lekko poniżej kolan i mam bose stopy w sandałkach.
:)
Przytul się do mnie i niech Cię ukoi w tym mój zapach.
:)
Poburzyła mi jeszcze żartobliwie włosy.
- Gdzie znajdę taką drugą jak Ty?
( Filuternie) Takiej samej nie znajdziesz, ale Twa Filomena to to czego najbardziej potrzebujesz.
Rosnący biust Twej ukochanej: narzeczonej i żony to to czego potrzebuje Twa natura, mój jest stały:) śmieje się.
Całuje mnie jeszcze w policzek.
Patrzy jeszcze, po ludzku, wzrokiem akceptującym i trochę pobłażliwym, tak to można nazwać.
- Będę przy Tobie.
Całuje mnie jeszcze w czoło.
- Ech Twój zapach, Mario Magdaleno, niech żyją 28 - letnie kobiety.
- :)
- Nie dorówna Tobie nikt.
- Z piosenki wziąłeś słowa teraz, ale to nie odnosi się do mnie i nie o ziemskiej kobiecie.
Ale owszem, Maria Magdalena jest jedna i drugiej takiej nie ma.
- Superksiężniczko.
- Superrycerzu.
- :)
-:)
Amen.
Otrzymał Krzysztof Michałowski
(Maria) Dziękuję Święta Mario Magdaleno za wsparcie Proroka Cypriana Polaka,, a także dla nas. Bogu niech będą dzięki. Chwała Tobie Chryste!
OdpowiedzUsuń