„OŚWIECENIE SUMIEŃ” - Dla ratowania dusz ludzkich

OŚWIECENIE SUMIEŃ” - Dla ratowania dusz ludzkich


Oświecenie Sumień” - ta najbardziej pilna wiadomość odnosi się do mistycznego wydarzenia, które WKRÓTCE odbędzie się na świecie.

Wydarzenie nazwane przez Jezusa Chrystusa (w wielu różnych prywatnych objawieniach w ostatnich latach) jako Ostrzeżenie i Oświecenie Sumienia, dane będzie światu jako Największy Akt Bożego Miłosierdzia.

OŚWIECENIE SUMIENIA, cudowny Dar osobistego spotkania każdej duszy z Bogiem, poprzedzi i pomoże przygotować ludzi na Powrót Jezusa Chrystusa. Wydarzenie to będzie doświadczane przez każdego człowieka na świecie, także dzieci w odpowiednim wieku. Będzie to tak silne przeżycie, że nikt nie będzie mógł go zignorować. Wszyscy, nawet ateiści, przekonają się, że Bóg istnieje. Każdemu objawią się jego grzechy tak, jak pojawiają się one w oczach Boga. Dar ten będzie zachęcać ludzi do ponownej oceny swojego życia i poproszenia Boga o przebaczenie. W tych burzliwych latach będzie również inspirować wiele nawróceń, zanim Jezus Chrystus powróci jako Sprawiedliwy Sędzia.

DLACZEGO NASTĄPI OŚWIECENIE SUMIEŃ ? -aby udowodnić całemu światu, że Bóg istnieje, -aby przyprowadzić każdego ponownie do Jezusa i na drogę Prawdy, -aby poprzez nawrócenia zahamować na świecie wpływ grzechu i zła, -aby pomóc uratować nas, zanim nasza dusza zostanie osądzona, przez danie nam szansy poprawy i błagania o przebaczenie za popełnione przez nas grzechy, -aby nawrócić niewierzących, którzy nie mieliby szans na zbawienie bez tego Wielkiego Aktu Miłosierdzia, -aby umocnić wiarę wśród wierzących.
CO POPRZEDZI OŚWIECENIE SUMIEŃ? -Dwie komety zderzą się na niebie. -Ludzie będą spodziewać się, że to wywoła katastrofy większe niż trzęsienia ziemi, ale tak nie będzie.  Będzie to znak, że wkrótce spotkamy Jezusa. -Niebo stanie się czerwone i zobaczymy Wielki Krzyż na niebie, Znak do przygotowania się. -Ateiści powiedzą, że jest to globalne złudzenie. Naukowcy będą szukać logicznego wyjaśnienia, ale takiego nie będzie. -Będzie to spektakularne zjawisko, ale nie wyrządzi nam żadnej szkody, ponieważ będzie Aktem Miłości i Miłosierdzia pochodzącym od Jezusa.
CO SIĘ WYDARZY PODCZAS OŚWIECENIA SUMIEŃ? -Każdy powyżej odpowiedniego wieku, dozna osobistego mistycznego spotkania z Jezusem Chrystusem.  Będzie to jak dzień naszego sądu szczegółowego po śmierci, tylko że tym razem jeszcze nie będzie wyroku skazującego. Zamiast niego dostaniemy szansę, aby poprosić o przebaczenie. -Zostaną nam pokazane wszystkie nasze grzechy i sprawi to, że poczujemy ogromny smutek i wstyd. -Niektórzy poczują tak wielkie obrzydzenie i doznają takiego wstrząsu, gdy ich grzechy zostaną im ukazane, że umrą zanim wykorzystają okazję prośby o przebaczenie. -Każdy zobaczy stan swej duszy przed Bogiem – co dobrego i co złego uczynił w swym życiu. -Wielu ludzi upadnie i będzie płakać łzami ulgi, łzami radości i szczęścia, łzami zdumienia i miłości. -Nareszcie stanie się możliwe życie nowym życiem, gdy będziemy znali pełną Prawdę.
CO NALEŻY UCZYNIĆ PRZED OŚWIECENIEM SUMIEŃ? -Jezus prosi teraz każdego, by modlić się za te dusze, które będą w stanie w grzechu śmiertelnego, i które być może umrą od wstrząsu Ostrzeżenia i Oświecenia Sumienia. Każdy musi się teraz przygotować. -Jezus prosi, abyśmy wszyscy już teraz, czyli jeszcze przed Oświetleniem, przygotowali się duchowo i skorzystali z możliwości spowiedzi, pokuty i prośby o przebaczenie naszych grzechów.

Materiał został opracowany przez Bożego kapłana. 
C.P.


Forum o Broni od 17 lipca 2020

Forum o Broni od 17 lipca

Forum o broni tworzę też dlatego, że jest dużo komentarzy o broni pod ostatnim przekazem i jeszcze wcześniejszym, jednak także z innego powodu.

Nim pojawił się pierwszy komentarz o procy, zadziwiające, że w przeddzień właśnie kupiłem procę. Kupiłem ją do zabawy, dla wyrobienia refleksu, choć w tym zakresie i zręczności, nie dla obrony, bo jak wiecie obronę mam mieć nadzwyczajną, gdyby nie to na pewno miałbym nawet dwa pistolety czarnoprochowe, każdy colt z magazynkiem 6 naboi, czyli razem byłoby dwanaście strzałów do oddania razem bez wymieniania magazynka, do tego jeszcze dwa albo nawet trzy magazynki już gotowe. Chodziłbym na strzelnicę itd. I niepotrzebne byłby mi zabawy z procą.

Tak w ogóle to zawsze uważałem, jeszcze w latach 90- tych, że mężczyzna, który ma rodzinę powinien mieć w domu broń dla jej obrony. Uważałem, że najlepszy do tego na warunki domowe i okołodomowe będzie kałach obrzyn, czyli kałasznikow z obciętą lufą. Kałasznikowa można było w roku 1994 kupić na słynnym Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie bez problemu za czterysta złotych, do tego dostawało się wiadro naboi. Dosłownie, we wiadrze i z wiadrem z nabojami do domu. Oczywiście przywozili to i sprzedawali przybysze ze wschodu. Nie pamiętam jaka była wartość nabywcza wtedy 400 złotych (liczę też może nowymi pieniędzmi, wydaje mi się, że w 1994 roku były jeszcze stare), ale pensja najmniejsza była wtedy chyba 500 zł więc tak jakby liczyć pod dwa tysiące dzisiaj, czy może 1600.

Kolega był także z Warszawy i miał mi wskazać miejsce. Wtedy będąc na studiach dziennych i pracując dorywczo mogłem kupić za własne pieniądze, ale miało to być na ćwiczenia korporacji akademickiej do której należałem, na wzór przedwojennej. Ponieważ koledzy nie wykazali zainteresowania, dołożenia się finansowego, a przecież ćwiczyć mieliśmy wspólnie i byłaby to nasza wspólna własność, odpuściłem sobie.
Gdyby jednak wchodziła w grę obrona rodziny taką czy inną broń palną miałbym na pewno. Dziwię się, więc bardzo że mężczyźni nie mieli takiego poczucia i nie mają i bez Orędzi. Ja sam zachęcałem nie raz dawniej krewnych do dyskretnego posiadania broni.

Co do broni rejestrowanej sprawa jest prosta. Gdyby większość Polaków miało taką broń w domu to sprawa wyglądałaby cokolwiek inaczej. Gdy mają jednostki, odebranie jej w wypadku konfliktów zbrojnych czy innych konfliktów jest oczywiste.

Oczywiście broń rejestrowaną można mieć, ale oprócz niej trzeba mieć inne, nierejestrowane zabezpieczenie. Z drugiej strony jest się na jakimś celowniku i też mogą nas chcieć razem z tą bronią rejestrowaną wykorzystać do swoich celów jako państwo czy jego atrapa. Więc trzeba i to rozważyć.

Tutaj proca jaką kupiłem. To był zresztą przypadek bo po prostu przechodziłem koło sklepu z militariami i wstąpiłem.

To włoska proca stil crin z podpórką na rękę. Ja mam taką jak tu jest


Jaka jest jaj siła? Wypróbowałem ja póki co w domu, czego nie polecam, ale ja w dzieciństwie i będąc już de facto nastolatkiem 13 - 15 lat dość dużo ją z nią obcowałem i wiem czego się po niej spodziewać. Przestrzeliłem z niej na wylot torbę papierową, nadszczerbiwszy mocno opakowanie z ziołami, które było w środku.
Razem z procą zakupiłem kulki 7 mm w cenie 10 zł a proca kosztowała mnie powyżej 50, nie pamiętam dokładnie chyba 58 lub 59. (Przez internet jest zawsze taniej).


Ważne jednak aby naciąg był jak najsilniejszy.
Tutaj jest proca z podwójnym naciągiem. Nie miałem jej w rękach, ale oczywiście im naciąg silniejszy tym lepiej.


Pamiętam w ósmej klasie kolega, który teraz jest myśliwym zrobił raz tak mocną procę, że nakrętka od śruby z której strzelał wbijała się do połowy w jego drewniany, nieheblowany płot.
Gumy były bardzo szerokie i składały się na pół. Było ją o wiele trudniej naciągnąć niż tą którą kupiłem. Sądzę, że była istotnie mocniejsza niż ta z podwójnymi gumami. Ale i ta którą mam czy jej podobne jak sądzę swoją siłę ma i nie jest zła.

Ja tu nie zalecam procy jak remedium, ale piszę o niej bo trochę się z dawnych czasów znam:)

Wada każdej tego typu broni jak i wiatrówki na sprężynę, która jest najsilniejszą wiatrówką bez rejestracji (prędkość około 330 metrów na sekundę – oczywiście dobry egzemplarz bo są i słabsze na sprężynę) jest to, że jest jednorazowa, jednorazowego ładowania jak i łuku.
Dobre łuki bloczkowe też wydają się tu być dobrym rozwiązaniem bo są i wśród nich bardzo silne, ale cena tych najsilniejszych jest wysoka.

Doświadczony procarz szybciej będzie strzelał z procy niż z wiatrówki sprężynowej na jeden śrut. Śrut też nie ma właściwości ogłuszającej. Co do ich szybkości pono najlepsze są rocket i  hornet  ( po angielsku) . Są też śruty teflonowe, pono bardzo szybkie bo się ślizgają w lufie. Warto je wypróbować, mają być jednak bardzo drogie.

To wszystko jest jednak jeden strzał. Bierzemy pod uwagę stres i brak wprawy. Proca może ogłuszyć napastnika jak dostanie w głowę. W stresie i braku wprawy nawet z bliskiej odległości możemy przestrzelić a strzelenie w tułów aczkolwiek może zaboleć nie wystarczy. Dodatkowo napastnicy mogą mieć choćby kamizelki
nożoodporne, które można kupić w sklepie z militariami za 300 zł a które na pewno osłabią strzał czy także cios jeśli bronią sieczną.

Dlatego nie rezygnując z procy jeśli ktoś ma tylko maczetę wydaje się oczywiste, że broń którą mamy, ze względu na mniejszą siłę rażenia niż broń palna powinna to nadrabiać ilością strzałów.

Jest zatem kwestia broni bez zezwolenia na kule gumowe, pieprzowe i gumowo - stalowe. Są to na przykład pistolety siedmiostrzałowe na CO2 niektóre z hukiem imitującym strzał, niektóre bez czy też ze zbyt cichym.
Ale tu jest problem, bo nie wiem jaka jest ich skuteczność.
Popularny vloger reklamujący broń czarnoprochową w czambuł tę broń potępia mówiąc, że to oszustwo sklepów to sprzedających i że strzały z takiej broni, nawet z bliskiej odległości nie obezwładniają przeciwnika jak to pokazują nam w internecie te sklepy na filmach.
Oglądałem też inne filmy, na jednym z nich dwóch młodych mężczyzn wypróbowuje to na jednym z nich ( z celownikiem laserowym - to też dla bezpieczeństwa aby nie trafić w głowę, choć miał okulary) i po jednej kulce z gazem pieprzowym siada na ziemi, ma dość, dochodzi do siebie po dłuższej chwili i pod koszulką ma plamę krwi i całkowicie startą skórę czego nie było widać na koszulce a to była nawet nie kulka ale rodzaj lotki do pistoletu.
I jeszcze inny film. Nie mogę znaleźć śladów oszustwa. Nie wiem. Być może reklamujący czarnoprochowce (niewątpliwie z tego wszystkiego najlepsze) ma jakiś inny powód aby pokazywać broń na kule gumowe jako oszustwo. Są pokazywane ścianki regipsowe przez nie przebijane. I taką mi pokazywali w sklepie.
Szybkość takiej kuli z tego pistoletu to ledwie 200 i ponad dwieście metrów na sekundę.
Jeśli chcemy się przekonać to pozostaje nam samemu popróbować do tych regipsów, ale przede wszystkim do ochotnika?
Ja brałem pod uwagę kupienie takiego pistoletu na kule gumowe za
500 zł ( niby 600 ale była promocja, powiedzmy) w sklepie aby wypróbować to dla czytelników, jednak uważałem że istotna jest próbowanie na ochotniku. Ponieważ takiego nie znajdę, żyję dość samotnie, właściwie jak pustelnik, chociaż wśród ludzi. (Pustelnik w wielkim mieście;) rozwiązaniem byłoby zapłacenie jakiemuś zdrowemu byczkowi. Pan Jezus jednak nie zezwolił na to abym strzelał do kogoś a ktoś znosił fizyczną niedogodność,czy ból dlatego ,że chce, potrzebuje pieniędzy. Skoro tak to odpada wypróbowanie tego przeze mnie, bo regipsy i dykty nie wystarczą i nie wydam na niepełne sprawdzenie 500 złotych. tym bardziej, że uczestnicy Wolnej Elekcji będą chronieni sami z siebie jak i pod szczególną ochroną będą Darczyńcy utrzymujący te przekazy.
Oczywiście jakbym nie płacił za taki pistolet to mogę wypróbować go na regipsach, najwyżej ponosząc koszt naboi, ale tylko tyle.

Możecie też próbować na golonce świńskiej.

.....................................................

Proponuję aby wszystkie ostatnie komentarze na temat broni przeklejać na tym forum. Można kolejne dawać i pod Orędziami ale dawajcie równocześnie i tutaj.

Do Atora (Krzysztofa Woźniaka) w sprawie używania słowa "koronka" i innych sprawach związanych z Kościołem katolickim od czasów coronawirusa

Do Atora (Krzysztofa Woźniaka) w sprawie używania słowa "koronka" i innych sprawach związanych z kościołem katolickim od czasów coronawirusa.




Nie Atorze. Nie mieszaj w głowach mało zorientowanym katolikom gdy idzie o kwestie katolickie. Masz tutaj braki i źle rozumiesz pewne rzeczy i podobnie podchodzisz do Kościoła katolickiego jak wielu z pokolenia gierkowskiego czyli tego które w latach siedemdziesiątych miało naście lat a ostatnio tłumnie poszli do kina na film „Kler” choć nie byli w kinie od dwudziestu lat i powszechnie mawiali, że nie trzeba, bo film będzie w tv czy na innych nośnikach za 3 miesiące, ale na „Kler” poszli.

Jeśli chodzi o biskupa Długosza to tenże tańczył niedawno przed ołtarzem z paniami i to jest gorsze od tego co powiedział o Szumowskim i Morawieckim choć jest to bardzo złe.
Biskup Długosz jest ewidentnie żydowskiego pochodzenia co jest nagminne wśród polskich biskupów ( i niech nikt nie mówi, że to nie ma znaczenia bo ma, zwłaszcza jak to pochodzenie jest ukrywane, poza tym przede wszystkim znaczenie tego potwierdza Bóg w różnych, współczesnych, polskich Orędziach) ale jest jeszcze inna rzecz. Otóż wielu z nich jest masonami. Wydaje się, że tylko wielu, ale w Orędziach z Nieba otrzymywanych przez Żywego Płomienia – Piotra Martyniuka jest wymieniona liczba: na 138 urzędujących biskupów masonami jest 120. Orędzia te mają potwierdzenia w innych Orędziach.
Więc w tych kategoriach należy rozpatrywać poparcie.
Gdy biskup Sławoj Leszek Głódź wygłaszał „pośmiertne” peany na cześć Adamowicza mówił o jego dążeniu ku świetle i inne – była to ewidentna gadka masońska i też wygłaszał tu peany na rzecz człowieka którym miała czy zajmowała się już prokuratura.

Źle, że biskup czy ksiądz głosi peany na rzecz jakiegoś, żyjącego czy nie, polityka gdy ten jest postacią co najmniej podejrzaną a przestrzeni publicznej a nawet w sądzie są na to ewidentne dowody.
Tutaj jednak większym problemem jest skażenie Kościoła katolickiego przez porównanie tych ludzi do świętych i co gorzej do ewangelistów. Jest to kuriozum ale bardzo szkodliwe. Szkodliwe dla Kościoła katolickiego bowiem jak tacy są świętymi no to tym łatwiej wyobrazić sobie można, że na tronie Piotrowym Antychryst który zasiądzie może być kimś takim jak Morawiecki czy Szumowski tylko większego formatu człowiekiem z Zachodu oczywiście z odpowiednią krwią w sobie.

Zatem ksiądz czy biskup powinien mówić też o sprawach aktualnych, dotykających Polaków. Znasz zapewne pierwotną definicję słowa: polityka – roztropna troska o dobro wspólne. I tej tak rozumianej polityki jest za mało na ambonach. Gdyby byłoby było jej więcej to w Polsce byłoby choć trochę inaczej – lepiej.
Ale księża ( i uczciwi biskupi) zostali zastraszeni mentalnie jak się okazuje także przez Atora, przez ludzi którzy wyznają taki pogląd.

Inny błąd który ludziom wciskasz gdy idzie o wiarę katolicką jest następujący: Mówisz na przykład, że kto co robi w łóżku czy nie tylko to jego sprawa byleby nie głosił tego publicznie i nie łamał prawa.
Możesz mieć taki pogląd, to pogląd obiegowy, tylko skoro się przyznajesz do katolicyzmu i to praktykowanego, to nauka katolicka jest inna. I to głoszona także w kościołach mimo politycznej poprawności. Otóż nauka Kościoła jest taka, że indywidualny grzech wpływa na społeczność. To zło w indywidualnym wydaniu choćby nie naruszało prawa i nie gorszyło innych ( bo na przykład nic o tym nie wiedzą) przechodzi na społeczność co do skutków w jakimś wymiarze.
Czyli tak samo mój grzech. Zatem i ja przez swój grzech od początku lat 90 - tych mam wpływ na to co jest teraz w Polsce choć mój grzech nie było niezgodny z prawem i nie naruszał publicznej moralności. I każdego. I Twój Atorze.

Lubisz różne „ciekawostki” to powinieneś wiedzieć ( choć chyba o tym nigdy nie wspominałeś), że jest taka miejscowość w Ameryce Południowej gdzie wszyscy się nawrócili, co do jednego. Wszyscy codziennie chodzą na mszę, wszyscy przyjmują Komunię Świętą. I jaki jest skutek tego. Otóż miejscowość ta żyła z uprawy warzyw. Przed nawróceniem się wszystkich (powtarzam – wszystkich) wyżywili się z tego skromnie i sprzedawali, ale bardzo niewiele. Po nawróceniu całej miejscowości zaczęły rosnąc warzywa gigantycznych rozmiarów, wielkie plony i jak przedtem raz tygodniu odjeżdżał jeden samochód dostawczy to teraz odjeżdża sznur ciężarówek.

Inna sprawa.
Powiedziałeś, że Chrystusowi jest chyba wszystko jedno kiedy będzie Wielkanoc, że jak jest epidemia to można Wielkanoc przesunąć na jesień.
Nie decyduj za Chrystusa czy mu wszystko jedno czy nie. Chrystus zresztą mówi na bieżąco przez swoich wybranych w Polsce i gdzie indziej. Więc jest jego Słowo bieżące przynajmniej w pięciu, sześciu publikowanych na bieżąco Orędziach ( W Polsce) i nie trzeba dociekać czego Chrystus chciałby, a czego nie chciałby na co się zgadza a na co nie, tylko jest bieżące Słowo Pana. I są to Orędzia, które się wzajemnie potwierdzają. A mówi: że nie jest mu wszystko jedno w tym i innych ograniczeniach które zostały nałożone na Kościół. Jeśli dostrzegasz antychrysta, masonerię, NWO itd. i jako katolik wierzysz, że istnieje szatan to jako katolik powinieneś rozumieć, że jemu, szatanowi najbardziej zależało na tym aby nie było Świąt Wielkiej Nocy praktycznie i dla niego to było jeszcze ważniejsze niż pognębienie ludzi, zubożenie, obostrzenia.

Nie stanąłeś w obronie katolików, czyli swoich. Sugerowałeś, żeby nie chodzić do kościoła. Nie podnosiłeś tego, że oto w takim tramwaju, na przykład w Krakowie mogło być wedle obostrzeń 48 osób ( tramwaj bez przegradzania, nowego typu) a w tym samym czasie w kościele 5 osób. Kto chciał mógł jeździć tramwajem, ludzie się sami ograniczali, były pustawe, albo niemal prawie całkiem puste. Natomiast kto chciał nie mógł pójść do kościoła. Powierzchnia niejednego dużego kościoła, katedry: Można zmieścić 10 takich tramwajów, gdy idzie o metry sześcienne, a nawet o długość. Czyli 500 osób. W kościele nie wchodzimy i nie wychodzimy ciągle jak w tramwaju, nie przemieszczamy się także jak w sklepie.
W kościele siadamy na miejscu i jesteśmy tam do końca mszy poza Komunią Świętą i to często dawaną na środku kościoła, więc tylko wychodzenie z ławki. Dodatkowo mniej oddychamy niż w tramwaju, bo siedzimy spokojnie na miejscu czy sklepie, nie jesteśmy zdyszani itd. i inne.

Nie broniłeś Atorze Chrystusa. Powiesz, Chrystus nie potrzebuje obrony? Tak z jednej strony nie potrzebuje jako nieskończony Bóg z drugiej ponieważ uniża się do człowieka potrzebuje jej i mówi o tym.
Jeżeli kto Mnie się wyrzeknie to i Ja się go wyrzeknę”.

Stawiając wszystko inne zdroworosądkowo w sytuacji coronawirusa ( i słusznie) jako katolik w tej sytuacji nie zająłeś głosu co do Komunii na rękę, niejako przymusu w wielu miejscach teraz w Polsce i nie pokazałeś jak zrobił to choćby Cejrowski nielogiczności tego. (Pomijam tutaj podstawową kwestię sacrum). Brudne ręce u każdego kto właściwie przyjmuje Komunię. Wychodzi z domu dotyka klamki w bloku, windy, klamki w drzwiach kościoła, ławki, daje na tacę, wyciąga pieniądze. Ponadto w postawie stojącej stoi twarzą w twarz z księdzem blisko, a w klęczącej nie.
Nie zwracasz uwagi wreszcie, że wierni wedle przepisów w tej chwili muszą być w maseczkach w kościele a w restauracjach nie. Rotacja w restauracjach jest ciągła, powierzchnia mała.
Wszak kościół posoborowy podkreśla, że msza to jest uczta Eucharystyczna, przenosząc akcenty z tego, że jest to przede wszystkim Najświętsza Ofiara. No, ale skoro uczta to nie ucztujemy w maseczkach.

Poza tym i wcześniej i teraz była to ingerencja państwa bezprawna w autonomię Kościoła. I Ty znający się na prawie tutaj nie zabierałeś głosu. I do tego haniebna bo zmieniająca przepisy kilkukrotnie w ciągu miesiąca. A biskupi posłusznie ją wykonywali i akceptowali już dwie godziny po. Gdzie to komunikował abp Gadecki, ale nie było możliwe aby w te dwie godziny Episkopat nad tym się naradził, każdy z biskupów i zostali o tym powiadomieni. choćby telefonicznie. Są to starsi ludzie zwykle, niemailowi albo słabo mailowi. Więc taka zgoda abp Gądeckiego jest z księżyca i nie możliwe było aby wszyscy biskupi dostali to info, zastanowili się nad tym i wyrazili zgodę. Więc tu jest bardzo gruby przekręt.
Ale jako katolik i wyłapujący absurdy gdy idzie o robienie nas w durnia gdzie indziej tutaj się nie sprawdziłeś.

Jako katolik nie masz problemu z tym, że nakazuje Ci się nosić maseczkę w kościele gdzie jak jesteś ubrany i jak się nosisz to nie tylko Twoja sprawa, ale przede wszystkim Boga, bo to dom Boży.
Więc o ile kwestia tego czy w restauracji przed posiłkiem czy po będziesz w maseczce gdy nie ma wymogu to Twoja sprawa to w kościele już jest inaczej.

Nie powiedziałeś nigdy, że kościół nie jest miejscem jak każde, nie jest miejscem publicznym jak każde. A może dla Ciebie jest jak każde? To w takim razie gratuluję. Jeśli dla Ciebie to jest miejsce które powinno podlegać państwowym przepisom i jest na takich samych zasadach ( wnętrze sakralne) jak skwer, park, sklep, czy tramwaj, to jako katolikowi gratuluję.
Tylko problem na tym polega, że Ty to rozsiewasz wśród innych i robisz to w stosunku do dużej ilości ludzi, więc gorzej niżbyś mówił tylko pani kioskarce, sąsiadce i swoim bliskim.

A przy końcu – używasz słowa „koronka”. Słowo to każdemu katolikowi odmawiającemu tę modlitwę kojarzy się z Koronką do Bożego Miłosierdzia lub innymi Koronkami ( jeśli odmawia) na przykład Koronką do krwawych łez Matki Bożej.
Jeśli myślisz, że takie osoby Cię nie słuchają to jesteś w będzie. Słuchają Cię też osoby regularnie czytające bieżące polskie Boże Orędzia o do nich się stosujące. Osoby te maja też wiedzę o NWO i inscenizacji smoleńskiej i bieżącą polityczną i są światłe. Istotna cześć z ich to polska klasa średnia.
I ja piszę w imieniu tych osób, reprezentuję tutaj kilka tysięcy takich osób, nie mówię, że wszyscy słuchają regularnie Twojego programu, bo też po prostu są to ludzie zapracowani, ale część z nich słucha w tym i dzięki mnie bo sami Cię linkowałem, cytowałem.

Dlatego proszę w imieniu swoim i innych abyś nie używał słowa koronka, tylko zamienił na inne. Jesteś dość inteligentny aby bez problemu to zrobić. Masz też, można powiedzieć, mały osobny dział na stronie związanej z tym czym się zajmuję, choć to prowadzi ktoś inny i zastanawiałem się czy nie sugerować tej osobie likwidację tego działu m. in. ze względu na słowo „koronka” przede wszystkim jak i też na brak podejścia z sercem, które reprezentujesz gdzie indziej do spraw katolików od czasu coronawirusa.
Strona, którą prowadzę zajmujące się głównie ( ale nie tylko) sprawami wiary, ma minimalnie 6 tysięcy wejść dziennie od czasu coronawirusa, często jest to więcej. W porywach bywało i 15 tysięcy wejść dziennie na stronę. Oprócz tego są inne miejsca związane, które prowadzą niezależni ludzie, strony które dają Orędzia albo je zbierają. Jest też kanał na yt gdzie Orędzia daje otrzymujący je. Niektóre filmy mają 100 tys. i więcej wejść. Zresztą youtube manipuluje też przy ilościach wyświetleń, więc zwykle jest to więcej.

Zatem zraziłem się do Ciebie. Słucham Cię, ale już z nie taką chęcią jak dawniej gdy nie powiedziałeś, że Wielkanoc można przenieść sobie na dowolną przyszłość, akceptowałeś ingerencję państwa w kościół, nie pokazywałeś absurdów i dyskryminacji , że w przykładowym tramwaju może być 48 osób a w wielkim kościele 5, czy to teraz trwającej dyskryminacji, że w restauracji, knajpie można siedzieć godzinami nawet bez maseczki a w kościele przed Bogiem nieskończonym wystawionym na przykład w Przenajświętszym Sakramencie, czy podczas Podniesienia zwłaszcza, wedle przepisów należy oddawać Mu cześć w kagańcu, kneblu na twarzy dodatkowo szkodząc swemu zdrowiu przez niedotlenienie czy zakażanie się własnymi bakteriami..


Wreszcie nie jest tak tylko, że słuchałem, korzystałem z Twoich programów i tylko „gębą” wymagam.
Twoje programy są wartościowe i jest dużo ważnych bieżących i nie tylko rzeczy. Można podziwiać za pracę i pracowitość. I ja zawsze rozumiałem, że trzeba wspierać takie miejsca. A ponieważ reklam nie kocham i nie chce na nie tracić czasu abyś nie był poszkodowany przy zarobku wpłaciłem Ci przed Bożym Narodzeniem 100 złotych. Nie chwalę się tu oczywiście i nie jest to zawrotna kwota. Traktowałem to jako wpłatę na cały rok. Słucham Cię od wiosny 2019 i chciałem w tym roku to powtórzyć, ale wspomniane rzeczy mnie do kolejnego wsparcia zraziły.
Nie żałuję tej pierwszej wpłaty i teraz bym zrobił tak samo. Ale Ty tak jak się obejdziesz bez mego wsparcia tak jak ostatecznie bez Twoich programów.
Słuchałem dla odprężenia wlogu pewnego młodego japończyka polskiego językoznawcy, a ponieważ mnie sprawy językoznawstwa polskiego interesują, a nawet mi są potrzebne ten kanał mi odpowiadał. Jednakże w pewnym momencie ów miły, młody człowiek, zasłużony już w jakiś sposób dla promocji języka polskiego i kultury polskiej i tłumaczący Polakom jak się powinno poprawnie mówić po polsku zirytował się na słowo : „japoniec” jakie pojawia się w komentarzach. Powiedział, że to rasizm, bo powinno mówić się „Japończyk” i on zakłada, że to niecelowe nie ma rasistowskiego podtekstu, ale jak się okaże że jednak rasizm to będzie wprowadzał cenzurę w komentarzach.
I to mnie zraziło bo uczulony jestem jak ktoś upomina Polaków o rasizm. Wiem, że kocha Polskę, wiem że język polski, ale od tej pory sam nie wiem jak to wyszło, że już nie zaglądam tam nawet. Ostatnio bo byłem ciekaw co będzie mówił o coronawirusie w Japonii bo u nas zamilkło, ale to było jeszcze w marcu albo w kwietniu. Wpływ na to ma i brak czasu bo jest go coraz mniej ( Nie wiem czy znasz „teorię” mówiącą o tym, iż doba nie ma 24 godzin obecnie tylko znacznie mniej. Kilka lat temu było to 18 godzin, teraz ma być mniej. I to przyśpiesza w galopującym tempie. Piszę „teorię” w cudzysłowie bo zostało to potwierdzone w Bożych Orędziach).

Podkreślasz aby wyłączać adblocka i nie przewijać reklam aby dać Ci zarobić. Swego czasu źle spojrzałem na ilość subskrybentów i sądząc, że to około czterdzieści tysięcy pomyślałem, że jakby każdy wpłacił ci tylko 10 zł rocznie nie 100 to miałbyś 400 tysięcy rocznie. Nie wnikam w Twoje dochody i nie moja sprawa, ale wiem ile można zarobić na youtubie i z youtuba licząc ilość wejść tyle nie możesz mieć. Jednakże potem zobaczyłem, że źle spojrzałem bo subskrypcji miałeś 10 razy tyle. Zatem to byłoby już 4 miliony rocznie. Czyli 400 tysięcy miesięcznie. Uff..:).
Wybacz, ale jestem pewien,że takiej kwoty miesięcznie nie masz. I daleko do niej. A nawet wątpię bardzo ( i też jestem pewien) aby było to 10 razy mniej ( czyli złotówka rocznie od subskrybenta). Nie dociekam, tylko tak sobie piszę, aby pokazać, że można i bez reklam.
Dowiedziałem się jednak, że nie żyjesz tylko z youtuba. To dobrze. Zatem tym bardziej nie potrzebujesz mojego skromnego wsparcia, ale przestawiłem tą sprawę aby pokazać jak podszedłem do Ciebie i jak Cię potraktowałem i że nie tylko wymagam bez pokrycia, choć oczywiście żaden darczyńca choćby dał znacznie większa kwotę ściśle prawa wymagać nie ma.
Zrobiłem to też dlatego, że więcej się u Ciebie można dowiedzieć niż od przeciętnej telewizji. Jeden człowiek i więcej niż z tvp publicznej na przykład. A ta chce aby jej płacić abonament chyba 25 zł miesięcznie. Zatem w stosunku do tego wyszło mi co do dobrowolnego udziału w Twoim programie jedna trzecia tego a z tv reżimowej nic skorzystać nie można. Poza tym U Ciebie można słuchać tylko i stracić mniej czasu bo podczas tego można wykonywać na przykład prozaiczne czynności domowe.
Oczywiście wszystkiego jak leci nie słucham bo także brakuje czasu i choć w czasie słuchania można robić niektóre rzeczy to jednak choć potrzebna mi orientacja w sprawach bieżących, zwłaszcza polskich a Twoje programy tutaj pomagają, to najistotniejsza jest dla mnie formacja duchowa i ona jest moim zadaniem.
Ale jak powiedziałem, w tym roku straciłem ochotę na kontynuację „abonamentu”.


Na koniec. Wspomnę o Namaszczonym. Niekoniecznie chcę abyś o tym mówił ponieważ sprawy związane z wiarą wiary takie jak proroctwa świętych dajesz w teoriach spiskowych. Rozumiem to, ale nie chcę się do tego bezpośrednio przyczyniać.

Ale odnotowuję to iż mówiąc o Polsce w kontekście przepowiedni ludzi uznanych przez Kościół jak s. Łucja z Fatimy, czy inni w opinii świętości nie wspomniałeś o Namaszczonym, który jest obiecywany przez polskich proroków na przykład przez zmarłą w opinii świętości Zofię Nosko (Lekarz ze Szczecina) czy wreszcie Adama Człowieka, które to Orędzia mają kościelne imprimatur.
Teraz Niebo przez współczesnych proroków polskich zapowiedziało rychłe ujawnienie się tego męża opatrznościowego z woli Nieba, który teraz jest jeszcze ukryty, który będzie dla Polaków kimś kim był dla starożytnych izraelitów Mojżesz. On ma przeprowadzić Polaków przez ten czas, który będzie.
U Zofii Nosko jest jego opis fizyczny. Wysoki, młody, urodziwy blondyn, szczupły, wręcz chudy (może na skutek postów) z włosami do ramion. Klęczy w katedrze wawelskiej podczas koronacji, za nim dwóch młodych biskupów.


Krzysztof Michałowski (Cyprian Polak)

O Monetach złotych i srebrnych tak zwanych inwestycyjnych czy inaczej bulionowych.

O Monetach złotych i srebrnych tak zwanych inwestycyjnych czy inaczej bulionowych. Materiał drugi.

Tutaj materiał, który popełniłem wcześniej :


W związku z pytaniami do mnie na mail i w komentarzach w tej sprawie daję tutaj odpowiedź i chciałbym aby ona wystarczyła.

wspomniał iż kupiłem takie monety w liczbie 15 za 1400 zł (srebrne) i powiedział abym kupił jeszcze takie w takiej samej liczbie następnego dnia.

Najpierw pytanie ile kto ma kupować monet? Nie ma takiej możliwości, że Pan Jezus przekaże czy ja, że tyle czy tyle kto ma kupić. Nie ma tutaj też zresztą reguły. W moim przypadku jest to liczba symboliczna, równocześnie jest to miesięczna polska pensja na rękę, powiedzmy. I mnie i Grzegorza z Leszna i innych otrzymujących przekazy choćby mieli Łaskę bezpośredniego widywania Chrystusa czy Matki Bożej ( ja nie mam, przekazy otrzymuję w lokucji wewnętrznej) dotyczą zapasy czy może zabezpieczenie się też finansowe jakieś aby okazać pokorę i nie nadużywać Boskiej Opatrzności.

Powiedziane jest w przekazach, że zostanie zlikwidowana gotówka. Jeśli ktoś więc chce i może a ma zasoby „papierków” w banku zwłaszcza, niech wypłaci i zamieni to na srebro.
Oczywiście zawsze pierwsze było złoto, ale Pan Jezus powiedział abym nie kupował złota. ( w tej kwocie 3 tysiące złotych około mógłbym zresztą kupić tylko połowę złotej jednouncjowej monety i to nawet niecałą).
Zatem ja niczego nie narzucam natomiast nie mogę zachęcać do kupowania złota.

Dodam tylko tutaj, że moneta jednouncjowa złota to około 7 tysięcy złotych a jednouncjowa srebrna ma wartość niecałych stu złotych.
( uncja to około trzy deko).

Druga rzecz – nie jestem ekspertem w sprawach srebra i złota i także monet srebrnych czy też złotych. Praktycznie dowiedziałem się o nich dopiero w grudniu.

W momencie gdy zakupywałem 12 i 13 marca to były ostatnie monety. Nie wiem czy sprowadzą i będą dostępne od ręki, nie wiem też gdzie można aktualnie dostać kupić, dostać. Musicie poszukać w internecie, może natraficie na forum jakieś czy inne miejsce gdzie będą aktualne informacje.

Wiadomo mi o dwóch miejscach gdzie można kupić takie monety o ile aktualnie są: To Mennica skarbowa, i Goldenmark. Mennica skarbowa jest w każdym mieście wojewódzkim, Goldenmark nie wiem. Są jeszcze mennice krakowska, wrocławska, gdzie one występują – ich sklepy czy poza Krakowem, Wrocławiem, nie wiem.

W mennicy skarbowej ( mówię o znanym mi oddziale bo nie wiem jak innych) nie było monet i były zapisy, ni srebrnych ni też złotych.
Przy zapisie trzeba podawać swoje dane i jest ślad, że masz takie monety.
Co do srebra to nie jest rejestrowane a złoto jest, jednak jak mnie poinformowane w oddziale do 30 tysięcy złotych czyli wartości złota nie trzeba okazywać dowodu osobistego, natomiast nawet najmniejsza moneta złota czyli 1/10 uncji na przykład około 700 zł jest z wymogiem podania imienia, nazwiska i adresu, jednak jak powiedziała sprzedawczyni z uśmiechem oni tego nie weryfikują.

Zatem z tego co mi wiadomo takich monet ogólnie (srebrnych, bo o nich już będę tylko mówił ) jest brak a są tylko na zapisy. Trzeba jednak sprawdzać, dzwonić , pytać, pójść. Ja kupiłem, więcej nie kupię i nie mam potrzeby tym się interesować.
Dodam, że trudno się dodzwonić, jak byłem to była gorąca linia, telefon bez przerwy dzwonił, więc to widziałem, bo sam nie dzwoniłem tylko od razu pojechałem, ale jak ktoś nie ma na miejscu to musi dzwonić.

Zatem jak nie ma monet a nie chcecie się zapisywać to zostają wam srebrne sztabki. Owe 30 monet, które kupiłem czyli wartość niecałe 3 tys. złotych to jest grubo licząc kilogram srebra najczystszej próby.

Monety są lepsze niż sztabki, zatem jak macie wybór to kupujcie monety, jeśli nie, to srebrne sztabki. Przy srebrnych sztabkach jest też mała obawa fałszerstwa ( ze względu na niską cenę srebra póki co nie opłaca się go fałszować co jest kosztowne) więc jakby ktoś od was odkupował to zapewne nie będzie się bardzo obawiał jak się trochę na tym zna, bo przy kilogramie złota to by było około dwieście tysięcy złotych więc sprawdzanie sztabki mogłoby być bardzo gruntowne.

Jak będziecie kupować sztabki to raczej mniejsze chyba, że ktoś może i chce tego kupić bardzo dużo niech sam zdecyduje.

W starszym materiale macie link. Konkretne telefony mennic, czy innych punktów musicie szukać w internecie.

Przestrzega się przed kupowanie pokątnie czy szukaniem tak zwanej okazji. Nie ma tu okazji, monety takie kosztują teraz jeszcze, kosztowały nieco poniżej 100 zł ( krugerrandy, amerykańska jednodolarówka - nominał oczywiście symboliczny) więc taniej nie będzie a może być tylko drożej.

Monety które najlepiej kupować to : Srebrne krugerrandy- to monety z RPA, kanadyjskie – klonowy, liść, australijskie z kangurem, i z USA. Są najbardziej rozpoznawalne z tym, że niektórzy zalecają najbardziej te pierwsze trzy. 

Wszystko należy robić ku Chwale Pańskiej i tak aby się Bogu podobało. Zatem na spokojnie, bez gorączki, z zaufaniem Bogu, równocześnie możliwie szybko.
Zatem ten materiał nie jest dla osób, które martwią się o swoje zasoby, ale Bóg się u nich nie liczy, nie dla nich jest pisany.

Z Panem Bogiem

KM

O monetach złotych i srebrnych i innych sprawach związanych


( Przypomnę, że materiał możemy powiększyć przez naciśnięcie klawisza "ctrl" i trzymanie go i klikanie w klawisz "+" )


Monety złote i srebrne

Ostatnio, to znaczy na dniach, wychodzi kwestia likwidacji gotówki w banknotach pod pretekstem walki z koronawirusem, co już pono zapowiedziano w Chinach. U nas PiS de facto już chce wprowadzić likwidację gotówki i to nawet bez koronawirusa.
W ogóle już na dzień dzisiejszy działania PiS są bardzie wrogie wobec Polski i Polaków niż PO. Nie chcę powiedzieć, że PO byłoby lepsze gdyby dzisiaj rządziło. Może byłoby gorsze ale u władzy jest PiS a nie PO.
To trochę tak tak jak mielibyśmy dwóch psychopatycznych morderców . Jeden kogoś zabił i poćwiartował a drugi wiadomo, że był akurat w tym czasie „nieczynny”. A my powiedzielibyśmy :” No, ale tamten drugi to gdyby zabił to by dokonał jeszcze gorszego bestialstwa. Jednak zabił ten, nie tamten.
  • Jak wiemy Pan Jezus w Orędziach przeze mnie i innych mówił by nie trzymać pieniędzy w bankach, ale w gotówce. I to można mówić o okresie kilku miesięcy zakładając, że ktoś może mieć tyle pieniędzy w gotówce, które może wyciągnąć a inaczej trzymałby w banku.

Pan Jezus nie mówił, przynajmniej poprzez mnie, o srebrze ni złocie, być może dlatego aby nie wzbudzać apetytu na złoto i chęci jego posiadania, przeglądania, pieszczenia, dotykania i chuchania na monety i cieszenia się nimi co może być wzmacniane teraz przez szatana, (zatem gdybyście takie monety kupowali, zwłaszcza złote - ze srebrem jest mniejszy problem - to uważajcie pod tym kątem) ale oczywiste jest dla nas, że na skutek krachu bankowego i gotówka w papierach może stać się mało wartościowa i bezwartościowa, nie mówiąc już o tym jakby została zlikwidowana, nawet jeszcze bez czipów i zostałby tylko obrót elektroniczny.

Doradzał mi ktoś kto jest ekonomistą z wykształcenia i także praktykiem złotą sztabeczkę na przykład najmniejszą chyba – 500 złotych, czy większą tysiąc.
Ostatecznie nie mam niczego takiego ani też, myślę nie potrzebuję, nie mam oszczędności, bo też Pan Jezus chce abym wszystko wydawał.
Ale gdybyście wy chcieli coś mieć w złocie czy srebrze to nie kupujcie sztabek, czy raczej sztabeczek ( bo na sztabkę to raczej mało kogo stać – kilo złota tak pi razy oko 200 tysięcy złotych) ni złotych ni srebrnych tylko tak zwane inwestycyjne monety bulionowe. Są to monety złote i srebrne.
Złote o wadzie jednej uncji, która w tym przypadku jest około 31 gramów, które kosztują około 7 tysięcy złotych sztuka, czyli jedna uncja nieco ponad trzy deko. Monety takie mamy także w rozmiarach mniejszych, półuncjowych, do jednej dziesiątej uncji. Taka najmniejsza złota moneta kosztuje około 700 zł. Przy monecie jedna dziesiąta uncji zapłacimy trochę więcej niż za jednouncjową, czyli inaczej mówiąc jeśli kupimy dziesięć monet jedna dziesiąta uncji to będzie nas to kosztować trochę drożej niż gdy kupimy jedną monetę jednouncjową, ale różnica nie jest duża i uważam, że warto zaopatrzyć się przede wszystkim w mniejsze monety zwłaszcza dla kogoś dla kogo jedna złota moneta jednouncjowa to byłoby maksimum co mógłby odłożyć, także ze względów bezpieczeństwa, a może też być ktoś kto będzie mógł sobie kupić i odłożyć tylko jedną monetę 1/10 uncji na czarną godzinę.
Mamy jeszcze monety srebrne również jednuncjowe. Tu sprawa jest zupełnie inna cenowo, rzecz jasna. Taka jednouncjowa moneta srebrna to koszt około 100 złotych.
Najlepiej skupić się tylko na trzech najbardziej rozpoznawalnych i uznanych monetach i nie szukać innych: Krugerrandy z RPA, australijski kangur, i kanadyjski klonowy liść. W tych monetach próba złota jest 999 (fajna liczba, co? (:) - w kanadyjskich i australijskich, trochę mniejsza jest w krugerandach, ale jest to znikome i wartość mają taką samą, jest tam dodawana miedź przez co mają inny, charakterystyczny kolor i bardziej odporne na zużycie.

Co do złotej czy srebrnej biżuterii, którą można by się poratować. Tutaj dokładnie nie wiem, ale jest to zwykle połowa wartości samego złota czyli tak zwanego złotego złomu jak to nazywają. Próba jest też znacznie niższa ze względu na to pono, że czyste złoto mało się nadaje na biżuterię, jest zbyt miękkie.

Jeszcze gorzej to wygląda w przypadku srebra. Srebrny prosty, łańcuszek czy raczej już łańcuch, który będzie kosztował około 200 zł ważący około 20 gramów w sklepie jubilerskim ma wartość srebra może za 70 złotych, czyli jedna trzecia wartości „ srebrnego złomu” w stosunku do jednouncjowej monety srebrnej za 100 złotych.
Nie należy też się pocieszać na przykład srebrną bransoletką, która kosztowała 400 zł i jest ze srebrnych blach plus kamienie półszlachetne, wygląda ładnie i okazale bo tutaj srebra może być jeszcze mniej niż w tym łańcuszku a półszlachetne kamyczki są za 2.3 złote sztuka na stoisku. Zatem nią się nie poratujemy a jeśli już to bardzo słabo, w stosunku do ceny, którą za nią zapłaciliśmy. Biblia też mówi o drożyźnie o cenie chleba za niemało złota. To nie dotyczy dzieci wybranych, zachowanej reszty, ale tak musi być, więc tym bardziej nie trzeba liczyć na wartość przykładowej srebrnej bransoletki kobiecej, która kosztowała 400 zł ( opieram się na konkretnym przykładzie) a koszt srebrnego złomu będzie może mniejszy od tego łańcuszka.

Dlaczego monety a nie sztabki? Sztabki łatwiej podrobić. Im złota moneta mniejsza i cieńsza tym trudniejsze jest jej podrobienie. ( Srebrne już bardzo nie opłaca się podrabiać, nawet jednouncjowe). Monety o których wspominam nie mają zwyczajowo wybijanej próby jak sztabki, próbą, potwierdzeniem jest sama moneta.

Zatem nie sztabki, sztabeczki w przypadku przeciętnego Polaka, i nie sztabki gdy idzie o srebro. Srebro mniej opłaca się podrabiać ale jednak monety są lepsze. Najlepiej te trzy o których powiedziałem.

Sklepy z takimi monetami znajdziecie w każdym większym mieście.

Więcej informacji gdyby ktoś potrzebował znajdzie w internecie i może się temu przyjrzeć jak i samym monetom, wagom ich itd. w internecie.
( dwa linki na końcu materiału).


………………………………………..
Tutaj nie można nie wspomnieć w ogóle o sprawie parytetu złota która od drugiej wojny zwłaszcza, zanikła. W Polsce choćby przed wojną w obiegu była część monet srebrnych, zapewne i złote nie znam tej sprawy dokładnie.
Ale cóż, trzeba to powiedzieć, że jest to wina samych ludzi, samych zwykłych ludzi i ich przedstawicieli, reprezentantów w postaci inteligencji, że tak jest i wygląda to coraz gorzej. Wina także w postaci narastającej grzeszności społeczeństwa. Bo przecież nie jest tak i nie było od I wojny, że Boga nie szanują i coraz nim mniej żyją elity, czy bogaci ( nie mówiąc o walce z nim) tylko także przeciętny człowiek.

Niejeden z was być może spotkał się z gadaniem iż banknoty kiedy zaczęto je stosować w Europie (stosować, bo pono 6 wieków wcześniej wymyślili je Chińczycy), najpierw we Włoszech u samego końca średniowiecza a potem reszcie Europy wprowadzono, bo były wygodne i nie były ciężkie.

Nie wiem czy zwróciliście uwagę, że złote monety, które znamy z ziemi polskich czy inne były przeważnie małe, na przykład jak nasze dzisiejsze dwugroszówki albo jak miały większą średnicę to był bardzo cienkie. Według wyobrażeń jakie można mieć z dzieciństwa gdy czytało się w bajkach o złotych dukatach, albo jakieś monety były pokazywane na filmach gdzie na przykład zrabowali je zbójcy czy piraci, to były to duże i grube monety. Jeśli takie to wiele ich mogło być ciężkich. Ale pytanie jest tu o wartość.
Dlatego były szerokie niektóre, ale rodzaj cienkiej złotej blaszki aby trudno było je sfałszować i łatwo można było rozpoznać czy to jest prawdziwe złoto czy podrabiane i aby mógł to sprawdzić łatwo przeciętny ich użytkownik. Im cieńsze tym trudniej podrobić i łatwiej sprawdzić.

Zwróćmy więc uwagę jaka to bzdura i przewrotne kłamstwo. Gdybyśmy mieli w kieszeni jedną tylko monetę o której wyżej, jednouncjową czyli 31,1 grama to jest to jest to na przykład 6,925 zł ( australijski kangur) więc dwie polskie pensje na rękę. Moneta 5 złotych waży 6,5 gr, więc około 6 razy mniej ale jej wartość nabywcza jest jest nie sześć razy niższa tylko ponad tysiąc. To jednak wartość nominalna a realna chyba żadna. Może się mylę, ale gdyby monety te straciły jakąkolwiek wartość i gdybyśmy pięciozłotowe monety przetopili i sprzedali komuś kto skupuje kolorowe metale to raczej dostalibyśmy mniej za kilogram niż za kilo czystej miedzi.

No dobrze, ale to moneta cięższa niż nasze 5 złotych. Jednak jedna dziesiąta uncji czyli taka moneta, przykładowy australijski kangur to będzie już około 3 gramy czyli połowa tej wagi co pięciozłotówka a wartość będzie około blisko 700 zł faktyczna a zapłacimy za nią trochę więcej ( spadająca opłacalność w przeliczeniu na złoto w stosunku do monety jednuncjowej i kolejnych mniejszych, ½, ¼, ale jak pisałem nie jest to dużo i warto mieć mniejsze także w wypadku gdybyśmy potrzebowali mniej jej się pozbyć niż dwie dzisiejsze pensje naraz na przykład).

Czyli wielki problem z noszeniem ciężkich monet! Moneta o połowę lżejsza od naszej pięciozłotówki, wartość ma 70 razy większą a realną tysiąc razy przynajmniej.

Oczywiście dla wygody możliwe są różne stopy. Można łatwo odzyskać miedź od srebra czy złota.
Bowiem 100 złotowa moneta srebrna to znaczy o realnej wartości srebra -100 zł na dzisiaj to moneta jednouncjowa.
Czyli 7 krotnie poniżej tego małego dukata, poniżej jednej dziesiątej uncji - 3 gramy.
Najmniejsza znana moneta świata grecki hemitaterion 1/8 greckiego obola jednakże miała rozmiar tylko 2 mm (średnica).

W każdym razie taka jedna złota moneta, jedna dziesiąta uncji jest mniej więcej wielkości naszej dziesięciogroszówki i dość podobnej wagi. Dziesięciogroszówka – średnica 16,50 mm, waga 2,51 g. Kanadyjski kangur 1/10 , średnica 16,10 mm, waga 3,11 g. Więc prawie to samo.

Zadam więc pytanie czy noszenie takiej monety o wartości 700 złotych i wielkości dziesięciogroszówki i podobnej wagi jest większym obciążeniem dla portfela niż noszenie tego groszaka? Pytanie retoryczne oczywiście. Biorąc pod uwagę wagę:) to cztery takie złote „dziesięciogroszówki” to jest polska pensja czyli blisko 3 tysiące złotych. Naprawdę można się podźwigać!
Ile mamy naszych drobniaków często w portfeliku. Często jak jesteśmy po różnych zakupach, nie pozbyliśmy się i nam się uzbierało. Wrzućmy taki „arsenał” : 3 pięciozłotówki, pięć dwuzłotówek, trzy złotówki, pięć pięćdziesięciogroszówek, 4 pięciogroszówki, cztery dwugroszówki, trzy jednogroszówki.
Policzmy to wszystko. Wyszło 104, 17 (około 10 deko) czyli w wadze trzykrotna wartość jednouncjowej złotej monety czyli te pieniążki które tu przedstawiłem jakie często nosimy w portfelu (chyba, że ktoś chce za wszystko w tym i za napój za 3 złote płacić kartą zbliżeniowo jak to widzę robi niejeden, ale mam nadzieję, że wśród czytelników tych Orędzi takich nie ma) miałyby wartość ponad dwudziestu tysięcy złotych.

I będzie się mówić bzdety, że za ciężkie są i dlatego banknoty są wygodniejsze jest to tak niesłychanie ważne, że nie da rady inaczej.

Oczywiście, z mniejszymi nominałami niż ta jedna dziesiąta krugerranda ( około 700 zł) wielkości naszej dziesięciogroszówki w z złocie byłby problem. Nie chcemy monet mniejszych więc czyste złoto w nominałach wartości 100 złotych na przykład odpada. Ale już w starożytności był stosowany stop złota i srebra tak zwane elektrum i są inne możliwości.

Nie wszystkie monety muszą też mieć na początek, czy w ogóle 100 pokrycie w złocie czy srebrze, w samym egzemplarzy pieniądza trzymanym w ręce, ale chociaż ich część. To już coś, prawda.
Jednak mamy srebro, które nam nada się świetnie do niższych nominałów. Przyjmijmy, że niewygodne jest używanie monet srebrnych powyżej tej jednej uncji czyli około 3 deko. Mamy więc tutaj pomiędzy 700 zł a 100 pewną pustkę, ale to jest rzecz do rozwiązania w taki czy inny sposób. Jednak monety srebrne o wadze ½, , ¼, 1/ 10 uncji byłyby świetnym rozwiązaniem. Mielibyśmy najmniejsze monety o wartości do 10 złotych z czego ta najmniejsza byłaby wielkości naszej dziesięciogroszówki. A niższe to mogłyby być miedziaki, albo w części o realnej wartości stopu metalu albo tak choćby jak dzisiaj.
I takie rozwiązanie byłoby już czymś diametralnie innym.

Ale tuzy Konfederacji proponujące przed wyborami mennice, strzelnice i różne inne wolnościowe rozwiązania ni pisną o czymś takim czy podobnym nie tylko w mediach publicznych czy mainstreamowych ale i na swoich wlogach, stronach, twitterach, itd.



To jednak uda się dopiero wtedy gdy Biskupi polscy i Władze państwowe dadzą koronę i berło Jezusowi Chrystusowi i ogłoszą go królem Polski.

Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Poniedziałek Wielkanocny (2021)

  Poniedziałek Zmartwychwstania Pańskiego (2021) Rozmowa z błogosławioną Ewą, matką wszystkich ludzi. Około 9.30 - Oto jestem, Krzy...